• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Soundrive Festival: święto muzyki alternatywnej. Czy 10 edycja będzie ostatnią?

Patryk Gochniewski
5 sierpnia 2022, godz. 17:00 
Opinie (43)

100 koncertów na czterech scenach w ciągu pięciu dni. We wtorek rusza ostatnia - na ten moment - edycja Soundrive Festival, święta muzyki alternatywnej. Dziesięć lat historii, wiele rewelacyjnych koncertów, mnóstwo odkrytych perełek. Oby ta impreza kiedyś wróciła, ponieważ jest to jedno z najważniejszych wydarzeń muzycznych w kraju.



Fetiwale muzyczne w Trojmieście



Czy wybierasz się na tegoroczny Soundrive Festival?

Dziesięć lat historii. To bardzo dużo jak na festiwal, którego założeniem jest prezentacja szeroko pojętej muzyki alternatywnej. I to takiej naprawdę alternatywnej, dla określonego grona słuchaczy oraz wszystkich tych, którzy poszukują cały czas nowych, interesujących brzmień. Od rocka, przez metal, po rap czy elektronikę.

Pierwsza edycja odbyła się w gdyńskim Parku Kolibki. Druga już w B90 i jednocześnie było to oficjalne otwarcie klubu, który miał ogromny wpływ nie tylko na rozwój rynku koncertowego w Trójmieście, ale też stał się wyznacznikiem tego, w jaki sposób adaptować stoczniowe nieużytki na potrzeby społeczno-kulturalne.

Soundrive przyjął się zadziwiająco dobrze. Oczywiście, Trójmiasto zawsze miało pociąg do alternatywy, widać to było już w latach słusznie minionych, ale też zawsze - co zresztą widać do dziś - publiczność tu była niezwykle wymagająca i nieco chimeryczna. Wydarzenia, które w kraju wyprzedają się na pniu, u nas nie zawsze cieszą się tak dużym zainteresowaniem.

Z tym festiwalem było jednak inaczej. Z roku na rok publiczności przybywało. Jasne, składało się na to wiele czynników, głównie coraz atrakcyjniejszy i bardziej rozbudowany zestaw wykonawców, ale też było widać, że lokalni słuchacze bardzo doceniają nowe brzmienia.

Przez te wszystkie lata na stoczniowych scenach pojawili się m.in. TOMM¥ A$H, The Soft Moon, Austra, Planet of Zeus, Kwiat Jabłoni, King Khan & The Shrines, Glass Animals, Bass Astral x Igo, Trupa Trupa, Syndrom Paryski, Zdechły Osa, Belmondawg, WaluśKraksaKryzys, Gruzja, Dziarma, Błoto, EABS czy Kaśka Sochacka. Jak widać, wielu z tych artystów to dziś nie tylko polska, ale i światowa czołówka szeroko pojętej muzyki alternatywnej.

W tym roku informacja o tym, że festiwal odbędzie się - na ten moment - po raz ostatni, była bardzo niespodziewana. Nikt by tego nie przewidział. Organizatorzy stwierdzili jednak, że czas odpocząć, spojrzeć na to wszystko z dalszej perspektywy, nabrać świeżości. Niemniej, ta edycja będzie z przytupem - sto koncertów, cztery sceny (B90, Drizzly Grizzly, Plenum i Shelter). Jak się żegnać, to właśnie w taki sposób.

- Powód jest do bólu przyziemny: inflacja i trudne warunki gospodarcze czy zawodowe dają się we znaki wszystkim - wyjaśnia Jarosław Kowal, dyrektor artystyczny imprezy. - Każdy festiwal, każde klubowe wydarzenie w Polsce odczuwa spadek frekwencji, ale dla Soundrive - festiwalu od zawsze działającego z pasji, na pograniczu opłacalności - znaczne mniejsze zainteresowanie koncertami, zwłaszcza wśród publiczności "muzyki alternatywnej", jest zabójczym ryzykiem.
Czy festiwal kiedyś powróci?

- Na tym etapie w ogóle o tym nie myślimy, nastawiamy się na huczną ostatnią na jakiś czas, a może nawet na zawsze edycję - stwierdza Kowal.
W tym roku, wzorem poprzedniej edycji, organizatorzy postanowili zaprosić przede wszystkim polskich wykonawców. Ich liczba dobitnie pokazuje, że rodzima muzyka alternatywna ma się bardzo dobrze i ma wiele twarzy.

- W całości polski festiwal po raz pierwszy przygotowaliśmy w ubiegłym roku, co było podyktowane zbyt dużym ryzykiem przy planowaniu występów artystów i artystek zagranicznych - mówi dyrektor artystyczny festiwalu. - To była słuszna decyzja, bo większość polskich festiwali w ogóle się nie odbyła, a zaproszenie stu artystów i artystek z Polski pozwoliła nam zorganizować jedyne tak duże wydarzenia lata 2021 - dodaje. - W tym roku poszliśmy za ciosem, aczkolwiek mamy mniej więcej dziesięć zagranicznych zespołów - ze Szwajcarii, Szwecji, Wielkiej Brytanii czy Alinę Pash, ukraińską wokalistkę i raperkę, popularyzującą kulturę jej kraju na całym świecie.
Co ciekawe, mimo informacji o tym, że Soundrive być może na zawsze odejdzie do historii, nie ma wielkiego szaleństwa związanego z biletami. Sprzedaż - jak mówią organizatorzy - idzie bardzo spokojnie, na pewno w wyraźnie wolniejszym tempie niż rok temu, ale też konkurencja jest bez porównania większa.

W tym roku jest naprawdę dużo ciekawych wykonawców. Hakael, Ćpaj Stajl, Czechoslovakia, Coals, Vacos Malcolm, Jerry & The Pelican System, Calm The Fire, Ninja Episkopat, Nagrobki czy Maszyny i Motyle. Można by tak wymieniać jeszcze bardzo długo.

A z czego w programie najbardziej najbardziej zadowolony jest jego dyrektor?

- Bardzo się cieszę, że zaproszenia do występów przyjęły osoby stanowiące trzon polskiego hyperpopu - bardzo młodego, wciąż niszowego nurtu, który na Zachodzie nieustannie rośnie w siłę. Nosgov, Mylittlethumbie, Ksiaze700, Partycja, a do tego również Coals i SKY to ważne postacie tej sceny - wymienia Jarek Kowal. - A w dodatku na głównej scenie wystąpi Oklou, czyli francuska artystka również tworząca w tej estetyce, ale na znacznie większą skalę, ostatnio współpracowała chociażby z Flume. Myślę, że to może być wyjątkowe doświadczenie, które nieprędko się powtórzy.

Wydarzenia

Soundrive Festival 2022

festiwal muzyczny, muzyka alternatywna

Miejsca

Zobacz także

Opinie (43) 6 zablokowanych

  • 10lat? Pierwsze słyszę o tym festiwalu a jeździłem po całym kraju i okolicach

    • 1 0

  • Szkoda... (5)

    Jarek Kowal to niestety człowiek z klapkami na oczach...

    • 9 6

    • (2)

      Przy tylu kapelach od jazzu przez metal po hip-hop w ciągu kilku lat uważasz, że to są klapki na oczach? Pewnie jesteś frustratem z jakiegoś marnego zespołu, który sie nie dostał

      • 6 3

      • Niestety nie gram nigdzie, ale na koncerty chodzę od 20 lat

        • 1 0

      • Nie znam człowieka, więc nie będę leciał personalnie, ale pomysł na festiwal, polegający na zapraszaniu jak leci różnych - głównie polskich - wykonawców "alternatywnych" (piszę tak, bo część jest alternatywna niczym Daria Zawiałow) jest trochę dziwny. Dla kogo jest/był ten festiwal? Dla młodzieży, która chciała się polansować na Elektryków? Bo dla większości fanów muzyki, którzy regularnie jeżdżą na koncerty i festiwale, atrakcyjność tego i poprzednich line-upów jest po prostu niewielka.

        • 3 2

    • (1)

      Jarek Kowal ma bardzo szerokie horyzonty muzyczne i na muzyce zna się jak mało kto. Problem w tym, że koncepcja imprezy "zapraszamy po kolei niemal wszystkich młodszych polskich wykonawców plus młodziaków z zagranicy" powoduje, że lineup jest mało atrakcyjny dla potencjalnego odbiorcy, a także zdarza się w nim zbyt wiele chłamu.

      • 2 2

      • A tam, kolegów po prostu wspiera

        • 0 0

  • Wiekszosc wykonawcow (3)

    To zespoły i artyści znani głównie Panu Kowalowi. Zrobił sobie festiwal dla siebie. Bilety się nie sprzedają, więc twierdzi że formuła się wyczerpała. Państwo Hronowscy powinni się głęboko zastanowić nad tym komu dają prowadzić swoje biznesy

    • 15 6

    • Bo to koledzy, w tych samych zespołach, tylko o innej nazwie i powymienianych osobach między kapelami

      • 2 0

    • (1)

      skąd takie info?

      • 0 2

      • Prałat dzwonił

        • 3 2

  • Zapal świeczkę [*]

    Koniec naszych wystepow

    • 4 0

  • (5)

    Byli, grali: Temples, Esban and the witch... Czy obecny repertuar to pop i rapsy tak jak na srołpenerze? Nie byłem kilka edycji, bo uzależniłem się od div z Roksy, więc pytam?:) Jeśli się opłaca to wpadam na tegoroczny Soundrive!

    • 7 3

    • (1)

      Przecież zawsze były pop i rapsy ale przeważnie fajne. A teraz niestety polskie.

      • 3 0

      • nie zawsze były rapsy

        • 1 0

    • (2)

      Jak dobrze że takie dno intelektualne nie bywa na festiwalach

      • 1 8

      • (1)

        Ale co? Że jak ktos woli zapłacić za porządnie wykonana usługę, zamiast biegać i robić za pachołka psudo księżniczek, to od razu zły?

        • 3 0

        • Widzę stulejarzy z wypoku

          • 2 3

  • Nie skichajcie się z tymi angielskimi nazwami.

    • 2 0

  • szkoda, ze ostatnia, bo chcialem przyjsc pierwszy raz

    zartuje, wcale nie chcialem.

    • 7 3

  • Pamiętacie jak grali Turbowolf, Cold Pumas, Sunflower Bean, Waxahatchee? Wtedy to było coś.

    Glass Animals, którzy dopiero zaczynali - złoto. Floating Points, Leon Vynehall, Beach Fossils, Unknown Mortal Orchestra i Austra, Icage...
    Szkoda tego festiwalu, bo zdarzały się naprawdę świetne zagraniczne występy. dziś to bieda totalna

    • 9 0

  • (2)

    Skład to mydło i powidło. Rok temu nie mieli konkurencji z powodu pandemii, teraz jest góra 2-3 (w miarę) ciekawych wykonawców dziennie. Nic dziwnego, że impreza kiepsko się sprzedaje.

    • 26 4

    • (1)

      To od dawna jest skład "mydło i powidło". Co roku jest kilka nazw, o których myślę, że mógłbym zobaczyć. Mógłbym, ale nie muszę. Nawet w zeszłym, podłym koncertowo roku przegrali u mnie z pierwszą edycją United Arts. W tym roku jest Nick Cave i wolę wydać pieniądze na niego. Zawsze miałem wrażenie, że to festiwal dla "alternatywnych", którzy nie do końca wiedzą, co lubią.

      • 12 0

      • Jak oni chcą żeby ktoś tego słuchał skoro grają ciągle to samo

        • 0 1

  • Czy mogę przyjść w zielonej szwedce ogolony na łyso i w glanach paląc szluga ? (4)

    Jak dawniej. Nie będę wyobcowany ?

    • 9 2

    • (2)

      A kogo obchodzi w czym przyjdziesz? To nie jest festiwal modowy

      • 3 6

      • jest (1)

        • 8 2

        • nie

          • 0 0

    • Niestety, pewnie będziesz

      • 8 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sopot Jazz Festival 2022 - dzień I

jazz

Koncert Muzyki Filmowej i Epickiej

muzyka filmowa

T. LOVE

rock / punk

Kultura

Nowe Lokale

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Hardziej Studio z Gdyni prowadzone przez Patryka Hardzieja zajmuje się: