Wiadomości

stat

Stoczni potrzebny jest superbohater. Premiera "Człowieka ze stoczni"

Zwiastun "Człowieka ze stoczni" w reż. Filipa Ignatowicza i Marcina Szuszkiewicza.


- Chcemy, żeby mieszkańcy miasta zakochali się w stoczni. Może wtedy znajdzie się jakiś superbohater, który uratuje to miejsce? - zastanawiają się twórcy filmu "Człowiek ze stoczni", który jest dowcipną odpowiedzią na "Wałęsę" Andrzeja Wajdy. Premiera filmu odbędzie się w piątek, 4 października o godz. 19, w Sali BHP Stoczni Gdańsk. Wstęp wolny.



Marcin Szuszkiewicz.
Marcin Szuszkiewicz. mat. prasowe
Filip Ignatowicz.
Filip Ignatowicz. mat. prasowe
Trzy strachy broniące stoczni, jak trzy Krzyże na Placu Solidarności.
Trzy strachy broniące stoczni, jak trzy Krzyże na Placu Solidarności. fot. Filip Ignatowicz
Stocznię:

uwielbiam

50%

lubię

25%

nie lubię

6%

nienawidzę

9%

nie znam

10%
"Człowiek ze stoczni" to przewrotny, groteskowy film opowiadający historię "zwykłego stoczniowca", który za sprawą kąpieli w toksycznych chemikaliach mutuje i zyskuje nadludzką moc. Superstoczniowiec odgrywa drugoplanową rolę w solidarnościowej rewolucji, inicjuje strajki i chroni Lecha Wałęsę przed zamachem. Film do złudzenia przypomina stare kroniki filmowe. Jego twórcy - Filip IgnatowiczMarcin Szuszkiewicz - wykorzystali archiwalne materiały Europejskiego Centrum Solidarności.

- Jestem rocznik 90', pierwsze pokolenie ludzi odciętych od komunizmu - mówi Filip Ignatowicz. - Znam to tylko z opowieści, mitów czy toposów. Ale jesteśmy wrażliwcami i materiały archiwalne zrobiły na nas duże wrażenie. Czuję bagaż stoczni. Codziennie widziałem dźwigi, gdy jeździłem tramwajem do szkoły, do Wrzeszcza. Chciałem się jakoś z tym bagażem rozliczyć.

W ramach rozliczania powstał film "mockumentarny". Mockument to angielskie słowo złożone z "mock" (drwić, kpić) i "document". Powszechnie znane filmy tego typu to "Borat" Larry'ego Charlesa czy "Rok diabła" Petra Zelenki. Choć "Człowiek ze stoczni" jest mało poważny w formie, to przesłanie ma jak najbardziej serio.

- Najbardziej mi szkoda budynków - mówi Marcin Szuszkiewicz. - Żurawie podobne stoją w Rydze czy Odessie. Natomiast hale były unikatowe. Na naszym filmie można zobaczyć miejsca, których już nie ma, na przykład pochylni czy budynku Modelarni. Niestety pewnych rzeczy już się nie da uratować. Jak spojrzysz na książkę Michała Szlagi, to zobaczysz sztukę niszczenia.

- Największy problem jest taki, że ludzie nie znają stoczni, bo tam po prostu nie chodzą - dodaje Filip Ignatowicz. - A skoro nie znają, to nic dziwnego, że nie mają motywacji, żeby o nią walczyć. Tymczasem wszyscy, którzy mają tam szansę zawitać, zakochują się w tym miejscu. Pamiętam, że kiedyś wspięliśmy się na żuraw stoczniowy i spojrzeliśmy na miasto. Nigdy w życiu nie czułem się bardziej gdańszczaninem.

"Człowiek ze stoczni" powstał już jakiś czas temu, na zaliczenie zajęć. Ale czekał na odpowiedni moment, na kontekst, w którym mógłby zaistnieć. Takim kontekstem okazała się premiera "Wałęsy" Andrzeja Wajdy. Twórcy jednak w żaden sposób nie atakują ani reżysera, ani filmu. Raczej tym filmem przywołują superbohatera, który ochroniłby to, co jeszcze na terenie stoczni zostało.

- Podczas jednego z plenerów wykonaliśmy trzy strachy ze złomu, które miały chronić stocznię - mówi Filip Ignatowicz. - Po pół roku naszych strażników rozebrali złomiarze i mniej więcej wtedy, dwa lata temu, rozpoczęła się na stoczni ta masakra, której jesteśmy świadkami.

Czy jest jeszcze szansa dla stoczni?

- Myślę, że właściciele stoczni doskonale wiedzą, co robią - zastanawia się Marcin Szuszkiewicz. - I te wszystkie wyburzenia zostały zaplanowane przez mądre głowy. Ale im więcej światła padnie na to miejsce, tym lepiej.

Jeśli nie ma miejsca na te budynki w stoczni, to może znajdzie się miejsce na nie w mieście?

- Polscy architekci i inżynierowie lata temu przenieśli w Egipcie wielką świątynię kamień po kamieniu, bo znajdowała się na terenie zagrożonym zalaniem. Może stoczniowe hale też można by zaszczepić w tkankę miasta. Tymczasem Willa Dyrektora została zmielona na groszek, który został użyty, żeby osuszyć tereny pod PGE Arenę - rzuca pomysł Ignatowicz.

Premiera filmu odbędzie się w piątek, 4 października o godz. 19, w Sali BHP Stoczni Gdańsk. Wstęp wolny.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (66)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

grudnia

Rewia - lata 20. lata 30. -... Gdynia, Konsulat Kultury

31

grudnia

Sylwester w Gdyni Gdynia, Skwer Kościuszki

31

grudnia

Sylwester Gdański Gdańsk, Park Oruński, Jar Wilanowski, Targ Węglowy, Molo w Brzeźnie

Kultura

Zaistnieć w grupie za wszelką cenę. O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"
O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"
Nowy dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego
Nowy dyrektor Muzeum Morskiego

Kulinaria

Co zjemy i wypijemy na Jarmarku Bożonarodzeniowym?
Co zjemy na Jarmarku Bożonarodzeniowym?

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów
Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane