Wojna na instrumenty. Accept i Sabaton w Ergo Arenie

Sabaton znany jest z zamiłowania do wojennej tematyki, ale przed ich kolejnym występem w Trójmieście doszło do prawdziwego starcia - część fanów szwedzkiej ekipy starła się ze zwolennikami istniejącego od końca lat 60. Accept, a poszło o to, która kapela powinna wystąpić jako ostatnia.



Zanim przejdę do owej pokoleniowej batalii, wypada wspomnieć o otwierającym imprezę Twilight Force. Koszmarne zdjęcia z wokalistą dzierżącym nagi miecz (obecny także w Ergo Arenie) i z całą resztą muzyków poprzebieranych w typowe dla power metalowej estetyki szaty nie napawały optymizmem i faktycznie nie było w muzyce tego zespołu ani krzty oryginalności, a jednak towarzyszący jej entourage - od strojów po doczepiane, elfickie uszy - doskonale sprawdził się w zakresie dostarczania wartości czysto rozrywkowych.

Na szczególną uwagę zasługuje przede wszystkim wystylizowany na maga klawiszowiec Blackwald. Jego talenty wokalne powinny zainteresować twórców animacji oraz gier komputerowych, to doskonały materiał na aktora dubbingowego. Power metal nie jest moim ulubionym metalem, ale Twilight Force potrafi sprzedać swoje opowieści o smokach i rycerzach nawet tak uodpornionym na nie odbiorcom, jak ja. Wystarczyło, że sobowtór Chrisa Hemswortha klasnął w dłonie i nagle klaskała cała hala; wystarczyło, że poprosił o okrzyk, a niemal wszyscy bezwiednie zdzierali gardło.

Już na tym etapie jasnym się stało, co będzie największym problemem tego wieczoru - problemy z akustyką. Wczorajsze doświadczenie było dosyć bolesne i to w sposób dosłowny, bo o ile pisk w uszach po metalowym koncercie to żadna nowość, to jednak odczuwanie fizycznego dyskomfortu w trakcie występu mocno zakłóca jego odbiór. Ucierpiała na tym także słyszalność instrumentów, a w natłoku hałaśliwych dźwięków wokaliści wszystkich trzech zespołów brzmieli, jakby ich głosy zostały przesterowane.

Accept "Stampede" w Ergo Arenie:


Po kilkuminutowej przerwie żywa legenda niemieckiego metalu zaczęła odgrywać utwór "Stampede" z wydanego w 2014 roku "Blind Rage". Dla wielu zespołów o tak długim stażu granie nowości to trud, jakiemu publika nie zawsze chce sprostać, ale akurat w wypadku tego albumu panuje pełna zgoda - jest jednym z najlepszych w dorobku Accept. Doskonała forma nie przełożyła się jednak na drugą młodość oraz gwałtowny wzrost popularności, ale jeżeli chodzi o wspomniany konflikt pomiędzy częścią fanów Accept i częścią fanów Sabaton, to sami muzycy najwyraźniej nie mają z tym problemu - w końcu nikt ich nie zmusił do udziału w tak zaplanowanej trasie koncertowej.

Rozstrzygnięcie tego, kto wczorajszego wieczoru wypadł lepiej jest możliwe wyłącznie ze skrajnie subiektywnej perspektywy. Dla mnie zdecydowanie byli to autorzy przeboju "Balls to the Wall". Temperamentu tych pięciu starszych panów wystarczyłoby do podziału na kilka młodszych zespołów, a Wolf Hoffmann pokazał świetną kondycję, co rusz wskakując na podest i wygrywając na nim wymyślne solówki, przy okazji racząc słuchaczy wyjątkowo plastyczną mimiką. Od strony wizualnej był to prosty koncert, lecz wykonanie okazało się czystą energią, której nie można było się oprzeć. Fani śpiewali wraz z zespołem (momentami nawet zamiast niego) i sądząc po reakcjach dwóch i pół tysiąca osób, nie miało większego znaczenia, kto formalnie jest "headlinerem" na tej trasie.

Na koncercie pojawili się fani w przeróżnym wieku, od kilkuletnich dzieci po osoby, które pamiętają początki Accept.
Na koncercie pojawili się fani w przeróżnym wieku, od kilkuletnich dzieci po osoby, które pamiętają początki Accept. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl
Sabaton trzeba przede wszystkim oddać to, że dokonali rzeczy rzadkiej w dzisiejszych czasach i stali się jednym z nielicznych europejskich zespołów metalowych (a może nawet jedynym), który debiutancki album wydał dopiero w XXI wieku, a jednak osiągnął pozycję pozwalającą zajmować miejsce numer jeden na festiwalowych plakatach. Jeżeli spojrzeć na tegoroczne programy chociażby Metalmanii czy Castle Party, to wyraźnie widać, że niewiele się zmieniło przez ostatnie dwadzieścia lat. Sabaton jeszcze w 2009 roku grał w gdyńskim Uchu, teraz jest zbyt duży na którykolwiek z trójmiejskich klubów. Jego postępy przypominają tempo Dywizji Duchów, o której śpiewają w jednym z utworów, ale właśnie w tym zakresie nie potrafię pojąć ich fenomenu.

Szwedzi zasłynęli w Polsce za sprawą utworu "40:1", gdzie w superlatywach opisują obronę Wizny, ale na tym samym albumie znalazło się także wspomniane "Ghost Division", czyli hołd dla pancernej jednostki III Rzeszy. Nie ma tu rzecz jasna ideowej indoktrynacji, a jedynie próba dokumentacji rzeczywistych zdarzeń, niemniej cały repertuar oparty na opisywaniu konfliktów zbrojnych w bardzo prostych słowach to dla mnie katorga nie do przetrwania. Mniej więcej w połowie koncertu czułem znużenie snuciem dokładnie tej samej historii o bohaterskich żołnierzach, w której zmieniały się jedynie czas i miejsce akcji.

Momentami warunki na scenie były... iście spartańskie.
Momentami warunki na scenie były... iście spartańskie. Maciej Czarniak / Trojmiasto.pl
Sam koncert rozpoczął odtworzony z taśmy cover "In The Army Now", przy którym członek ekipy technicznej Sabaton przemierzał scenę z wykrywaczem metalu w dłoniach (oczywiście natrafił na bardzo bogate złoża). Chwilę później okazało się, że za kurtyną ukryto... pancerny transporter z perkusją umieszczoną na jego szczycie. Na użycie "strzelby Czechowa" nie trzeba było długo czekać, pierwsze "wystrzały" padły już po kilku minutach. Joakim Brodén ma nad Wisłą bardzo wielu sympatyków, jest nawet honorowym obywatelem gminy Zawady [sic!], nie musiał więc wkładać dużego wysiłku w zdobywanie uwagi stłoczonej widowni, a jednak dawał z siebie wszystko, czy to przebierając się za Spartanina, czy odgrywając fragment "Jump" Van Halen na syntezatorze, czy po prostu przyjmując swoją charakterystyczną pozę z przysiadem na jednej nodze.

Fanom musiało się to podobać, dla mnie - osoby, która przyszła na koncert z neutralnym nastawieniem - nie miało jednak tak potężnej siły, jak surowy, skupiony wyłącznie na muzyce występ Accept. Nie ma jednak sensu pogłębiać antagonizmów. Wielbiciele Sabaton otrzymali to, po co przybyli, a słuchacze Accept mogli dzięki temu po raz drugi zobaczyć swój ulubiony zespół na trójmiejskiej ziemi (pierwszy raz grupa wystąpiła w 1986 roku w Hali Olivia). Wilk syty i owca cała.

Sabaton "The Last Stand" w Ergo Arenie:

Opinie (69) 2 zablokowane

  • Akustyka (3)

    Tak jak napisane w artykule, akustyka w Ergo leży i kwiczy! Na płycie odczucie przesterowania ... Szkoda.

    • 28 3

    • Raczej powiedziałbym że wszystko zlewało się w jeden wielki łomot, zwłaszcza perkusja. Tak naprawdę dobrze słychać było jedynie gitary, perkusja, bas i wokal zlewały się w jedno, zwłaszcza szybka "podwójna stopa" na perkusji powodowała zlanie się w jeden potok nierozróżnialnych dźwięków.

      • 8 0

    • Ale hajs się zgadza...

      • 4 0

    • Akustyka

      Sprawa jest prosta na accept stałem z 30m od sceny jest ok...Na sabaton z 15m i wtedy jest d*pa...

      • 0 3

  • Autor napisał, że Accept po raz pierwszy zagościł w Trójmieście. (6)

    W drugiej połowie lat osiemdziesiątych ACCEPT zagrał wspaniały koncert w hali Olivia. Mniej więcej w tym czasie w Olivi zagrał Iron Majden oraz Saxon...

    Odpowiedź redakcji:

    Dziękujemy za sugestię. Treść została poprawiona.

    • 46 0

    • Autor w drugiej połowie lat osiemdziesiątych, to się pewnie urodził....

      więc skąd ma wiedzieć....

      • 21 0

    • (1)

      Autora pewnie wtedy na swiecie nie bylo to skad ma wiedziec.

      • 9 0

      • To niech się dowie, a nie bzdury wypisuje.

        • 10 0

    • Dokładnie w 1986 roku, byłem na tym koncercie. Wczoraj też.

      • 12 0

    • Accept (1)

      Accept zdaje sie 86rok z uk subs...Też byłem

      • 2 2

      • z Uk Subs to Republika grała w Olivii :)

        • 4 0

  • metal. (4)

    sam słucham różnego metalu ale sam zespół sabaton jak i widownia ukazana na zdjęciach, trochę mnie śmieszą... kinder metal.

    • 39 29

    • (1)

      Każdy był kiedyś młody i ciągnął rodziców na "swoje" kapele. Nie przesadzaj.

      • 23 3

      • no ok.

        może masz rację ;) nie mówię że to źle. Po prostu nietypowo dla mnie.

        • 4 0

    • (1)

      no i??

      nie chcesz, nie słuchaj, nie chodź na koncerty

      • 5 2

      • no i? :P

        nie chcę i nie chodzę na takie koncerty. Nie znaczy, że nie mogę wyrazić swojej opinii na temat zdjęć z ich relacji. Dorośnij dzieciaku i naucz się przyjmować krytykę, bo w życiu jeszcze wiele jej usłyszysz.

        • 3 7

  • Dziennikarstwo naprawdę spada na psy. Pogrubienie tekstu o tym, że panu dziennikarzowi się nudziło żenada!

    • 18 9

  • Widownia na koncercie

    Rozumiem, że Accept i Sabaton to dwa różne światy, ale...byłem świadkiem jak chłopak i dziewczyna pytali się siebie co to za zespół ten Accept.

    • 13 6

  • (1)

    Jak zostac w Polsce gwiazda? Musisz byc cudzoziemcem i zaspiewac cokolwiek lub nawet powiedziec o Polsce. Wystarczy.

    • 26 10

    • bfg

      albo być rzecznikiem Antka

      • 5 2

  • (1)

    Co za chora muzyka!
    jak można coś takiego słuchać??!!!!Muzyk

    • 5 51

    • Muzyk Amator bez słuchu

      • 10 1

  • wygląda jak Ich troje na 'metalowo' (1)

    • 11 17

    • a jak wyglądaja ich troje?

      • 0 0

  • (4)

    1. Twilight force żenada promowana przez Sabaton (obie kapele pochodzą z Falun)
    2. Accept to legenda metalu która wczoraj udowodniła że wciąż zalicza się do światowej czołówki gatunku. Szkoda że grali tak krótko.
    3. Sabaton to niezła muzyka która, chyba jednak, nie przebiła by się szerzej gdyby nie teksty.
    4. Koncert byłby na 5+ gdyby nie ten żałosny support.

    • 13 9

    • I w tym momencie wypowiedziała się pierwsza osoba, która była na koncercie:)

      • 2 0

    • Tak z innej mańki...na koncercie byłem z synem. Ja nie warczę na Sabaton, on nie znał Accept. Wspólnie chętnie posłuchaliśmy jednych i drugich.

      • 15 0

    • kilka słów podsumowania

      A ja powiem tak: nie jestem fanem ani Sabatona, ani Accept. Sabatona lubię parę kawałków, ale tak jak pisałem, nie zaliczam się do fanów. W heavy też specjalnie nie gustuję, szanuję Accept jako klasyków, ale jakoś się nimi specjalnie nie jarałem. Na koncert poszedłem dla tego, że dostałem bilet w prezencie, więc mogę podzielić się uwagami z punktu widzenia osoby lubiącej mocne granie, ale nie należącej do fanów ani jednego, ani drugiego zespołu i będącej gdzieś po środku. Więc po kolei:
      Twilight Force sympatycznie na rozgrzewkę, ale nic szczególnego. Jedno trzeba im przyznać: mają świetnego, charyzmatycznego lidera, facet miał świetny kontakt z publiką, i mimo na początku drętwej atmosfery i nierozruszanej publiki potrafił ją za sobą porwać i "zmusić" do współpracy. Klawiszowiec też klimatyczny.
      Accept - spodziewałem się dinozaurów grających stare hity z przed 30 lat i jadących na fali dawnej popularności, a tymczasem dziadki naprawdę pokazali, że potrafią konkretnie przyp********, łomot dali konkretny, publikę porwali bez problemu od samego początku. Było trochę starych hitów, trochę nowości, ogólnie świetny, energetyczny koncert, szkoda że taki krótki. Kontakt z publiką też świetny, chociaż tu liderem zdecydowanie był gitarzysta. Grali tak, że zachęcili człowieka nie będącego ich fanem i znającego raczej ich stare przeboje w rodzaju "Metal heart" do zapoznania się z nowszymi dokonaniami.
      Sabaton - byli chyba najlepiej nagłośnieni - "stopę" perkusji było czuś w klacie, jako gwiazda wieczoru grali oczywiście najdłużej. Koncert dali świetny i przede wszystkim równy, bez słabszych momentów, non stop ogień. Było widać że najwięcej ludzi przyszło właśnie na nich, kontakt z publiką bardzo dobry, wokalista zresztą lubi sobie pogadać więc było sympatycznie, momentami śmiesznie. Klimatyczna scenografia z czołgiem, do tego pirotechnika.
      Podsumowując koncert bardzo dobry, nie licząc wyraźnie odstającego Twilight Force ciężko mi wskazać kto zagrał lepiej - obie kapele dały z siebie wszystko i zagrały po prostu świetnie. Dla mnie równie dobrze gwiazdą wieczoru mógł być Accept, nie obraził bym się gdyby pograli o godzinę dłużej, ale faktem że to jednak Sabaton zamykał imprezę też nie byłem zawiedziony, obie kapele zagrały po prostu świetnie. Jedyne do czego mam zastrzeżenia to akustyka w Ergo arenie - wokaliści gdzieś ginęli, szybkie partie na perkusji zlewały się w jeden wielki łomot, do tego rodzaju muzyki ten obiekt chyba średnio się nadaje. Jednak mimo wszystko było warto, nie żałuje czasu spędzonego w Ergo Arenie.

      • 16 0

    • re

      Sam jesteś żałosny

      • 0 0

  • Accept (1)

    Tylko Accept , dzieci bawiące się w wojnę do domu na kolachę !!!

    • 21 20

    • Chore

      I to jest właśnie chore podejście, skłócanie na siłę. Oba zespoły podobały mi się na żywo, a komentarze w rodzaju tego powyżej świadczą wyłącznie o ograniczeniu autora.

      • 19 4

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Kazik
Kazik
rock / punk
mar 11
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Craft Beer Fiesta
Craft Beer Fiesta
degustacja
sty 28-29
piątek - sobota, g. 15:00
Gdańsk, Pułapka
Słoń
Słoń
hip-hop
lut 26
sobota, g. 19:30
Gdańsk, Parlament

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Która znana blogerka modowa otworzyła w lutym tego roku butik w Galerii Bałtyckiej?