Stacey Kent zagrała piosenki dla zakochanych

Stacey Kent - skromna i elegancka.
Stacey Kent - skromna i elegancka. fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl

Koncert Stacey Kent zakończył jazzowy tydzień w Trójmieście. Przez sale koncertowe przetoczył się prawdziwy sztorm - David Krakauer zainaugurował Jazz Jantar, Adam Pierończyk zaprezentował zupełnie nowy, autorski program Sopot Jazz Festival, a nieco w cieniu tych wszystkich wydarzeń odbył się cykl Made by Jazz Waves. Mimo tej klęski urodzaju tylko kilka krzeseł pozostało wolnych w sali koncertowej Hotelu Sheraton.



Kent kilkukrotnie podkreślała swoją sympatię dla polskiej publiczności. Po koncercie z radością podpisywała płyty.
Kent kilkukrotnie podkreślała swoją sympatię dla polskiej publiczności. Po koncercie z radością podpisywała płyty. fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl
Kariera Kent rozpoczęła się od miłości do tego oto dżentelmena - Jima Tomlisona.
Kariera Kent rozpoczęła się od miłości do tego oto dżentelmena - Jima Tomlisona. fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl
Występ amerykańskiej wokalistki był początkiem dużej trasy koncertowej, która obejmuje praktycznie całą Europę i skończy się dopiero 25 listopada w Budapeszcie. Stacey Kent przyznała, że koncerty w Polsce są dla zespołu zawsze wyjątkowe ze względu na ciepłe przyjęcie publiczności. Niedzielny koncert odbył się w przeddzień światowej premiery pierwszego koncertowego albumu w karierze artystki "Dreamer in Concert" nagranego w Paryżu.

Muzyka, którą zaprezentował zespół Stacey Kent, mogłaby być stawiana za wzór elegancji. Najważniejszy był tu głos wokalistki: krystalicznie czysty, z perfekcyjną dykcją, nienagannym frazowaniem. Stacey nigdzie się nie spieszy, nic nie forsuje, śpiewa jakby od niechcenia, jak gdyby prowadziła luźną rozmowę, a nie występowała na scenie.

Przypomina w tym nieco Franka Sinatrę, a przyrównywana bywa do największych wokalistek takich jak Billy Holiday czy Ella Fitzgerald. Ubrana w skromną czarną suknię, krótko ścięta Kent nie próbuje czarować urodą czy scenicznym wizerunkiem. Jest po prostu sobą.

Na scenie przez cały koncert panował nastrój smooth. Z głośników płynęły dźwięki delikatne, spokojne, niemal pościelowe (Stacey Kent została ostatnio zatrudniona do kampanii reklamowej przez największego brytyjskiego sprzedawcę łóżek Dreams Beds). Śpiewała piosenki po francusku (m.in. z repertuaru Serge Gainsbourga), portugalskie bossa-novy oraz amerykańskie klasyki. Znakomitą część utworów skomponował dla niej jej mąż i partner z zespołu, saksofonista Jim Tomlison.

Tomlison (jak się dowiedzieliśmy, jeden z ulubionych saksofonistów Przemka Dyakowskiego, który pełnił rolę konferansjera) to w zasadzie lider zespołu, odpowiedzialny także za brzmienie płyt Stacey. To on grał większość partii solowych, czarując brzmieniem miękkim i pełnym powietrza.

Do improwizowanych dialogów co jakiś czas włączał się pianista Graham Harvey. Kontrabasista Jeremy Brown i perkusista Matt Skelton grali to, czego się oczekuje od sekcji rytmicznej w takiej muzyce: klimatyczne swingowe bujanie (dostali miejsce na solo w ostatnim utworze). Nikt na (ani przed) sceną nie miał wątpliwości, że najważniejsza jest tu Stacey Kent, a reszta zespołu jest po to, by akompaniować.

Kariera wokalistki rozpoczęła się nieco przypadkowo, bo od... zakochania. Miłość Kent do Jima Tomlisona pchnęła studentkę filologii (miała pisać pracę z literatury porównawczej) w ramiona przeznaczenia, którym bez dwóch zdań jest śpiewanie piosenek o... miłości.

Zespół Stacey zaprezentował w sali Sheratona jazz-pop na światowym poziomie, sięgając po repertuar dla zakochanych. Wszyscy zakochani, którzy mogli się poprzytulać tego wieczora w Sopocie, byli wniebowzięci. Stonowane piosenki Kent i spółki to swoiste kołysanki dla dorosłych, idealne przed tą najtrudniejszą nocą w tygodniu: poprzedzającą poniedziałek.

Opinie (6)

  • koncert (1)

    Rzeczywiście-koncert wspaniały, dzięki urokowi Stacey Kent. Jeśli jednak zaprasza się gwiazdę takiego formatu, która-jak się okazuje-sama sobie prowadzi swój występ, to może warto by było zaprosić też kogoś, kto ją ładnie "wprowadzi"na scenę i pożegna, krótko mówiąc "oprawi" ten występ.

    • 8 0

    • przecież był Przemek Dyjakowski

      • 2 1

  • Nie jestem wielką fanką Stacey ale taka muza i szlachetne wykonanie są niczym potrzebna higiena ucha . Baaaardzo miły wieczór .

    • 4 0

  • p.Dyakowski

    który o konferansjerce nie ma pojecia; zapraszany jest chyba po to aby popsuc impreze. Organizatorzy udają, że tego NIE WIDZĄ? NIE SŁYSZĄ? Widownia koncertów jazzowych oczekuje i pięknej muzyki i dobrej konferansjerki (o ile jest niezbędna). Za takiego 'konferansjera' - 'dziękuję'.

    • 2 2

  • Świetny koncert

    Nam się bardzo podobało. Koncert na poziomie. Świetni artyści, świetna publiczność. Artystka, poza tym, że fantastycznie śpiewa, to jeszcze jest bardzo ciepłą i wrażliwą osobą. Koncert pozostawił w nas bardzo ciepłe i pozytywne uczucia.Można by się przyczepić do paru drobiazgów, tylko po co?

    • 3 0

  • Kołysanka do łóżka za 190 zł od osoby?

    Ja dziękuję (trzeba prawdopodobnie mieć coś z głową żeby tyle zapłacić za podobne pitolenie, ale de gustibus.......itd.)

    • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Jarmark Bożonarodzeniowy
Jarmark Bożonarodzeniowy
jarmark
lis 19-24.12
g. 12:00 - 20:00
Gdańsk, Targ Węglowy
Aga Zaryan Christmas Songs
Aga Zaryan Christmas Songs
kolędy i pastorałki
gru 12
niedziela, g. 19:00
Gdańsk, Stary Maneż
Tymek
Tymek
hip-hop
gru 16
czwartek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Pierwszy polski festiwal jazzowy odbył się 1956 r. w: