Wiadomości

Zamrożony kapitał. Recenzja filmu "Banksterzy"

"Banksterzy" mamią widzów wysokim oprocentowaniem zysków. Zamiast spodziewanych korzyści następuje jednak zamrożenie kapitału. Na tej filmowej lokacie raczej nie warto umieszczać zbyt wygórowanych oczekiwań i nadziei na rzetelne kino. Film, którego miały bać się banki, nie wywoła paniki w luksusowych, prezesowskich gabinetach. Co najwyżej może stać się śniadaniowym tematem pracowników małych placówek bankowych. Wśród zwykłych widzów spowoduje zaś niewiele więcej niż ulotne współczucie pod adresem ludzi, których ambicje i marzenia bankowa machina przemieliła i obróciła w pył.



Repertuar kin w Trójmieście


Mistrzowską precyzję w filmowym rozliczaniu bankowych afer i machlojek rodem z Wall Street osiągnęli amerykańscy twórcy, którzy często w bezkompromisowym stylu rozprawiali się z bezduszną finansjerą. Wystarczy wspomnieć rewelacyjny "Big Short" czy nie tak błyskotliwy, acz bardzo solidny "Margin Call" ("Chciwość"). Na polskim podwórku równie śmiałych i demaskatorskich projektów dotąd brakowało. Naświetlający problem "frankowiczów" "Banksterzy", pomimo trafnej wyjściowej koncepcji, raczej nie odwrócą tej tendencji. Filmowi Marcina Ziębińskiego znacznie bliżej do interwencyjnego telewizyjnego programu, gdzie obie strony oddziela niesforsowana barykada, niż do w pełni angażującego i refleksyjnego kina.

Specyfikę problemu twórcy "Banksterów" starają się pokazać dość kompleksowo, lecz zarazem zbyt instrumentalnie i jednowymiarowo. Stąd podstawowym środkiem przekazu jest kontrast. W opozycji do młodych, ambitnych i marzących o stabilizacji przedsiębiorców stoją gnuśni, pozbawieni moralności, podstarzali finansiści z manierami i etyką włoskich mafiosów. Wizerunkowy rozstrzał jest aż nadto widoczny, a chwilami wręcz karykaturalny. Selekcję na dobrych i złych filmowcy dokonują za widza, co skutkuje przewidywalną fabułą i dość jednostajnym tempem opowieści.

Mateusz (Antoni Królikowski) wraz ze swoim wspólnikiem planuje rozwinąć własną firmę, a ukochanej żonie i córce zapewnić w końcu własne cztery kąty. Niezbędny jest kredyt. Wizyta w banku okaże się zalążkiem potężnych problemów, których rozwiązanie wymagać będzie od bohatera poświęcenia.
Mateusz (Antoni Królikowski) wraz ze swoim wspólnikiem planuje rozwinąć własną firmę, a ukochanej żonie i córce zapewnić w końcu własne cztery kąty. Niezbędny jest kredyt. Wizyta w banku okaże się zalążkiem potężnych problemów, których rozwiązanie wymagać będzie od bohatera poświęcenia. fot. Tomasz Paczkowski/Kino Świat
Przesadzony kontrast bardzo mocno rzutuje także na emocjonalne postrzeganie przez nas głównych postaci. Mateuszowi (Antoni Królikowski) i Arturowi (Rafał Zawierucha) oczywiście nie sposób nie współczuć, gdy napędzani marzeniami o własnej firmie pakują się w coraz większe finansowe tarapaty. Wzbudzają sympatię i zaufanie, bo reprezentują poniekąd tych wszystkich, którzy chcą po prostu godnie zarabiać i mieszkać na własnych zasadach, bez najemcy czy przewrażliwionej teściowej. Trudno jednak biernie przypatrywać się temu, w jak nieprzemyślany i nielogiczny nieraz sposób bohaterowie dają się wmanewrować w spiralę zadłużeń.

W "Banksterach" bowiem za każdym ludzkim dramatem stoi demonicznie wręcz zobrazowana bankowa klika w osobach chciwego prezesa (Tomasz Karolak), jego diabolicznych współpracowniczek (Małgorzata KożuchowskaKatarzyna Zawadzka) i "szefa wszystkich szefów" (a jakże, Jan Frycz). To oczywiście bardzo wygodna forma narracji, która nie tyle sugeruje, co wprost narzuca widzom odpowiedni ogląd sytuacji. "Banksterzy" nie demaskują, a jedynie utrwalają pewne stereotypy i mniej pochlebne opinie na temat funkcjonowania systemów bankowych. Dlatego nic nie jest nas w stanie w filmie zaskoczyć ani zdziwić. Całkiem niedawno przerabialiśmy już temat reżysera, który swoim dziełem chciał wstrząsnąć sceną polityczną. Jak się skończyło, pamiętamy. W odniesieniu do szumnych zapowiedzi "Banksterów"( "film, którego boją się banki") efekt wydaje się identyczny (choć jakościowo znacznie lepszy).

W "Banksterach" twórcy kładą nacisk przede wszystkim na ludzką krzywdę i niszczące działania banków. Wiele z poruszanych wątków oparto na prawdziwych doświadczeniach, w samym filmie jednak dominuje zbyt monotonna i mało odkrywcza narracja. Film nie demaskuje, a nawet nie informuje. Powiela to, o czym doskonale już wiemy.
W "Banksterach" twórcy kładą nacisk przede wszystkim na ludzką krzywdę i niszczące działania banków. Wiele z poruszanych wątków oparto na prawdziwych doświadczeniach, w samym filmie jednak dominuje zbyt monotonna i mało odkrywcza narracja. Film nie demaskuje, a nawet nie informuje. Powiela to, o czym doskonale już wiemy. fot. Tomasz Paczkowski/Kino Świat
Pomimo wielu uproszczeń i ogólników twórcom filmu niejednokrotnie udaje się całkiem sprawnie rozrysować na ekranie zasady bankowych mechanizmów, choć ich rzetelność i ekonomiczną zasadność musieliby zweryfikować specjaliści. Okiem laika stosowane przez bohaterów metody - na czele z poszukiwaniem "peseli" na cmentarzu - wydają się wprost oburzające i niemoralne, a podsuwane klientom umowy - zawiłe i wręcz zmanipulowane. Jeżeli w tym filmowym obrazie tkwi choć skromny procent rzeczywistych praktyk stosowanych przez rynki finansowe, to autorom "Banksterów" udało się ten ułamek realizmu uchwycić. Szkoda tylko, że zabrakło wnikliwości i większego obiektywizmu w lustrowaniu środowiska bankowego.

Główny nacisk bowiem filmowcy położyli na zwykłych bankowych klientów, których życiowe ambicje ugrzęzły w gąszczu cyferek tworzących absurdalną nieraz kwotę zadłużenia. Takie podejście oczywiście wydaje się zasadne. Znacznie gorzej wypadają środki, po które sięgają twórcy "Banksterów". Mnóstwo ckliwych, a przez to ociężałych scen powoduje odwrotny efekt - momentalnie tracimy zainteresowanie głównymi bohaterami. Na ekranie jest po prostu zbyt dużo, często sztucznie wymuszanych, emocji, by widz mógł "wyhodować" podczas seansu własne wrażenia. Film rozlatuje się w pewnym momencie na wiele podrzędnych opowiastek, które coraz trudniej ułożyć w spójną całość. Jedną z nich jest groteskowy wręcz wątek gangsterski, który w absurdalnych okolicznościach wpływa na finał "Banksterów". Finał, dodajmy, kompletnie wystudzony i poniekąd urwany.

W obsadzie filmu znajdziemy sporo znanych nazwisk. Najlepiej wypada Rafał Zawierucha. Nieźle grają też m.in. Antoni Królikowski (nareszcie w innym obliczu niż w filmach Vegi) czy Tomasz Karolak w nieco zaskakującej kreacji.
W obsadzie filmu znajdziemy sporo znanych nazwisk. Najlepiej wypada Rafał Zawierucha. Nieźle grają też m.in. Antoni Królikowski (nareszcie w innym obliczu niż w filmach Vegi) czy Tomasz Karolak w nieco zaskakującej kreacji. fot. Tomasz Paczkowski/Kino Świat
Choć film Marcina Ziębińskiego opowiada głównie o nie do końca korzystnym lokowaniu kapitału, to można w "Banksterach" dostrzec również udane inwestycje. Do takich na pewno należy angaż Rafała Zawieruchy, który udowadnia, że w pełni zasługuje na to, by być Rafałem Zawieruchą-aktorem, a nie "gościem od Tarantino". W roli Artura jest najbardziej naturalny i swobodny z całej, okazałej obsady, nie ma tendencji do szarżowania, wykazując się jednocześnie skupieniem i koncentracją. Nieźle asystuje mu Antoni Królikowski, w ciekawym wydaniu ogląda się Tomasza Karolaka, na dalszym planie wyróżnia się Maciej Nawrocki, wartością dodaną jest Magdalena Lamparska.

"Banksterzy" nie poszerzą, a na pewno nie odmienią publicznego dyskursu na temat "frankowiczów", a tego od tytułu Marcina Ziębińskiego należałoby wymagać, biorąc pod uwagę zuchwałe zapowiedzi filmowców. Niedostatecznie angażująca opowieść oparta na przewidywalnej fabule pod wieloma względami rozczarowuje, choć punkt wyjścia i kilka pojedynczych scen sugerują nadal ogromny potencjał w historii opartej o dramat wielu tysięcy Polaków. "Banksterom" można udzielić kredytu zaufania, choć to filmowa inwestycja z katalogu tych o wysokim stopniu ryzyka.

OCENA: 5/10

Film

Banksterzy
5.4 18 ocen

Banksterzy (4 opinie)

produkcja
Polska
gatunek
Dramat
premiera
16 października 2020
czas trwania
1 godz. 46 min.

Opinie (64) ponad 10 zablokowanych

  • (5)

    Nikt was nie zmuszał.... z jakiej paki mam teraz płacić za wasza głupotę....

    • 46 28

    • w sensie ogladac to?

      • 9 1

    • tak , ty płacisz

      Chyba z 500+

      • 4 4

    • dałeś mamie na jedzienie ,czynsz i prąd ? czy dalej na "krzysia"?

      nikt was nie zmuszał? Dzieciaku nikt nie zmuszał ... albo franki ,albo nic .
      p.s nie mam krechy we franku ,ale znam sporo "fankowiczów " i nie narzekają.

      • 18 7

    • Za co, za kogo człowieku miałbyś płacić?
      Bzdury wypisujesz.
      Nie masz zielonego pojęcia o sprawie tzw. kredytów frankowych. Zdajesz sobie sprawę, że banki nawet nie miały tych CHF a równie dobrze mógłby to być kredyt w pyle kosmicznym. Spekulacje walutowe. Słyszałeś o niedozwolych klauzulach, spreadach walutowych, o zmowie banków, o wyrokach jakie zapadają!?

      • 10 7

    • Wiesz, ludzie zawsze szukają winnych swojej głupoty wszędzie indziej tylko nie w swojej głowie.

      • 6 5

  • (1)

    Jak w jakimś filmie gra beztalencie Antek, to wiem, że tego nie da rady obejrzeć

    • 40 9

    • Uważam , że Antek K jest utalentowanym aktorem i w tym filmie zagrał b przyzwoicie a nawet b dobrze.

      • 2 1

  • dzizaz. strasznym językiem napisana recenzja. (3)

    • 34 6

    • STOP mowie nienawiści (2)

      • 0 7

      • co (1)

        to już nie można skrytykować dziennikarza, który nie potrafi pisać? to nie jest mowa nienawiści, ogarnij się.

        • 7 0

        • Walczymy z przemocą słowną Kasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

          • 0 0

  • (1)

    Statek piracki podczas rejsu na morzu atakuje i łupi mniejszy statek piracki. Zlupiony statek piracki wcześniej przewoził ludzi do niewolniczej pracy. Siebie warte towarzystwo. Tym czasem duży statek piracki mrozi i tak żałosne odsetki przyznawane na kontach "oszczednosciowych" bo władcy leasingów i inne elyty kredytowe po pierwszym lepszym tąpnieciu maja problem ze spłatą rat za suvy w leasingu i "apartamenty"40 m2 w Garbizonie...

    • 15 7

    • Mam kredyt frankowy nie mam problemu ze spłatą, nie zgadzam się z żadną formą socjalu typu 500+ ,narobił plebs bachorów aby żyć z naszych pieniędzy. Normalnego faceta stać na utrzymanie własnych dzieci bez wyciągania łap!

      • 23 4

  • (3)

    Ok
    Karolak
    Nie idę

    • 59 9

    • (1)

      To jeszcze dodaj na kogo byś poszedł w ciemno.. I nastała cisza...

      • 6 4

      • Gajos

        • 12 1

    • To ten awanturnik

      z szwedzkiego meblowego?

      • 10 1

  • Oczernianie banków (7)

    Dzięki bankom polskie rodziny kupiły sobie wymażone samochody,telewizory i mieszkania.
    Ten film to oczernianie naszych dobroczyńców.

    • 16 57

    • (1)

      A tobie banki powinny pomóc zakupić " wymażony" słownik ortograficzny.

      • 18 1

      • zapewne chodziło o "wysmażone" tylko przycisk "s" się zablokował

        na klawiaturze

        • 7 1

    • Tak serio?

      • 8 0

    • Naprawdę głupi, czy prowokator?

      • 8 2

    • Jakie te samochody? Wysmażone?
      Czy piszesz o marzeniach?

      • 4 1

    • Chodzi ci o dodruk?

      • 1 0

    • post rozumiem jako ironiczny

      oczernianie hehehe

      • 1 0

  • hm (1)

    i to ma być opinia o filmie ...z tych co tu piszą aby pisać nikt nie widział filmu ...i tyle się dowiedziałem

    • 13 0

    • Mnie się film podobał gdyż poznałam specyfikę , taktykę, aurę przyznawania kredytów frankowych. Była pani bohater pozytywna, która nie miała sumienia oszukiwać klienta i pani bohater negatywna, wyrafinowana, bezwzględna urzędniczka , która liczyła na awans, premię i w efekcie romansu z prezesem na wspólne życie. Optymistka. Film tak czy owak trzeba obejrzeć. Polecam

      • 3 1

  • W skrocie (6)

    Film jest o Buraczynskich i Cebulakach,ktorzy mysleli,ze sa cwansi od bankow.Brali pozyczki we frankach,bo mysleli,ze trafili frajerow.Nie zdziwilo ich to,ze te same kredyty brane w zlotowkach maja wieksze raty.Ale w sumie co sie dziwic,jak wiekszosc polakow nie potrafi liczyc.Tabliczka mnozenia,procenty i proste odejmowanie i dodawanie,to dla nich czarna magia.O czytaniu ze zrozumieniem juz nie wspomne.

    • 43 30

    • w sumie to masz rację

      polak ma w głowie jeden kalkulator - ten tańszy...
      po za tym dla polaka 2 + 2 = 4
      ale już 1 + 1 + 1 + 1 = 3.... bo jest w promocji...

      • 8 4

    • Całe szczęście że sądy unieważniają te umowy. Szwindel bankowy nie udał się. Zresztą nie tylko u nas był problem z tymi kredytami w chf i jenach. Ochrona konsumentów jest w unii na wyższym poziomie niż nad Wisłą.

      • 13 6

    • Expander i openfinance (1)

      Utworzyli biura "doradcze" i łapali ludzi na franki. Jak juz nałapali to te firmy zniknęły.
      Były one tylko po to, zeby kłamać klientów jaki to kredyt we franku jest fajny.
      Dobrze wiedzieli co się stanie z kursem za kilkanaście miesięcy.
      Czekam na piekny dzień aż wszyscy banksterzy pójdą za kraty.
      Aaaaaammmeeeeeen

      • 11 8

      • Po co bredzisz ?

        Łapali ludzi ? Wiedzieli że kurs pójdzie za kilkanaście miesięcy w górę? Lem miał rację odnośnie części użytkowników netu...

        • 7 8

    • Dużo ludzi miało zdolność kredytową TYLKO we franku... Sami bankowcy powinni ich ostrzec,

      przecież wiedzieli że frank ma czasowo niski kurs. Tyczasem ci bankowcy wpychali ludzi w kredyty frankowe. Zamiast ludziom pomóc - pokazać jak będzie wyglądała sytuacja za rok - dwa, ładowali kredyt CHF jako atrakcyjniejszy od złotowego. I co, mamy uważać ich za uczciwych?

      • 6 7

    • Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie kredytów frankowych... słyszałeś o tym gamoniu?
      Ale ty przecież jesteś doktorem habilitowanym wszystkich nauk świata i uważasz, że cwaniacy brali takie kredyty.
      Żałosnym ignorantem jesteś.

      • 9 2

  • kolejny film o polskiej naiwności

    1. o naiwności, że można mieść coś taniej i szybciej niż inni
    2. o naiwności, że ci siedzący wyżej w garniturach biorą za coś odpowiedzialność
    3. o naiwności, że idąc owczym pędem jestem bezpieczny
    4. i w końcu o naiwności, że polskie kino w końcu obije się od dna...

    a prawda jest taka, że ten film to kolejny krok do zarabiania na naiwności farankzowiczów... tysiące ludzi ma iść do kina i jeszcze raz zobaczyć, jak się ich nabija w butelkę, tym razem nie na grube tysiące a na cenę biletu do kina...

    • 39 1

  • Dziękuję za recenzję. (1)

    • 8 0

    • Ja też. Są jeszcze ludzie którzy bezinteresownie robią wszystko żeby uszczęśliwić innych. Biję pokłony.

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

06

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Kultura

Muzyka Joanny Dudy w pierwszym polskim filmie Netfliksa
Muzyka gdańszczanki w filmie Netfliksa
Zmarł aktor Aleksander Skowroński
Zmarł aktor Aleksander Skowroński

Kulinaria

Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Jaka jest powierzchnia gdańskiego zoo?