Spędzą z dziećmi trzy lata na morzach i oceanach

Połączyła ich miłość do morza - Małgorzata i Krzysztof (Krisu) Rybiccy poznali się podczas rejsu po Morzu Bałtyckim, jednak szybko okazało się, że obojgu marzy się wielka, żeglarska wyprawa po morzach i oceanach. W tym roku postanowili zrealizować swoje marzenie. Spieniężyli dorobek, zawiesili działalność zawodową i razem z sześcioletnim Stasiem i trzyletnią Anią wyruszyli w wielki rejs.



Czy marzy ci się daleka podróż?

Zobacz wyniki (951)
Aleksandra Wrona: Skąd pomysł, żeby rzucić wszystko i wyruszyć w morze?

Małgorzata Talar-Rybicka: Jeszcze zanim się poznaliśmy, marzyliśmy o dalekim rejsie. Ja ponad 15 lat temu wzięłam udział w Damskich Regatach Dookoła Świata na jachcie Matra 28. Wtedy obiecałam sobie, że kiedyś znów wrócę na Pacyfik, ale ze swoją drugą połówką i na własnych zasadach. Krisu też sporo pływał, zanim się poznaliśmy - był na Grenlandii, Islandii, Karaibach, wielokrotnie żeglował po Bałtyku i  Adriatyku. Słowem, kiedy nie latał (Krisu jest pilotem samolotów), to pływał.

Odkąd jesteśmy razem, żeglujemy wspólnie z dziećmi w każdej wolnej chwili. Od narodzin Stasia i Ani specjalizuję się w organizacji rejsów rodzinnych. Krisu ze względu na swoją pracę nie miał tyle czasu, żeby być z nami cały czas, ale wykorzystywał każdy swój urlop na rodzinne żeglowanie. W końcu postanowiliśmy spełnić nasze marzenie.

Trójmiasto: czarter jachtów


Chcemy pokazać dzieciom świat i nauczyć je praktycznego podejścia do życia. Chcemy też spędzić więcej czasu razem, bo pracując i chodząc do szkoły czy przedszkola, nie widywaliśmy się zbyt często. Poza tym kochamy żeglarstwo - to pasja, która nas połączyła.

Kto był inicjatorem rejsu?

Od zawsze o tym marzyłam, ale muszę przyznać, że to Krisu jako pierwszy zaczął szukać jachtu, czytać fora internetowe, żeglarskie grupy dyskusyjne, szukać informacji. Kiedy ja organizowałam rejsy dla innych, on szukał sposobów, by spełnić moje marzenie.

Sprzedaliście sporo rzeczy, wynajęliście dom, zawiesiliście działalność zawodową. Czy taka decyzja wymaga wiele odwagi? Nie baliście się, że "nie będzie dokąd wrócić"?

Wiadomo, że wszystko wiąże się z ryzykiem. Prowadzę firmę organizującą rejsy i szkolenia żeglarskie - z jednej strony na jakiś czas wypadnę z rynku, ale z drugiej bardzo wzbogacę swoje doświadczenie żeglarskie. W przypadku mojego męża, zawodowego pilota, sprawa jest bardziej skomplikowana. Dzień przed wyjazdem zdał egzaminy, które pomogą mu utrzymać licencję pilota przez następne lata, jednak co roku będzie musiał je powtarzać. Będziemy musieli to dobrze zorganizować. Inną kwestią jest to, czy Kris nie zatęskni za lataniem, w końcu to nie tylko jego praca, ale też pasja.

Rejs planowaliśmy przez wiele lat. Szukaliśmy jachtu, obmyślaliśmy trasę, odkładaliśmy fundusze, ale najtrudniej było podjąć ostateczną decyzję. Jak mawia Krisu - trzeba ustalić cel i datę, a później się tego trzymać. Potem jest już z górki!

W jaki sposób przygotowaliście się do rejsu? Trzy lata mieszkania na jachcie to duże wyzwanie logistyczne.

Zdecydowanie łatwiej byłoby, gdyby nasz jacht był w Gdańsku, a nie w Trynidadzie. Niestety sprowadzenie go tutaj byłoby kosztowne i przedłużyłoby czas przygotowań. Poza tym jest to jacht przeznaczony do pływania po ciepłych wodach. W Trynidadzie jest dużo jachtów podobnych do naszego katamaranu, więc nie mieliśmy problemu ze znalezieniem fachowców, którzy pomogli nam w kwestiach technicznych.

Wiele spraw, jak naprawa plottera do nawigacji, ładowarki do akumulatorów, zapasowy łańcuch kotwiczny, nowa tratwa ratunkowa czy winda kotwiczna załatwiliśmy dużo taniej w Polsce. Kupiliśmy zapasowe żagle w RPA i sprowadziliśmy wszystko do Trynidadu. Sporo rzeczy wysłaliśmy paczkami, których koszt nie okazał się tak duży.

Cały poprzedni sezon żeglowaliśmy po Karaibach, gdzie co jakiś czas odwiedzali nas bliscy i znajomi. Poprosiliśmy ich, żeby pomogli nam skompletować ekwipunek na rejs. Sporo rzeczy przywiózł Krisu, kiedy z pracy wracał do nas na jacht. W ostateczną podróż wyruszyliśmy więc z ośmioma wielkimi bagażami i sześcioma podręcznymi, z czego ubrania zajęły jedną małą walizkę.

Ogłoszenia: sprzęt sportowy i turystyczny


Mamy dużo części zapasowych do silników i generatora, różnych narzędzi, mierników, śrubek, końcówek elektrycznych, kabli i tym podobnych. Chcemy być przygotowani na wszelkie możliwe usterki. Na Karaibach mam zaprzyjaźnionych fachowców, ale na środku Pacyfiku będziemy zmuszeni liczyć na siebie.

Liczymy się z tym, że czegoś nam zabraknie. Wierzymy, że znajdą się wtedy życzliwi żeglarze, którzy nam pomogą. My też zawsze jesteśmy gotowi do pomocy. Taki jest właśnie świat ludzi morza - otwartych, życzliwych i skorych do pomocy. Za to go tak kochamy!

Razem z wami żeglować będą trzyletnia Ania i sześcioletni Staś. Nie boicie się o to, jak dzieci to wytrzymają?

Dzieci żeglują z nami niemal od urodzenia. Staś miał dwa miesiące, kiedy popłynął z nami w swój pierwszy rejs. Anię zabraliśmy na morze, kiedy miała pięć tygodni. W wieku sześciu lat Staś ma za sobą 50 rejsów, ponad 13 tys. mil morskich i 3 tys. godzin żeglugi. Ania w wieku trzech lat może pochwalić się 30 rejsami, 8 tys. mil morskich i 2 tys. godzin na wodzie. Biorąc pod uwagę, że staż kapitański wymaga 1 tys. godzin, nasze dzieci mają już spore doświadczenie.

Mimo dużego doświadczenia nie zdarzało nam się żeglować z dziećmi non stop, bez zawijania do portu lub stawania na kotwicy, dłużej niż pięć dni. Teraz mamy w planach dwa przeloty, które zajmą ok. tygodnia i najdłuższy, ponad 20-dniowy, z Galapagos na Markizy. Zobaczymy, jak dzieci zniosą tak długi czas na oceanie. Planujemy urozmaicać im czas wspólnym łowieniem ryb, podziwianiem delfinów, nauką, grami i zabawą.

A co z nauką Stasia?

Staś realizuje właśnie program zerówki. Otrzymaliśmy zgodę na indywidualne nauczanie, zabraliśmy ze sobą podręczniki i ćwiczenia, więc codziennie Staś rozwiązuje z nami zadania. Krisu przez ponad 10 lat był w Danii nauczycielem, dlatego ma niezbędne doświadczenie i cierpliwość. Ja za to prowadziłam szkolenia w swojej akademii żeglarstwa.

Później zapiszemy Stasia do polskiej szkoły podstawowej, realizującej program nauczania poza granicami kraju w formie internetowej. Staś będzie mógł zalogować się na stronę szkoły, gdzie będą czekały na niego lekcje, testy, egzaminy i podręczniki. Musimy tylko zadbać o szybki internet i odpowiednią strefę czasową, żeby nie musiał siedzieć po nocach. Oczywiście to my będziemy głównymi nauczycielami naszego syna, ale myślę, że sobie poradzimy.

Planujemy wrócić do Polski tak, żeby Staś stacjonarnie zaczął trzecią klasę, a Ania zerówkę.

Jak wygląda plan waszego rejsu?

Planujemy żeglować przez najbliższe trzy lata. Tej zimy chcemy popływać po Karaibach - od Trynidy po Puerto Rico. Wielkanoc chcemy spędzić na San Blas, a później przejść przez Kanał Panamski. Później spróbujemy pożeglować przez Wyspy Perłowe na wyspy Galapagos. Następnie mamy w planach Polinezję Francuską (Markizy, Tuamotu, Wyspy Towarzystwa), Wyspy Cooka, Niue, Tonga - tak aby na sezon huraganów na Pacyfiku dotrzeć na Nową Zelandię, gdzie akurat rozpocznie się lato. Spędzimy w tych okolicach kilka miesięcy, a później albo wrócimy na Polinezję Francuską i poprzez Tonga, Fidżi, Vanuatu dotrzemy do Australii, albo ruszymy bardziej na północ - na Wyspy Marshalla, Filipiny, potem Malezję, Tajlandię, Indonezję... A może zdecydujemy się popłynąć dookoła świata przez cieśninę Torresa, Indonezję, Mauritius, Przylądek Dobrej Nadziei, Brazylię i na Karaiby? Życie pokaże!

Musimy sprawdzić, jak będzie wychodziło nam codzienne życie na tak małej przestrzeni i czy dzieciom spodobają się kilkunastodniowe przeloty bez zawijania do portu. Zobaczymy też, czy spotkamy na trasie inne rodziny z dziećmi, bo byłoby dobrze, gdyby Staś i Ania mieli od czasu do czasu towarzystwo.

Plan waszej wyprawy kończy się w 2022 roku. Dopuszczacie myśl, że zostaniecie na wodzie dłużej?

Raczej nie. Po pierwsze, w grę wchodzą względy finansowe. Po drugie, chcemy żeby dzieci wróciły do stacjonarnej nauki i towarzystwa innych dzieci. Teraz uczenie dzieci nie będzie dla nas problemem, gorzej byłoby w starszych klasach, kiedy materiał robi się coraz bardziej obszerny.

Skończyła 50 lat i ruszyła w podróż dookoła świata


Teoretycznie moglibyśmy zamieszkać na jachcie na Pacyfiku i żeglować po polinezyjskich wyspach. Ja mogłabym organizować tam rejsy, Krisu latać dla lokalnych linii lotniczych, a dzieci kontynuować naukę przez internet, ale póki co nie dopuszczamy takiej możliwości. Chcemy sprzedać nasz jacht w Australii i wrócić do Polski, do naszej pracy, domu, życia... A potem, kiedy dzieci podrosną, znów ruszyć w rejs. Mam nadzieję, że nam się uda!

Gdzie można podglądać postępy z waszej wyprawy?

Stworzyliśmy stronę internetową www.syRybka.pl, a także stronę na Facebooku, które w miarę możliwości będziemy aktualizować. Serdecznie zapraszamy do zaglądania i śledzenia naszych zmagań.

Opinie (146) ponad 50 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Super przygoda (5)

    A dzieciaki więcej się nauczą na takiej wyprawie niż w szkole.

    • 175 25

    • Jakbym mial .... (4)

      100 luźnych tysi na koncie + nastepne na yacht to czemu nie, a tak z 3000 zl to moge kupic smartphona z internetem i se poogladac
      Spieniezyc mieszkanie??? A jak wroce to do czego ??

      • 16 8

      • jak zawsze parcie na wywalanie Polakow z Polski. Jak to wszedzie fajnie, jak to za 1/2 dolara

        mozna zyc jak w raju. to nie chodzi o wracanie to chodzi o wypad z Polski. taki ktos tu ma przebiegly plan

        • 1 11

      • Spieniężysz jacht po powrocie - proste?

        • 10 4

      • A wystarczyło doczytać - nie spieniężyli domu. (1)

        Wynajęli go, więc spokojne - nie zostaną 'ludźmi bezdomnymi' po powrocie ;)

        • 12 0

        • Majetni

          To jest to slowo ktorego szukacie

          • 10 0

  • Ale 6 letniego Stasia (18)

    obowiązek szkolny nie obowiązuje ? Niby fajnie cały czas z rodziną ale taki Staś po powrocie nie będzie miał 3 latek podstawówki do tyłu? Wiadomo niby nauczy się życia i może będzie bardziej ogarnięty niż rówieśnicy ale taka podróż może przynieść wręcz odwrotny skutek

    • 24 143

    • Gd (3)

      Czytaj ze zrozumieniem. Powodzenia dla Super Rodziny, niech wrócą szczęśliwi i zdrowi!

      • 39 4

      • (2)

        Od nauki ważniejszy ruch. Co komu po wiedzy, jak ciało odmawia posłuszeństwa. Zawsze psioczyłem, jako dziecko i rodzic, że wuefiści uważają swój przedmiot za prawie najważniejszy. Teraz wiem jaki byłem głupi. Wiedzę zdobędziesz, zdrowia nie przywrócisz. Ruch to podstawa egzystencji. Dzieciaki mają szkołę internetową. Myślę, że to im na początek wystarczy. Ważne, że cała rodzina będzie razem okrągłą dobę. Trochę ich życie społeczne będzie kulało, ale patrząc po dzisiejszej młodzieży, większości wystarczy smartfon do towarzystwa.

        • 4 0

        • Ruch na jachcie? (1)

          Szkoda że dzieciaki na jachcie nie będą miały zbyt dużo ruchu. Zwłaszcza przy "kilkunastodniowych przelotach bez zawijania do portu". Nie wierzę, że nie odbije się to negatywnie na rozwoju psychoruchowym dzieci...

          • 6 5

          • Nie wierzysz ....bo nie wiesz jak to jest na jachcie Same zalety będą pływać, wspinać się itd itp wystarcy wzupełnosći

            • 3 2

    • Polecam najpierw przeczytać artykuł a potem pisać komentarz

      • 40 4

    • Żal d.... ściska a zazdrosc każe pisać bzdury...

      • 28 4

    • Też zapytam o naukę - przecież dzieci muszą iść do szkoły.

      • 6 39

    • Trzymanie dzieci z dala od polskiej szkoły (a zwłaszcza religii), może im wyjść tylko na dobre.

      Pomyślnych wiatrów!

      • 29 12

    • Nie martw się o to

      Nie bez powodu mówi się, że podróże kształcą.

      • 15 2

    • Może nauczą się czytać ze zrozumieniem podczas podróży.

      • 4 2

    • Ależ z ciebie ciemniak.

      Czy ty czytałeś ten felieton ???Przecież tam wszystko pisze.

      • 2 3

    • Nie znam się, ale się wypowiem. Przeczytaj napierw np. "wyspę szczęśliwych dzieci" to może coś zrozumiesz.

      • 4 2

    • Najwyraźniej w tym biednym, ogłupiałym społeczeństwie

      umiejętność czytania ze zrozumieniem tekstu dłuższego, niż opis pod zdjęciem na instagramie, już dawno wymarła. Napisano jak wół, że młody będzie miał indywidualny tok nauczania początkowego...

      • 0 1

    • pamietasz cos z 1 klasy podstawowki

      no wlasnie,szlaczki...

      • 0 0

    • Staś uczy się cały czas! (1)

      Stasiu ma indywidualny tok nauczania teraz i będzie robił szkołę online, wiele podróżujących dzieci tak robi. Mamy podręczniki i ćwiczenia i realizujemy program szkolny jak trzeba!

      • 5 1

      • No tak, przecież nie od dziś wiadomo, że nauczyciele są niepotrzebni. Tylko dymią i chcą podwyżek.
        Wystarczą podręczniki, dwa nazwiska i ćwiczenia.
        Refomatorzy...

        • 0 3

    • A Ty z czytaniem czy zrozumieniem masz problem?

      • 0 0

    • Kłania się czytanie ze zrozumieniem...

      • 0 0

  • Krisu (5)

    Fajna ksywka

    • 18 24

    • jak tez wrózbita

      • 7 1

    • ksywka? Krisu to po prostu nietypowe zdrobnienie od Krzysztof, tak jak Stachu, Mieciu od Stanislaw,Mieczyslaw itp

      • 10 1

    • Pozdrawiam gościa (2)

      Ale ksywka wyjątkowo słaba. I beznadziejnie brzmi jak żona mówi per Krisu o swoim mężu i ojcu własnych dzieci. Brzmi jakby mówiła o koledze z osiedla.

      • 7 7

      • Krisu - tak pewnie Norwegowie wymawiają "Krzysiu" i stąd być może ksywka.

        Tak obstawiam :)

        • 5 0

      • Ksywka jak ksywka.

        Na ciebie pewnie żona mówi stary.

        • 4 1

  • Opinia wyróżniona

    (1)

    Pomyślnych wiatrów i bezpiecznego powrotu do portu!
    Dla dzieciaków fantastyczna przygoda. Życie w końcu ma się jedno i jeśli można, trzeba spełniać marzenia. Powodzenia!

    • 190 9

    • Sercem z wami. Rejs z rodziną to moje odwieczne marzenie, które ktoś właśnie spełnia. Niestety oddałem morskie życie za miłość, ale mam i żonę i marzenia. Napływałem się w młodości, teraz mogę podziwiać, jak ludzie się realizują. Wiecie, że żyjecie! W górę szmaty! Pozdrawiam!

      • 14 1

  • (1)

    Szczęśliwi ludzie i brawa za odwagę

    • 103 7

    • "Cały poprzedni sezon żeglowaliśmy po Karaibach, gdzie co jakiś czas odwiedzali nas bliscy i znajomi" a pieniądze szczęścia nie dają? heh?

      • 7 0

  • Powodzenia, stopy wody pod kilem !!! (2)

    • 63 4

    • (1)

      katamaran nie ma kilu - w nich działa stateczność kształtu

      • 1 1

      • Co prawda nie odróżniam kilu od kilsona i płetwy balastowej, no ale przecież się wypowiem...

        • 2 0

  • (5)

    Pomysl na zycie super, ale po trzecim "Krisu" odpuscilam czytanie...

    • 91 27

    • Ksywka to ksywka (1)

      • 6 5

      • Może nie jest Polakiem.

        • 1 3

    • (1)

      Nie ksywa to Norweg

      • 2 5

      • Norweg Krzysztof Rybicki :)

        • 8 0

    • ja podobnie... do tego w tekscie brak info o trasie, ale masa pustosłowia

      • 2 4

  • Świetna sprawa (1)

    Sam bym tak nie zrobił, ale podziwiam. Przygoda życiowa.

    • 52 6

    • Narobił dzieci na starość

      i nie może w domu wysiedzieć ;D

      • 0 0

  • Podziwiam!

    Podziwiam, trochę zazdroszczę, gratuluję i trzymam kciuki żeby wszystko się udało.
    To naprawdę wspaniałe podejście do życia a dzieciaki dostaną cudowne wspomnienia i fantastyczną lekcję życiowej odwagi

    • 75 6

  • Całkiem konkretny pln

    Szczególnie w kwestii nauki dzieci. Podoba mnie się. Szanuję za odwagę.

    • 80 7

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Jarmark Bożonarodzeniowy
Jarmark Bożonarodzeniowy
jarmark
lis 19-24.12
g. 12:00 - 20:00
Gdańsk, Targ Węglowy
Aga Zaryan Christmas Songs
Aga Zaryan Christmas Songs
kolędy i pastorałki
gru 12
niedziela, g. 19:00
Gdańsk, Stary Maneż
Tymek
Tymek
hip-hop
gru 16
czwartek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

O jakiej ulicy śpiewa Ryszard Rynkowski w jednej ze swoich ballad?