Wiadomości

Zwariowany filmowiec zwycięzcą Gdańsk Doc Film

Kadr ze zwycięskiego filmu "Arsy-Versy".
Kadr ze zwycięskiego filmu "Arsy-Versy". mat. prasowe

Tytułowy wariat to jednak nie Miroslav Remo, czyli reżyser zwycięskiego "Arsy-Versy", lecz bohater tego komicznego dokumentu, który zdobył najwyższe uznanie w oczach festiwalowego jury. Nagroda publiczności powędrowała do filmu "Śmietnisko", nominowanego do Oscara.



Jury festiwalu.
Jury festiwalu. fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl
Publiczność podczas gali finałowej
Publiczność podczas gali finałowej fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl
"Arsy-Versy" to historia zwariowanego filmowca i fotografa, zafiksowanego na robieniu zdjęć nietoperzom w jaskiniach. Bohaterowi w filmie towarzyszy jego matka, która wspiera syna i akceptuje jego wybory. Film o nietypowym filmowcu kroczy szlakiem festiwali od zwycięstwa do zwycięstwa - doceniono go już na ponad dwudziestu innych imprezach filmowych na całym świecie. Obraz można zobaczyć także w sieci - Arsy-Versy.

"To znakomita studencka praca. Ten pomysłowy i radosny obraz pokazuje silną relację utalentowanego artysty i jego matki. Kobieta wspiera syna niezależnie od tego, co o jego szalonych przedsięwzięciach sądzą pozostali mieszkańcy wioski. Ten człowiek i ten film pokazują nam, jak wspaniałą zabawą może być życie, w którym poświęcamy się swojej pasji" - czytamy w uzasadnieniu werdyktu jury, które obradowało w składzie Jean-Gabriel Periot (przewodniczący), prof. Alexis KrasilovskyKrzysztof Ptak. Laureat otrzymuje statuetkę Brama Wolności i 10 tys. zł, ufundowane przez Prezydenta Miasta Gdańska.

Wyróżnienia Doc Film Festival przyznano za "Deklarację nieśmiertelności" Marcina Koszałki, opowiadającą historię wspinacza, Piotra Korczaka oraz "Listy z Pustyni" Michaela Occhipinti, poświęcone człowiekowi, który od dwudziestu lat przemierza indyjską pustynię Thar, roznosząc listy. Nagrodę specjalną - statuetkę Bramę Wolności otrzymała również Alexis Krasilovsky. W plebiscycie publiczności zwyciężył film "Śmietnisko" opowiadający o projekcie artysty Vik Muniz realizowanym wraz ze zbieraczami śmieci pracującymi na obrzeżach Rio de Janeiro.

Trwająca od 4 do 8 maja 9. edycja Gdańsk Doc Film okazała się sukcesem. Przede wszystkim dzięki doskonale dobranym filmom, które do festiwalowych sal w kinach Neptun i Kameralne przyciągnęły tylu widzów, że podczas części seansów brakowało miejsc.

Tak spektakularna frekwencja pokazuje, że zainteresowanie kinem dokumentalnym w Trójmieście jest spore, a jego głód - wciąż nienasycony. Samorządowi urzędnicy powinni o tym pamiętać, gdy będą dzielić pieniądze na przyszłoroczne imprezy kulturalne.

Rozmowa z przewodniczącym jury, Jeanem-Gabrielem Perriot. Kilka z jego filmów można obejrzeć na jego stronie internetowej

Co tak bardzo spodobało się jury w obrazie "Arsy-Versy"?

Przede wszystkim to, że jego forma znacząco odbiega od tradycyjnych filmów dokumentalny. Jest krótkometrażowy i świetnie koncentruje się na postaci i głównym temacie: fotografowaniu i filmowaniu. Ciekawie koresponduje pod względem poczucia humoru z bohaterami. No i jest świetnie zrealizowany, tym bardziej, że to praca studencka.

Pozycja kina dokumentalnego się zmienia, zyskuje na popularności. Widać to choćby po coraz liczniejszej widowni Gdańsk Doc Film. Mimo to w Polsce to wciąż uboższy krewny kina fabularnego.

W mojej ojczystej Francji wygląda to zupełnie inaczej. Mniej więcej co tydzień na ekrany kin wchodzi jeden lub dwa filmy dokumentalne, które są traktowane przez ludzi jako jeden z interesujących gatunków filmowych. Jest sporo pism zajmujących się tą tematyką. Niektóre dokumenty odnoszą autentyczne sukcesy kasowe. Publiczność coraz bardziej odkrywa, że dokumenty to nie tylko "gadające głowy", ale fascynujące fabuły.

W swoich filmach używasz wielu archiwalnych nagrań i zdjęć. Można powiedzieć, że jesteś ich kolekcjonerem.

Zawsze robię film, kiedy czegoś nie rozumiem. Robienie filmu to dla mnie próba poznania tego niezrozumiałego. Wtedy archiwalia chronią mnie przed rzeczywistością.

Wiele czasu poświęcasz na ich wyszukiwanie. Takie obrazy jak "Undo" czy "200 000 fantomów" zawierają tysiące zdjęć! Jak je znajdujesz?

Korzystam z Google, ale nie zawsze. Czasami wpisuję słowa kluczowe, w różnych językach, zapisuję, tworzę masę folderów, gdzie segreguję i organizuję zdjęcia, potem układam je w określonej kolejności, aż wszystko nabierze sensownego kształtu. To faktycznie czasochłonne.

Przy filmie "200 000 fantomów" o Hiroszimie musiałem jechać do Japonii, żeby zebrać zdjęcia. Korzystałem z narodowych, regionalnych czy prasowych archiwów. Spotykałem ludzi, którzy mieli zdjęcia i otrzymywałem od nich namiary do kolejnych osób.

Nad czym obecnie pracujesz?

Od trzech lat przygotowuję się do mojego najnowszego filmu, który będzie opowiadać o Frakcji Armii Czerwonej, niemieckim ugrupowaniu terrorystycznym. Właśnie skończyłem pisać skrypt i zabieramy się za produkcję. Wykorzystam w nim stare filmy archiwalne. Sama Frakcja wiele takich stworzyła, a poza tym jest sporo archiwów telewizyjnych czy prywatnych do przeszukania. Czeka mnie żmudna praca.

Opinie (36) 5 zablokowanych

  • Arsy Versy (2)

    Rzeczywiscie genialny film!!

    • 11 4

    • skąd wiesz? (1)

      • 1 1

      • bo w artykule jest link do tego filmu, to sobie obejrzałem ;)

        • 1 1

  • widz

    nareszcie do ceniono po 9 latach DOG

    • 4 4

  • po co feministkom

    sa festiwale potrzebne zeby zablysnac czy zaszokowac swoja tworczoscia

    • 3 4

  • żenująca postawa organizatorów (3)

    na gale finałową wpuszaczni byli tylko zaproszeni ludzie (zgraja PO + post-solidarność)
    innym nie dane bylo zobaczyc nawet zwycieskiego filmu mimo głosowania przez wczesniejsze kilka dni
    na tym festiwalu nie liczą sie filmy tylko znajomości ŻENUJACE

    • 7 10

    • pokaz zwycięskiego filmu (1)

      pokaz zwycięskiego filmu był po gali i Czarnym czwartku i nie było żadnego problemu, żeby wejść na projekcję.

      • 2 2

      • "człowieku"

        nie było możliwości na sale żeby wrzucić kartę do głosowania bo miejsca były tylko dla wybranych i nagle okazało się że zapełnili całą salę a przez wiekszosc festiwalu frekwencja wynosiła mniej więcej 20-30%

        ta sytuacja byla by dobrym materiałem na film - tragi-farse

        żenujący ten festiwal...

        • 1 3

    • żenujące są taki marudne wypowiedzi

      Festiwal się udał, mnóstwo ludzi skorzystało, pogadało z K. Ptakiem i innymi polskimi i islandzkimi twórcami, spędziło kilka dobrych wieczorów, ale kilka marudnych pępków świata nie dostało się na galę - no i mamy kolejny męczeński dramat.

      Błagam, mamy fajne wydarzenie w Trójmieście, przestańcie zawodzić nad jakąś galą.

      • 0 0

  • a kto zaplacil za zaproszenia

    bo cholota wchodzi za darmo ale w swiecie zaproszenia za darmo sie kupuje

    • 3 3

  • nieprawda

    Na Galę mógł wejść każdy kto był posiadaczem karnetu na caly Festiwal , biletu z tego dnia lub zaproszenia dwuosobowego. Więc piszesz nieprawdę.

    • 5 4

  • Dobre bo Słowackie!

    • 2 1

  • @sinio (1)

    na galę finałową oficjalnie wejść można było tylko z zaproszeniami. byłem, widziałem jak goście chcieli wejść z karnetami i nie mogli. na 'czarny czwarte' wchodzili już wszycy. organizatorzy skopali trochę, m.in. dlatego, że nie napisali w informatorze, że na galę tylko z zaproszeniami będą wpuszczać(ludzie się zjechali i musieli czekać 90min). poza tym 'czarny czwartek' puszczono bez angielskich napisow, wiec pani ambasador USA, pan Perriot czy prof. Krasilovsky się naoglądali.. obrazków ;]

    • 3 0

    • bo zabrakło dotacji na angielskie napisy!

      Prof. Krasilovsky uznała wartość filmu bez zrozumienia tekstu, specjalizuje się w końcu w konstruowaniu scenariuszy z obrazów.

      • 0 0

  • Wejśie na Galę i rozdanie ngród tylko dla wybranych

    Miałm wykupiony karnet na cały festiwal. O 17.20 w niedzielę chciałam wejsć na Galę i powidziano mi, że na karnety wpóścić nie mogą. Tylko można było wejść posiadając specjalne zaproszenie. Jeśli nie wszystkie miejsca były zapełnione ewentualnie wtedy ze zwykłej litości wpuszczali.
    To jak potraktowano ludzi, którzy uczęzczali na festiwal przez 5 dni i wykupili karnety na cały festiwal to po prostu ZENADA !!!
    W ZESZŁYM ROKU NORMALNIE MOZNA BYŁO WEJŚĆ MAJĄC WYKUPIONY KARNET A W TYM ROKU ZAKPILI Z NAS WSZYSTKICH.
    Powiem tylko tyle, że organizatorzy nie wszystkich ludzi mają za równych sobie.

    • 3 3

  • to jest festiwal (2)

    waginy i feministek czy to jest tworczosc wiodaca na tym festiwalu,warto byloby nie naciagac na patologiczne zapraszanie jurorow za publiczne pieniadze

    • 1 3

    • patologią to pan jest, ale jeśli już o pieniądzach nie były pańskie ale innego kraju.

      • 3 0

    • junior doczytaj nieco,

      doświadczenia nabądź w używaniu szarych komórek, program festiwalu przejrzyj ze zrozumieniem i jak już zakumasz gdzie leży Twój błąd to wróć na forum i ładnie przeproś organizatorów i gości. Zacznij od wygooglania kim jest Krzysztof Ptak. I koniecznie ze zrozumieniem googlaj :)

      • 2 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

29

września

03

października

Święto Hal Targowych w Gdyni Gdynia, Hala Targowa

04

października

Targi Ślubne Weselnik Gdańsk, Plenum

Kultura

Koncert skrzypcowy w zaskakującej scenerii
Koncert w zaskakującej scenerii
Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu

Kulinaria

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Okiem dietetyka: jak wybrać dobry chleb?
Okiem dietetyka: jak wybrać dobry chleb?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Skrót GAK oznacza: