Wiadomości

stat

Zucchero zagrał z rozmachem. Relacja z Opery Leśnej

Może i lata największej popularności Zucchero ma już za sobą, ale świetnej formy i talentu do tworzenia muzycznego show na pewno nie można mu odmówić. Włoski gwiazdor zagrał w sobotę wieczorem w Operze Leśnej.



Gdyby publiczność dopisała, byłoby jeszcze piękniej - stwierdziła pod koniec koncertu jedna z jego uczestniczek. Pani miała blisko pięćdziesiątki i do Opery Leśnej przyszła z mężem. Przez bite dwie godziny świetnie się oboje bawili, podrygując do niemal każdej śpiewanej przez Zucchero piosenki.

Takich jak oni było w sobotę wieczorem w Operze Leśnej więcej. To właśnie głównie 40- i 50-latkowie zapełnili widownię obiektu. Choć "zapełniły" to za mocne słowo. Na koncercie zjawiło się raptem tysiąc osób. Niewiele, bo zmieściłoby się cztery razy tyle. Ale tak naprawdę nie miało to żadnego znaczenia - zadowoleni powinni być i widzowie, i artysta. Włoski gwiazdor nie tylko bowiem dał świetny show, ale też został przez sopocką publikę przyjęty z ogromną radością i fanowskim uwielbieniem.

Zucchero zaczynał muzyczną karierę na początku lat 80. Światową sławę zyskał w latach 90., ale obecnie wcale nie odcina kuponów od czasów dawnej świetności. Do Sopotu zawitał w ramach trasy promującej wydany w ubiegłym roku album "Black Cat". To właśnie utwory z tego krążka - z  singlowym "Partigiano Reggiano" na czele - znalazły się w pierwszej godzinie koncertu.



To było rasowe blues-rockowe granie. Z jednej strony mocno osadzone w surowej konwencji tego gatunku, z drugiej lekko podrasowane i uproszczone popowymi zagrywkami. Dynamiczne, przyzwoicie skrojone i przede wszystkim - perfekcyjnie zagrane. Bo Zucchero wybierając się w trasę koncertową po świecie wcale nie poszedł na łatwiznę, a zabrał ze sobą cały zespół. A raczej rockową orkiestrę.

Na zaaranżowanej na kształt scenerii z Dzikiego Zachodu scenie towarzyszyło mu aż dwunastu muzyków. Było dwóch klawiszowców, czworo gitarzystów, w tym współpracujący z nim od lat basista Polo Jones, skrzypaczka, trzyosobowa sekcja dęta oraz dwoje perkusistów. Wszyscy doskonale wyszkoleni w swoim fachu oraz - co istotne przy tak dużym składzie - świetnie nagłośnieni przez akustyków. Z takim instrumentarium i z takim rozmachem dawno już żaden artysta w Trójmieście nie występował.

W takich okolicznościach nie może dziwić fakt, że w pewnym momencie publiczność nie usiedziała na krzesełkach i tłumnie ruszyła pod scenę. Zresztą widzów zachęcił do tego sam artysta. Gdy zagrał ostatni kawałek z nowej płyty, powiedział: "Jesteście za daleko. Wstańcie i tańczcie". Tak się też stało. Na szczęście ochrona wykazała się wyczuciem i nie interweniowała, pozwalając się ludziom bawić. Przez następną godzinę widzowie kilka razy wybierali się pod scenę, aby tańczyć i wspólnie śpiewać stare przeboje Włocha, m.in. "Vedo nero", "Il volo", "L'urlo" czy oczywiście "Baila". Nie zabrakło też "Senza una donna", choć na ten nieśmiertelny hit fani musieli poczekać aż do samego końca koncertu.

Może i Zucchero najlepsze lata ma za sobą, ale nie można mu odmówić dwóch rzeczy. Po pierwsze, świetnej formy - wokal 62-latka wciąż brzmi jak za dawnych lat. Po drugie, talentu do tworzenia show - choć bez fajerwerków i przesadnej konferansjerki, to z muzyczną oprawą na najwyższym poziomie. A to przecież na koncercie tak naprawdę jest najważniejsze.


Opinie (26) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

17

kwietnia

Maleńczuk + Rhythm Section Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Nowe spektakle dostępne online, nie tylko z Trójmiasta
Spektakle online nie tylko z Trójmiasta
Miniserial Teatru Miniatura o pandemii. Papety opisują rzeczywistość
Miniserial Teatru Miniatura o pandemii

Kulinaria

Gdynia: produkty z hali z dostawą do domu
Gdynia: produkty z hali dowożą do domów
Firmy cateringowe zmieniają ofertę
Firmy cateringowe zmieniają ofertę

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Yach Paszkiewicz był znanym twórcą: