Wiadomości

stat

Gwiazdy, legendy i skandale. Krótka historia Festiwalu Piosenki w Sopocie

artykuł historyczny

Fani wtargnęli na scenę podczas koncertu Kim Wilde. Opera Leśna, 1988 rok:

Gdyby Sopot Festiwal wciąż trwał, prawdopodobnie ostatni sierpniowy weekend należałby do niego - tak przynajmniej było kiedyś, gdy impreza w Operze Leśnej cieszyła się międzynarodową renomą i przyciągała przed telewizory miliony widzów, złaknionych wielkich nazwisk i przebojów. W tym odcinku wspominkowego cyklu "Czy to pamiętasz" przypominamy imprezę, która być może już bezpowrotnie przeszła do historii.



Czy Sopot Festiwal powinien powrócić?

tak, to była świetna impreza muzyczna

50%

tak, ale pod warunkiem, że organizatorzy zmienią formułę

15%

tak, bo mam do niej sentyment

16%

nie, nikt już nie czeka na takie festiwale

19%
Cenzura, kapryśne gwiazdy i playback

W swoich najlepszych czasach, czyli pod koniec lat 70. oraz na przełomie 80. i 90., sopocki festiwal w Polsce konkurować mógł tylko z festiwalem w Opolu. Obydwa nie bez powodu były nazywane świętem piosenki, z tą różnicą, że w Sopocie można było zobaczyć nie tylko polskich artystów, ale też, a może przede wszystkim, zagranicznych. Helena Vondráčková, Ałła Pugaczowa, Charles Aznavour, Johnny Cash, Kim Wilde, Patricia Kaas, Marilion, Paul Young, Garou, Annie Lenox, The Kelly Family, Simply Red, Ricky Martin, Bryan Adams, Boyz II Men czy Elton John to tylko niektóre sławy, które wystąpiły na deskach Opery Leśnej.

Tego typu imprezy to doskonałe miejsce na wszelkiego typu skandale i skandaliki - jedne były tylko plotkami wymyślonymi "na mieście", inne z biegiem lat wyrosły na momenty wręcz przełomowe. W roku 1979, kiedy cenzura wciąż ingerowała we wszystkie sfery życia publicznego, szerokim echem odbił się występ bijącego wtedy rekordy popularności zespołu Boney M., który wykonał zakazaną piosenkę "Rasputin" (wg władz atakowała ZSRR). Do dziś wspomina się dwie wersje tego koncertu. Pierwsza mówi, że występ wyemitowano z jednodniowym opóźnieniem, a kontrowersyjny utwór po prostu usunięto. Druga, dużo rzadziej powtarzana, że Boney M. zaśpiewali "Rasputina" i widzowie zobaczyli cały koncert, choć obsługa techniczna robiła wszystko, by im to uniemożliwić - m.in. nie chciała puścić utworu, mimo że rozpiska nakazywała co innego. Ostatecznie zirytowany wokalista oraz skandująca nazwisko słynnego Rosjanina publiczność wymogli na obsłudze emisję zakazanego hitu. Po tej "wpadce" TVP przestała na jakiś czas transmitować na żywo sopocki festiwal.

Również Ałła Pugaczowa sprawiła, że widownia poderwała się z miejsc, widząc w jej geście (przeżegnała się) drugie dno. W 1978 roku zaśpiewała a capella zakazaną cerkiewną pieśń.

Tak po latach wspominał występ Ałły Jerzy Gruza (więcej można przeczytać tutaj):

- Festiwal przypadł w tym samym okresie, co dramatyczne strajki w Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Wszyscy byliśmy w ogromnym napięciu. Zwłaszcza orkiestra czeska, której członkowie bali się, że wybuchną tu w Trójmieście jakieś strasznie krwawe historie. (...) Wówczas też otrzymałem karę finansową za to, że na scenie Ałła Pugaczowa wyszła i przeżegnała się.
Emocji dostarczyła w 1980 roku Gloria Gaynor, której hit "I Will Survive" w Polsce, w czasach budzącej się Solidarności, nabrał zupełnie nowego znaczenia (np. na Zachodzie utożsamiały się z nim środowiska homoseksualne).

Niezapomniane powitanie zgotowali polscy fani Kim Wilde, którzy z kwiatami wskoczyli na scenę i razem z nią wykonali utwór "Cambodia". Za to raczej z mieszanymi uczuciami publiczność wspomina wyczekiwany koncert Whitney Houston, który - mówiąc łagodnie - nie spełnił oczekiwań nawet jej największych fanów. Chociaż zamontowano na scenie specjalnie sprowadzone dmuchawy, gwiazda wielokrotnie pokazywała widzom, jak jest jej zimno i w jak trudnych warunkach przyszło jej śpiewać. Sporo wymagał od organizatorów także Elton John, dla którego wyremontowano budynek na terenie Opery Leśnej. Wszystko miało być na biało, do tego w pomieszczeniach temperatura nie mogła przekroczyć 19 stopni Celsjusza, a ze Stanów Zjednoczonych sprowadzono jego ulubione przekąski i napoje (więcej na temat wymagań Brytyjczyka tutaj).

Natomiast Demis Roussos zaskoczył w 1979 roku organizatorów, gdy zażądał w hotelu... okrągłego łóżka wodnego. Okazało się, że to tylko plotka. Tak naprawdę chciał helikopter i pokój z klimatyzacją. Z dwojga złego w tamtych czasach łatwiej było zrealizować to pierwsze żądanie. To niejedyna historia związana z tym koncertem. Wyszło na jaw, że Grek śpiewał z playbacku, za co spotkała go kara finansowa. Do Sopotu powrócił dopiero 27 lat później, w 2006 roku.

Szkoda, że na playback nie zdecydowała się w 2005 roku Mandaryna, która wykonała na żywo hit lata "Ev'ry Night". Mało kto wierzył w talent wokalny ówczesnej żony Michała Wiśniewskiego, ale po tym fatalnym występie nawet jej najgorliwsi fani musieli przyznać, że śpiew to ostatnia rzecz jaką powinna się zajmować. Fałsz gonił fałsz, jurorzy nie szczędzili jej ostrych słów, a Mandaryna... i tak zajęła drugie miejsce w głosowaniu widzów o Słowika Publiczności. Wyprzedziła ją tylko Doda z zespołem Virgin.

Zobacz także: Nocne kluby i dyskoteki w Trójmieście. Tak imprezowano w latach 90.

Od stacji do stacji: festiwal w pigułce

Był rok 1961, kiedy w Trójmieście po raz pierwszy zorganizowano w Trójmieście z inicjatywy samego Władysława Szpilmana Międzynarodowy Festiwal Piosenki. Dziś już mało kto o tym pamięta, ale edycje do 1963 roku odbywały się w hali Stoczni Gdańskiej na ul. Jana z Kolna, dokładnie tej, która spłonęła podczas koncertu Golden Life w 1994 roku.

Z roku na rok festiwal zdobywał popularność także za granicami Polski, by w 1977 stanąć w szranki z Konkursem Eurowizji. Zmieniła się nie tylko nazwa imprezy, od teraz był to Festiwal Interwizji, ale też pojawiły się 3 nowe konkursy międzynarodowe. To wtedy Nagroda Grand Prix Festiwalu Interwizji 1977 powędrowała do Heleny Vondraćkovej za "Malowany dzban".

1981 rok przyniósł stan wojenny w Polsce, co odbiło się także na sopockiej imprezie. Międzynarodowy Festiwal Piosenki powrócił dopiero trzy lata później. Kolejna ważna zmiana w formule zaszła w 1988 roku, kiedy festiwal został sprywatyzowany, a Wojciech Korzeniewski przejął jego stery.

- "Zachorowałem" na festiwal i w 1988 roku postanowiłem zostać jego właścicielem. Pomógł mi w tym sam Jerzy Gruza i podstęp, jaki musiałem wykonać, aby przekonać ówczesne władze, które chciały odwołać festiwal z powodu braku pieniędzy. Miałem wtedy z bratem bliźniakiem, Grzegorzem, pierwszą w tej branży prywatną firmę w Polsce: BUP Biuro Usług Promocyjnych. Postanowiliśmy zaryzykować i przejąć festiwal. Jednak władze bały się oddać go w prywatne ręce w obawie przed kompromitacją. Po wielu pertraktacjach władze Sopotu, łącznie z komitetem PZPR, zgodziły się na oddanie festiwalu, pod warunkiem okazania funduszy na jego organizację. Wtedy z pomocą przyszedł mój przyjaciel z ławy szkolnej, biznesmen Władysław Jaroszewicz. Przedstawiliśmy "fikcyjne" czeki, które złożyliśmy do depozytu w Urzędzie Wojewódzkim w Gdańsku. To było wielkie ryzyko z naszej strony, ale udało nam się sprywatyzować największy wtedy festiwal w Europie Wschodniej i odnieść sukces komercyjny w okresie tuż przed transformacją. Nasz festiwal miał największą liczbę retransmisji w historii festiwali, bo zaangażowaliśmy do tego wybitnych fachowców z Wielkiej Brytanii: Gavina Taylora i Bena Challisa - wspominał po latach Korzeniewski na stronie sopocianie.muzeumsopotu.pl.
Whitney Houston na Festiwalu Piosenki w Sopocie, 1999 rok.
Whitney Houston na Festiwalu Piosenki w Sopocie, 1999 rok. fot. Maciej Kosycarz/KFP
W 1994 roku festiwal trafia pod skrzydła TVP. Kolejna zmiana następuje w 2004 roku, kiedy Telewizja Polska nie tylko traci prawa do organizacji, ale też sam festiwal na rok zostaje zawieszony. W 2005 roku imprezę można już oglądać na antenie TVN.

Festiwal zamiera w latach 2010-2011, gdy Opera Leśna przechodzi kapitalny remont. Powrót w 2012 to kolejne zmiany: organizuje go Polsat pod nową nazwą Sopot Top of the Top Festival. Ostatnia edycja odbyła się w 2014 roku, natomiast w lipcu 2015 roku stacja ogłosiła, że rezygnuje z organizacji Sopot Festival.

Pod koniec czerwca tego roku do mediów trafiła informacja, że TVP przymierza się do ponownego przejęcia praw do współorganizacji Sopot Festivalu. Stacja nie potwierdziła tych doniesień, a czas pokazał, że w 2016 roku impreza w Operze Leśnej nie doszła do skutku.

Występ Boney M. w 1979 roku na Festiwalu Piosenki w Sopocie:

W Polsce w okresie PRL piosenka "Rasputin" była zakazana jako godząca w ZSRR

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (28)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22

lipca

Levi Gdynia, Blues Club

28

lipca

05

sierpnia

The Brag Pack Sopot, Teatr BOTO

Kultura

Kulinaria

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane