Wiadomości

stat

Woska/Khris: muzyczny projekt ojca i córki

Woska/Khris: Im większe oczekiwania, tym boleśniejszy zawód. Ja się nie nastawiam, ale byłoby miło mieć dla kogo grać. Dużo zależy od naszego zaangażowania i wytrwałości. Trzeba się liczyć z tym, że na początku nikt nas nie zna. Nie przejmuję się tym jednak jakoś specjalnie.
Woska/Khris: Im większe oczekiwania, tym boleśniejszy zawód. Ja się nie nastawiam, ale byłoby miło mieć dla kogo grać. Dużo zależy od naszego zaangażowania i wytrwałości. Trzeba się liczyć z tym, że na początku nikt nas nie zna. Nie przejmuję się tym jednak jakoś specjalnie. fot. Anna Maria Sikorska

Lena i Krystian Wołowscy. Córka i ojciec. Młoda wokalistka i instrumentalistka oraz doświadczony na polskich scenach - m.in. w Dick4Dick czy Emmie Dax - muzyk. Woska i Khris - te pseudonimy są znane na trójmiejskiej scenie, ale czy podbiją rodzimy rynek alternatywy? Nam opowiedzieli o tym, jak powstał rodzinny projekt oraz o oczekiwaniach względem przyszłości.



Patryk Gochniewski: Kto zainicjował ten rodzinny projekt? Khris czy Lena?

Woska (Lena Wołowska): Wydaje mi się, że nie było konkretnego momentu rozpoczęcia projektu. W domu od zawsze obecna była muzyka i była czymś ważnym. Zaczynałam pisać swoje pierwsze piosenki, jak miałam 11 lat. Na początku na gitarę i wokal. Jakoś szybko napisałam ok. 10-12 tekstów opartych na prostych akordach. Stało się to krótko po tym, jak zaczęłam się uczyć grać na gitarze. Tacie spodobały się te numery i zaproponował, że je wyprodukuje. Wzięliśmy na warsztat dwa najbardziej rozwinięte muzycznie. Tata dograł bas, dorobił beat, jakieś smaczki aranżacyjne i harmoniczne. I tak się zaczęło.

Khris (Krystian Wołowski): Pamiętam, że byłem w szoku, że sesje nagraniowe trwały tak krótko. Kompozycja, nagrywanie i miks to było kilka godzin. Lena była jeszcze dzieciakiem i po 30 minutach śpiewania była już zniecierpliwiona. Musieliśmy działać szybko. Dwa lata później zaśpiewała na ostatniej płycie Dick4Dick w numerze "More". Wydawca wybrał tę piosenkę na singiel, w efekcie czego nagraliśmy też klip z udziałem Leny. Udało się też zagrać wspólnie trzy koncerty: w Gdańsku w Teatrze Szekspirowskim, w Radiu Gdańsk i w klubie Grizzly Bear w Warszawie. Po zawieszeniu Dick4Dick postanowiliśmy, że nadszedł czas na zrobienie materiału jako duet. Bez ciśnienia czasowego powstała nasza pierwsza epka "Nie Ten Adres" .

Koncerty alternatywne w Trójmieście


Woska/Khris - Nie Ten Dzień:



Jak wam się w ogóle pracowało razem? Bo na pewno jest różnica, kiedy ojciec - doświadczony już muzyk - tworzy coś z dopiero zaczynającą przygodę z muzyką córką, niż kiedy chodzi na przykład o kolejne rzeczy D4D.

Khris: Przede wszystkim nie ma kłótni na próbach. Łatwo też jest się nam umówić na próbę (śmiech). Najpierw staraliśmy się ogrywać te piosenki, ale finalne wersje wyszły w procesie produkcji. Lena ufa mi, jeśli chodzi o doświadczenie studyjne, ja z kolei staram się wsłuchać w jej wrażliwość. Czasem mówi, że coś jest obciachowe i się po prostu wycofuję.

Woska: Z mojej perspektywy wygląda to nieco inaczej. Świetne jest to, że na próbach czy nagraniach jest duża swoboda, ale z drugiej strony czasami jest jej już za wiele. Często trudno nam się zebrać, żeby z czymś ruszyć. Chyba po prostu potrzebujemy jakichś konkretnych terminów, żeby poczuć, że to, co robimy, nie zostanie tylko w domu. Jednak sądzę, że tworzymy dobry zespół, bo każde z nas zna się na trochę innych sprawach i nie wchodzimy sobie w drogę. Nie boimy się powiedzieć, że coś się nam nie podoba. Jeśli trzeba, to po prostu to zmieniamy.

"Nie Ten Adres" to epka - preludium do longplaya czy raczej jednorazowa ciekawostka?

Khris: Mamy nadzieję, że finalnie powstanie longplay. Ale na razie bardziej zależy nam na piosenkach. Jeszcze nie myślimy nad taką długą formą. Nie wiemy jeszcze do końca, w jakim kierunku to pójdzie. Zwłaszcza że Lena ostatnio mniej siedzi w trapowo-nowobasowych brzmieniach, a bardziej się "jara" dream-popem i młodą gitarową sceną: Clairo, Beach House, Snail Mail i tak dalej. Więc w najbliższych numerach pojawi się pewnie więcej tradycyjnych instrumentów: gitary, bas, może "żywe" beczki. Myślę, że nasze brzmienie dopiero się kształtuje, lepiej, jak nagramy pełną płytę, kiedy już wypracujemy konkretny charakter.


Muzycznie trzeba przyznać, że jest to jedno z ciekawszych polskich wydawnictw ostatnich miesięcy. Ile czasu zajęło wam osiągnięcie kompromisu w kwestii brzmienia?

Khris: Dziękuję za uznanie! Co do brzmienia: ono się cały czas tworzy, a epka jest świadectwem fascynacji muzycznych ostatnich miesięcy. Na początku myślałem, że pójdziemy bardziej w taneczno-klubowe brzmienia, ale Lena wolała rozwijać spokojniejsze, intymne formy. No i wolniejsze.

Woska: To dlatego, że uwielbiam soul i r'n'b. Zawsze chciałam tworzyć muzykę, której sama bym chciała słuchać.

Teksty są, w moim odczuciu, dość osobiste. Lena stworzyła je całkowicie sama czy tata pomagał?

Woska: Teksty to wyłącznie moja działka. Pisanie sprawia mi radość. Wyrazy, zdania są jak układanka i lubię patrzeć, jak później wszystko się "klei". Poza tym nie chciałabym śpiewać czegoś, czego bym nie czuła. Mogę sama zdecydować też o własnych możliwościach co do wykonania, no i oczywiście sam fakt, że się z tekstami w pewien sposób utożsamiam. Nie jestem profesjonalistką, ale będę dążyć do tego, żeby było coraz lepiej.

Lena, masz 15 lat, a na tym wydawnictwie brzmisz już jak dojrzała artystka. Taką się czujesz czy jeszcze za wcześnie o tym mówić, a może w ogóle muzyka jest dla ciebie wyłącznie dodatkiem do życia i planów na przyszłość?

Woska: Bardzo miło mi to słyszeć. Wydaje mi się, że to na pewno zasługa dość niskiego wokalu (śmiech). Muszę się jeszcze wiele nauczyć, ciągle pracuję nad swoim głosem. Na pewno muzyka nie jest dla mnie tylko jakąś przelotną przygodą, bo świadomie poszłam do szkoły muzycznej. Uczę się grać na fortepianie i cały czas szlifuję wokal. Co nie znaczy, że muzyka to jedyna rzecz, która mnie interesuje. Tak naprawdę nie wiem jeszcze, co będę robić w życiu, mam dopiero 15 lat i jeszcze nic nie jest dla mnie pewne.

Woska/Khris - Life Is Boring:


Woska/Khris na razie jest w sieci, ale czy planujecie jakieś koncerty, sprzedawanie tam fizycznej wersji, czy też czekacie, jak to wszystko się rozwinie i na razie nie forsujecie tempa?

Khris: Zdecydowanie bez ciśnienia. Ale też nie chcielibyśmy tego rozciągać za bardzo w czasie, bo zawsze się to źle kończy. Na razie wydaliśmy epkę i nagraliśmy cztery chałupnicze klipy, z czego pokazaliśmy na razie dwa. Przygotowujemy się też do koncertów. Obiecujemy sobie, że jesienią zadebiutujemy koncertem w Gdańsku. Na razie mamy za mało materiału na koncert, dlatego ogrywamy już kilka coverów artystów, którymi się inspirujemy przy tym projekcie.

Woska: Co do następnego klipu, zagrała w nim moja najlepsza przyjaciółka, też Lena. Jest w szkole baletowej i fajnie zatańczyła do numeru "Wolę Spać". Klip pojawi się na początku września.

Czytaj także: Wywiad z zespołem Dick4Dick


Będzie o was głośno?

Khris: Im większe oczekiwania, tym boleśniejszy zawód. Ja się nie nastawiam, ale byłoby miło mieć dla kogo grać. Dużo zależy od naszego zaangażowania i wytrwałości. Trzeba się liczyć z tym, że na początku nikt nas nie zna. Nie przejmuję się tym jednak jakoś specjalnie.

Woska: Robimy to dla przyjemności, ale oczywiście, że fajnie by było mieć słuchaczy, żeby na koncert nie przychodzili jedynie znajomi i rodzina (śmiech).

11

grudnia

Please, Stand Up! Gdańsk, Sopot, Ergo Arena

13

grudnia

Remcon 2019 Gdynia, SP 31

14

grudnia

Zadzwońcie po Milicję Gdynia, Gdynia Arena

Kultura

Oryginalne tablice z postulatami Sierpnia '80 mogą zniknąć z ECS
Muzeum Morskie chce tablic z Sierpnia '80
Jacek Friedrich ma zostać dyrektorem Muzeum Narodowego w Gdańsku
Friedrich nowym dyr. Muzeum Narodowego

Kulinaria

Jemy na mieście: restauracja Deska - smak i duże porcje
Jemy na mieście: Deska - duże porcje
Romans tradycji z nowoczesnością. Otwarcie restauracji Monastico
Otwarcie restauracji Monastico

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Znane gdańskie piwo, produkowane od 1449 to: