Wiadomości

stat

Zbiera figurki amerykańskich superbohaterów

Zobacz kolekcję niezwykłych figurek oraz inscenizowane walki amerykańskich superbohaterów.


Kiedy był dzieckiem, nie oglądał Bolka i Lolka. Wolał mutanty z Wojowniczych Żółwi Ninja i postacie z He-Man and The Masters of the Universe. W kolejnym odcinku cyklu Pasjonaci przedstawiamy Łukasza Kowalczuka, który kolekcjonuje figurki bohaterów amerykańskich kreskówek i komiksów.



Twoja ulubiona postać z Wojowniczych Żółwi Ninja to:

April O'Neil 6%
Casey Jones 5%
Donatello 13%
Krang 2%
Leonardo 8%
Michelangelo 14%
Raphael 12%
Splinter 5%
Shredder 9%
inna postać 1%
nie znam serii Wojownicze Żółwie Ninja 5%
wolę bohaterów innych komiksów/kreskówek 20%
zakończona Łącznie głosów: 172
- Pamiętam do dziś ten szał na podwórku wywołany serialem o żółwiach ninja - wspomina dziecięce lata Łukasz Kowalczuk. Jako mały chłopak chciał być Leonardem. Zmutowany żółw miał na głowie niebieską bandanę i walczył dwoma katanami.

W polskich domach zielony bohater pojawiał się co sobotę rano. Na szklanym ekranie towarzyszyli mu uzbrojony w kij Donatello, władający dwoma nunchaku Michelangelo i dzierżący dwa sai Raphael. Cztery żółwie pod kierownictwem szczura Splintera - mistrza ninjutsu - przeważnie spuszczały łomot zbirom złego Shreddera.

- Animowany serial powstał w latach 80. w Stanach Zjednoczonych, a do Polski trafił w 1991 r. Wyobraźnie dzieci na całym świecie opanowały żółwie. Choć tak naprawdę pierwsze przygody zielonych postaci dedykowane były raczej dorosłym. I to nie widzom, a fanom komiksów. Zanim bowiem powstał serial, w 1984 r. wydano pierwsze biało-czarne zeszyty z przygodami zmutowanych żółwi. Początkowo była to dość brutalna historia. Dopiero później przystosowano ją do potrzeb małych odbiorców - opowiada pasjonat.

Wraz z sukcesami komiksu i serialu, tryumfy święcił przemysł zabawkarski. Na rynku pojawiały się kolejne wersje figurek bohaterów Teenage Mutant Ninja Turtles.

- Oryginały są bardzo dobrze wykonane. Dobre materiały i farby robią swoje, a ponadto produkowane dziś figurki zginają się w kilkudziesięciu miejscach. Gorzej z podróbami, czyli tak zwanymi bootlegami. Tu na przykład mam żółwia z ukraińskiej Odessy. Wykonany ze słabej jakości plastiku, a do tego najpewniej jest pusty w środku. Rodzicom i dzieciom nie polecam, ale jako eksponat w kolekcji może być - ocenia pasjonat i odkłada żółwie ninja.

Po czym blat stołu zajmuje horda kreatur pod dowództwem złego Szkieletora. Muskularne, groźnie uzbrojone, z wyglądem, który ma budzić strach. Jest więc czerwony Rattlor, który przypomina jaszczurkę od lat ćwiczącą w siłowni i szczerzący zęby Quakke z maczugą zakończoną potężnym głazem. Łącznie prezentuje się tu kilkadziesiąt postaci z bijących niegdyś rekordy popularności serialów He-Man i Władcy Wszechświata oraz Nowe Przygody He-Mana.

- To jest bardzo prosta historia. Opowiada o księciu Adamie, który w razie potrzeby zmienia się w He-Mana. Wyciąga miecz i wypowiada słowa "Na potęgę Posępnego Czerepu, mocy przybywaj!". Dzięki temu staje się superbohaterem, a jego nieco tchórzliwy tygrys Cringer przemienia się w bojowego kota. Razem są w stanie bronić planety Eternia przed siłami zła - wyjaśnia Kowalczuk.

Pierwsze figurki z serialów o He-Manie Łukasz otrzymał w prezencie od rodziny. Zabawki pamiętają czasy zakupów w Peweksie i Baltonie. To było kilkadziesiąt lat temu. Dziś Łukasz szuka brakujących eksponatów w internetowych serwisach aukcyjnych. Czasami też wybiera się na wyprawę po bazarach i sklepach z używaną odzieżą.

- To, co zobaczyłem kiedyś w witrynie lumpeksu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Stały tam cztery duże figurki firmy Mattel z serialu Street Sharks. Kosztowały razem 22 złote, a że był piątek dostałem 30 procent zniżki. Pani była zdziwiona i widząc moją minę chyba żałowała, że dała taką cenę - wspomina kolekcjoner.

Tego dnia na półce pasjonata wylądował niebieski rekina o imieniu Streex, który jeździ na rolkach. Dalej stanęły muskularny Big Slammu, czyli rekin wielorybi i lubieżna orka zwana Moby Lick. Jako czwarty pojawił się zaś Jet Pack Jab, który zdaniem kolekcjonera jest krzyżówką rekina młota i  myśliwca F-16.

Szafkę po przeciwnej stronie pokoju zajmują z kolei postacie wydawnictwa Marvel Comics. Iron Man łypie groźnym wzrokiem, Wolverine ma w gotowości szpony, a Doctor Octopus wyciąga swoje mechaniczne ramiona w kierunku Spider-Mana. - To ikony światowej popkultury. Już jako postacie z komiksów cieszyły się ogromną popularnością, ale jeszcze większą sławę przyniosły im wielkie kinowe produkcje - ocenia pasjonat, który od lat związany jest ze środowiskiem twórców i fanów komiksów.

Jako student filologii polskiej na Uniwersytecie Gdańskim napisał pracę magisterską o TM-Semic, czyli o największym wydawnictwie komiksowym lat 90. w Polsce. Dzięki firmie w kraju nad Wisłą można było śledzić przygody m.in. Batmana, Punishera, Spider-Mana oraz X-menów.

W tym roku na rynku pojawiła się książka Łukasza o działalności TM-Semic. Pasjonat prowadzi także małe wydawnictwo komiksowe. Rysuje, wydaje, promuje. Pasją dzieli się też regularnie na swojej stronie internetowej. - To serwis o produktach popkultury, które są często tak złe, że aż dobre - głosi oficjalne hasło przewodnie strony.

Otoczony właśnie takimi produktami, Łukasz godzinami wpatruje się w ekran monitora. Na co dzień pracuje bowiem jako grafik komputerowy. W chwilach przerwy lubi popatrzeć na kolekcję, która jest dla
niego sporą inspiracją. - Mam marzenie, aby kolekcjonowanie tego typu przedmiotów nie było w polskich realiach luksusem. Bo zbieranie figurek to praktycznie studnia bez dna - kończy pasjonat.

Ma pięć pokładów, osiemnaście żagli i 104 działa, a jego budowa zajęła Przemysławowi Kołodziejskiemu dziewięć lat. Zobacz drewniany model okrętu żaglowego HMS Victory.

Ma pięć pokładów, osiemnaście żagli i 104 działa, a jego budowa zajęła Przemysławowi Kołodziejskiemu dziewięć lat. Zobacz drewniany model okrętu żaglowego HMS Victory.

Indianin z tomahawkiem, sanie Mikołaja i muskularny wielbłąd to tylko niektóre wzory policyjnych naszywek. Zobacz kolorową kolekcję Pawła Zabrockiego z Gdańska.

Indianin z tomahawkiem, sanie Mikołaja i muskularny wielbłąd to tylko niektóre wzory policyjnych naszywek. Zobacz kolorową kolekcję Pawła Zabrockiego z Gdańska.

Opinie (40) 9 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

07

grudnia

Sorry Boys Gdańsk, Parlament

08

grudnia

Koncert Kolęda Nocka Gdańsk, Centrum św. Jana

10

grudnia

Mela Koteluk Migawka Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Oryginalne tablice z postulatami Sierpnia '80 mogą zniknąć z ECS
Muzeum Morskie chce tablic z Sierpnia '80
Irena Jarocka i Lech Bądkowski będą mieli swoje pomniki w Oliwie i Głównym Mieście
Dwa nowe pomniki w Gdańsku

Kulinaria

Jemy na mieście: restauracja Deska - smak i duże porcje
Jemy na mieście: Deska - duże porcje
Wykluczeni społecznie poprowadzą food trucka
Food truck, który pomaga wykluczonym

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    10. edycja Gdańskiego Festiwalu Tańca odbyła się w roku: