Wiadomości

Tłum fanów na koncercie Bonobo

Głos Szjerdene był ozdobą tego koncertu.
Głos Szjerdene był ozdobą tego koncertu. fot. Dominik Staniszewski / trojmiasto.pl

Komplet publiczności zgromadził koncert Bonobo w postoczniowym klubie B90. Dwugodzinny występ to przede wszystkim popis zdolności producenta i lidera Simona Greena, któremu sekundował na scenie pięcioosobowy zespół.



Producent Simon Green był sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Radził sobie na scenie nawet bez towarzyszących muzyków.
Producent Simon Green był sam sobie sterem, żeglarzem i okrętem. Radził sobie na scenie nawet bez towarzyszących muzyków. fot. Dominik Staniszewski / trojmiasto.pl
Występ Bonobo to swoisty miks producenckiego performance'u i grania na żywo. Simon Green już na początku koncertu dał sygnał, że to on jest najważniejszy w tej ekipie - sam wyszedł na scenę i rozpoczął od miksowania dźwięków generowanych przez komputer. Później dołączył do niego perkusista i stopniowo reszta zespołu. Wreszcie na scenie stanęła wokalistka Szjerdene.

Zespół w pełnym składzie nie grał jednak zbyt długo. Po chwili na scenie został znów sam Simon. I tak Bonobo żonglowało składem, co rusz grając w innych konstelacjach, to opierając się na podkładach elektronicznych puszczanych z laptopa, to kierując się w stronę żywego grania, którego ozdobą był wokal Szjerdene. Ciemnoskóra artystka operuje ciekawą barwą, pełną afrykańskich ozdobników, podczas których głos przechodzi w falset.

Bonobo dość luźno podchodzą do kompozycji uwiecznionych na płytach - Simon Green bawi się brzmieniami, samplami i tematami muzycznymi tworząc z nich mieszankę, niczym dj podczas imprezy. Na scenie jednak nie operuje płytami, a samplerami, syntezatorami, komputerem i gitarą basową podpiętą pod baterię efektów.

Spośród akompaniujących mu muzyków najbardziej wyrazistymi postaciami byli perkusista i saksofonista, których nazwisk jednak nie podano w informacjach prasowych, ani na stronie Bonobo. Muzycy ci w połowie koncertu zostali sami na scenie i dali popis umiejętności solowych. Rozpoczął perkusista, który zagrał solo jak na rasowym koncercie jazzowym. Gdy skończył, swoje solo zaczął saksofonista (który miał też w arsenale flet poprzeczny i klarnet). Obaj zebrali gromkie brawa, więc pociągnęli jeszcze zabawę wspólnie. Wreszcie się okazało, że to tylko (długie) interludium w utworze "Prelude" (o ile dobrze pamiętam).

Fani Bonobo ciasno zgromadzili się pod sceną i w skupieniu przeżywali muzykę swojego idola. Mogło się wydawać, że zespół w wersji koncertowej zagra bardziej do tańca, ale muzycy łączyli taneczne fragmenty z chilloutowymi, downtempowymi i nu-jazzowymi, bawiąc się konwencjami. I to się podobało fanom, którzy z radością wysłuchali długiego, dwugodzinnego koncertu.

W moim odczuciu Simon Green zbyt wiele miejsca postanowił zająć własną osobą (i swoim komputerem) i zbyt mało przestrzeni zostawił zaproszonym muzykom. Bywały momenty, gdy samplami wypuszczanymi z laptopa zagłuszał np. solo saksofonisty. Trochę szkoda, że muzycy co rusz musieli schodzić ze sceny, bo jednak na koncercie najlepiej sprawdza się żywe granie.

Natłok fanów z początku zupełnie sparaliżował klub B90, a wąskim gardłem okazał się punkt doładowań karty, przy którym trzeba było czekać nawet dwadzieścia minut. Gdy Bonobo rozpoczął występ kolejki na szczęście stopniały i można było zwilżyć gardło butelką wody.

Warto dodać, że muzycy Bonobo byli absolutnie zachwyceni atmosferą stworzoną przez trójmiejską publiczność i z pewnością w doskonałych nastrojach pojadą na kolejny (też wyprzedany) koncert do Krakowa.

Opinie (37) 1 zablokowana

  • koncert (1)

    mi się podobało... muzykom chyba też.... w każdym razie zagrali full pro...

    • 12 8

    • Konfekcyjna muzyka...

      Jest cos plastikowego w tej muzyce, niby koleś składa dźwięki sprawnie, inspiruje sie dobrymi wykonawcami a wychodzi... Muzyka z centrum handlowego. Tło.
      Wyprane z emocji dźwięki, dla każdego cos miłego, sprytne żąglowanie gatunkami... W efekcie jest łupanka z domieszka wokaliz a la Massive Attack. Słaba muzyka. Dużo młodzieży w klubie szukającej raczej zabawy a nie chętniej wsłuchiwania sie w dźwięki.
      Akcja z doładowaniem karty w 1 stoisku - poniżej krytyki.

      • 6 4

  • ! (3)

    przecież to nie jest żaden Bono!

    • 15 9

    • bonoBO

      proszę czytać ze zrozumieniem, przynajmniej dla siebie...

      • 5 7

    • I do tego nie zagrał swojego najważniejszego kawałka czyli... (1)

      All along the watchtower.

      • 8 0

      • ( ͡° ͜ʖ ͡°)

        ( ͡° ͜ʖ ͡°)

        • 3 2

  • cena odstraszyla wiele osob (1)

    • 7 18

    • pewnie dlatego bilety wyprzedane 2 tyg temu:)

      • 15 3

  • koncert bardzo mi sie podobał. muzycy zawładnęli nami przez cały koncert!!

    • 6 2

  • Kolejki

    Po kiego ch#ja był ten punkt doładowań ? wchodząc do klubu człowiek mijał 3 kolejki - szatnia, nieszczęsny punkt doładowań i toaleta. 0 jakiegokolwiek luzu miejsca gdzie można swobodnie przejść. Najgorszy klub w jakim byłem.

    • 23 13

  • Rozczarowana (8)

    Miałam przyjemność być na koncercie Bonobo w czerwcu 2013 w Warszawie, dlatego spodziewałam się powtórki- poprostu pożądnego koncertu na światowym poziomie. Niestety, koncert w Gdańsku pozostawił niesmak. Kiepskie nagłośnienie i akustyka, kolejki do toalet, po kartę żeby kupić piwo, potem kolejka po piwo, kolejka do szatni, wizualizacje na przeciętnym poziomie, spóźnienie ponad 2h. Pomimo że uwielbiam Bonobo, to stwierdzam że wydałam sporo pieniędzy na koncert artysty, który grał trochę tak, jakby mu się juz nie chciało po całej trasie. Dużo elektronicznych setów, często kiepsko zsynchronizowanych, rażące przejścia, wpleciono w to wszystko mało muzyki instrumentalnej, co dla mnie jest esencją twórczości Bonobo. Jestem rozczarowana koncertem i jego organizacją.

    • 14 34

    • Kolejna lalunia z Montelansino.

      Panienko Roczarowana. Koncerty w klubach to nie sala VIP Drimklabu. Przyszlo 1500 luda i musialy byc kolejki. Swoja droga to co takiego jest w tym Bonobo by sie az tak podniecac. Muzyka do puszczania w windzie i nic poza tym. Co do naglosnienia i akustyki to panienka chyba z konkurencyjnego klubu bo dzwiek jak zawsze na wysokim poziomie.

      • 17 8

    • Paniusia pewnie musiała przestać cały koncert w kolejce obok Borysa

      • 10 3

    • Bez kitu, laska, możesz mieć swoje dąse, ale dzwięk w tym klubie jest nie do porównania z innymi. Pewnie byś chciała żeby rzęziło i łeb urwało, bo bez tego to nie koncert... tylko o Tobie to świadczy - marudy - do domu!

      • 10 6

    • Jakie spóźnienie ponad 2h ??!! (1)

      Taka informacja była dostępna przed koncertem:
      Drzwi - 20:00
      support Werkha 21:00-21:45
      Bonobo Official 22:10-23:45

      Wszystko było punktualnie, więc nie wiem skąd wzięłaś tą 2 godzinną obsuwę.
      Poza tym nagłośnienie i akustyka w B90 są idealne, więc ten (podobnie jak reszta pozostałych) zarzut też nie ma pokrycia w rzeczywistości.

      • 12 4

      • Laseczka szla na dyske i jej sie miasta pomylily a pewnie byla po dropsach :)

        • 6 4

    • Spóźnienie?

      Nie było żadnego 2 godzinnego spóźnienia. No chyba, że Pańskie :) Wszystko było na czas. Co do kolejek, to rzeczywiscie, pod tym względem porażka, no ale cóż, co zrobić. Taka polityka klubu. Są i plusy zakupów bezgotówkowych, niestety jest też więcej minusów.

      • 1 3

    • Popieram (1)

      Ja również byłam na koncercie Bonobo w Warszawie w Palladium oraz teraz w B90 i uważam, że jest ogromna różnica! Palladium jest starym teatrem i dźwięki jakie tam usłyszałam były najlepsze jakie słyszałam dotychczas, akustyka niesamowita! Nie do porównania z piątkowym koncertem w B90.
      Bonobo uwielbiam i jak przyjadą pójdę jeszcze raz:)
      A kolejek do wszystkiego nie będę komentować....

      • 1 1

      • Kolejna lalunia znajaca sie na akustyce. Laleczki precz od takich miejsc jak B90

        • 1 2

  • niekompetentna recenzja (2)

    Puknij się Pan, Panie Borys:)

    • 21 2

    • Prawda. Koncert był ZACNY

      A recenzja pozostawia wiele do życzenia

      • 9 3

    • Dokładnie. Nie ma to jak zabierać się za pisanie recenzji nie mając pojęcia o Bonobo ani o jego twórczości i ekipie mu towarzyszącej...

      • 4 3

  • skład zespołu

    może nie ma go na stronie ale simon green przedstawił wszystkich na końcu koncertu - wystarczyło słuchać

    • 15 1

  • Rada dla P.Borysa (1)

    Panie Borys, wez Pan zwykla kartke, dlugopisik taki zwykly ze sklepu - mogę Panu podrzucić. Nie żadne IPady i inne badziewie. Zwykle szkolne przybory. Wybierz się Pan na koncert i notuj Pan. Notuj i jeszcze raz notuj. Szczegóły, ciekawostki i te standardowe sprawy. Potem zaprezentuj to Pan tutaj na POZIOMIE. Tak, żeby każdy czytający MIAŁ poczucie, że tam był - z tych co nie byli. Natomiast ten co był, żeby poczuł się, jakby był tam raz jeszcze.
    Gościu jesteś tam w pracy, a nie posłuchać sobie tylko muzyki. A potem w domu coś na kolanie powstaje jak wyżej.

    • 33 3

    • Fani Bonobo jakoś mi nie pasują do tej muzyki.

      Muzyka senna i nijaka a komentarze rodem z piekła.
      Może fani słuchają też Slayera albo nawet Burzum?

      • 2 0

  • Super !

    Rewelacyjny koncert. Oby takich wiecej w Trojmiescie.

    • 7 4

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

06

sierpnia

Letnie Brzmienia: Kuba Bada... Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych

07

sierpnia

BrassWoodFest - L.U.C, Sars... Sopot, Opera Leśna

08

sierpnia

Letnie Brzmienia: Miuosh Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych

Kultura

Milord de Molo: Byłem rybakiem, zostałem malarzem
Milord de Molo: Rybak został malarzem
Najciekawsze eksponaty Muzeum Bursztynu
Najciekawsze bursztynowe eksponaty

Kulinaria

Dlaczego wychodzimy z restauracji przed złożeniem zamówienia?
Dlaczego wychodzimy z restauracji?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Pumpernikiel to: