Wiadomości

stat

Udany show z muzyką Tiny Turner w Gdynia Arenie

Show z muzyką Tiny Turner:


"Ta muzyka nie może się znudzić" - mówił jeden z fanów Tiny Turner przed czwartkowym koncertem "What's Love Got To Do With It?"Gdynia Arenie. I nie sposób się z nim nie zgodzić - choć tym razem diwa nie odwiedziła nas osobiście, to wcielająca się w jej rolę Elesha Paul Moses dała takie show, że momentalnie wkupiła się w łaski publiczności.



"Simply the Best", "Privat Dancer" czy słynny soundtrack do filmu z serii o Jamesie Bondzie - "Golden Eye" - należą dziś do absolutnego kanonu muzyki rozrywkowej.

- Ta muzyka nie może się znudzić - mówił przed koncertem Paweł, który na koncert w Gdynia Arenie przyjechał z Bydgoszczy. - Powiem więcej, piosenki Tiny Turner są jak wino - choć słucham ich od kilkudziesięciu lat, niezmiennie mnie zaskakują i z każdym kolejnym przesłuchaniem budzą jeszcze większy zachwyt. Szkoda, że nie mamy możliwości posłuchać Tiny śpiewającej na żywo, ale chętnie się przekonam, jak jej piosenki zabrzmią w interpretacji innej artystki. Każda okazja i każdy sposób są dobre, aby przypomnieć sobie tak znakomitą muzykę.
Jego zdanie podzielali inni uczestnicy imprezy, choć wielu ich nie było - sprzedało się niespełna tysiąc biletów. Być może spowodowane to było dość niefortunnym terminem - część miłośników twórczości Tiny Turner zapewne "dochodzi do siebie" po sylwestrowych szaleństwach. Ci jednak, którzy na zaproszenie organizatorów odpowiedzieli, powodów do narzekań mieć nie powinni - mogli bowiem nacieszyć nie tylko ucho dobrą muzyką, ale i oko widowiskowymi popisami tanecznymi oraz przepięknymi kostiumami.

Koncert zapowiadaliśmy w Kalendarzu imprez oraz cyklu Planuj tydzień - czytaj w każdy czwartek

Za projektem show w hołdzie Tinie Turner stoją brytyjscy producenci odpowiedzialni wcześniej za "Whitney - Queen of the Night" upamiętniającym twórczość i życie Whitney Houston - zobacz naszą relację z tego wydarzenia. Po ogromnym sukcesie tamtej trasy koncertowej postanowiono przygotować kolejną, tym razem oddając hołd ikonie popkultury, Tinie Turner.

Program czwartkowego koncertu wypełniły najpopularniejsze przeboje, które wylansowała Tina w ciągu ponad 50-letniej kariery estradowej, m.in. "Simply the Best", "Privat Dancer", "Golden Eye" i tytułowe "What's Love Got To Do With It?", "Proud Mary", "River Deep" czy "Nutbush City Limits". W postać diwy popu wcieliła się wspierana przez 10-osobowy zespół muzyków Elesha Paul Moses, zwyciężczyni brytyjskich edycji programów "X-Factor "oraz "The Voice".

Kalendarz imprez - koncerty w Trójmieście


Elesha Paul Moses to artystka o niesamowitym głosie i ogromnej charyzmie, dlatego z wcieleniem się w rolę Tiny Turner nie miała najmniejszego problemu. Starała się upodobnić do gwiazdy, której swoim występem oddawała hołd (poprzez widowiskowe kostiumy, wyeksponowanie nóg czy burzę loków), ale nie w nią wcielić. I słusznie, bo takie naśladownictwo mogłoby skończyć się parodią - Tina Turner jest przecież tylko jedna i nie da się jej skopiować.

Przy takiej muzyce, w dodatku w tak znakomitym wykonaniu, trudno było wysiedzieć na miejscu - nogi same rwały się do tańca.
Przy takiej muzyce, w dodatku w tak znakomitym wykonaniu, trudno było wysiedzieć na miejscu - nogi same rwały się do tańca. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Brytyjka eksperymentowała też z barwą głosu, aby zbliżyć się do charakterystycznego wokalu Tiny Turner i wychodziło jej to znakomicie. Chwilami była w tym tak wiarygodna, że niemal równała się z oryginałem - niekiedy zdradzała ją jedynie brytyjska wymowa. Do tego cały czas pozostawała w ruchu, raz żywiołowo biegając z jednego końca sceny na drugi, innym razem - wspólnie z tańczącym chórkiem - realizując efektowne pokazy taneczne. Nadziwić się nie mogłam, że żadna z pań nie dostała od tak energetycznych popisów zadyszki i od początku do końca półtoragodzinnego show ich wokal był na najwyższym poziomie.

Jeszcze przed koncertem pytałam fanów Tiny Turner, co myślą na temat tego, że za chwilę posłuchają ulubionych piosenek w interpretacji innej artystki. Zdecydowana większość podchodziła do tego faktu bardzo entuzjastycznie i dała młodej wokalistce duży kredyt zaufania. Ta spłaciła go z nawiązką, dając tak znakomity popis swoich umiejętności, że publiczności nie pozostało nic innego, jak nagrodzić ją oraz jej zespół gromkimi owacjami.

I choć tak pozytywnym akcentem chciałabym zakończyć swoją relację, muszę choć słowem wspomnieć o problemach organizacyjnych, które jeszcze przed koncertem podniosły ciśnienie wielu uczestnikom wydarzenia oraz pracownikom ochrony. Z racji tego, że oznaczenie miejsc na płycie było inne niż na planie w biletach internetowych, na widowni zapanował chaos, którego skutkiem było opóźnienie rozpoczęcia o blisko 20 minut. Z jednej strony dziwi zaciekłość słuchaczy, bo przy tak wielu wolnych miejscach, nawet jeśli ktoś ich "podsiadł", ze znalezieniem innego miejsca o podobnym standardzie nie powinni mieć problemu. Z drugiej, jeśli ktoś zapłacił za miejsca przy scenie, a odsyłany jest na tyły płyty, jego złość wydawała się uzasadniona. Dzięki mediatorskim umiejętnościom oraz sprawnej pracy ochrony obiektu kryzys udało się zażegnać - pod sceną dostawiono (za zgodą strażaka) dodatkowe krzesełka.

Zobacz fragment koncertu

Opinie (33)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

28

lutego

InShort Film Festival - The... Gdańsk, Stacja Orunia GAK Dworek Artura

02

marca

Queen Machine Gdynia, Gdynia Arena

09

marca

Dobrze się kłamie Gdynia, Teatr Muzyczny

Kultura

Kaligrafia nowoczesna: nietypowa pasja Olgi Grochowskiej
Kaligrafia nowoczesna: wywiad

Kulinaria

Charytatywna kolacja z Marcinem "Różalem" Różalskim
Różal wspierał zwierzaki w Oliwie

Planuj z nami tydzień

Garou, targi vintage i hip-hop. Planuj tydzień
Planuj tydzień: targi vintage, hip-hop

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Za symboliczne narodziny bigbitu uważa się gdański koncert: