Wiadomości

SpaceFest 2018. Wyjątkowo trójmiejska odsłona festiwalu

Spoiwo po raz ostatni wystąpiło w tym składzie, ale był to finał wyjątkowo imponujący.
Spoiwo po raz ostatni wystąpiło w tym składzie, ale był to finał wyjątkowo imponujący. fot. Dominik Staniszewski/Trójmiasto.pl

Kosmiczna muzyka wybrzmiała w Gdańsku po raz ósmy i po raz drugi w klubie B90. W jaki zakamarek wszechświata tym razem zabrali nas organizatorzy? Okazuje się, że najciekawszym było... Trójmiasto.



SpaceFest jest wydarzeniem przedziwnym. W tym roku jego prawdopodobnie najbardziej znanym uczestnikiem (sądząc po statystykach wyświetleń i polubień w internecie) była brazylijska Rakta, ale to wciąż grupa, która na Off Festivalu czy nawet na festiwalu Soundrive grałaby na samym początku, na najmniejszej scenie. Nie ma w programie "gwiazd", nie ma nawet zespołów popularnych w alternatywnym podziemiu, jest natomiast coś, czego wiele innych imprez może SpaceFestowi pozazdrościć - zaufanie publiczności, która całkowicie zdaje się na wybory organizatorów i tłumnie stawia się na występach kapel, które w większości przypadków samodzielnie nie zebrałyby nawet stu widzów. To niebywałe osiągnięcie, ale w pełni zasłużone, czego ósma edycja imprezy jest doskonałym dowodem.

Każdy dzień na dużej scenie otwierały zespoły, które można by uznać za stereotypowe w kontekście brzmienia, z jakim SpaceFest jest kojarzony. Nest Egg ze Stanów Zjednoczonych i Eyre Llew z Wielkiej Brytanii grali hałaśliwie, nastrojowo, niemal zawsze z utworami trwającymi powyżej pięciu minut i chociaż poziomowi wykonania trudno postawić zarzuty, to zabrakło nieco bardziej osobistego języka, który nadałby twórczości obydwu kapel oryginalny charakter (zwłaszcza ci drudzy mieli z tym problem, a momentami przypominali wręcz fanatyków Sigur Rós, którzy koniecznie chcieli brzmieć jak ich idole).

Niefortunny splot zdarzeń nie pozwolił wystąpić jednemu z najbardziej wyczekiwanych zespołów - włoskiemu Sonic Jesus, a ogłoszone na ostatnią chwilę zastępstwo w postaci niemieckiego Gewalt było jedną wielką niewiadomą. Szybko okazało się jednak, że zadziorna muzyka okraszona specyficzną twardością niemieckiego języka trafiła na podatny grunt, bo chyba żaden inny zespół podczas tegorocznej edycji nie mógł poszczycić się równie żywiołowymi reakcjami pod sceną. Dla odmiany chwilę później wszyscy stali niemalże w bezruchu, z zamkniętymi oczami, kiedy duet Medicine Boy wypełniał halę melancholijnym połączeniem shoegaze'u i bluesa. Pierwszy dzień zakończyła Rakta - znakomity "rytuał" przypominający szabat czarownic.

Popsysze to kolejny trójmiejski zespół, który pokazał się od znakomitej strony, tym razem bardziej improwizacyjnej.
Popsysze to kolejny trójmiejski zespół, który pokazał się od znakomitej strony, tym razem bardziej improwizacyjnej. fot. Dominik Staniszewski/Trójmiasto.pl
Prawdziwa i poniekąd nieoczekiwana siła festiwalu ujawniła się dnia drugiego, kiedy okazało się, że polska reprezentacja przyćmiewa zagraniczne składy. Zaczęło się od Popsysze, które wprawdzie nie zaplanowało specjalnego setu z gościnnymi występami czy premierami nowych utworów, ale nauczony doświadczeniem wielu wcześniejszych koncertów trójmiejskiego tria, byłem przekonany, że i tym razem doznania będą niepowtarzalne. I faktycznie Popsysze ponownie udowodniło, że w rockowej improwizacji mało kto może się z nimi w Polsce równać. Na małej scenie znakomicie zaprezentowało się także wrocławskie XDZVØNX, którego dziwaczne połączenie witch house'u, folku i kto wie, czego jeszcze wymusiło na ściśniętym tłumie taniec (a na SpaceFeście nie jest to sytuacja częsta).

Z kolei na dużej scenie głównym wydarzeniem miała być nowa odsłona Pure Phase Ensemble - kolektywu zmieniających się z roku na rok muzyków pod dowództwem doświadczonych kapitanów. Repertuar jest efektem zaledwie kilku dni wspólnych warsztatów, więc siłą rzeczy poziom bywa różny. W tym roku wyróżniała się przede wszystkim Hanna Went z zespołu Free Games For May - świetna, młoda wokalistka obdarzona barwą przypominającą Siouxsie Sioux; a także gitarzyści nieodżałowanego Pedal Distorsionador, którzy samodzielnie konstruowane przestery tym razem wykorzystali znacznie subtelniej. Momentem zupełnie niepotrzebnym był natomiast krótki występ młodego rapera, który nie opanował jeszcze techniki i nie miał absolutnie nic do przekazania w swoim freestyle'u. Podobno Will Carruthers (tegoroczny kapitan Pure Phase) poznał go kilka dni temu na ulicy... było to słychać.

Liderem tegorocznej odsłony Pure Phase Ensemble został Will Carruthers - dawniej muzyk m.in. Spacemen 3 i Spiritualized.
Liderem tegorocznej odsłony Pure Phase Ensemble został Will Carruthers - dawniej muzyk m.in. Spacemen 3 i Spiritualized. fot. Dominik Staniszewski/Trójmiasto.pl
Ostatecznie SpaceFest 2018 należał jednak do gdańskiego Spoiwa, które po raz ostatni występowało w tym składzie i po raz ostatni odgrywało materiał z albumu "Salute Solitude". Dobrze zobaczyć lokalny zespół, który tak kompleksowo podchodzi do sztuki scenicznych występów, bo przecież koncert to nie tylko muzyka, ale również towarzysząca jej oprawa, a żadna grupa nie przygotowała spektaklu świateł na tak wysokim poziomie, jak właśnie Spoiwo. To było doznanie dla wielu zmysłów, któremu chyba nikt na sali nie potrafił się oprzeć. Szkoda, że już nie usłyszymy tych utworów, ale zespołowi przykładającemu tak dużą wagę do detali można dać duży kredyt zaufania i jestem pewien, że warto wyczekiwać ich nowego wcielenia.

Ósmy SpaceFest okazał się wyjątkowo udaną edycją, która nie miała momentów wyraźnie słabych. Stopniowo ranga festiwalu rośnie, odwiedza go coraz więcej osób spoza Trójmiasta, ale miejmy nadzieję, że nigdy nie będzie to impreza zbyt duża, bo siłą tej kosmicznej, psychodelicznej, nastrojowej muzyki jest intymność, którą właśnie w takiej formule można odczuć najintensywniej.

Opinie (36)

  • Jest to bez wątpienia impreza dla mniej wyrobionego (4)

    widza i młodzieży gimnazjalnej zaczynającej swoją przygodę z imprezami tego typu. Czego w końcu spodziewać się po organizatorze imprezy zwanej szumnie przez pana redaktora "festem" którego wyrobienie i warszatat muzyczny zatrzymał się na etapie Vulgar?

    • 10 30

    • (1)

      Nawet nie wiesz, kto to to organizuje...

      • 9 2

      • A po comu to ?

        Skoro jego opinia zatrzymała się na poziomie wczorajszego przemówienia prezesa

        • 4 9

    • Sam coś zrognizuj.

      Chętnie przyjdę i porównam poziom z innymi imprezami.

      • 6 2

    • Odezwał sie gosciu który w życiu zorganizował ankiete na fb i klasową dyskoteke

      • 1 0

  • Jak zwykle dobry festival (1)

    Impreza dla wymagających...nie dla osób dla których muzyka jest tylko tłem...brawo dla organizatorów !!!
    Jak to zawsze mawiał Frank Zappa trzeba szydzić z osób, które słuchają mało ambitnej muzyki...tu takiej muzy nie ma. Music is The Best.

    • 14 5

    • Nie uważasz, że mieszanie Zappy do towarzystwa

      grającego na tej imprezie to kpina?

      • 4 5

  • (5)

    Dla Rakty warto było przyjść.

    • 7 0

    • (4)

      Spoiwo ładnie, ale są setki takich zespołów, bo taką muzykę gra się od przynajmniej 10 lat.

      • 5 4

      • A jakiej muzyki nie gra się przynajmniej od 10 lat?

        • 5 2

      • (2)

        Nie dość, że kopiują muzykę innych zespołów, to jeszcze zaczęli naśladować ruchy sceniczne innych muzyków. Jest postęp! :)))

        • 4 5

        • nie dość, że pisze anonimowo, to jeszcze nieprawdę ;)

          • 4 3

        • Podaj choć jeden zespół, który Twoim zdaniem kopiują.

          • 3 1

  • Trudno mi mówić o poziomie imprezy, organizatorach itd. wiem jednak jedno, że mi się bardzo podobało, fajne składy i świetna muzyka która karmi zmysły swym przenikliwym brzmieniem. Świetnie się bawiłem przez dwa dni imprezy, stąd moje podziekowania dla wszystkich, którzy wkładają swoją energię byśmy mogli podróżować w rytmie nieokrzesanych dzwięków, wszak bez tych ludzi nie łyknąłbym tego pełnego dzbanu muzycznego nektaru. Brawo artyści - melduje się w kolejnej edycji.

    • 14 3

  • (3)

    Coraz słabiej i fest i recka. Co to jest szabat czarownic? Do szkoły, za kotarkę - do uczyć się!

    • 7 6

    • (2)

      Zabawne, do nauki nawołuje ktoś, kto napisał "do uczuć", zamiast "douczyć" ;) A "szabat czarownic" to często używany termin, wygoogluj.

      • 6 2

      • (1)

        Szabat/ szabes to żydowska sobota, a sabat to zlot czarownic jest różnica? Czy wujek gógel nie powiedzieli? Pokolenie Neostrady i wikipedziów, ehhhh

        • 1 4

        • haha, neostrada to przecież już dinozaury ;) spróbuj wpisać "szabat czarownic" z cudzysłowem, może cię oświeci

          • 3 0

  • Straszne to było. Wyszliśmy po 40 minutach. Jaka ulga!!!

    • 9 17

  • I znow podlizywanie sie jednym. Bo drugim takiego tytulu artykulu nie piszecie (12)

    Ciekawe czy autor tekstu faktycznie byl na ktoryms z koncertow...

    • 6 7

    • lepiej od razu napisz, jakie beznadziejne wydarzenie organizujesz, to wszyscy będą wiedzieć, skąd te gorzkie żale

      • 5 2

    • (10)

      Autor jest związany z klubem, w którym odbywa się impreza więc wiesz...

      • 4 6

      • (9)

        Od razu dodajmy - z klubem, który nie jest organizatorem tej imprezy. I co to znaczy "związany"? Przecież jak świat światem tak to działa - muzycy, dziennikarze, organizatorzy... wszyscy są ze sobą związani. Tak działają sceny muzyczne.

        • 5 4

        • (8)

          Pracuje dla właściciela B90 więc niezależnie od tego, kto jest organizatorem sytuacja jest etycznie wątpliwa.

          • 5 6

          • (7)

            Nie bądź śmieszny, przecież tak to w kulturze wygląda. Organizator Octopus Film Festiwal jest jednocześnie miejskim urzędnikiem; organizatorka SpaceFestu pracuje w Łaźni; Żak zatrudnia dziennikarzy do pisania recenzji z koncertów na ich własne potrzeby; manager Wydziału Remontowego był managerek Moose the Tramp; połowa muzyków pracuje w instytucjach kulturalnych... Tak to działa, dzieciaku. W tym wypadku natomiast B90 jest wynajęte, więc akurat nie widzę żadnego konfliktu etycznego. Warto natomiast dodać, że autor nie raz pisał negatywnie o koncertach organizowanych w B90.

            • 10 4

            • (2)

              A może to dlatego, bo w kulturze w PL zarabia się mniej niż na kasie w biedronce i ludzie po prostu pracują na kilka etatów, dorabiają do marnej pensji, żeby nie umrzeć z głodu. Pracuję w instytucji kultury i rozumiem sytuację. Nie czepiajcie się ludzi, którzy tyrają 24h na dobę, żeby inni mieli gdzie się bawić.

              • 8 5

              • (1)

                Wiele osób organizuje w Trójmieście imprezy i nie każdy porusza się w takich mętnych układach jak Wy. Nie wiecie nawet o tym, bo tkwicie w swoim towarzystwie wzajemnej adoracji i grantów.

                • 2 5

              • Sorry, ale jeśli tak twierdzisz, to nie masz pojęcia, o czym piszesz albo chodzi ci o dyskoteki w Parlamencie.

                • 3 1

            • Idąc tym tokiem rozumowania, na trójmieście nie powinno być żadnych relacji koncertowych, bo przecież prawie każdy klub wykupuje tutaj reklamy albo ma patronaty... Dziecinne weszenie teorii spiskowych.

              • 6 3

            • Może dlatego ta scena muzyczna jest taka zpyziała (2)

              tworzą się kółeczka wzajemnej adoracji. Recenzuje się wzajemnie towarzystwo za kasę publiczną zaprasza na imprezki a brakuje świeżej krwi. Jak ktoś nie umie wyżyć z czegoś to widocznie się nie nadaje.

              • 4 8

              • (1)

                Proponuję spojrzeć na listę artystów grających na SpaceFest - na ok 14 zespołów prawie same zagraniczne kapele i tylko z 3 z Gdańska. No faktycznie, kumoterstwo i sami kumple... ;)

                • 8 4

              • bo to spiseg międzynarodowy! Niech Macierewicz komisję zakłada!

                • 5 3

  • Rakta to dno i ściema co powszechne w spejsroku

    za to Gewalt okazał się rewelacyjny

    • 1 8

  • Niestety niewypał!

    • 1 3

  • spoiwo słabiutkie

    Estetyka, która swoją nieprawdziwością kojarzyła mi się z przesadzonymi zespołami z lat '80. Jak dla mnie mógłby to byc zespół alternatywny, albo spacerockowy, ale w kategorii "juwenalia". Zupełnie tego nie kupiłem. Dla mnie najlepsze Popsysze oraz Rakta.

    • 2 4

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20

czerwca

Gdańska Noc Świętojańska 2021 Wyspa Sobieszewska, ul. Radosna

25

czerwca

Muniek i przyjaciele Sopot, Amfiteatr Tarasów przy Aquaparku

27

czerwca

Święto Wielkiej Alei Gdańsk, Park Steffensów

Kultura

Wybraliście operę - w parku Oruńskim zobaczymy "Rigoletto"
W parku Oruńskim zobaczymy Rigoletto

Kulinaria

Gdzie jedzą "lokalsi"? Gdańsk, mamy problem...
Zabierz mnie tam, gdzie jedzą "lokalsi"
Nowe lokale: śniadania, wursty, etniczne, włoskie i gruzińskie smaki
Nowe Lokale: śniadania i kuchnie świata

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Która z tych osób nie urodziła się w Trójmieście?