Wiadomości

stat

Takich piosenek już nikt nie pisze. Relacja z koncertu Czerwonych Gitar

Czerwone Gitary mimo zmiany składu od niemal pół wieku rozgrzewają publiczność do czerwoności.


Sceptycy przepowiadali, że ich koniec nastąpi wraz z odejściem Krzysztofa Klenczona. Nie dawano im szans, kiedy z zespołem pożegnał się Seweryn Krajewski. Tymczasem Czerwone Gitary mimo zmiany składu mają się świetnie i od pół wieku rozgrzewają publiczność do czerwoności przebojami, jakich współcześnie już nikt nie pisze.



Gwiazdą wieczoru był Jerzy Skrzypczyk, który wystąpił w podwójnej roli - perkusisty i konferansjera.
Gwiazdą wieczoru był Jerzy Skrzypczyk, który wystąpił w podwójnej roli - perkusisty i konferansjera. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl
Odmłodzenie składu zespołu przełożyło się na nową jakość brzmienia. Na zdjęciu Arek Wiśniewski (po lewej) i Darek Olszewski.
Odmłodzenie składu zespołu przełożyło się na nową jakość brzmienia. Na zdjęciu Arek Wiśniewski (po lewej) i Darek Olszewski. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Czy był(a)byś w stanie zanucić którąkolwiek z piosenek Czerwonych Gitar?

oczywiście, znam wiele piosenk tego zespołu 85%
może udałoby mi się zanucić jedną 9%
nie znam żadnej piosenki Czerwonych Gitar 6%
zakończona Łącznie głosów: 138
Czerwone Gitary powstały w 1965 roku i od tego czasu nagrały dziesiątki przebojów, które wciąż cieszą się niesłabnącą popularnością. Nic więc dziwnego, że zespół gra blisko osiemdziesiąt koncertów rocznie. Takich piosenek nikt bowiem już obecnie nie pisze.

Podczas środowego koncertu sala Filharmonii Bałtyckiej pękała w szwach, a publika już od pierwszych dźwięków bawiła się setnie. Nie tylko dzięki muzykom, od których biła niezwykła energia, ale również dzięki ciekawie skonstruowanemu programowi, który stopniowo podsycał ekscytację słuchaczy.

Gwiazdą wieczoru był perkusista Jerzy Skrzypczyk, który pełnił również rolę konferansjera. Dzięki niemu koncert nie był zlepkiem następujących po sobie utworów, tylko tworzył spójną całość. Próbę akustyczną Skrzypczyk przekształcił w ciekawą prezentację aktualnego składu zespołu. Na scenie wystąpili obok niego: Jerzy Kossela (obaj muzycy z pierwszego składu Czerwonych Gitar), Mieczysław Wądołowski, który w 1997 roku zastąpił Seweryna Krajewskiego, grający na gitarze solo Marek Kisieliński, basista Arek Wiśniewski oraz gitarzysta Darek Olszewski, podczas koncertu występujący zamiennie z Kosselą.

Muzycy przywitali publiczność utworem "To właśnie my" pochodzącym z debiutanckiej płyty pod tym samym tytułem, która w 1966 roku sprzedała się w liczbie 160 tys. egzemplarzy. Po kolejnym utworze - "Historii jednej znajomości" - nastąpił blok muzyczny złożony z fragmentów piosenek.

- Naszych piosenek jest około 270, więc gdybyśmy chcieli je zagrać wszystkie rozstalibyśmy się z państwem około soboty - zażartował Skrzypczyk, czym wywołał salwy śmiechu. - Jeżeli macie parasolki to je rozłóżcie, jeżeli nie, to chociaż podnieście ręce i klaszczcie - powiedział Skrzypczyk zapowiadając "Ciągle pada", a na widowni natychmiast pojawił się las rąk i... rozłożone parasolki.

Muzycy uczcili również pamięć zmarłego w 1981 r. Krzysztofa Klenczona, wykonując jego najsłynniejsze utwory, jak "Latawce z moich stron", "Nie licz dni", "Kwiaty we włosach", jedną z jego najpiękniejszych ballad "Gdy kiedyś znów zawołam cię" oraz "Jesień idzie przez park". Wykonanie ostatniej piosenki było również hołdem dla zmarłego w 2011 r. Henryka Zomerskiego.

Dalsza część koncertu była imprezą przy dźwiękach największych hitów Czerwonych Gitar - m. in. "Licz do stu", "Nie zadzieraj nosa", czy "Ładne oczy masz".

- Ale daliście czadu - komplementował swoich fanów Skrzypczyk, co tylko podsycało i tak już gorącą atmosferę.

Oczywistym zatem było, że wierni fani nie dadzą zespołowi tak łatwo zejść ze sceny. Na bis Czerwone Gitary wykonały "Maturę" i "Port", po czym Jerzy Skrzypczyk poprosił panów znajdujących się na widowni o zaśpiewanie "Sto lat" dla dam, z okazji zbliżającego się dnia kobiet (co też chętnie uczynili), a zespół wykonał wiązankę złożoną z utworów, w których znajdują się imiona żeńskie.

W czasie dwugodzinnego występu muzycy zaprezentowali znakomitą formę, pozostając przy tym cały czas w kontakcie z publicznością. Wielu uważa, że Czerwone Gitary w obecnym składzie to nie ten sam zespół, co przed laty. I mają rację. Niezmienna pozostaje jednak atmosfera panująca na koncertach. Ludzie w średnim wieku zachowują się jak nastolatki - piszczą, tańczą, śpiewają. Czego zatem więcej oczekiwać od zespołu?

Zabawa na widowni w filharmonii.

Opinie (34) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

21

sierpnia

24

sierpnia

Gdańsk Tribute Festival 2019 Gdańsk, Protokultura

28

sierpnia

14. Festiwal Goldbergowski Gdańsk, Dwór Artusa, Długi Targ 43/44 / Ratusz Głównego Miasta,...

Kultura

Tinder oczami kobiet i upadek muru berlińskiego na Sopot Non-Fiction
Tinder oczami kobiet na Sopot Non-Fiction
Literatura w Sopocie ma się bardzo dobrze. Po Literackim Sopocie
Literatura w Sopocie ma się bardzo dobrze

Kulinaria

Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja
Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja

Planuj z nami tydzień

Pokazy lotnicze, Mozartiana i koncerty w stoczni. Planuj tydzień
Pokazy lotnicze, Mozartiana i koncerty

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Stara Apteka to: