• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Sopot od Kuchni - smaczny weekend na molo

Aleksandra Sobocińska
27 czerwca 2015 (artykuł sprzed 7 lat) 

To już trzecia edycja Slow Fest Sopot. Wzdłuż molo ustawiono długi stół, przy którym restauratorzy z całej Polski przygotowują i serwują dania, powstałe w oparciu o produkty regionalne i sezonowe najlepszej jakości. Uczestnicy wykreowali specjalne menu, w którym pojawiły się m.in. ryby bałtyckie, atlantyckie i słodkowodne, wołowina, jagnięcina, dania wegańskie, japońskie, meksykańskie oraz truskawki kaszubskie - również w wersji wytrawnej.



Tegoroczna edycja przyciągnęła tłumy pasjonatów dobrego jedzenia, dziennikarzy, producentów zdrowej żywności, restauratorów, kucharzy, artystów, blogerów kulinarnych oraz turystów, zaintrygowanych inicjatywą po zeszłorocznych edycjach.

Najchętniej spróbował(a)byś:

- Jest naprawdę pysznie, byliśmy też w zeszłym roku, chociaż wówczas padał deszcz i konsumowanie pod chmurką było trochę utrudnione. W tym roku pogoda dopisała i jest tyle smaków do odkrycia, że spędzimy tu przynajmniej kilka godzin. Na jednym karnecie się na pewno nie skończy - zdradziła pani Monika z Łodzi.

Różnorodności faktycznie odmówić nie można, aczkolwiek wystawców jest znacznie mniej niż podczas poprzedniej edycji. Zabrakło też kutra rybackiego, który w zeszłym roku zacumował przy samym molo i odwiedzającym dał możliwość kupienia świeżo złowionej ryby.

- W tym roku nowością są wykłady, które odbywają się w sobotę i niedzielę od 12:00, co godzinę. Impreza bardzo się rozwija i każdego roku przybiera trochę inną formę. Została wpisana do kalendarza światowych imprez kulinarnych i to zobowiązuje. Ideą jest nie tylko promowanie idei Slow Food, ale również zintegrowanie restauratorów, producentów żywności i dostawców, stąd symbolika jednego długiego stołu, przy którym się spotykamy - powiedział Wojciech Radtke, główny organizator wydarzenia.

Aby wziąć udział w Slow Fest Sopot, trzeba kupić aż dwa bilety. Najpierw nabyć bilet wstępu na molo (bilet normalny to koszt 7,50 zł) oraz - już na samym molo, w jednym z dwóch Biur Festiwalu - karnet na dania składający się z pięciu kuponów (cena całego karnetu to 25 zł). Jeden kupon upoważnia do degustacji jednego dania.

Co kryje się pod sformułowaniem "jedno danie"? Porcje różnią się w zależności od restauracji. W jednej będzie to porcja degustacyjna, złożona z dwóch kawałeczków smażonego łososia, jednego ziemniaka i odrobiny sałaty (Otwarta), w innej trzy sztuki sushi maki (Avocado), w kolejnej kawałek tortilli z wybranymi sosami i małym kubkiem zupy (Tako), w jeszcze innej - lemoniada (Lula) lub porządny kawałek ciasta (Must Bake).

- Dzisiaj serwujemy krokiety z młodych ziemniaków z łososiem bałtyckim przyprawionym kolendrą, szczypiorkiem, chilli, skórką z cytryny z tatarem z pomidora i emulsją z rukwi wodnej. Inne nasze propozycje to pieczona ikra z turbota, kisiel z rabarbaru z imbirem i czipsem z podpłomyka z paloną czarnuszką oraz koktajl z chłodnika z siekanym jajkiem, koprem i jadalną ziemią - powiedział Rafał Niewiarowski, szef kuchni i właściciel usteckiej restauracji Dym na Wodzie.

Mimo mniejszej liczby wystawców niż w zeszłym roku, i tak jest w czym wybierać, a szefowie kuchni i cukiernicy po raz kolejny zaskoczyli uczestników niezwykłą kulinarną odwagą. Smak wędzonego śledzia z delikatnym musem jabłkowym (White Marylin) zapewne przypadnie do gustu poszukiwaczom intensywnych wrażeń, a fani deserów mogą liczyć na cudowną chwilę zapomnienia dzięki torcikowi brownie ze słonym karmelem (Must Bake). Prawdopodobnie każdy znajdzie tu coś dla siebie, bez względu na gust czy stosowaną dietę.

- Serwujemy zupę rybną z łososia bałtyckiego, steki i dzwonki łososia z żurawiną i miodem lub sosem kaszubskim, z cebuli z rodzynkami oraz ziemniakiem z patelni w aromacie świeżych ziół, kawiorem i szczawiem krwistym. Mamy również pieczonego kurczaka z czipsami z bekonu, pieczonym ziemniakiem, duszonym w białym winie podgrzybkiem z cebulką oraz sosem z truskawek, czerwonego wina, kawy i cynamonu - opowiedział Jakub Langmesser, szef kuchni restauracji Otwarta.

Poza degustacją dań, na miejscu można również kupić przetwory, sery zagrodowe, zioła i inne przysmaki od lokalnych producentów. W sobotę na molo gotują inni restauratorzy niż w niedzielę. Pełna lista znajduje się na stronie organizatora.

Czy konsumpcja pięciu porcji pozwala się najeść? O ile właściwie wybierzemy dania, które - jak wspomniałam, znacznie różnią się wielkością - jak najbardziej. Acz ideą spotkania jest integracja i... edukacja. Zupełnie przy okazji, można też przyjemnie spędzić czas i porozmawiać z szefami kuchni, artystami oraz pasjonatami zdrowego żywienia.

Przeczytaj również: Druga edycja Slow Food Festival

Miejsca

Wydarzenia

Zobacz także

Opinie (16)

  • Świetna impreza. (1)

    • 20 22

    • Swietna?

      Chyba jak oglada sie ja na filmie. W rzeczywistości wyglada to zupełnie inaczej :/

      • 6 2

  • Czy to jakaś wielka tajemnica, że imprezę raczyła zaszczycić swą osobą #kolejnaEwe?

    • 8 5

  • Najpierw bilet, potem płatna degustacja. (7)

    Tylko dla frajerów. Tylko w Polsce płatne degustacje i jeszcze płatny wstęp. Proponuję jeszcze płatne wejściówki do supermarketu :)

    • 48 12

    • zawsze jest szansa, że opłata skutcznie zniechęci wszystkie "chytre baby z Radomia" (2)

      Organizatorzy z pewnością znają polskie realia i wiedzą, że gdyby cokolwiek dać za darmo to zjawiłaby się masa Januszy z Halinami, dla których nie miałoby znaczenia czy to slow, czy fast, ważne że ZA DARMO. I tak cała idea propagowania jakiegoś sposobu odżywiania nie zostałaby doceniona.

      • 18 4

      • Wystarczy

        że podczas tego "ewentu" wejście na molo było za free.
        Żarcie płatne.

        • 5 0

      • frajesze hytry to jest i wystawca i sopockie molo bo inaczej degustacja była by przed molem !!

        tak to jest ze frajer wszystkich nazywa chytrym

        • 3 0

    • Ale biedak i Janusz to pisał

      • 1 2

    • do: dobresobie -> sam jesteś frajerem.

      To właśnie frajerowi szkoda wydać 7 zł na wstęp na molo :)
      Twój komentarz bardzo jasno Cie określił, jesteś zwykłym Januszem chodzącym w sandałach i skarpetkach, który wszystko by chciał za darmo!
      Nie zrozumiałaś najwidoczniej idei tej imprezy :)

      • 2 3

    • Sopot tylko dla bogatych

      Sopot jedna z bogatszych gmin a kasuje za wszystko a Karnowski ma się dobrze

      • 4 0

    • Jesteś zwykłym biedakiem i nie rozumiesz otaczającego cie świata.

      • 0 3

  • Byłem i ...raczej się zawiodłem.
    Ta prezentowana formuła Slow Food, nie dotarła do mnie ani przekonała.
    To co zastałem to raczej prezentacje kulinarne szeregu restauracji i ich promocja czasem mniej, czasem bardziej delikatnie ujmując, bezczelna.
    Slow Food, to powrót głównie do technologi przygotowania (przerobu) żywności wg metod z jak najmniejszym użyciem nowych technik czy wspomaganiem biotechnologiami czyli powrót do czegoś zwącego się tradycją.
    Z ręka na sercu, z niczym takim na sopockim molo się nie zetknąłem a wręcz przeciwnie, nie dało się tego dostrzec gdyż spora część produktów była już przygotowana wcześniej w restauracji i tylko końcowa obróbka dokonywała się na miejscu. Zaprezentowano zatem klasyczną formułę "szybkiego jedzenia" czyli Fast Food, by klienci nie czekali na jedzenie!!!

    Ps. Lista sponsorów udowadnia, że to jedynie lans.

    • 39 9

  • Czy można się najeść?

    To jest właśnie żenujące. Najczęściej ludzie muszą się nawpie... ale skosztować i poznać nowe smaki - to już raczej nie.

    • 14 9

  • (2)

    Świetna impreza, super pomysł na niedzielny czy sobotni lunch, ciekawe doznania kulinarne i możliwość poznania trójmiejskich restauracji, o których istnieniu nie miałam pojęcia, założę się, że żadnej z narzekających osób tam nie było inaczej nie pisali by takich bzdur.

    Polecam wszystkim i już czekam na kolejną edycję. Gratuluję organizatorom, tak trzymać :)

    • 1 7

    • Sobotni czy niedzielny lunch? (1)

      Kolejna "kalka" pisana przez kulinarną kalekę.
      Lunch wymyślono jako szybki posiłek podczas przerwy w pracy.
      Zdaje się zatem, że skoro sobota czy niedziela są dniami wolnymi, to i lunchu w tym czasie nie ma.
      Ale jeśli ktoś używa tej formuły także w dni wolne od pracy, tzn że w ogóle nie wie o czym pisze.
      Żeby było śmieszniej, to widać od razu zakompleksienie totalne, braku odnalezienia właściwej formuły.
      Akurat byłem w sobotę na molo i uważam że były to pokazy degustacyjne, czasem lepsze, czasem gorsze ale by traktować je jako lunch, to olbrzymia przesada.
      Rozumiem, że autorka jest po szkole, tej wyższej płatnej?!

      • 5 0

      • "podczas przerwy w prac". Skąd tę bzdurę wytrzasnąłeś?

        Może z takiej sytuacji lunch się wywodzi ale dzisiaj w wielku krajach to po prostu główny posiłek po śniadaniu. Polecam spojrzeć chociażby do słownika webstera. Według ciebie turyści na wakacjach i bezrobotni lunchu nie jedzą?

        • 0 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Ogród Świateł (68 opinii)

w plenerze, pokaz

Dubioza Kolektiv

rock / punk

III Bal Równych Szans

bal, imprezy i akcje charytatywne

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Tymon Tymański, gdański wokalista, kompozytor, multiinstrumentalista był założycielem grupy: