Wiadomości

stat

Thomas Anders i C. C. Catch w Ergo Arenie

Sobotnie koncerty Thomasa Andersa i C. C. Catch w Ergo Arenie były nie tylko świetną okazją do zabawy przy nieśmiertelnych przebojach lat 80., ale i okazją, aby przyjrzeć się, jak swój dawny potencjał ówczesne gwiazdy wykorzystują współcześnie.



Pierwsza wystąpiła C. C. Catch - jedna z topowych kobiecych wokalistek tanecznego popu z lat 80. Jeśli jednak znalazłby się ktoś, kto Niemki z tamtych czasów nie kojarzy, na podstawie sobotniego koncertu raczej nie uwierzyłby w jej gwiazdorski status sprzed lat. Jej koncert w Ergo Arenie trudno nazwać show - bardziej poprawne byłoby tutaj określenie "wykon".

Muzyka leciała z komputera, wokale w niektórych partiach były podkręcane, a artystka tańczyła bez przekonania. Oczywiście, przebojów w czasie 45-minutowego występu nie zabrakło. Było "Jump in My Car", "Stranger By Night", "Heaven and Hell", "I Can Lose My Heart Tonight" czy "Soul Survivor". Większość z tych kawałków została wykonana nawet dwa razy - w wersji pełnowymiarowej oraz w miksie największych hitów na bis.



I choć Caroline Catharina Müller poprawnie zrobiła, co miała i rozgrzała publiczność do dalszej zabawy, to charyzmy czy emocji wiele w to nie włożyła. Można było wręcz odnieść wrażenie, że gdyby nie dwóch wspomagających ją pełnych energii tancerzy, którzy zadbali o konferansjerkę, uwodzili publiczność prężąc muskuły, tańcząc i robiąc salta, C. C. Catch sama na scenie raczej by poległa.

Co innego Thomas Anders, który był panem swojego przedstawienia od jego pierwszej do ostatniej minuty. W przeciwieństwie do swojej poprzedniczki eks-członek Modern Talking nie przygotował prostego występu polegającego na odgrzewaniu muzycznych samograjów macierzystego zespołu do znanej i lubianej melodii puszczanej w tle.

Anders - po zakończeniu współpracy z Dieterem Bohlenem - intensywnie działa na scenie muzycznej samodzielnie i wcale nie boi się konfrontować swojej obecnej twórczości z przeszłością w Modern Talking. Dlatego też w czasie sobotniego koncertu nie zabrakło solowych dokonań z ostatnich lat, m.in. piosenek "Why Do You Cry", "Stay With Me" czy "Lunatic Girl".


Zanim Anders przeszedł do żelaznego repertuaru, czyli przebojów "No Face, No Name, No Number", "Sexy Sexy Lover", "Brother Louie" czy "Cheri Cheri Lady", które oczywiście porwały publiczność w wir tańca i ekscytacji, przygotował małą niespodziankę w postaci akustycznej odsłony kilku utworów, w tym m.in. "Lady Lai" czy zaśpiewanego wspólnie z fanami "You're My Heart, You're My Soul".

Atmosferę w czasie dwugodzinnego koncertu Anders podkręcał nie tylko muzyką, ale i swoją charyzmą. Kilka razy dziękował po polsku, za co oczywiście dostawała burze oklasków, opowiadał o dawnych czasach, zachęcał do śpiewania, a w pewnym momencie zatrzymał nawet koncert i nagrał smartfonem krótkie wideo z publicznością. Oddał hołd również swoim muzykom - ofiarując każdemu kilka minut na solówki: na gitarze, perkusji, basie i syntezatorze.

Tłoczno w Ergo Arenie ani na parkingach nie było, bo pojawiło się tylko około trzech tysięcy widzów, a nagłośnienie zostało przygotowane bez zastrzeżeń. Publiczność - co ciekawe w różnym wieku: od pięćdziesięciolatków, czyli rówieśników artystów, po dwudziestolatków - na brak dobrej zabawy nie mogła narzekać.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (53)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

27

maja

Kenny Garrett Gdynia, Atlantic

04

czerwca

Grzegorz Turnau dla dzieci ... Gdańsk, Ratusz Staromiejski

08

czerwca

Jak Zwał Tak Zwał (JZTZ) Sopot, Teatr BOTO

Kultura

Niecodzienna lekcja historii w bokserskim ringu
Lekcja historii w bokserskim ringu
Nagroda za nowe wcielenie Komory Palowej
Nagroda za remont Komory Palowej

Kulinaria

Jemy na mieście: Casa Cubeddu idealna na włoską ucztę
Jemy na mieście: Casa Cubeddu

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane