Złote Lwy w Gdyni: zaskakujący werdykt

Złote Lwy 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni dla filmu "Zabij to i wyjedź z tego miasta" Mariusza Wilczyńskiego. To pierwszy przypadek, gdy nagrodę główną gdyńskiego festiwalu zdobywa film animowany. Srebrne Lwy powędrowały w ręce twórców "Sweat", który łącznie zgarnął aż sześć indywidualnych nagród. Sporą niespodzianką jest brak wyróżnień dla Jana Komasy za "Hejtera" i Małgorzaty Szumowskiej za "Śniegu już nigdy nie będzie".



Wydarzenia online w Trójmieście


Nagrody 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni

Złote Lwy: "Zabij to i wyjedź z tego miasta"
Srebrne Lwy: "Sweat"
Najlepsza reżyseria: Magnus von Horn ("Sweat")
Najlepszy scenariusz: Piotr Domalewski ("Jak najdalej stąd")
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa: Magdalena Koleśnik ("Sweat")
Najlepszy aktor pierwszoplanowy: Piotr Trojan ("25 lat niewinności")
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Aleksandra Konieczna ("Sweat")
Najlepszy aktor drugoplanowy: Tomasz Włosok ("Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa")
Najlepsze zdjęcia: Michał Dymek ("Sweat")
Najlepsza muzyka: Hania Rani ("Jak najdalej stąd")
Najlepszy dźwięk: Franciszek Kozłowski ("Zabij to i wyjedź z tego miasta")
Najlepszy montaż: Agnieszka Glińska ("Sweat")
Najlepsza scenografia: Marek Warszewski ("Magnezja")
Najlepsze kostiumy: Dorota Roqueplo ("Magnezja")
Najlepsza charakteryzacja: Waldemar Pokromski i Agnieszka Hodowana ("Magnezja")
Najlepszy debiut reżyserski: Jan Holoubek ("25 lat niewinności")
Najlepszy debiut aktorski: Zofia Stafiej ("Jak najdalej stąd")
Platynowe Lwy: Andrzej Barański i Feliks Falk
Złoty Pazur w kategorii Inne Spojrzenie: Maciej Bochniak ("Magnezja")

Podczas finałowej gali przyznano też główną nagrodę w Konkursie Filmów Mikrobudżetowych. Zwycięzcą "Ostatni Komers" Dawida Nickela. Wyróżnienia w tej kategorii zdobyli natomiast aktorka Sandra Drzymalska za kreacje w filmach "Ostatni Komers" i "Każdy ma swoje lato" oraz operator Michał Pukowiec za zdjęcia do "Ostatniego Komersa". Najlepszym filmem krótkometrażowym wybrano natomiast "Alicję i żabkę" Olgi Bołądź. Nagrodę specjalną jury, któremu przewodniczyła w tym roku producentka Aneta Hickinbotham, dostał film "Równonoc" Darii Kasperek. Wyróżnienie przyznano filmowi "Dalej jest dzień" Damiana Kocura.

Bez widzów to nie to samo



Zorganizowany w formule online festiwal, podobnie jak cały 2020 rok, miał niewiele wspólnego z normalnością. Opustoszały Plac Grunwaldzki można potraktować jako milczący, acz niezwykle wymowny symbol tegorocznej edycji. Bez kilkudziesięciu tysięcy widzów, festiwalowego gwaru, plenerowych pokazów i koncertów, czerwonego dywanu i dostępnych na wyciągnięcie ręki gwiazd filmu, największe święto polskiego kina traci cały splendor, a poniekąd także sens. Podczas pięciu festiwalowych dni nad Gdyńskim Centrum Filmowym sporadycznie wyglądało słońce. Ponura grudniowa aura okazała się bardziej przygnębiająca niż strugi jesiennego deszczu, w których niejednokrotnie "tonął" wrześniowy festiwal.

"Złote Lwy" 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych dla najlepszego filmu "Zabij to i wyjedź z tego miasta" otrzymali reżyser Mariusz Wilczyński oraz producentki: Ewa Puszczyńska i Agnieszka Ścibior.
"Złote Lwy" 45. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych dla najlepszego filmu "Zabij to i wyjedź z tego miasta" otrzymali reżyser Mariusz Wilczyński oraz producentki: Ewa Puszczyńska i Agnieszka Ścibior. fot. mat. prasowe
Gdynia nie była tym razem filmowa, a bożonarodzeniowa i pamiętająca o ofiarach Grudnia '70. Miejską przestrzeń zdominowały bowiem instalacje nawiązujące do zbliżających się świąt i odwołujące się do tragicznych wydarzeń sprzed pół wieku. O najbardziej prestiżowej imprezie filmowej w kraju informował jedynie szyld umieszczony na budynku GCF, który nie świecił pustkami, bo wewnątrz w pocie czoła uwijali się jurorzy, a przede wszystkim wolontariusze i organizatorzy tegorocznej edycji. Do zespołu odpowiedzialnego za przygotowanie festiwalu trudno mieć pretensje. Działał na tyle efektywnie, na ile pozwalały warunki i pandemiczne ograniczenia.

Perspektywy na polskie kino i festiwal



Za jednego z największych pechowców można uznać Tomasza Kolankiewicza. Obejmując stanowisko dyrektora artystycznego z pewnością nie tak wyobrażał sobie debiut. Pomimo niesprzyjających okoliczności, decyzja o przywróceniu tej niezwykle istotnej festiwalowej funkcji okazała się trafna. Rozbudowa paneli dyskusyjnych, zwrot ku kinu młodzieżowemu czy ukierunkowanie festiwalu na bardziej interdyscyplinarną formułę (gdy film wchodzi w relacje z innymi dziedzinami sztuki) stanowią zalążek, z którego w przyszłym roku może wykiełkować nowoczesny i przede wszystkim różnorodny festiwal filmowy. Pozostaje trzymać kciuki, bo widać, że nowemu dyrektorowi artystycznemu nie brakuje ambitnych koncepcji i spójnej wizji gdyńskiej imprezy.

Podczas tegorocznej edycji w Konkursie Głównym o Złote Lwy powalczyło aż 11 tytułów, które były debiutami bądź tzw. drugimi filmami. Ich autorzy także mogą mówić o pechu, bo nie było im dane bezpośrednio spotkać się z widzami, poczuć magię czerwonego dywanu czy po prostu dać się poznać szerokiej publiczności. Nie ma jednak wątpliwości, że największymi przegranymi 45. FPFF są sami widzowie, którym ograniczenia dystrybutorów (poniekąd słuszne i racjonalne) zamknęły możliwość obcowania z tym, co najlepsze w rodzimej kinematografii.

A ta miewa się całkiem nieźle. W Gdyni zabrakło tym razem produkcji na miarę "Ostatniej rodziny", "Zimnej wojny" czy "Bożego Ciała", ale nie było także spektakularnych niepowodzeń. Reżyserskim kunsztem, artystyczną maestrią, wnikliwym komentarzem rzeczywistości i nienaganną pracą z aktorami wykazała się przede wszystkim Małgorzata Szumowska, która z pomocą Michała Englerta zrealizowała projekt z pogranicza ekranowego mistycyzmu i przyziemnej satyry. "Śniegu nigdy nie będzie" w wyścigu o oscarową nominację wcale nie stoi na straconej pozycji.

45. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych to ponadto artystyczna odwaga i konsekwencja Mariusza Wilczyńskiego ("Zabij to i wyjedź z tego miasta"), reżyserska precyzja i opanowanie Macieja Barczewskiego ("Mistrz"), moc pozytywnej energii przekazanej przez "Amatorów", olśniewająca Magdalena Koleśnik ("Sweat") i znakomity Piotr Głowacki ("Mistrz"), rozbrajające szaleństwo duetu Bochniak/Kościukiewicz ("Magnezja") czy brylująca w drugoplanowych kreacjach Agata Kulesza ("25 lat niewinności", "Śniegu nigdy nie będzie").

Wszystkie powyższe tytuły warto zapisać sobie w kalendarzu na, oby lepszy, 2021 rok. W najbliższych miesiącach, jak chyba nigdy, polski film i polskie kina będą potrzebowały wsparcia i zaufania. Nawet najważniejsze filmowe statuetki nie zastąpią wypełnionych po brzegi kinowych sal. Bez publiczności nie ma kina. Bez widzów nie ma też niestety festiwalu. Oby za dziewięć miesięcy 46. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych sprowadził na nowo do Gdyni radosną, filmową atmosferę.

Opinie (36) 3 zablokowane

Wszystkie opinie

  • I pytanko: jak bardzo te filmy będą deficytowe? (13)

    Oczywiście pytam o te z dofinansowaniem z publicznych środków.
    Film to biznes, dlatego reżyserzy kręcący niedochodowe filmy powinni mieć zakaz kręcenia kolejnych z dofinansowaniem aż nie zarobią sami na produkcję za prywatną kasę.

    • 23 17

    • Wtedy by powstały tylko filmy mainstreamowe! (9)

      Typu listy do m, polskie "komedie romantyczne ". Itd. które mają poziom 3/10.
      Nie było by przestrzeni dla prawdziwego artyzmu, filmów gdzie sponsorzy się wycofają gdy nie zarobią kasy , a kasę najczęściej można zarobić na filmach ogłupiających ludzi . Więc dajmy szansę artyzmowi niech będą dofinansowane firmy niszowe.

      • 7 10

      • jeżeli nie dla widzów to dla kogo? (5)

        dla pompowania samouwielbienia reżysera i aktorów, że występowali w przygnębiającym knocie, którego co prawda nikt nie chce oglądać, ale za to spotkał się z uznaniem tzw. krytyki i pławiących się w peanach towarzystwa wzajemnej adoracji plującej na plebs? sztuka dla sztuki?

        po co komu te smuty?

        • 8 5

        • To dla nich sposób na życie, odwalanie fuchy pod płaszczykiem artyzmu (4)

          Są zwyczajnie oszustami próbując innym wmawiać, że to jest wielkie dzieło, tylko nikt się na tym nie poznał

          • 5 1

          • (1)

            Sama prawda.

            • 4 1

            • Oni też o tym wiedzą, ale nie potrafią innych filmów robic

              Są jak z bajki o niewidzialnych szatach króla - udają przed sobą, że wszystko jest super, że filmy świetne, tylko naród głupi. Inne narody też głupie.

              • 5 0

          • (1)

            to że się ty nie poznałeś na jakimś filmie, czy go nie zrozumiałeś to nie oznacza od razu wszystkich.

            • 2 5

            • Jak nie umiesz czytać ze zrozumieniem to jak ty filmy możesz rozumieć?

              Nie chodzi o to czy ktoś się "poznał" czy nie, chodzi o to, aby każdy reżyser czy ekipa mieli co najwyżej jedną szansę na wyprodukowanie gniota za moje podatki. Nie bronię nikomu stworzenia 100 gniotów za swoje pieniądze. Dlatego Vega może sobie gnioty robić, nic mi do tego, jak są frajerzy, którzy to potem oglądają.

              Czy tak ciężko to zrozumieć?

              • 4 0

      • Nie pieprz (2)

        Artystyczne filmy na siebie zarobią jak nie w Polsce to za granicą, jak nie w kinach to na Netflixie czy w telewizji. A ty chcesz abyśmy miliony złotych dawali z publicznej kasy na gnioty, aby pan czy pani reżyser godnie żyli kręcąc pseudoartystyczne gnioty. Niech kręcą reklamy, reżyserują relacje z meczów, zarobią na tym a potem za swoją (!!!) kasę "realizują wizję artystyczną".

        • 4 4

        • (1)

          Pieprzysz potrawy w garnku.

          • 0 5

          • Ty niestety gdzie indziej

            • 3 1

    • (2)

      Dobrze że nikt nie wyrzygiwał publicznego dofinansowania Hasowi, Kawalerowiczowi czy Konwickiemu bo dziś pewnie polskie kino byłoby znacznie uboższe. Edukować się, edukować i jeszcze raz edukować. Taka moja propozycja.

      • 4 4

      • A może sprawdzisz ile ich filmy zarobiły? (1)

        Przecież nawet z USA leci ciągle kasa z dystrybucji tych filmów.
        Nie porównuj g... z czekoladą.

        • 4 0

        • No ile zarobiły? Daj link.

          • 0 0

  • Mistrz powinien wygrac

    • 4 8

  • Opinia wyróżniona

    (1)

    Oby w przyszłym roku wróciło większość do normalności. Aż żal patrząc na zamknięte knajpy, kina, miejsca rozrywki. Za każdym biznesem stoją ludzie

    • 33 5

    • Epidemia weryfikuje kto jest potrzebny nam, a kto powinien zarabiać inaczej

      I czy ten lub inny biznes jest elastyczny i potrafi się dostosować. To tak jak kiedyś dorożkarze walczyli z samochodami licząc, że "wróci normalność". A inni nauczyli się kierować autami.

      • 3 3

  • Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku (3)

    przez nieistniejące juz Okręgowe Przedsiebiorstwo Rozpowszechniania Filmów przeniesiono na jeden rok festiwal do Gdyni i..........m powinien powrócić do Gdańska !

    • 10 39

    • W Gdańsku to najbardziej pasuje festiwal filmów niemieckich (2)

      Ewentualnie ateistycznych

      • 7 4

      • Tak tak wiemy ze Gdynia to kato konserwa ala pis (1)

        • 1 5

        • A Gdańsk to smród z Szadółek

          I stolica Amber Gold

          • 3 1

  • Brawo dla Piotra Trojana

    Zlote Lwy nalezaly sie jemu!

    • 8 11

  • Szkoda, że w konkursie młodego kina zamiast dobrych jakościowo filmów nagradza się raczej ideologie. "Alicja i Żabka" w ogóle nie powinien trafić do konkursu, bo to średni film, a w krótkim metrażu konkurencja jest spora. No ale skoro cała Polska przez tydzień żyła aborcją i protestami to niestety oczywiste, że film pod taką tezę musi zostać nagrodzony.

    • 10 5

  • Udźwiękowienie (3)

    Polskie kino nie jest złe, młodzi również potrafią pokazać klasę. Natomiast udźwiękowienie to jest niezmiennie ten sam dramat... ręce opadają po prostu. Kopeć! Rados! Macie taki biznes filmowy w Gdyni. Naprawde? naprawdę? przez tyle lat nic nie można z tym zrobić???

    • 12 3

    • to jest cecha immanentna polskiego kina

      tego się nie zmienia, to jest w genach

      • 1 1

    • Ale to chyba do producentów uwaga? (1)

      Idź do producentów tych filmów i im to powiedz. Co ma festiwal do tego?

      • 4 2

      • Powinien piętnować i dyskwalifikować takie bez odpowiedniej jakości dźwięku

        Może wtedy coś by się zmieniło?

        • 4 2

  • (1)

    tragiczny tekst...
    "Podczas pięciu festiwalowych dni nad Gdyńskim Centrum Filmowym sporadycznie wyglądało słońce. Ponura grudniowa aura okazała się bardziej przygnębiająca niż strugi jesiennego deszczu, w których niejednokrotnie "tonął" wrześniowy festiwal" - co?! nie wiesz o czym, napisz o pogodzie. :D
    "Ostatni Komers" to mikrobudżet, a nie krótki metraż. Poprawcie to.
    Brak możliwości udziału widzów i "obawy" dystrybutorów i producentów nie są w żaden sposób racjonalne, tylko świadczą o niskiej pozycji festiwalu i o zacofaniu względem imprez światowych.
    Nowoczesny festiwal? W ramach akredytacji do obejrzenia "Krzyżacy", "Akademia Pana Kleksa" i "Komornik". Przecież to jest jakiś żart. Ten festiwal potrzebuje programera i PRowca, a nie Janusza i Andrzeja, którzy usiądą i wymyślą.

    • 5 3

    • chyba tyko w zeszłym roku było deszczowo

      Poprzednie lata, to super ciepły wrzesień i chwile spędzone na słońcu pomiędzy seansami. 3 lata temu było ponad 24 stopnie o 21-ej jak wracałem z kina (mam zdjęcie)

      • 0 0

  • Gala Oskarowa vs nasze nagrody (2)

    Ja wiem ,że w tym roku była wersja ascetyczna z uwagi na okoliczności. Ale wszyscy twórcy ubrani na czarno ,jak na stypę. Smutni, poważni. A nagrody zagraniczne to wielkie, kolorowe święto. Czemu u nas wszystko jest takie smętne? Piosenki zawodzące, filmy ciężkie i życie siermiężne.

    • 6 1

    • Bo reżyser uważa się za poetę obrazu a poeta...

      Poeta cierpi za miliony /
      od 10 do 13.20 /
      O 11.10 uwiera go pęcherz /
      wychodzi /
      rozpina rozporek /
      zapina rozporek /
      Wraca chrząka /
      i apiat' /
      cierpi za miliony

      • 2 1

    • po polacy nie potrafia sie cieszyc

      radosc u Polaka trwa krotko i najlatwiej ja wywolac cudzą krzywdą. na codzien jestesmy smutnym i nudnym narodem. wystarczy popatrzev co sie dzieje, kiedy np. do zespolu w pracy we Francji albo Wloszech dołącza Polak. ludzie sie spotkaja wieczorem - a on nie wie jak sie zachowac i siedzi spiety jak guma w gaciach. ludzie idą na lunch do parku a on wariuje bo nigdy sobie nie robil przerwy o 12. smutne ale tak jest i myslę ze polskie kino to oddaje - wieczna melancholia i grube, ciezkie przekazy o cierpieniu

      swoją droga to o cierpieniu się kreci duzo latwiej niz o nie-cierpieniu. wiec moze po prostu nie mamy warsztatu

      • 0 0

  • Bez sensu jak nie można oglądać filmow w kinie

    Zawsze oglądałem ok 10 filmów teraz nie widziałem żadnego

    • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Mela Koteluk & Kwadrofonik
Mela Koteluk & Kwadrofonik
rock, pop
paź 29
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
muzyka alternatywna
lis 12
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Król
Król
pop
lis 27
sobota, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Kulinaria

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Największym koncertem w historii Trójmiasta było widowisko w Stoczni Gdańskiej w 2005 roku z udziałem Jean-Michel Jarre'a. Ile biletów sprzedano?