Wiadomości

stat

Urodziny Sinatry. Husaria Jana Konopa w natarciu

Michał Kuczyński dał się poznać jako wyrazista osobowość sceniczna.
Michał Kuczyński dał się poznać jako wyrazista osobowość sceniczna. fot. Dominik Staniszewski / trojmiasto.pl

Dokładnie w setną rocznicę urodzin Franka Sinatry piosenki mistrza zabrzmiały w Teatrze Szekspirowskim. Wykonał je brawurowo Big Band Jana Konopa z towarzyszeniem wokalisty Michała Kuczyńskiego. Gdańska orkiestra jazzowa to diament czekający na godną oprawę.



Największym atutem tej ekipy jest gra zespołowa. Gdy grali, byli jak zbrojny hufiec konnych sunący szturmem w idealnej formacji. To big band, który zawiązał się dzięki pasji Jana Konopa. Muzycy grają, bo chcą, a nie dlatego, że muszą. Oczywiście - tak duża orkiestra nie przetrwa bez wsparcia bogatej instytucji. Same chęci nie wystarczą. Apelujemy więc do instytucji - to diament warty godnej oprawy.

W ruchach Jana Konopa widać niezwykłą pasję i miłość do zawodu. Na scenie gestykuluje tak sugestywnie, jakby formował muzykę w czasie rzeczywistym. Czasem się zdawało, że każdy mógłby usiąść i zacząć grać z orkiestrą od ręki. Konop jest w stanie jednym ruchem pokazać każdy niuans z partytury.

Tę miłość i tę pasję słychać było także w brzmieniu Big Bandu. Sekcja saksofonów lała na uszy słodki miód, puzony mruczały jak brunatne niedźwiedzie, a trąbki cięły powietrze jak szerszenie (z tłumikami może bardziej jak dzikie pszczoły). A wszystko razem ze sobą harmonizowało idealnie - jak idealnie współbrzmi szumiący na wietrze stumilowy las. A jeśli nie lubicie poetyckich przenośni, to w skrócie: ten big band brzmi po prostu fantastycznie.

Big Band Jana Konopa i Michał Kuczyński grają i śpiewają Sinatrę.

Koncert w rocznicę urodzin Franka Sinatry w Teatrze Szekspirowskim.


A wracając do krainy przenośni: kontrabasista Krzysztof Słomkowski z brodą jak Rumcajs, dbał w tym lesie o porządek dając oparcie mocnym, smolistym "dołem". Asystujący mu Sławek Koryzno pozostawał nieco w cieniu, ale wprawne ucho słyszało, że orkiestrowa maszyneria chodzi tak dobrze właśnie dzięki niemu. Tylko świetni perkusiści potrafią dać zespołowi energię i napęd, a z drugiej strony - nie przytłoczyć reszty hukiem werbla i talerzy.

Niezwykle miło się słuchało także pianisty Jakuba Hajduna, który z jednej strony elegancko akompaniował wokaliście, a z drugiej zdawał się mieć przy tym tyle radości, jak dziecko wypełniające kredkami kolorowankę. To porównanie nieprzypadkowe - bo Hajdun gra niezwykle barwnie.

Puzonista Paweł Niewiadomski w akcji.
Puzonista Paweł Niewiadomski w akcji. fot. Dominik Staniszewski / trojmiasto.pl
Siłą tej orkiestry jest gra zespołowa, więc soliści nie mieli łatwego zadania. Zwłaszcza dotyczy to Michała Kuczyńskiego, który musiał jeszcze udźwignąć na swych barkach arcygenialne oryginalne interpretacje Franka Sinatry. Wiadomo - śpiewanie jego piosenek to jak próba namalowania jeszcze raz Mona Lisy, pojedynek z Wladimirem Kliczką albo zimowy atak na Nanga Parbat. Słowem - próba karkołomna.

Kuczyński na szczęście karku sobie nie złamał. Nie próbował Sinatry kopiować, "zaśpiewał swoje": lekko i naturalne, bez manier i popisywania się. "Kliczki wprawdzie nie znokautował", ale wyszedł z ringu obronną ręką i sam znokautować się nie dał. Przypominający z jednej strony Micka Jaggera, a z drugiej Daniela Olbrychskiego wokalista dał się poznać jako oryginalna sceniczna osobowość. Warto zapamiętać to nazwisko. Choć szczerze mówiąc Kuczyński z Konopem zaserwowali publiczności taką ilość "sucharowatych" dowcipów, że momentami miałem problem, żeby nadążyć z przełykaniem.

Siłą tej orkiestry jest gra zespołowa i pozostali soliści tego wieczoru też mieli problem, żeby błysnąć na jej tle. Może to kwestia aranżacji, może kwestia wizji dyrygenta, a może odpowiedniego nagłośnienia - nie wiem. Wiem jednak, że w big bandzie zasiadają fantastyczni soliści i improwizatorzy tacy jak Emil Miszk, Michał Jan Ciesielski, Szymon Łukowski czy Paweł Niewiadomski. I mam wrażenie, że tego dnia nie mieli okazji rozwinąć skrzydeł. A gdyby rozwinęli - toż to by była dopiero husaria! A przecież już teraz mieli wyprzedany koncert i gromkie owacje publiczności.
Jan Konop - szef orkiestry, człowiek odpowiedzialny za potężne brzmienie tego big bandu.
Jan Konop - szef orkiestry, człowiek odpowiedzialny za potężne brzmienie tego big bandu. fot. Dominik Staniszewski / trojmiasto.pl

Opinie (11)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

31

maja

Kino Samochodowe - Gdynia Gdynia, Gdynia Arena

05

czerwca

Kino samochodowe - Kino Kul... Gdańsk, Stadion Energa Gdańsk

14

czerwca

Targi PupiLove Gdańsk, Galeria Metropolia

Kultura

Wybitne spektakle w wersji online. Najbliższy tydzień z teatrem w sieci
Wybitne spektakle w wersji online

Kulinaria

Zamawiają jedzenie i go nie odbierają
Zamawiają jedzenie i go nie odbierają
Kawa w domu jak z kawiarni. Dobre ekspresy do kawy
Kawa w domu: dobre ekspresy do kawy

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Whitney Houston wystąpiła w Sopocie w roku: