Wiadomości

stat

Vasyl Netsko: maluje obrazy i rzeźbi ciała

Historia Vasyla to opowieść o odwadze, dyscyplinie i nieustannym rozwoju.
Historia Vasyla to opowieść o odwadze, dyscyplinie i nieustannym rozwoju. fot. Artur Żurawski

Pochodzi z Ukrainy, ale od kilku lat mieszka w Trójmieście. To nieszablonowa postać, bo z jednej strony artysta, a z drugiej - były mistrz Ukrainy w kulturystyce. W Trójmieście nie tylko maluje obrazy, ale również rzeźbi ciała jako trener personalny i masażysta.



Justyna Michalkiewicz-Waloszek: Jak ci się żyje w Trójmieście?

Vasyl Netsko: Wspaniale! To było jedno z moich marzeń, zawsze chciałem mieszkać nad morzem. Moja artystyczna dusza potrzebowała takiej przestrzeni. Gdy jestem bliżej natury, od razu lepiej pracuje wyobraźnia. A Gdańsk jest piękny! To historyczne miasto, pełne zabytków, które mnie inspirują do tworzenia.

Masz tutaj więcej oddechu...

Przez cztery lata mieszkałem w Londynie i wiem, że duże miasta nie są dla mnie. Tam wszystko jest za szybko, za dużo i za mocno. Wysychałem tam. Kiedy przyjechałem do Polski, przez pierwszych kilka miesięcy mieszkałem na Wyspie Sobieszewskiej. Tam to był dopiero raj dla artystów.

Tęsknisz za Ukrainą?

Za taką, jaką maluję na obrazach. Tęsknię za pieśniami ludowymi, filmami, za tym, co było kiedyś. Lubię swój kraj, jego historię, tradycję, kuchnię i ludzi, ale muszę patrzeć w przyszłość. Wyjechałem z Ukrainy, bo w pewnym momencie poczułem potrzebę większej realizacji. Trzykrotnie zdobyłem pierwsze miejsca na krajowych mistrzostwach kulturystyki oraz piąte miejsce na mistrzostwach Europy. W malarstwie miałem za sobą ponad 20 personalnych i zbiorowych wystaw, zostałem laureatem międzynarodowego konkursu "Jesienny Salon" w Pałacu Sztuki we Lwowie, dostałem tytuł mistrza sztuki ludowej... Poczułem, że to moment, w którym muszę iść dalej. Sytuacja polityczna w moim kraju była bardzo zła, a Polska wówczas otworzyła swoje granice.

Najbliższe wernisaże w Trójmieście


Początki na pewno nie były łatwe.

Pewnie, że nie. Na Ukrainie miałem pracę, mieszkanie, rodzinę. Musiałem zacząć od zera w nowym miejscu. Cały czas jednak słyszałem głos jakiegoś anioła, który mnie tu przyciągał i szeptał, że będzie dobrze. Jestem osobą otwartą, więc takich ludzi przyciągam. Miłych, otwartych, pomocnych. Zdarzały się również nieprzyjemne incydenty, ale nie biorę tego do siebie. Zawsze znajdzie się jakiś mały procent osób, które nie będą mnie tolerować. Jeżeli w czyimś towarzystwie nie czuję się z tego powodu komfortowo, unikam kontaktu.

Mieszkasz tu zaledwie od kilku lat, a już zdążyłeś zaskarbić sobie i sympatię, i zaufanie. W placówkach kultury organizowane są twoje wernisaże, na siłowaniach trenujesz klientów, po godzinach świadczysz usługi masażu. Jak to wszystko godzisz?

Może zacznijmy od początku. (śmiech) Kiedy miałem piętnaście lat, naoglądałem się filmów z Arnoldem Schwarzeneggerem. Zamarzyłem, żeby wyglądać jak on, więc zacząłem intensywnie trenować. Ćwiczyłem wszędzie, gdzie się tylko dało. To nauczyło mnie dyscypliny. Do dzisiaj trzymam dietę i regularnie ćwiczę. Papierosów nie palę, alkoholu unikam, posiłki przygotowuję sam. Mam więc dużo siły na działanie.



A mówi się, że artyści nie mają dyscypliny. Śpią za dnia, tworzą nocą...

Kiedyś może tak było, ale dzisiaj wzrosła świadomość. Ja wybrałem zdrowie i dobrą formę, co nie oznacza, że nie maluję nocami. Inspiracja przychodzi w różnych momentach, a wtedy farby od razu idą w ruch.

Kiedy miałem piętnaście lat, naoglądałem się filmów z Arnoldem Schwarzeneggerem. Zamarzyłem, żeby wyglądać jak on, więc zacząłem intensywnie trenować. Ćwiczyłem wszędzie, gdzie się tylko dało. To nauczyło mnie dyscypliny.


Gdzie uczyłeś się malarstwa?

Malowałem od kiedy pamiętam. Już w szkole zawsze wybierali mnie, gdy trzeba było np. zrobić plakaty. Ukończyłem Lwowską Akademię Sztuk Pięknych. Moim pierwszym zawodem był rzeźbiarz w drewnie. Malowanie przyszło chwilę później. Dojrzałem i zrozumiałem, że to jedna z moich dróg.

Najczęściej tworzysz...

Gdzie się da (śmiech). Lubię plenery, ale chyba najbardziej lubię ciszę i spokój. Maluję tam, gdzie mieszkam, czasami po ścianach (śmiech). Pozostawiam po sobie taki mały ślad.

Ku inspiracji dla przyszłych lokatorów (śmiech). Widziałam twoje ścienne obrazy. Najczęściej są to kobiety.

Nie mam czasu na randki, więc może podświadomie przyciągam kobiecą energię i ona krąży wokół mnie? Dobrze, gdy artysta jest odrobinę nienasycony, bo wtedy ma w sobie więcej chęci na poznawanie świata. Skoro mam niedosyt tej kobiecej energii...

... to ją sobie malujesz. Już niedługo, bo w dzień kobiet będziemy mogli zobaczyć wernisaż twoich prac "Nieupadłe Anioły"Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. Dlaczego anioły i dlaczego nieupadłe?

Bo dobre anioły są wokół nas, a ja przełożyłem je na płótno. Każdy z nas ma takiego anioła. Dziecko dla rodziców jest aniołem, rodzice dla dziecka też są aniołami. To sprawka miłości. Każdy z nas może być aniołem dla kogoś: dla przyjaciela, dla partnera, dla przypadkowej osoby. Chciałbym, abyśmy o tym pamiętali, bo jedno dobre słowo, jeden gest mogą uczynić wiele dobrego. Rozglądajmy się wokół, być może ktoś w naszym otoczeniu cierpi na depresję. Zapytajmy, jak się czuje, podajmy dłoń. Bądźmy nieupadłymi aniołami.



Co ciebie bardziej inspiruje do tworzenia - dobro czy zło? Szczęście czy smutek?

Musi być harmonia. Gdy spadnie deszcz, bardziej doceniasz promienie słońca. Musi być i dzień, i noc - wszystkiego po trochu. Gdy przeżyjesz trudne chwile, inaczej patrzysz na życie. Doceniasz każdy moment. Inspiracji szukam przede wszystkim w sobie, ale lubię też patrzeć na emocje innych ludzi, wtedy wszystko widać wyraźniej.

Gdy patrzysz na swoje obrazy, czujesz dumę?

Bywa różnie (śmiech). Czasami maluję, a później chowam obraz na pół roku. Po tym czasie domalowuję pewne elementy. Dzieło jest zawsze trochę niedokończone, bo artysta się zmienia. To, co tworzę jest najlepsze w tym konkretnym momencie, ale jeżeli spojrzę na to za kilka lat, być może zrobiłbym to inaczej. Często nie daję tytułów do obrazów, pozostawiam to odbiorcy. Każdy widzi coś innego. To jest właśnie sztuka.

Musi być i dzień, i noc - wszystkiego po trochu. Gdy przeżyjesz trudne chwile, inaczej patrzysz na życie.
Jest jeszcze jeden, bardzo ważny filar twojego życia. Wydawać by się mogło, że od artysty do masażysty daleka droga, ale gdyby spojrzeć na to inaczej, każdy masażysta jest w pewnym sensie artystą. I jest to naczynie połączone.

Jako trener personalny chcę, żeby ludzie dobrze wyglądali i dobrze się czuli. Masaż to dopełnienie. Gdy maluję, mam przed sobą pędzle i płótno. Gdy masuję, mam dłonie i ludzkie ciało. Gdy jestem trenerem, pracuję jak rzeźbiarz, rozpisując zestawy ćwiczeń na konkretne partie ciała.

Malujesz obrazy i rzeźbisz ludzi.

Tak! Mam artystyczne podejście do mojej pracy. To moja misja. I chociaż czuję, że jestem w odpowiednim miejscu i czasie, cały czas chcę się doskonalić.

Zapytam więc o marzenia. Jakie masz plany na przyszłość?

Nigdy się nie poddawać. To po pierwsze, ale myślę o czymś jeszcze. Byłem ostatnio na szkoleniu z robienia tatuaży. To kolejny spójny element do tej cielesnej i duchowej układanki.
Vasyl Netsko

Urodził się w 1977 roku w Białej Górze koło Lwowa. Jest ukraińskim artystą malarzem, mistrzem sztuki ludowej, ukończył Tarnopolską Wyższą Szkołę Zawodową Technologii i Projektowania, studiował na Lwowskiej Narodowej Akademii Sztuki. Jest także utytułowanym sportowcem, uprawia kulturystykę. Od 2015 r. mieszka, pracuje i tworzy w Polsce.

Zajmuje się malarstwem sztalugowym i ściennym oraz rzeźbą. Jego inspiracją są emocje związane z codziennym życiem, otaczająca natura, filozofia i kultura wschodu. W jego pracach często można odnaleźć także inspiracje słowiańską kulturą i prawosławiem.

Brał udział w wielu wystawach i konkursach. W 2014 r. był laureatem XVIII Międzynarodowego Salonu Jesiennego "Wysoki Zamek" w Pałacu Sztuki we Lwowie. Jest członkiem Stowarzyszenia Twórców "Przystanek Sztuka" w Straszynie.

Opinie (19) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

października

8. NeoArte. Syntezator Sztuki Gdańsk, Nowa Synagoga

25

października

22. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

31

października

Mazolewski/Porter Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Będzie nowa wiceprezydent Sopotu. Joanna Cichocka-Gula odchodzi z Urzędu
Sopot będzie miał nową wiceprezydent
Odkryli Gdynię w grze miejskiej
Odkryli Gdynię w grze miejskiej

Kulinaria

Jesień w trójmiejskich restauracjach
Jesień w trójmiejskich restauracjach
Rodzice małych dzieci w kociej kawiarni. Nie wszyscy szanują regulamin
Rodzice robią problemy w kociej kawiarni

Planuj z nami tydzień

Hevelka, Michał Szpak i pokazy ognia. Planuj tydzień
Planuj tydzień: najciekawsze wydarzenia

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Bigbit to inaczej: