• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Trudno mieć o cokolwiek pretensje - podsumowanie Open'era 2024

Patryk Gochniewski, Alicja Olkowska, Mateusz Groen
7 lipca 2024, godz. 08:00 
Opinie (168)

Kolejne cztery lipcowe dni minęły w mgnieniu oka. Open'er Festival 2024 przeszedł do historii. I mimo że wielu narzekało na line-up, to jednak - koniec końców - trudno nie odnieść wrażenia, że wcale taki zły nie był. Wiadomo, ktoś zawiódł, ktoś zachwycił, chciałoby się więcej gwiazd, ale też nie można oczekiwać cudów. Do tego porządna organizacja i mocno urozmaicona względem lat poprzednich oferta gastronomiczna. Jak zatem wyglądała tegoroczna edycja? Czego spodziewać się za rok? Hity i kity.



IMPREZY I WYDARZENIA Festiwale muzyczne w Trójmieście

sie 9-10
Rockowizna festiwal 2024
Kup bilet
lip 19-21
Globaltica
Kup bilet
sie 2-4
Brasswood Festiwal 2024
Kup bilet
sie 8-10
Sunset Square 2024 - Sanah
Kup bilet


Hozier - koncert, jakich już się nie gra. A szkoda



Nie będę ponownie analizował poszczególnych dni, ponieważ wszystko już zostało na ten temat napisane i można to znaleźć w poniższych tekstach:

Foo Fighters - dziękuję, dobranoc. Pierwszy dzień Open'era za nami Foo Fighters - dziękuję, dobranoc. Pierwszy dzień Open'era za nami
Miało być wspaniale, a wyszło tak sobie. Dua Lipa największym zawodem Open'era? Miało być wspaniale, a wyszło tak sobie. Dua Lipa największym zawodem Open'era?
Najlepszy koncert tegorocznego Open'era? Sam Smith i jego piękna opowieść Najlepszy koncert tegorocznego Open'era? Sam Smith i jego piękna opowieść

Tu krótko opiszę sobotę, która miała mocno piknikowy charakter. Nie czuć było w powietrzu oczekiwania na jakikolwiek koncert, raczej już wszyscy czekali na koniec, ciesząc się upalną aurą. Ale po kolei - jedyny w pełni letni festiwalowy dzień należał do najmniej porywających.

Jak oceniasz tegoroczną odsłonę Open'era?

Taco Hemingway fajnie rozbujał publiczność, dobrze wypada w repertuarze, który faktycznie można nazwać rapem, celnie opisując różne problemy. Natomiast te momenty, kiedy zaprasza na scenę gości z taką ilością autotune'a, że aż brzęczy, a melodia opiera się na łomocie, mógłby sobie darować. Stać go na więcej. Widać, że się rozwija i zapewne to kwestia czasu, kiedy didżeja zastąpi zespół, a Narodowy nie będzie jedynym stadionem, który wyprzeda.

Tego dnia mieliśmy też wyczekiwany koncert Charli XCX, która niemalże rozniosła scenę namiotową. Niby to było skromne, ponieważ była sama scenie, jedynie w towarzystwie ledowej ściany, ale miało się wrażenie, jakby tam stał cały zastęp ludzi. Kapitalne, skrojone pod współczesne standardy mocnej elektroniki show. Zagrała tak, jakby to miała być nasza ostatnia impreza w życiu.

No i Hozier. Przesympatyczny Irlandczyk powrócił na Open'era po ładnych kilku latach - z większym doświadczeniem, rozmachem i świadomością własnych umiejętności. To był koncert, jakich dziś się już nie ogląda. Zwłaszcza w przypadku młodszego pokolenia artystów. Bez rozbudowanej oprawy, ale za to z kapitalnym zespołem, rewelacyjnym wykonaniem, oddaniem i wielkim ładunkiem emocjonalnym. Hozier przeprowadził nas przez utwory mniej i bardziej znane, a także największe hity z "Take Me to Church" na czele, które chóralnie wyśpiewała gdyńska publiczność.

Świetny występ. Naprawdę. Jednak nie na miarę headlinera. Zresztą sam muzyk wydawał się nieco onieśmielony rolą, która przyszło mu odegrać. Ale podołał - wszystkie jego piosenki, czy te bardziej radiowe, czy typowo bluesowe, pełne brudnych gitar, wybrzmiały naprawdę potężnie.

Wielokrotnie słyszeliśmy, że tegoroczny line-up jest słaby. Może nie jest to już złota era Open'era, ale na pewno trzeba oddać, że organizatorzy wciąż trzymają rękę na pulsie, prezentując to, co jest na topie, ale też - na ile to możliwe - starają się pożenić to z oczekiwaniami tych, dzięki którym ten festiwal mógł się z roku na rok rozwijać, czyli publiczności będącej dziś w okolicach czterdziestki.

O tym, dlaczego rynek festiwalowy przeżywa kryzys, pisałem w podsumowaniu pierwszego dnia. Ale muszę wszystkich zmartwić - dobrze już było. Teraz festiwale będą składać się z tych wykonawców, którzy chcą lub mogą wystąpić oraz tych, którzy nie mają klauzuli wyłączności u innych organizatorów. Z roku na rok lista będzie się zmniejszać. Więc trzymajmy kciuki, aby najwięksi pozostawali niezależni, a nowi zdolni wyrastali jak grzyby po deszczu.

Organizacja - jak zwykle - topowa



Nie oszukujmy się, zawsze można coś zrobić lepiej, jednak biorąc pod uwagę doświadczenie Alter Artu przy tym festiwalu, trudno jest się do czegokolwiek przyczepić. Można było czasem usłyszeć, że względem festiwali europejskich na Open'erze jest mało... festiwalowo. Że nie przykłada się wagi do atrakcyjnego przygotowania przestrzeni, tylko wszystko zostawia się partnerom wydarzenia. Może i jest w tym trochę racji, ale trzeba pamiętać, że to wszystko kosztuje, a biorąc pod uwagę już i tak wysokie ceny biletów, każda dodatkowa rzecz tylko by je jeszcze bardziej podniosła.

Co do cen biletów - wciąż uważam, że nawet teraz, kiedy karnet kosztuje około tysiąca złotych, nie jest to dużo, biorąc pod uwagę, że przez cztery dni mamy kilkadziesiąt koncertów, w tym co najmniej cztery topowych światowych gwiazd. Na każdy z tych koncertów, gdyby odbywał się pojedynczo, musielibyśmy zapłacić o wiele więcej niż 250 zł.

Warto zwrócić uwagę na ucywilizowanie strefy Shelter, która nie jest już obskurnym namiotem, a ładnym mini-kontenerem oraz całkowitą rezygnację z toi toiów, które zastąpiły kontenery sanitarne ze światłem i umywalką. W tym roku jednak nie postarali się partnerzy festiwalu, którzy postawili głównie na imprezową muzykę i proste rozwiązania. Zabrakło interaktywnych atrakcji - tu wyłamał się Netflix, który promuje nowego "Gliniarza z Beverly Hills". W tej strefie można było poczuć się jak bohater tego filmu.

Open'er to także mnóstwo dodatkowych atrakcji - teatr, muzeum, silent disco, tegoroczna nowość, czyli Dom Qultury, strefa paneli dyskusyjnych z ważnymi osobami chociażby ze świata polityki czy - jak w tym roku - wyjątkowa możliwość spotkania z Powstańcami Warszawskimi.

Jednak największym organizacyjnym atutem - z punktu widzenia życia na festiwalu - było w końcu z wyłamania się ze schematu frytki i burgery w strefach gastronomicznych. W tym roku festiwalowicze mieli okazję skosztować naprawdę wielu potraw z najróżniejszych części świata - nawet Wenezueli. Widać jednak było po kolejkach, że uczestnicy specjalnie nie rzucali się na ofertę kulinarną, ponieważ jest po prostu drogo, a też nie każdy food truck oferuje porcje, którymi można się na długo najeść.

U nas znajdziesz bilety na wszystkie koncerty w Trójmieście



Warto także odnotować fakt, że w tym roku były bardzo duże kolejki do wejścia na teren imprezy. Ale nie dlatego, że mieliśmy rekordową frekwencję, a ze względu na kontrolę bezpieczeństwa. W tym roku skupiono się przede wszystkim na narkotykach. Niektórzy musieli otwierać nawet najmniejsze pudełka. Jak dowiedziałem się od jednego z pracowników ochrony, już pierwszego dnia zatrzymano około czterdziestu osób, które próbowały przemycić środki psychoaktywne na teren festiwalu. Z drugiej jednak strony byli tacy magicy, którzy bez problemu wnosili litrowe butelki wódki - nie wiem jak, ale im się to udawało.

Open'er - do zobaczenia za rok



Wiemy już, że zdecydowanie lepiej sprzedają się bilety weekendowe, karnety czterodniowe kupują najwierniejsi fani imprezy, a pojedyncze wejściówki generują ruch, kiedy pojawia się naprawdę wielka nazwa łącząca pokolenia. Pokazał to koncert Sama Smitha.

Ale jak to będzie wyglądało za rok? Naprawdę trudno wyrokować. Rynek muzyczny nigdy nie był tak dynamiczny, jak obecnie. Sytuacja zmienia się jak kalejdoskopie. I naprawdę trudno mieć pretensje do Open'era, który cały czas stara się zadowolić wszystkich wokół, skoro nawet największe europejskie marki zmagają się z problemami.

Hity i kity | Alicja Olkowska, wydawca serwisów kulturalno-rozrywkowych:

Hity: w tym roku, mimo że line-up nie powalał i według mnie miał tylko kilka naprawdę mocnych momentów, to na Open'era zjechało więcej uczestników niż rok temu. To dobitnie pokazuje, że nie o muzykę tu już chodzi, a o imprezę, wspólne przeżywanie czegoś, niekoniecznie podczas koncertu. To są beztroskie dni i ludzie zwyczajnie takiego czasu potrzebują i cóż, nie mają w Polsce innego festiwalu z takim rozmachem i klimatem. Jeśli nie bawią się pod sceną, to idą do jednej z wielu stref, mają dużo alternatyw, więc większość powinna być zadowolona.

Na plus wypadły w tym roku ceny jedzenia: tak, są nadal wysokie, ale w większości food trucków nie wzrosły, a nawet spadły (np. frytki belgijskie są tańsze niż rok temu). Chyba sami właściciele barobusów zrozumieli, że kolejne podwyżki obrócą się przeciwko nim, mimo że sami muszą w tym roku zapłacić za wjazd na Open'era nieco więcej.

Pogoda, choć nie było bardzo ciepło (nie licząc soboty), dopisała i tylko jednego dnia openerowicze musieli skorzystać z peleryn i kaloszy. To miła odmiana dla tych, którzy pamiętają edycje w błocie po kostki lub ewakuację sprzed dwóch lat.

Tu zobaczysz wszystkie materiały wideo z Open'era 2024



Kity: niestety, ale zabrzmię jak kolejny boomer, który pamięta pierwsze Open'ery - brakuje mi dawnych headlinerów, gdy naprawdę czuło się, że do Gdyni przyjechały wielkie gwiazdy, niepodważalne legendy. W tym roku też były, choć w skromniejszym składzie. Ale też rozumiem, że czasy się zmieniły, a i publiczność ma inne oczekiwania (patrz pierwszy akapit).

Zaskoczyły mnie ogromne kolejki przed bramą Open'era w czwartek i piątek, gdy obsługa skrupulatnie sprawdzała, co wnoszą na teren imprezy festiwalowicze. Bezpieczeństwo to podstawa, jednak czuję, że można było to lepiej zorganizować.

Podsumowując: widzę, że na festiwalowym rynku jest coraz trudniej, a koncertowe giganty przejmują rynek, dlatego cieszę się, że Open'er nadal trwa i chociaż jest już czymś zupełnie innym niż 10 lat temu, to wciąż jest fenomenem i ważnym punktem na wakacyjnej mapie imprez. Do zobaczenia, mam nadzieję, za rok.

Hity i kity | Mateusz Groen, dziennikarz serwisu Rozrywka:

Hity: najlepsze koncerty to Sam Smith, który pięknie porwał publiczność, a także przeprowadził przez swoistą opowieść od początku, przez najbardziej znane przeboje, kończąc na numerach z najnowszej płyty, a także Dua Lipa - która w moim odczuciu - dała bardzo dobre show. Prócz tego warto dodać, że obecność Sheltera jest wspaniałą opcją dla wszystkich, którzy borykają się z problemami.

Kity: w tym roku, niestety, to, co w ubiegłym roku uznałem za plus, tym razem zasługuje na burę. Większość stref była jedynie nastawiona na zabawę z didżejem i tyle. Szkoda, ponieważ interaktywne zabawy były czymś ciekawym. Line-up natomiast był połowicznie dobrze ułożony. Ostatni dzień sprawił dużo biegania. Musiałem wybierać między artystami, by się na nich pojawić. Minusem były nowe toalety o dziwo. Niestety, wiele osób musiało czekać w kolejce. Prócz tego ceny także poszły w górę i to znacząco.

Niemniej impreza w tym roku była naprawdę udana. Festiwalowicze dobrze bawili się przez bite cztery dni.

Wydarzenia

Open'er Festival 2024 (42 opinie)

(42 opinie)
555 - 1143 zł
hip-hop, festiwal muzyczny, rock / punk, pop

Opinie (168) 6 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Następny Opener ma być tylko dla dorosłych osób. Powyżej 45 roku życia i taka muzyka. Dość Julek i gimbazy. (13)

    Należy wymóc to siłą przez władze Gdyni na organizatorze. W przeciwnym razie wypowiedzieć umowę i lokalizację. Organizatora kierownictwo pociągnąć do odpowiedzialności.
    To jest jawne dyskryminowanie osób starszych. Rok w rok muzyka dostosowana do młodych Julek i chłopczyków w różowych strojach w tej samej fryzurce od garnka. Nie chce już słyszeć nic o potrzebach młodych Julek. Bo nic nie wnoszą jako pokolenie. Opener już dawno się skończył.

    • 110 17

    • Też mnie to od kilku lat zastanawia (2)

      Ale pewnie z wyrachowanej kalkulacji biznesowej wynika, że boomerzy dadzą siano swoim dzieciom żeby poszły i mieć spokój, niż pójdą sami.

      • 31 0

      • (1)

        Zresztą tu już bardziej chodzi o festyn i indoktrynację błądzącej, dającej się "lepić" młodzieży niż muzykę.

        • 26 4

        • W pukt, jak inaczyej nazwać zapraszanie poli-tfu!-tyków czy występy typu Sam Smith...

          • 11 4

    • (3)

      Zamilcz już mamucie i idź skrobać deski na skrzynkę.Dziadkowi czy babce szaleć się zachciało parę lat po 40tce.Wystarczy że co rok widzę tam Wigannę z Lalamido udającą na wszystkie sposoby młodą.A przecież spojrzała by w końcu w lustro razem z Kubusiem W ..Czy Ci ludzie mózgu nie mają i nie zastanowią się choć przez chwilę że ich czas dobiegł końca.

      • 3 31

      • Spadaj. Mam 40+ i mam prawo chodzic i bawic sie tam gdzie chce. Nikt mi nie bedzie mowil co mam robic a czego nie. Btw nigdy bys sie cwoku niedomyslil ile mam lat. Wiek to stan ducha.

        • 24 2

      • Obserwator, ale z Ciebie wieśniaczek - w klubie 54 w NY bawiły się osoby sporo po 60.

        Ludzie od zawsze tańczyli, chodzili na bale i to w wieku sporo po 40.

        • 13 1

      • Tak. Zachciało mi się dziecko szaleć.

        Dlatego wybrałem się na koncert Metallica do Warszawy. Miód.

        • 2 0

    • (1)

      Ty nie kupisz zapiekanki za 40 zł, a Julka lub Brajanek z kartą mamy lub taty kupi. Cola za 20 zyli? No problem. Wejściówka za tysiaka? A po co tatuś dał kartę? Interes się kręci. Przecież stocznia też nastawiona na dojenie Julek i brajanków.

      • 21 1

      • To tylko świadczy o tym, że w Warszawie są wyższe zarobki i lepsze perspektywy, jeśli chodzi o rozwój kariery.

        • 1 0

    • Chrzanić Opener, albowiem jest pełno kameralnych festiwali, bez nachalnego sponsoringu, z klimatem i niekomercyjną muzyką.

      W dzisiejszych czasach chodzenie na Opener to obciach.

      • 13 2

    • Jesteś pozbawiony indywidualności, nie masz wyrobionego gustu, lubisz tandetę = idziesz na Opener.

      My wolimy festiwale z boat parties wyprzedanymi pół roku wcześniej. Lubimy czuć się bezpiecznie i bawić z ludźmi nieprzypadkowymi. Płacimy za bilet trochę więcej, ale przynajmniej nikt nie epatuje nas nachalnie reklamami sponsora. Czas imprez masowych pokroju Opener już dawno minął, tylko jego organizatorzy jakoś nie chcą tego zauważyć.

      • 5 2

    • Hahaha

      Do Charlotty, tam jest miejsce smutnych ludzi 40+.

      • 0 12

    • Zobacz na tych wykonawców...to czego ty się spodziewasz

      • 0 0

  • Za darmo bym nie poszedł na ten festiwal (3)

    • 78 23

    • Dom Qultury - politykierstwo na festiwalu... Czask0skI, DuIIkiewIcz, N0wacka... żenada

      • 23 5

    • a ja bym poszedł - pogadać z osobami powstańczymi

      o tym, gdzie mam ministerkę w której trzymam pilotkę i oficerki xD
      Na szczęście już dla większości młodych tęczowa głupota jest równoznaczna z obciachem.

      • 15 1

    • To nie chodź

      Nikt i tak Twojej nieobecności nie zauważy, a tym bardziej nie będzie rozpaczał z jej powodu.

      • 4 12

  • Skoro piszecie ze festiwale przejmuja wielkie organizacje (3)

    to może Alter Art powinien zaczać robić jakieś festiwale także poza Polską?

    • 24 2

    • Festivale rozkwitaja (1)

      Autor promuje swoje tezy o zmierzchu festivali z uporem maniaka bez żadnego potwierdzenia. Werchter w Belgii nakladal sie praktycznie z Openerem i dali rade sciagnac chiciazby Lenny Kravitza. W przyszlym tygodniu Mad Cool i Nos Alive. Proponuje zapoznac sie z Line-up i potem pisac. Co do cen Mad Cool karnet na 4 dni 209 EUR. Ponad tysiaka za Openers to przesada. Alter Art organizuje 2 festivale. Czy oba musza byc plastikowe czy chodzi o nabicie kasy?

      • 11 2

      • alter art to generalnie słaba firma jest, a co do cen to bilet na scorpions i europe w warszawie kosztuje 130 zl, a tu 500 za odgrzewaną padakę

        • 5 3

    • Jak czytam takie wypociny

      To mi się nie chce iść na takie coś, skoro takie tepaki tam przychodzą. Wy wogole czytacie te swoje wypociny przed publikacją? Najlepsze w tekście jest "Mgorożna było". Buahahaha

      • 3 1

  • (15)

    Pretensje można mieć o to, że ten festiwal się jeszcze tu odbywa, a nie w Warszawie. Wynieść go tam i będzie spokój.

    Albo niech odbywa się w weekend. A nie, że w tygodniu po pracy na dworcu w Gdyni, trzeba łokciami sobie torować drogę na pociąg, bo wszędzie Julki i Oskarki zapatrzone w telefony. Won do Warszawy.

    • 128 373

    • Od ponad 20 lat sie w Gdyni odbywa... (1)

      A ty przyjechałeś do naszego pięknego portowego miasta jakieś parę lat temu i chcesz nam miasto zmieniać? Do siebie na wioskę jedź i tam możesz się łokciami w PKS pchać :)

      • 47 10

      • piękne portowe miasto... Gdynia :)

        zwłaszcza piękne /s

        • 4 5

    • Ciekawe skad ty tu przyjechales?

      • 13 5

    • Mieszkam w Gdyni od urodzenia (3)

      I uwielbiam openera. Ciesze sie ze odbywa sie w Gdyni. A chetniej to wlasnie wyrzucilbym z miasta takich przyjezdnych jak Ty oraz aut z blachami gwe, gka, gpu :)

      • 54 27

      • Ja tez Gdynianka i mam dosyc przyjezdnych aktualbych (2)

        Gdynianie są otwarci na ludzi i festiwale. Na openerze mozemy naprawdę zobaczyć super zespołu jak np Fooithers. Ci co się ostatnio pozjeżdżalimy z wojewodztw wiemy jakich ale nie będę wynieniac bo nie wszyscy są tacy sami za praca są chamscy i niemili. Taki mówimy wracajcie do swoich miast miasteczek i wioseczek. Naprawdę jestem zmęczona tymi ludźmi...

        • 11 2

        • Piszesz jakbyś była co najmniej z zagranicy...

          Wrzuć najpierw kobieto to w Worda i podkreśli Ci co jest nie halo jak sama nie wiesz :)

          • 3 3

        • Gdynianka co nie potrafi poprawnie pisać. Chyba z jakiejś innej Gdyni.

          • 2 0

    • (3)

      wracaj, słoju do swojego Wejherowa, tam żadnych festiwali nie ma i masz spokój na dworcu ...

      • 54 18

      • co Ci nie pasuje w Wejherowie ? (2)

        • 17 9

        • Kierowcy (1)

          • 3 3

          • przecież najgorsi to Ga właśnie jeden się pikapem w redzie ostatnio popisał...

            • 0 1

    • Sam się wynieś i będzie spokój

      • 19 7

    • Najlepiej na Narodowym

      • 4 0

    • ???

      Jak można być tak zgorzkniałym człowiekiem?

      • 3 0

    • Sam się wynieś do warszawy.

      • 1 0

  • Jak odsumowanie to podsumowanie (9)

    Mam nadzieje, ze Gdynski Dialog Przedstawi rzetelny rachunek Openera. Ciekawe byłóby wiedziec, ile kosztowala miasta ta imoreza, ile kosztowaly darmowe autobusy, ile kosztowaly przejazdy SKM przez cala noc co 15 minut, ile kosztowala ochrona imprezu przez Policje, koszty samchodow poictyj nych i wszeloe inne koszty ;poniesione przez miasto, jaki byl wklad sponsorski miasta /.ile mln/. W koncu ciekawe by;loby dowiedziec sie ile i czy wogole miasto cos zarobiło. O ile zwiekszyly sie wplaty do miasta z podatkow wplacanych przez zaklady gastronomoczne, zaklady hotelowe z tytulu dzierazawy terenow na Openara i pfrzenosych lunktow gastronomicznych i czy jakiekolwiek zwiekszenie wpłat nastapilo. Trudno by mieszkańcy fundowali całej Polsce imprfeze na której zarobia tylko pryatny organizator a lansują sie na niej w lozach a 73ooo zł sponsorzy kalibru Wojewodzkiego i innych. Pamietajcie, nic nie jest za darmo, a za beneficjentow placa frajerzy.

    • 77 23

    • a takich podsumowań w Polsce się nie robi? (4)

      • 0 6

      • W Polsce sie nie robi takich obliczen, bo lczynsie swoje pienidz , a te inne to są pieniadze niczyje, a na pewno nie tych ktorzy decyduja o tych wydatkach. Niestety ale Polska to kraj cwaniakow i kombinatorow a wiekszosc szarej masy to tzw. frajerzy, fundatorzy

        • 4 2

      • (2)

        A robi, vide. wośp?

        • 1 1

        • (1)

          tu chodzi o pieniadze publiczne podatnikow z kasy miasta .Podatnicy maja prawo do prawdy o nich

          • 6 0

          • No właśnie na wośp też ogrom pieniędzy idzie z kasy publicznej i nikt tego nie liczy. Nawet lewica ostatnio to wytknęła ale kto by Jurasza świętą krowę sprawdzał

            • 0 2

    • (1)

      W zakonczeniu myslalem o celebrytach, napisałem przez nieuwage sponsorzy. Wojewodzki nie ma zwyczaju czegokolwiek sponorowac, on tylko chce na wszystkim zarabiac i sie lansować

      • 8 0

      • ciekawe czy było tam alko

        z jego manufaktury z Palikotem.
        I w fajnych czasach żyjemy, że im mniej ktoś sobą reprezentuje tym jest mocniej promowany - ale skoro nasza cywilizacja i tak ma upaść, to po co się przejmować?

        • 6 1

    • Nie czepiaj sie

      • 0 1

    • Milion dotacji z kasy miasta mieszkanców Gdyni to własnie tylko jeden koszt kolejny to wszystko autobusy itp na nasz koszt!

      mieszkancy Gdyni niic nie zyskali poniesli tylko straty!!

      • 2 1

  • Muzycznie kompletnie anonimowi wykonawcy. (4)

    Choć rozgłos niektóroś zdobyło. Zwłaszcza o Samo Smitho tu i ówdzie mozna usłyszeć.

    • 20 7

    • Michael Kiwanuka, Dua Lipa, Hozier to anonimowi wykonawcy? Ha ha ha (1)

      • 8 3

      • Kiwanuka owszem. Dua Lipa to specjalnie jest

        a o tym Hozier dowiaduję się od ciebie.

        • 1 0

    • To są jedyne na świecie wiekszości osób nieznane Gwiazdy!

      Oprócz 3 wykonawców nikogo nie znam! Gwiazda to jest teraz w Warszawie, Metallica!!!

      • 5 2

    • a Zenka znasz?

      • 1 1

  • Super że pojawił (2)

    się weteran, powstaniec Warszawski.Ale co czajkowski tam robił.Tfu.

    • 23 10

    • Lansowali się z festyniarą

      wśród młodych, uśmiechniętych. Ciekawe czy zapłacili za wjazd.

      • 16 4

    • Na plakacie był opis: "osoby powstańcze". Pranie mózgów Julek idzie w najlepsze

      • 5 2

  • (1)

    "Minusem były nowe toalety o dziwo. Niestety, wiele osób musiało czekać w kolejce." Czy Pan był po raz pierwszy na tym festiwalu ?

    • 58 6

    • Czy pan był na jakimkolwiek festiwalu?! BTW nie stałem dłużej niż 5 min.

      • 6 0

  • 1000 PLN (7)

    Niestety tylko banana młodzież, która nie liczy się z kasą rodziców może pozwolić sobie na takie głupoty jak koncert roznegliżowanej dua pippy. Przeciętny człowiek zastanawia się jak ma mu wystarczyć do pierwszego jak ceny rosną a pensja bez zmian

    • 50 32

    • Do roboty leniu sie wez.

      • 7 15

    • Zmien cos (1)

      Zmien cos w swoim zyciu, moze prace? Moze czesciej sie usmiechaj?

      • 8 7

      • Używaj z łaski swojej znaków diakrytycznych. Pisz staranniej.

        • 1 1

    • 1000

      To nie jest dużo w dzisiejszych czasach, jeśli nie żyjesz ponad stan i zastaw się i postaw się to większość ludzi którzy chcą pracować dadzą radę z wydatkiem.

      • 1 3

    • W Gdyni tak, ale w Warszawie zarabia się więcej.

      • 0 2

    • Dostajesz 500 plus?

      To zamiast wydać na wino owocowe daj córce/synowi na bilet na openera. Jak jeszcze sprzeda puste butelki po tatusiu w skupie szkła, to będzie miało na bilet PKP do Gdyni.

      • 0 8

    • Ktoś ci każe pracować za najniżsżą?

      • 1 1

  • "Trudno mieć o cokolwiek pretensje"...(?)

    Takie imprezy powinny być rozliczane odczucia uczestniczenia w wydarzeniu artystycznym, przeżyciu czegoś wyjątkowego a nie belferskiego - "do czego można się przyczepić". Trójka recenzentów od sztuki ściga się w tropieniu tego gdzie podawano krzywy makaron albo czy zabrakło papieru toaletowego. Jak wchodzicie w rozliczenia administracyjne to znaczy, że "na magazynie zbrakło idei"!

    • 27 6

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Męskie Granie 2024 (10 opinii)

(10 opinii)
rock / punk, pop

Turandot

33 - 280 zł
opera / operetka

Globaltica

180 zł
folk / reggae / world, festiwal muzyczny

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Kto jest patronem corocznego, gdańskiego jarmarku?