Wiadomości

stat

Triki z piłką. Jak to się robi? Radzi Łukasz Chwieduk


Łukasz Chwieduk ma dopiero 23 lata, a zdążył już zostać dwukrotnym mistrzem Polski, dwukrotnym mistrzem Europy oraz wicemistrzem świata we freestyle football. Błysnął także w programie "Mam talent". Trików z piłką zaczął uczyć się 11 lat temu z filmów, które znalazł w Internecie. Teraz jego największym marzeniem jest promocja sportu w Polsce oraz występ na koncercie Bruno Marsa.



Aleksandra Wrona: Jak zaczęła się twoja przygoda z freestyle football'em?

Łukasz Chwieduk: Nie będę oryginalny, kiedy powiem, że wszystko zaczęło się od filmików w Internecie. Duże wrażenie wywarła na mnie kampania Nike Joga Bonito, zacząłem wtedy szukać informacji i znalazłem filmy instruktażowe kręcone przez Tomasza Lebiockiego i Łukasza Psonkę, których śmiało można nazwać ojcami polskiego freestyle'u. To było 11 lat temu, nie było jeszcze YouTube'a, ale udało mi się dotrzeć do forum, gdzie udzielali się inni chłopacy, też zainteresowani tematem.

Czy oni też zostali graczami?

Każdy z nich miał swoją przygodę z freestylem, niektórzy zdobyli mistrzostwo świata, inni porzucili ten sport, ale dzięki ekipie z forum udało się rozwinąć polski freestyle.

Jak ze szkolnego boiska trafiłeś na mistrzostwa Europy?

Teraz gdy o tym myślę, mam wrażenie, że wyszło to bardzo naturalnie. Zaczynałem w 2006 roku, kiedy w Polsce nie było jeszcze żadnych znaczących zawodów. Wraz z innymi freestylowcami organizowaliśmy turnieje, ale bardziej przypominały spotkania towarzyskie niż rywalizację. Wszystko zmieniło się kiedy Red Bull zorganizował w Polsce, w Złotych Tarasach, zawody z serii Red Bull Street Style. Ich zwycięzca dostawał bilet na światowe finały, które tego roku odbywały się w RPA. Atmosfera tych zawodów była niesamowita, to był chyba mój najlepszy turniej w Polsce.

Dla mnie freestyle zaczyna się tam, gdzie mając piłkę chcesz zrobić z nią coś ciekawego np. kopnąć w ścianę tak, żeby odbiła się w określony sposób. Nie trzeba robić skomplikowanych trików.
Zdobyłeś bilet?

Tak, pojechałem do RPA na mistrzostwa, piękna sprawa! Miałem okazję poznać zawodników, których wcześniej oglądałem w Internecie. Byłem młody, mój angielski był gorszy niż słaby, więc trudno mi było wykorzystać do końca tę szansę. Później lawina ruszyła - mistrzostwa Europy, Puchar Świata, kolejne Mistrzostwa Europy, Mistrzostwa Polski...

Czułeś, że jesteś najlepszy?

Czułem, że jestem dobry, ale na początku nie miałem punktu odniesienia. Dopiero później można trafnie ocenić swoją wartość. Teraz wiem, że nie jestem najlepszy w Polsce, ale wciąż czuję, że mogę więcej niż inni. Niestety, ta młodzieńcza pasja trochę osłabła, teraz trenuję, kiedy wiem, że czekają mnie mistrzostwa, kiedyś wychodziłem na podwórko, bo nie miałem co robić i trenowałem nawet pięć godzin. Teraz dopadło mnie dorosłe życie: praca, studia, dziewczyna, obowiązki i jeszcze jak na złość mam bardzo wymagające zwierzę, czyli królika. W tym wszystkim muszę planować czas na treningi.

Czy freestyle football może być sposobem na życie?

Myślę, że tak, bo sam żyję z freestyle'u. Jest takich dwóch znanych freestylerów "f2freestylers", czyli Billy Wingrove i Jeremy Lynch. Założę się, że są milionerami, choć żaden z nich nie zdobył mistrzostwa świata. Coraz częściej freestylowcy angażowani są do kampanii reklamowych, swoje robi też YouTube, na którym większość z nas prowadzi swoje kanały.

Wspomniałeś o YouTube'a. Są tam filmy, na których występujesz na ulicy, np. na sopockim Monciaku. Lubisz wychodzić do ludzi?

Pokazy na ulicy to zupełnie inny typ energii. Na początku towarzyszył mi stres związany nie tyle z samym show, co z zagadywaniem ludzi. Oczywiście, można robić same triki, ale wtedy przechodnie rzucą okiem i pójdą dalej. Kiedyś jedna pani zwróciła mi uwagę, że upuściłem czapkę, kiedy w rzeczywistości zbieraliśmy do niej pieniądze. Trudno jest wyczuć co podoba się ludziom, kiedyś próbowałem tworzyć jakieś kreacje, ale teraz widzę, że najlepsza jest szczerość.

Można cię jeszcze zobaczyć na ulicy?

Pewnie! To dobra okazja, żeby sprawdzić swoje show. Występuję też komercyjne na różnych galach czy imprezach firmowych, gdzie muszę mieć starannie dopracowany układ. Są ludzie, którzy mają rewelacyjne umiejętności, ale nie potrafią ich pokazać, dobrze ograć.

Ile godzin dziennie trzeba poświecić na treningi, żeby osiągnąć poziom mistrzowski?

Jeśli miałbym mówić jak trener, to powiedziałbym, że to kwestia indywidualna, która zależy od predyspozycji. Patrząc po sobie mogę powiedzieć, że trenowanie 2-3 godziny dziennie, 5 razy w tygodniu, po 3-5 latach daje szanse na wygranie Mistrzostw Świata, żeby efektownie pobawić się piłką wystarczy miesiąc, jeśli chcesz wyjść na ulicę - poświęć na treningi od pół roku do roku. Zachęcam ludzi do eksperymentów z piłką. Dla mnie freestyle zaczyna się tam, gdzie mając piłkę chcesz zrobić z nią coś ciekawego np. kopnąć w ścianę tak, żeby odbiła się w określony sposób. Nie trzeba robić skomplikowanych trików.

W jaki sposób sędziowie oceniają występ freestylowy?

Marzę o tym, żeby ten sport stał się bardziej popularny, żeby ludzie nie bali się go próbować.
Istnieją dwie kategorie występów indywidualnych. Pierwsza z nich to "battle", podczas której dwóch freestylerów mierzy się ze sobą. Każdy z nich ma trzy wejścia po 30 sekund każde, podczas których prezentuje swoje umiejętności. Sędziowie oceniają cztery style: triki z użyciem nóg wykonywane na stojąco, triki na siedząco, triki wykonywane górną częścią ciała oraz taniec na ziemi z piłką. Oceniane jest też jak płynnie łączone są te style, jednak najważniejszym aspektem jest subiektywna ocena sędziów. Druga kategoria to "show" - na scenę wychodzi się samemu i prezentuje się układ trwający maksymalnie 3 minuty, który oceniany jest pod względem technicznym i artystycznym. Ten rodzaj występu zaprezentowałem w "Mam Talent".

Właśnie, był jeszcze "Mam Talent". Jak wspominasz udział w programie?

Zarówno dobrze, jak i źle. W naszym środowisku mówi się, że we freestylu istnieją trzy rodzaje stresu: stres przedturniejowy, stres przed występem i stres w "Mam Talent". Ten ostatni jest najgorszy. W programie było już wielu moich znajomych - Krzysiek Golonka, Michał Rycaj, grupa R Style... Wszyscy mieli podobne odczucia. Moja przygoda z programem zaczęła się od castingu w Gdańsku, przeszedłem dalej i czekałem na wyniki kolejnego etapu programu. Podczas ogłoszenia wyników byłem akurat na turnieju w Chinach. Kilka dni później dostałem sms'a, że dostałem się do finału. Fajnym akcentem było to, że udało się nagrać filmiki do programu na stadionie Arki Gdynia. Największym stresem była część półfinałowa... Odpadłem z programu, ale cieszę się, że wziąłem w nim udział, bo zrobiłem wokół siebie dużo dobrego hałasu, wykorzystałem ten czas, żeby pokazać siebie i sport. W przyszłym roku chciałbym ponownie wziąć udział w programie.

Podczas programu miałeś konkretne plany dotyczące tego, co zrobiłbyś z wygraną.

Tak, chciałem za część pieniędzy zorganizować w Polsce mistrzostwa Europy we freestylu. Marzę o tym, żeby ten sport stał się bardziej popularny, żeby ludzie nie bali się go próbować. Na razie mamy w Polsce kilka szkółek dla dzieciaków, chciałbym, żeby było ich dużo więcej, żeby każdy wiedział co to za sport, nawet jeśli mu się nie spodoba. Mam też inne, bardziej szalone marzenie. W przyszłym roku na Openerze wystąpi Bruno Mars. Marzy mi się, żeby wystąpić podczas jego koncertu ze swoją choreografią. Jesteś trzecią osobą, której o tym mówię, ale postanowiłem nie kryć się ze swoimi marzeniami. W końcu szczęściu trzeba pomagać.

Film promocyjny Łukasza Chwieduka. Produkcja: Uszaty PHOTO

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (6)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

stycznia

8. Dni Muzyki Nowej Gdańsk, Klub ŻAK

27

stycznia

Antarktyczna przygoda Gdynia, Experyment

31

grudnia

Kultura

W pogoni za Żar-Ptakiem. Recenzja spektaklu "Iwan - carski syn"
Recenzja spektaklu "Iwan - carski syn"
Festiwal Chiński, Tydzień Estoński - plany Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego
Plany Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego

Kulinaria

Okiem dietetyka: warto jeść kiszonki
Okiem dietetyka: warto jeść kiszonki
Święto piwa rzemieślniczego na Straganiarskiej
Święto piw rzemieślniczych w weekend

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane