Wiadomości

stat

Wyjątkowe kolędy i pełna sala na koncercie Zakopower

Zobacz niecodzienny występ zespołu Zakopower.


Pełna sala w Filharmonii Bałtyckiej entuzjastycznie oklaskiwała zespół Zakopower, który zagrał zestaw kolęd i pastorałek w aranżacjach Mateusza Pospieszalskiego. Były momenty liryczne i numery zagrane z góralskim przytupem. A największe brawa wywołały hity Zakopower odegrane na bis: "Bóg wie gdzie" i "Boso".



Sobotni koncert Zakopower to fenomen. Bilety, wcale nietanie, wyprzedały się już dwa tygodnie przed występem. A przecież kolędy w tym czasie otaczają nas z każdej strony. Koncerty w telewizji, transmisje radiowe, występy w centrach handlowych - wszędzie te same utwory. Ale Zakopower znalazł na nie sposób: zatrudnił Mateusza Pospieszalskiego, który wyczarował z powszechnie znanych kompozycji zupełnie nowe piosenki.

- Kolędy są strasznie oklepane - mówi Sebastian Karpiel Bułecka. - Musieliśmy wymyślić coś ciekawego, oryginalnego. Kiedyś byłem na podobnym koncercie Mateusza Pospieszalskiego i od pierwszej nuty spodobało mi się jego podejście do muzyki. Wiedziałem, że to właśnie z nim chcę współpracować.

W kolędach Zakopower pojawiają się więc nowe zwrotki, tematy muzyczne, dodatkowe refreny. Do tego zespół często zmienia rytmy, wykorzystując pulsację m.in. reggae czy samby. Mało tego, prócz standardowego (i tak już bardzo rozbudowanego) instrumentarium, mieliśmy okazję posłuchać jeszcze innych instrumentów: dud podhalańskich czy ogromnej fujary słowackiej. Te ostatnie dwa instrumenty obsługiwał sam szef kapeli: wokalista i skrzypek Sebastian Karpiel Bułecka, który był zdecydowanie najbardziej zajętym muzykiem na scenie. Jazzowy sznyt do góralskich kolęd wniósł trębacz Dominik Trębski, którego solówki rozpalały skoczne podhalańskie nuty.

- Granie kolęd to zupełnie wyjątkowa sprawa - mówi Sebastian Karpiel Bułecka - bo robi się to raz w roku. To czas wyciszenia, refleksji, zbliżenia do rodziny. Ale nie wszystkie kolędy gramy na spokojnie, bo płynie w nas gorąca krew, więc czasami musimy zagrać z przytupem.

W połowie koncertu na scenie została tylko "czwórka chłopów, którzy grają na gęślach i basach i gromkim głosem śpiewajo", jak powiedział Bułecka. W takiej konfiguracji zespół odegrał kilka podhalańskich pastorałek oraz pieśń bożonarodzeniową autorstwa Zbigniewa Preisnera. Tym samym Zakopower zaprezentował się jako zespół niezwykle wszechstronny, świetnie radzący sobie z różnorodnym materiałem muzycznym.

To co mnie nieco zdziwiło, to zachowanie lidera, który ani trochę nie przypominał stereotypowego zadziornego, czupurnego górala, nie prężył się przed publicznością, nie pokrzykiwał. Pomijając życzenia złożone widzom na początku, zachowywał się spokojnie, naturalnie, niemal tak jakby publiczności w ogóle nie było. Może popularność go nieco onieśmiela?

Publiczność wyszła z koncertu zadowolona i bez dwóch zdań w przyszłym roku znów wykupi komplet biletów. Miejmy nadzieję, że następny rozpocznie się bez opóźnienia, bo tym razem śnieżyca pokrzyżowała plany organizatorów, a muzycy wyszli na scenę dwadzieścia kilka minut po osiemnastej.

Opinie (17) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22

sierpnia

Solidarity of Arts 2019 / O... Gdańsk, Europejskie Centrum Solidarności

24

sierpnia

XXANAXX, Soulfreak Kollekti... Gdańsk, Lotos Stadion Letni

24

sierpnia

Gdańsk Tribute Festival 2019 Gdańsk, Protokultura

Kultura

Tinder oczami kobiet i upadek muru berlińskiego na Sopot Non-Fiction
Tinder oczami kobiet na Sopot Non-Fiction
Siła krótkiej formy. Nowa książka Iwony Partyki
Nowa książka Iwony Partyki

Kulinaria

Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja
Znika Stacja Deluxe, będzie Radiostacja

Planuj z nami tydzień

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Publiczny teatr dla dzieci i młodzieży, znajdujący się w Gdańsku nosi nazwę: