Wiadomości

stat

Zaz rozpaliła publiczność do czerwoności

Zaz przywitała się z publicznością własną interpretacją  utworu "Paris sera toujours Paris",  pochodzącego z repertuaru francuskiego aktora i artysty kabaretowego Maurice'a Chevaliera. Na transparentnym ekranie, który oddzielał scenę od widowni, wyświetlano wizualizacje nawiązujące do klimatu przedwojennego Paryża.
Zaz przywitała się z publicznością własną interpretacją utworu "Paris sera toujours Paris", pochodzącego z repertuaru francuskiego aktora i artysty kabaretowego Maurice'a Chevaliera. Na transparentnym ekranie, który oddzielał scenę od widowni, wyświetlano wizualizacje nawiązujące do klimatu przedwojennego Paryża. fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl

Zaz to artystka nie tylko niezwykle utalentowana ale i obdarzona niesamowitym temperamentem, o czym przekonała się publiczność, która w czwartkowy wieczór wypełniła Gdynia Arenę niemalże do ostatniego miejsca. Emocje, zarówno na scenie jak i na widowni, od pierwszej do ostatniej chwili sięgały zenitu i choć nie był to koncert stricte jazzowy stanowił idealne dopełnienie obchodów jubileuszu 10 - lecia Ladies'Jazz Festivalu.



Liczna frekwencja to już norma podczas koncertów odbywających się w ramach Ladies'Jazz. Nie inaczej było tym razem - Gdynia Arena była wypełniona niemalże do ostatniego miejsca. I nawet jeśli dostanie się do środka wiązało się z kilkunastominutowym oczekiwaniem w gigantycznej kolejce, warto było swoje odczekać, ponieważ nieczęsto zdarza się uczestniczyć w tak genialnym show.

Zaz przywitała się z publicznością własną interpretacją utworu "Paris sera toujours Paris", pochodzącego z repertuaru francuskiego aktora i artysty kabaretowego Maurice'a Chevaliera. Na transparentnym ekranie, który oddzielał scenę od widowni, wyświetlano wizualizacje nawiązujące do klimatu przedwojennego Paryża. Całość dopełniały minimalistyczna scenografia - makiety domków francuskiego miasteczka, oraz gra świateł. To jednak nie koniec efektów, ponieważ w trakcie koncertu wizualizacje wyświetlano również na ekranie znajdującym się za sceną. Efekt był niesamowity.

W klimacie przedwojennego Paryża nie pozostaliśmy jednak długo, ponieważ Zaz nie jest artystką, która trzyma się jednej konwencji. Przeciwnie - jest eklektyczna i próba sprowadzenia jej twórczości do jakiegokolwiek stylu czy gatunku byłaby sporym nadużyciem. Podczas przeszło dwugodzinnego widowiska usłyszeliśmy piosenki świadczące o inspiracji artystki twórczością Edith Piaf i piosenką francuską w ogóle, ale także sporą dawkę rocka, fusion a nawet ambient. Trudno byłoby jednak wyznaczyć cezurę pomiędzy którymkolwiek ze stylów, ponieważ wszystko łączyło się w spójną całość.
Zapierające dech w piersiach były nie tylko umiejętności francuskiej wokalistki, ale i towarzyszących jej muzyków. Fenomenalna współpraca, znakomite współbrzmienie a także perfekcyjne popisy solowe sprawiały, że każdy z nich, obok Zaz, zasługiwał na status gwiazdy wieczoru.
Zapierające dech w piersiach były nie tylko umiejętności francuskiej wokalistki, ale i towarzyszących jej muzyków. Fenomenalna współpraca, znakomite współbrzmienie a także perfekcyjne popisy solowe sprawiały, że każdy z nich, obok Zaz, zasługiwał na status gwiazdy wieczoru. fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl

Zapierające dech w piersiach były nie tylko umiejętności francuskiej wokalistki, ale i towarzyszących jej muzyków. Fenomenalna współpraca, znakomite współbrzmienie a także perfekcyjne popisy solowe sprawiały, że każdy z nich, obok Zaz, zasługiwał na status gwiazdy wieczoru. Nie można również pominąć ekipy technicznej, która "ogarniała" całość. Dla francuskich specjalistów nagłośnienie krytykowanej za warunki akustyczne Gdynia Areny nie stanowiło najmniejszego problemu - jakość dźwięku podczas koncertu była znakomita. I wreszcie wizualizacje, korespondujące z tematyką wykonywanych utworów. Prawdziwą wisienką na torcie było wykonanie piosenki "Eblouie Par La Nuit" , podczas którego obraz gwieździstego nieba, wyświetlony równocześnie na obu ekranach, tym z przodu sceny i za nią, dawał efekt niemalże trójwymiarowy. Gwiazdy rozbłysły również na widowni, ponieważ publiczność uniosła w górę "światełka" swoich telefonów komórkowych.

Zaz śpiewa z publicznością


Zaz nawiązała kontakt z publicznością od pierwszej chwili. Przywitała się po polsku, czym natychmiast zaskarbiła sobie sympatię. Streściła również w naszym języku, co nie było rzeczą prostą, tekst piosenki "Le legende des colibris" W trakcie koncertu mówiła dużo, ale po francusku, przez co nie do każdego słuchacza trafiał przekaz. Nie przejmowała się tym jednak w ogóle i kiedy trzeba było posiłkowała się gestami. Publiczność chętnie spełniała każdą z jej próśb, m. in. włączając się do wspólnego śpiewania, czy też imitując palcami odgłosy spadających kropel deszczu.

Kiedy po zakończonym koncercie na ekranie pojawił się napis "The end" publiczność odczuwała niedosyt i długo nagradzała artystów zasłużonymi brawami. Bisu wprawdzie nie było, ale satysfakcja z uczestniczenia w tak genialnym show pozostała ogromna. Miejmy nadzieję, że pierwszy występ Zaz w Gdyni nie będzie ostatnim i artystka odwiedzi nas w niedalekiej przyszłości.

Zaz jest artystką wszechstronną - w jednej chwili zachwycała liryzmem, a chwilę później podrywała publiczność z miejsc i skutecznie zachęcała do wspólnego śpiewania.

Opinie (32)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

01

czerwca

Kino Samochodowe - Gdynia Gdynia, Gdynia Arena

05

czerwca

Kino samochodowe - Kino Kul... Gdańsk, Stadion Energa Gdańsk

14

czerwca

Targi PupiLove Gdańsk, Galeria Metropolia

Kultura

Trójmiejski street art w pigułce - najważniejsi twórcy i ich dzieła
Trójmiejski street art w pigułce

Kulinaria

Kawa w domu jak z kawiarni. Dobre ekspresy do kawy
Kawa w domu: dobre ekspresy do kawy
Otwarte tarasy na galeriach handlowych w Trójmieście
Otwarte tarasy na galeriach handlowych

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Kto jest patronem corocznego, gdańskiego jarmarku?