Wiadomości

stat

Gdynia 1988-2018, Algorhythm, Morderca. Recenzje nowych płyt z Trójmiasta

Algorhythm to dzisiaj nie tylko jeden z najintensywniej poszukujących jazzowych zespołów w Polsce, ale także poszukujący w najbardziej zaskakujących kierunkach.
Algorhythm to dzisiaj nie tylko jeden z najintensywniej poszukujących jazzowych zespołów w Polsce, ale także poszukujący w najbardziej zaskakujących kierunkach. fot. Alice Nowicka

Legendarna składanka z trójmiejską muzyką alternatywną po 30 latach doczekała się nowej wersji; Algorhythm nagrywa zaskakujący, przesuwające granice jazzu album; a Morderca debiutuje brutalną i bezkompromisową demówką. Oto kolejny odcinek cyklu "Recenzje nowych płyt z Trójmiasta".



Gdynia 1988-2018 (Muzeum Miasta Gdyni)



W 1988 roku Tonpress - swojego czasu najprężniejsze polskie wydawnictwo - opublikował składankę zatytułowaną po prostu "Gdynia". Na tym - dzisiaj już kultowym - albumie znalazły się utwory między innymi Pancernych Rowerów, Po Prostu, Bielizny czy Apteki, a przy okazji znalazła się także inspiracja dla kolejnych pokoleń trójmiejskich muzyków i nic dziwnego, że 30-lecie "Gdyni" postanowiono upamiętnić. Zaskakujące może być natomiast to, że upamiętniono ten materiał z tak dużym rozmachem.

Krótko pisząc, całą składankę nagrano od nowa, ze zmienioną kolejnością utworów i przede wszystkim ze zmienionymi wykonawcami, co podkreśla jej charakter jako kompilacji działań aktualnie najaktywniejszych twórców z Gdyni i częściowo także z Gdańska. Oryginalnym otwarciem były romantyczne dźwięki saksofonu z "Szampana" Call Systemu, ale ten nastrojowy utwór przemienił się w noise'owy, choć równie tajemniczy chaos autorstwa Królestwa; rock'n'rollowe "Nikt nam nie weźmie młodości" Pancernych Rowerów to teraz "Nikt nam nie weźmie wolności" - znacznie mroczniejsza kompozycja wykonywana przez kolejne wcielenie Nowej Ziemi z Arturem Krychowiakiem jako liderem oraz Konradem Ciesielskim z Blindead i Weno z Sautrus w składzie; instrumentalny odlot Apteki w "Aaa..." na około jazzową modłę przerobiło Band A; z kolei ich drugi utwór ze składanki ("Synteza") nie do poznania odmieniły Leśne Zwierzęta (nowy projekt dawno nie słyszanych muzyków The Bottle Caps czy Piersi Allacha) wraz z między innymi Williamem Malcolmem znanym jako Nightrun87; a "Miłość w Jugosławii" Bielizny wykonało Kiev Office, czyli zespół inicjatora całego przedsięwzięcia - Michała "Gorana" Miegonia.

Koncerty w Trójmieście


Największą satysfakcję sprawia wyłapywanie aranżacyjnych niuansów czy wręcz całkowitych przeobrażeń w każdym z utworów, co więcej ma wspólnego z jazzowym reinterpretowaniem standardów niż odgrywaniem coverów na imprezach spod znaku "tribute to...". Z drugiej strony wkład własny wszystkich zaangażowanych artystów jest na tyle duży, żeby czerpanie przyjemności z tych 42 minut nie było obciążone obowiązkiem przeanalizowania pierwowzorów. To po prostu kolejne doskonałe świadectwo nieprzeciętnie wysokiej formy naszej lokalnej sceny muzycznej.


Algorhythm - "Termomix" (Alpaka Records)



"Czujemy się z tym trochę jak outsiderzy. Nie do końca związani z mainstreamowym światkiem, nie zabiegamy o jazzowego odbiorcę. Czasem nawet czujemy opór z jego czy jej strony" - przekonywał w wywiadzie opublikowanym w katalogu festiwalu Jazz Jantar Szymon Burnos, pianista i żadne słowa nie opiszą lepiej tego, co na "Termomix" się znalazło.

"Mandala" była jednym z najlepszych jazzowych albumów 2017 roku - przemyślany, ambitny materiał o zróżnicowanej dynamice (w odróżnieniu od wielu innych free jazzowych zespołów, które preferują granie jak najgłośniej od pierwszej do ostatniej minuty) i zarazem pomost pomiędzy wolną improwizacją a przystępniejszym obliczem jazzu. "Termomix" brzmi natomiast kompletnie inaczej - to nie jest ewolucja, to rewolucja słyszalna już w pierwszych sekundach utworu tytułowego, który z początku (za sprawą sampli i syntezatora Mooga) przypomina raczej hip-hopowy podkład. Nikt tutaj jednak nie rapuje, a w dodatku z arsenału kwartetu zniknął kontrabas, którego skutecznie zastępują elektroniczne bity.

Zaskoczeń na trzecim albumie Algorhythmu jest jeszcze wiele, chociażby niepokojące "Baba Ganoush" (mój osobisty numer jeden ma "Termomix") z niemalże rockową partią perkusyjną i wyraźnie poprowadzoną melodią; "Chocolate Pudding" oscylujące gdzieś pomiędzy ambientem a dubem, z jazzu zapożyczające jedynie elementy sonorystyczne albo "Antipasti Suite", gdzie istotnym składnikiem kompozycji jest ludzki głos. Skłamałbym, pisząc, że trójmiejscy muzycy zaskoczyli poszukiwaniem czegoś zupełnie innego, niż można było usłyszeć na poprzednim albumie - ich dotychczasowa działalność w tym i w innych projektach nie pozostawia złudzeń, że są kompozytorami poszukującymi i nie zamierzają się powtarzać. Zaskoczeniem jest skala tych poszukiwań i efekt, który trudno przyrównać do jakiejkolwiek innej jazzowej płyty, a już samo to w czasach, kiedy wydawać by się mogło, że zagrano już wszystko, jest ogromnym sukcesem.


Morderca - demo (wydanie własne)



Zespół o nazwie Morderca, demówka trwająca 12 minut i obejmująca pięć utworów, których tytuły to między innymi "Krew, trup, śmieć" albo "Krzyk zabija ciszę", a do tego gitarzysta nieodżałowanego Calm the Fire, najważniejszej crustowej ekipy w historii trójmiejskiej muzyki - to daje dość jasne wyobrażenie o zawartości pierwszego materiału gdyńskiej ekipy.

Doprecyzowując, najwyraźniejsze są tutaj wpływy Entombed, czyli szwedzki death metal połączony z punk rockiem, zawrotne tempo, ale z miejscem na szczątkowe melodie, co w połączeniu z solidną produkcją (Marcin Rybicki z Left Hand Sounds, co z pewnością nie jest przypadkowym nawiązaniem do "Left Hand Path", tytułu debiutanckiego albumu Entombed) wręcz wymusza motoryczne przytupywanie czy kiwanie karkiem. Można narzekać, że mniej niż kwadrans muzyki to bardzo mało, ale stężenie emocji jest tak duże, że trudno mówić o niedosycie, a w dodatku to dopiero debiutancka demówka, więc skutecznie wypełnia swoją rolę - rozbudza apetyt przed dłuższym wydawnictwem - oby jeszcze w tym roku!

Opinie (10) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

24

stycznia

Kazik & Kwartet Proforma Gdańsk, Stary Maneż

27

stycznia

Pink Floyd History Gdynia, Gdynia Arena

30

stycznia

Alicja Majewska - Żyć się chce Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Kultura

New York Times: dzieła zrabowane przez nazistów w Muzeum Narodowym w Gdańsku
NYT: o dziełach zrabowanych przez nazistów
Prace dyplomowe studentów ASP do oglądania w Zbrojowni Sztuki
Prace dyplomowe studentów ASP

Kulinaria

Z własnym pojemnikiem na zakupy spożywcze? Kiedy sprzedawca może odmówić
Z własnym pojemnikiem na zakupy
Jemy na mieście: Fresh Gordon - burgery do poprawki
Jemy na mieście: burgery Fresh Gordon

Planuj z nami tydzień

Cugowski, Szpak i Kwiatkowski, Grupa MoCarta i Betlejem w Gdyni. Planuj tydzień
Planuj tydzień: dużo ciekawych imprez

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Skansen archeologiczny Grodzisko znajduje się na terenie: