Wiadomości

stat

Wykład i impreza z Grandmaster Flashem

Grandmaster Flash nawet w wieku sześćdziesięciu lat potrafi zachwycić techniką.
Grandmaster Flash nawet w wieku sześćdziesięciu lat potrafi zachwycić techniką. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Grandmaster Flash tchnął życie w hip-hop. Od niego wszystko się zaczęło i jeżeli dotąd tego nie wiedzieliście, to wczoraj w Teatrze Szekspirowskim odbyło się przedziwne połączenie wykładu na ten temat z odtwarzaniem przebojów i wspólnym pokrzykiwaniem na znak Wielkiego Mistrza. Czy to był koncert? Set DJ-ski? Nie mam pojęcia, ale niewątpliwie warto było uczestniczyć w spotkaniu z autorem obecnie najpopularniejszej muzyki na świecie.



Flash oczywiście nie stworzył hip-hopu sam i oczywiście nie stworzył go od zera, o czym zresztą przez cały wieczór przypominał. Jego wejście na scenę poprzedziło coś na kształt krótkiego filmu dokumentalnego, gdzie w dużym skrócie przybliżono, jakie właściwie zmiany DJ z Bronksu wprowadził, czyli między innymi ośmielenie innych do kładzenia palców na winylach (co wcześniej uchodziło za profanację) i stworzenie scratchów; sprawienie, że gramofon nie służył już wyłącznie do odtwarzania płyt - odtąd był również instrumentem. To rewolucja, która odmieniła historię muzyki, a w kolejnych migawkach - pokazywanych już po wkroczeniu witanego gromkimi oklaskami wirtuoza gramofonów - padały informacje o tym, skąd się to właściwie wzięło, o związkach z rockiem, jazzem, funkiem i wieloma innymi gatunkami, a także niemalże encyklopedyczna definicja hooków. Z jednej strony to ciekawe przybliżenie kulis, z drugiej... czy znalazłby się na sali ktoś, kto wcześniej tego wszystkiego nie wiedział?

Wydarzenie zapowiadaliśmy w cyklu Planuj tydzień - zawsze we czwartek o godz. 10

Na Grandmastera czekała pokaźna liczba fanów i fanek, ludzie zdecydowanie świadomi tego, co się wydarzy i jaką usłyszą muzykę, o czym może świadczyć chociażby to, że cała sala uzupełniała wersy tekstów, gdy DJ raz po raz wyciszał krótkie fragmenty dla podsycania atmosfery. Po co osobom tak dobrze obeznanym z tematem serwować wykład z podstaw? Mało tego, dlaczego okraszać wykład prezentacją rodem z Power Pointa z animowanymi napisami w stylu z początku XXI wieku i zdjęciami o tak wyraźnych pikselach, że można by się zastanawiać, czy to wciąż rzeczywistość, czy już Minecraft? Naprawdę nie wiem i muszę przyznać, że było to jedne z najdziwniejszych doświadczeń koncertowych, w jakich uczestniczyłem, co nie oznacza jednak, że było to doświadczenie negatywne.

Tłum fanów świadczy o tym, że muzyka Wielkiego Mistrza wciąż się nie zestarzała.
Tłum fanów świadczy o tym, że muzyka Wielkiego Mistrza wciąż się nie zestarzała. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Flash postawił na set historyczny. Przypominało to nieco strony wydanego niedawno w Polsce komiksu "Hip-Hop Genealogia" Eda Piskora (Grandmaster jest zresztą obecny na okładce pierwszego tomu), a po podstawach przyszła pora na oddanie szacunku zmarłym raperom. Przez ponad trzydzieści lat nazbierało się wiele takich postaci, każda została ukazana wraz z fotografią, krótkim opisem i fragmentem muzycznym. Później mniej więcej ten sam zabieg został powtórzony, ale z naciskiem na nowojorskie dzielnice i działające w nich składy... Jeżeli znacie kogoś, kto na każdej imprezie puszcza muzykę z YouTube i w skrócie opowiada, co to za artysta, skąd pochodzi i tak dalej, to doskonale wiecie, z jakim klimatem mieliśmy do czynienia. Ponownie jednak - to nie było doświadczenie negatywne.

Nie jestem zwolennikiem czołobitnego stosunku do muzyków tylko dlatego, że zwykło się ich określać mianem "legend". Grandmaster Flash postawił fundamenty muzyki wartej dzisiaj miliony dolarów, ale jeśli wciąż wychodzi na scenę - mimo sześćdziesięciu lat na karku - to niezmiennie każdego wieczora musi udowodnić, na co go stać. Wczoraj udowodnił, że wciąż posiada technikę, o jakiej wielu młodzieńców może jedynie pomarzyć (szkoda, że tak rzadko mogliśmy podziwiać obraz z kamery wycelowanej w jego gramofony), a w dodatku obdarzony jest naturalną charyzmą, której nie trzeba sztucznego pompowania konfliktów i przerzucania się obelgami z innymi postaciami tej sceny, jak to w dzisiejszym rapie ma nagminnie miejsce. Publiczność natychmiast wychwyciła tę uskrzydlającą energię i chociaż średnia wieku była wystarczająco wysoka, żeby widmo poniedziałkowych obowiązków nie pozwalało na całonocną imprezę, przez chwilę wszyscy tańczyliśmy tak, jak Wielki Mistrz nam zagrał.

Flash pozwalał sobie także na działalność edukacyjną i wyświetlał okładki swoich ulubionych płyt.
Flash pozwalał sobie także na działalność edukacyjną i wyświetlał okładki swoich ulubionych płyt. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Nie ma większego sensu prawienie kazań, że Taco i Quebo w kilka dni zapełniają Ergo Arenę, a ktoś, bez kogo być może ich muzyka nigdy by nie powstała nie cieszy się porównywalnym zainteresowaniem młodzieży. Hip-hop ewoluował w tak różnych kierunkach, że brak poczucia więzi z jego pierwotną wersją jest wręcz zrozumiały. Cieszy natomiast to, że swoisty ambasador tego gatunku zawitał do Trójmiasta, a ugościło go wystarczająco duże grono pasjonatów, aby wrócił do Nowego Jorku z przekonaniem, że nawet w tym odległym zakątku świata wpłynął na życie wielu osób.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (17)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

grudnia

Rewia - lata 20. lata 30. -... Gdynia, Konsulat Kultury

31

grudnia

Sylwester Gdański Gdańsk, Park Oruński, Jar Wilanowski, Targ Węglowy, Molo w Brzeźnie

31

grudnia

Sylwester w Gdyni Gdynia, Skwer Kościuszki

Kultura

Zaistnieć w grupie za wszelką cenę. O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"
O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"
Nowy dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego
Nowy dyrektor Muzeum Morskiego

Kulinaria

Co zjemy i wypijemy na Jarmarku Bożonarodzeniowym?
Co zjemy na Jarmarku Bożonarodzeniowym?

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów
Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane