Wiadomości

stat

Trupa Trupa: Nie chcemy brać udziału w żadnych wyścigach, ważne są piosenki

Trupa Trupa: Mieliśmy dwa pomysły na tytuł płyty. Albo "Jolly New Songs", albo "Only Good Weather". Uznaliśmy jednak, że ta druga jest zbyt oczywista w kontekście muzyki psychodelicznej.
Trupa Trupa: Mieliśmy dwa pomysły na tytuł płyty. Albo "Jolly New Songs", albo "Only Good Weather". Uznaliśmy jednak, że ta druga jest zbyt oczywista w kontekście muzyki psychodelicznej. fot. Michał Szlaga

Gdański zespół Trupa Trupa od dwóch lat jest na fali wznoszącej. Właśnie ukazała się nowa płyta, "Jolly New Songs" - znów bardzo ciepło przyjęta na świecie. Grzegorz Kwiatkowski, wokalista grupy, tonuje jednak nastroje. Mówi, że zespół docenia miłe słowa, ale jednocześnie ma w sobie wiele pokory i powoli kroczy określoną ścieżką.



Patryk Gochniewski: Wielu zagranicznych krytyków muzycznych uważa was za jeden z najciekawszych obecnie alternatywnych zespołów gitarowych.

Grzegorz Kwiatkowski: Zgadza się. Z jednej strony mamy docenienie profesjonalistów z branży czy to zagranicznej (jak Evan Rytlewski z Pitchforka, Frere Jones czy Ron Hart) czy polskiej (jak Bartek Chaciński czy Artur Rojek), ale jest też druga strona - powoduje to reakcję odwrotną i takie docenienie branży stanowi wspaniałą płachtę na byka, która zapewne znajdzie odzwierciedlenie w komentarzach pod tym wywiadem. W każdym razie przyjemnie być chwalonym i dobrze jest też być mądrze krytykowanym. Ale i jedno, i drugie nie ma ogromnego wpływu na istotę zespołu, a jest nią po prostu przyjaźń, samo spotykanie się na próbach i granie.

Moment wydania "Headache" dwa lata temu był dla was punktem zwrotnym.

Myślę, że tak. Przede wszystkim dlatego, że trafiliśmy na świetnego realizatora, Michała Kupicza i dlatego, że płyta została wydana przez brytyjską wytwórnię Blue Tapes And X-Ray Records. Płyta "Headache" rozpoczęła dla nas dużo dobrych rzeczy, które dzieją się do dziś.

Niedawno wydaliście nową płytę, "Jolly New Songs". Ale nie ma na niej niczego wesołego.

Mieliśmy dwa pomysły na tytuł płyty. Albo "Jolly New Songs", albo "Only Good Weather". Uznaliśmy jednak, że ta druga jest zbyt oczywista w kontekście muzyki psychodelicznej. I wybór padł na piosenkę, którą uważamy za jedną z najlepszych na płycie. Ale też jest na tej płycie jakiś rodzaj marszowej radości, nie jest ona aż tak depresyjno-ciemna. Moim zdaniem nowa płyta jest bardziej wieloznaczna niż "Headache".



Czy tak dobre przyjęcie nowej płyty i jej większa gatunkowa przystępność sprawią, że Trupa Trupa przestanie być postrzegana jako zespół niszowy?

Ja akurat uważam odwrotnie. Moim zdaniem "Jolly New Songs" jest mniej przystępna niż "Headache". Nie chcemy też brać udziału w żadnych wyścigach i zawodach, dla nas ważne jest co innego - same piosenki i ich ewentualna jakość. No i naprawdę dobrze nam w alternatywnej niszy.

BBC, WFMU, Tidal, Pitchfork, Quietus i wiele innych - to nie jest przypadek, że tam jesteście. Czujecie, że możecie się stać alternatywnym produktem eksportowym polskiej muzyki? Bo na razie udaje się to tylko zespołom metalowym.

Mamy dwie zagraniczne wytwórnie i one chcą sprzedać tę naszą płytę. Inwestują w nas. Mamy też agencję bookingową z Francji i gramy więcej niż kiedyś. Ale też nie działamy według klasycznych reguł. Jesteśmy nieco krzywi i ta krzywość wydaje mi się wartością pozytywną. Mamy trochę propozycji festiwalowych, dzieją się dobre rzeczy wokół zespołu. Mamy krąg osób z różnych stron świata, które nas wspierają i dobrze nam życzą. I tak sobie raczkujemy, stawiamy kolejne kroki, ale to nie jest profesjonalna muzyczna droga ku karierze i sławie. To jest nasza wsobna droga, którą sobie pogodnie, pomału kroczymy i pod nosem śpiewamy.

Przy niewielkiej liczbie koncertów trudniej trafić do szerszego grona. To od początku była wasza przemyślana decyzja czy też rodzaj fanaberii? A może po prostu jesteście zwolennikami utrzymania pewnej intymności?

Bardzo szybko zaczęliśmy grać na festiwalach, gdzie stawki są o wiele wyższe, jest publiczność. Więc to było dla nas komfortowe. Tak się też składało, że większość naszych festiwalowych występów było recenzowanych, zresztą w większości bardzo dobrze, co też w jakimś sensie wydłużało życie tych koncertów. Ale jednak nie można grać tylko i wyłącznie na festiwalach. Zatem od pół roku gramy o wiele częściej niż kiedyś i to w różnych okolicznościach przyrody. I to sprawia nam przyjemność, ale również nas zahartowuje, ponieważ czasami jest ciężko. Na przykład kiedy grasz taki ciemny muzycznie materiał w pełnym słońcu na dużej scenie. Ale po to są przeciwności, żeby im stawiać czoła i je pokonywać i - mimo wszystko - wychodzić z rożnych sytuacji obronną ręką. Ale i koncertowe porażki też nas wiele uczą. Może nawet najwięcej.

Nowej płyty nie można przesłuchać raz. Jest ona niezwykle wielowymiarowa.

Wieloznaczna, tak. Ona jest na swój sposób dziwna. My sami czasami nie wiemy, co robimy i wychodzą z tego rzeczy dziwne właśnie. Ciekawie o tym napisał Richard Foster na łamach Quietusa, że z tej niewiedzy i błądzenia potrafi wyjść coś świeżego. Ale też męczącego. Nasz przyjaciel Jim McGuinn z radia The Current mocno się namęczył przy wyborze piosenek do rotacyjnego puszczania, ponieważ kiedy już myślał, że to jest właśnie to, w połowie utworu następowała cisza, jak w "Coffin" albo piosenka się niespodziewanie urywała jak w "Jolly New Song", albo jazgot i bulgot były tak duże, że brzmiało to jak uszkodzone głośniki, jak w "To me". No i stanęło na piosence "Never Forget". Też dziwnej, bo raczej nieczęsto w muzyce psychodelicznej mowa o Holokauście. W każdym razie tym jest właśnie Trupa. Takim wsobnym muzycznym i niszowym projektem stworzonym z nas i przede wszystkim dla nas, ale jeśli komuś się to również podoba, no to jest nam bardzo miło.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (14)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

stycznia

8. Dni Muzyki Nowej Gdańsk, Klub ŻAK

27

stycznia

Antarktyczna przygoda Gdynia, Experyment

31

grudnia

Kultura

W pogoni za Żar-Ptakiem. Recenzja spektaklu "Iwan - carski syn"
Recenzja spektaklu "Iwan - carski syn"
Festiwal Chiński, Tydzień Estoński - plany Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego
Plany Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego

Kulinaria

Okiem dietetyka: warto jeść kiszonki
Okiem dietetyka: warto jeść kiszonki
Święto piwa rzemieślniczego na Straganiarskiej
Święto piw rzemieślniczych w weekend

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane