Wiadomości

Sopot'68 Re_make w Operze Leśnej. Muzyczna podróż w czasie

Podczas widowiska Sopot'68 Re_make wystąpiły najpopularniejsze gwiazdy polskiej sceny muzycznej.

Sopot'68 Re_make to widowisko muzyczne, będące rekonstrukcją VIII Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie z sierpnia 1968 roku. W czwartkowy wieczór w Operze Leśnej jedenastu topowych polskich artystów wykonało piosenki, które pięćdziesiąt lat wcześniej wybrzmiały na tej samej scenie w zupełnie innych okolicznościach. Była to ciekawa próba muzycznej podróży w czasie, która okazała się mieć swoje mocne i słabe strony.



Impulsem do powstania widowiska był film dokumentalny Magdaleny Szymków "Piszę do ciebie, kochanie" przedstawiający kulisy sopockiego festiwalu sprzed pięćdziesięciu lat, kiedy wojska Układu Warszawskiego wkroczyły na terytorium Czechosłowacji. Atmosfera tamtejszego festiwalu w niczym nie przypominała beztroskiej zabawy, część zagranicznych artystów zdecydowała się wyjechać z Polski, wśród publiczności skrycie rozdawano ulotki nawołujące do zaprzestania działań militarnych, a władza bacznie przyglądała się zarówno wykonawcom, jak i publiczności.

Właśnie do tych wydarzeń nawiązywała formuła czwartkowego wydarzenia. Pierwszym zaskoczeniem była forma prowadzenia wieczoru. Zamiast tradycyjnego konferansjera, na telebimach pojawiło się oko Wielkiego Brata, a z głośników rozległ się głos Wojciecha Manna, który wcielając się w jego rolę zapowiadał kolejnych wykonawców. W przerwach między poszczególnymi wykonawcami pojawiały się też archiwalne nagrania z VIII Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie oraz opowieści przybliżające widzom atmosferę tego pamiętnego festiwalu.

Scenariusz wydarzenia napisała Magdalena Szymków, za reżyserię odpowiadał Michał Walczak, a nowe aranżacje piosenek stworzył Kuba Staruszkiewicz.

Koncert rozpoczął się dość niepozornie. Jako pierwsza na scenę wyszła Barbara Wrońska, która zaśpiewała utwór Gabi Novak "Život to smo mi", chociaż artystka włożyła w to wykonanie dużo emocji, nie było to zbyt spektakularne rozpoczęcie wieczoru. Następnie na scenie pojawił się Skubas, który wykonał piosenkę "Odro rzeko" Anity Traversi. W tym utworze szczególnie słychać było rewelacyjną pracę szesnastoosobowej orkiestry towarzyszącej tego dnia artystom. Jako kolejny wystąpił się MaJLo z utworem Czerwonych Gitar "Anna Maria". Niestety, zabrakło w tym wykonaniu charakteru, co sprawiło, że był to najsłabszy występ tego wieczoru.

To czego nie udało się uchwycić MaJLo, perfekcyjnie oddał Tomek Makowiecki w swojej interpretacji piosenki "Daj" Jerzego Połomskiego. Był to pierwszy moment koncertu, kiedy na plecach można było poczuć dreszcze. Po występie publiczność nagrodziła Makowieckiego gromkimi brawami. Dobrą passę podtrzymał Krzysztof Zalewski, wykonujący piosenkę "To ziemia" Stana Borysa. Był to pierwszy dynamiczny występ tego wieczoru, co zdecydowanie spodobało się spragnionym zabawy widzom.

Po silnej reprezentacji panów, przyszedł czas, żeby na scenę powróciły kobiety, jako pierwsza z nich pojawiła się Brodka z trudną piosenką Miki Nakasone "Kwiat kwitnącej wiśni". Był to dobry muzycznie, hipnotyzujący występ, którym Monika po raz kolejny udowodniła, że nie boi się wyzwań. Po niej na scenę wyszła Natalia Przybysz ze zmysłową, kobiecą, przejmującą interpretacją piosenki Dany Lerskiej "Po prostu jestem".

Zachwyty nad popisami wokalnymi Dawida Podsiadły nikogo już chyba nie dziwią. Piosenkarz po raz kolejny udowodnił, że jest klasą samą w sobie, a jego zmysłowe wykonanie "I Love You, Baby" było jednym z najlepszych występów tego wieczoru.

Brodka - Kwiat kwitnącej wiśni

Końcówka widowiska należała do Natalii Grosiak, Keva FoxaPauliny Przybysz. Natalia wykonała utwór "Non c'est rien" Bogdany Karadoczewej, a śpiewanie po francusku wyszło jej rewelacyjnie. Zaraz po niej serca publiczności skradł Kev Fox, który dał z siebie wszystko, śpiewając "House of the Rising Sun", czym sprawił, że część publiczności postanowiła oklaskiwać jego występ na stojąco. Wieczór zakończyła Paulina Przybysz w energetycznej piosence "Sunny" Anne Bushnell.

"Sopot'68 Re_make" to widowisko z dużym potencjałem, jednak można odnieść wrażenie, że czegoś w nim zabrakło, jakiegoś ducha, który porwałby widzów. Artyści, oprócz Keva Foxa, nie nawiązywali kontaktu z publicznością, zapowiadani przez nagrany na taśmy głos wchodzili i występowali tak, jakby znajdowali się w studio nagraniowym, a nie przed żywą, wypełniającą po brzegi Operę Leśną widownią. Oczywiście, atmosfera podczas festiwalu w 1968 roku wcale wesoła nie była, jednak nie należy zapominać, że na czwartkowy koncert część osób przyszła się po prostu pobawić.

Zabrakło też bisów i wyrazistego zakończenia wieczoru, którym mógłby być np. wspólny występ wszystkich artystów. Formuła wydarzenia i obecność Wielkiego Brata również spotkała się ze skrajnymi reakcjami publiczności, jedni chwalili jej pomysłowość, inni byli nią oburzeni.

"Sopot'68 Re_make" to wielowymiarowe widowisko, które miało swoje mocne i słabe strony. Warto było jednak przyjść do Opery Leśnej, choćby po to, by zobaczyć występy Tomka Makowieckiego, Krzysztofa Zalewskiego, Dawida Podsiadły czy Natalii Grosiak. Pozostaje mieć nadzieję, że nie była to ostatnia okazja do usłyszenia tych piosenek w ich wykonaniu.

Opinie (69) 3 zablokowane

  • gwiazdki upiekły dwie pieczenie na jednym ogniu, wiele z nich wystepuje w niedzielę na lato z radiem,

    podwójny zarobek:))

    • 22 7

  • opinia

    Ciekawy, profesjonalnie zorganizowany koncert, dobry dźwięk i obraz, świetni wykonawcy. Niektóre aranżancje mocno odbiegające od oryginału, a szczególnie piosenka "Daj" Połomskiego z całkowicie inną melodią. Troche szkoda bo liczyłęm na emocje które niósł tamten utwór. Podsiadło, Skubas, Zalewski, siostry Przybysz na najwyższym poziomie. Mocną stroną był tez komentarz Wojciecha Manna. W sumie koncert jak najbardziej wart obejrzenia.

    • 26 25

  • Bardzo fajny koncert, szkoda ze na niektórych występach nie było słychać słów - tak skutecznie były zagłuszone przez muzykę...

    • 18 2

  • tak właśnie było

    Szkoda, że artyści tak wpadali na scenę i wypadali z niej bez słowa, nawet nie czekając specjalnie na oklaski. Kontakt z publicznością szczątkowy. I finału rzeczywiście zabrakło.
    Warto by dodać słowo o tabunach spóźnialskich widzów, którzy jeszcze nawet po 2gim utworze ładowali się w rzędy w poszukiwaniach swoich miejsc, często naręczem piwa w nosidłach. Przeszkadzali zarówno widzom, jak i pewnie artystom. Czy na prawdę tak trudno przyjść na czas? I o gadułach, którzy 'dziamdiolili' albo popiskiwali przy robieniu selfie w trakcie wykonywania utworów...
    A Makowiecki - pozamiatał.

    • 43 1

  • Byłem i...... żenada koncert rozpoczął się z 20 minutowy opóźnieniem i chyba nawet gdyby nie gwizdy z widowni, to by zaczął się później. Oprócz jednego utworu na scenie sam smutek. No i koncert trwał.. uwaga!!!!! 1 godz. I 15 min. Bilet kosztował 130 zł!!!!! BART to zrobił interes, chyba się nauczył od 500+

    • 42 14

  • I jeszcze

    dwa trzy dni imprezowania w Sopocie. Słabo?

    • 8 1

  • W Barcie to pracuje dużo starych osób jeszcze z czasów komuny

    i oni chyba nie robią analizy marketingowej czy dany koncert się sprzeda. Po prostu jest pomysł to robimy - jak za komuny bez analizy a potem problemy ze sprzedażą . To w końcu Państwowa frima czyli to co teraz polacy lubia najbadziej , 500+ , upaństwowienie firm , w tv Janosik i po 300 na książki aby było na piwo a władza się cieszy i bawi . Będziecie tego jeszcze żałować a na pewno wasze dzieci .

    • 17 10

  • Opinia do filmu

    Zobacz film Widowisko muzyczne "Sopot '68 Re_make"

    a widziałeś korki, że pouczasz spóźnialskich?

    • 6 20

  • Żenada

    Cały ten „koncert” to totalna żenada, nie daliśmy rady wytrzymać do końca.

    • 22 20

  • profesjonalni inaczej:)

    • 10 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

30

listopada

06

grudnia

Kultura

Muzyka Joanny Dudy w pierwszym polskim filmie Netfliksa
Muzyka gdańszczanki w filmie Netfliksa
Zmarł aktor Aleksander Skowroński
Zmarł aktor Aleksander Skowroński

Kulinaria

Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Za symboliczne narodziny bigbitu uważa się gdański koncert: