Wiadomości

Ghostface Killah - prawdziwy rap w GTS


Obcowanie z takimi artystami to czysta przyjemność. Ghostface Killah w sobotni wieczór zagrałGdańskim Teatrze Szekspirowskim, pokazał, że rap czy hip-hop, jako gatunki, wciąż mają się dobrze. I że nie potrzeba bezsensownej komercjalizacji, aby tak było dalej.



Szkoda tylko, że nie obyło się bez zgrzytu. Koncert rozpoczął się z ponad godzinnym (!) opóźnieniem. Ekipa dojechała na miejsce dopiero około godziny 20. Nie wiemy, z jakiego powodu, ale tak duży poślizg - mimo wszystko - nie powinien mieć miejsca. Tym bardziej, że nie było próby. W związku z tym tak długa rozgrzewka za kulisami wydaje się sporą przesadą. Rozumiemy jet lag i wiele innych kwestii, ale wciąż - to zbyt duża zwłoka.

Nie wpłynęło to jednak na świetną atmosferę, która panowała w GTS. Owszem, ludzie wspominali między sobą, że to przesada, jednak nikomu nie przyszło do głowy gwizdać czy wychodzić albo ubiegać się o zwrot pieniędzy za bilety. Wszyscy przyjęli sytuację do wiadomości i udali się po kolejne piwo.

Ghostface Killah w GTS:



Występ zaczął się po godz. 22. Na jakiś czas wszyscy zgromadzeni w gdańskim teatrze przenieśli się na nowojorskie Staten Island. To właśnie tam powstał Wu-Tang Clan. Skład, który od momentu wydania pierwszej płyty zyskał status legendarnego. Wprawdzie wkrótce po tym członkowie grupy rozpoczęli solowe kariery, nieco czasem odsuwając macierzystą formację na drugi plan, ale mit pozostał. I jego część mogliśmy zobaczyć właśnie w Gdańsku.

Nie miało znaczenia co Ghostface Killah grał ze swoją świtą - czy to rzeczy z czasów Klanu, czy solowe kompozycje, czy taki cover jak "Killing Me Softly". To był majstersztyk. Coś, czego na obecnej scenie hip-hopowej już nie ma. Autentyzm, genialne bity, niesamowite sample i brak jakiegokolwiek pozerstwa. "Real hip-hop" słyszeliśmy w pewnym momencie ze sceny. I to była prawda. Dziś już praktycznie nikt nie robi takiej muzyki.

To był prawdziwy rap, zaangażowany w ważne sprawy. GFK, znany z tworzenia tekstów na zasadzie strumienia świadomości, pokazał że nieprzypadkowo został okrzyknięty jednym z najwybitniejszych w swoim gatunku. Ta muzyka jest szczera, mówiąca o rzeczach ważnych i osobistych przemyśleniach. Tu nie chodzi o sławę, rapowanie o tym, ile ma się na koncie albo o tym, ile dziewczyn przewinęło się przez sypialnię. Nie ma tu autotune'a, nie ma też bezsensownego wydzierania się do mikrofonu. Wszystko jest naturalne.

Znaczną część publiczności koncertu stanowili ludzie, którzy na muzyce Wu-Tang Clanu i innych twórców z tego okresu się wychowali. I pomimo tego, że świetnie spędzili czas, widząc swojego idola z lat młodości, na pewno w jakimś momencie - czy to podczas samego koncertu, czy rozmów ze znajomymi - pojawił się temat dewaluacji muzyki.

Bo żyjemy w dziwnych czasach, w których niemal każdy gatunek stracił swoją jakość i wartość. Teraz triumfy święcą utwory, które dawnej wylądowałyby w koszu. W hip-hopie mamy wysyp pseudogangsterskich cwaniaków, w popie wszystko jest takie samo, w rocku... Prawdziwy rock praktycznie obecnie nie istnieje - poza kilkoma wyjątkami.

Dlatego tak ważnym jest to, aby jeszcze doświadczać takich koncertów, jak ten sobotni. W ten sposób wciąż można zachować wiarę, że to, co istotne w poszczególnych gatunkach ma szansę przetrwać i powrócić w swojej najlepszej formie. Ghostface Killah pokazał, że prawdziwa i dobra muzyka zawsze się obroni.

Ghostface Killah w GTS:

Opinie (38) 3 zablokowane

  • Dobrze napisane!

    Nic dodać nic ująć

    • 10 11

  • byliśmy na różnych koncertach? (3)

    czy to recenzja sponsorowana?:) bądźmy uczciwi, koncert był słabiutki... i nie jestem w tej ocenie odosobniony. Chłopaki ewidentnie weszli w koncert z biegu, momentami bardzo słabo wokalnie, aranże sklecone na szybko, przypadkowe, dużo pomyłek, repertuar zbieranina... Killing Me Softly majstersztyk??? w oryginale tak, wczoraj to był żart! Mało ludzi, prawdopodobnie cena biletów odstraszyła. Momentami był power, ale to za mało i nie za tę kasę.

    • 36 10

    • racja, kiepściutko było

      połowa sali ludzi może się zabrała, a CI, co byli, jeszcze wychodzili w trakcie po browara, takie to wszystko wspaniałe było...

      • 3 2

    • Sama prawda (1)

      Najgorszy ból koncertu: nagłośnienie. Było ciut za głośno. Brak jakiejkolwiek próby dźwięku, wokal tak przesterowany że zmieniał się w jeden jazgot. Kto nie znał tekstów utworów, ten ich nie poznał. Słowa nie dało się zrozumieć. Fajnie, że był z nim Killah Priest jako hypeman ale próba opychania za 95 zł płyt wprost ze sceny... za autograf...żenujące. GTS tego nie udźwignął organizacyjnie a Ghostface też odwalił byle jak swoją robotę. Momenty były ale to za mało na takie fanboyowskie peany jak wyżej.

      • 4 0

      • Sprzrdawanie plyt ze sceny to normalna praktyka

        Na starym rapie

        • 2 3

  • Wu-Tang Forever (4)

    Z chęcią zobaczyłbym i posłuchał na żywo Methoda. rip odb.

    • 15 1

    • (3)

      A ja 2paca

      • 9 0

      • W duecie z Notoriusem (2)

        A na suporcie Big L i Guru. To by był koncercik.

        • 5 0

        • Aaliyah na refrenikach (1)

          • 4 0

          • i Paweł Lisicki - dlugoletni wspopracownik i zaufana osoba PA

            • 0 0

  • Magik i Paktofonika (1)

    • 3 16

    • I norbi

      • 11 1

  • (1)

    Młodziezy wyklętej pewnie nie bylo :) bo nie gral zaden pwrds, mmw czy np Młody MMA

    • 19 4

    • Skąd te ksywy wziąłeś?

      Fajnie zmyslasz nadajesz się do cyrku

      • 1 7

  • Rap czy hip-hop. (3)

    Skąd Pan redaktor czerpie wiedzę?
    Spieszę z wyjaśnieniami.
    Rap to muzyka, hip hop to kultura.

    • 10 9

    • metal ambitny a chipchob prawdziwy (1)

      • 1 1

      • a disko dalej gra

        • 0 1

    • Nope - rap to technika wokalna; a hip-hop to graffiti, b-boye i muzyka

      • 1 5

  • Legenda

    • 9 0

  • Beznadzieja (1)

    Ja wychowany na Wu Tangu Powiadam wam to bylo dno totalne Queen i Nirvany to ja moge na Jutubie oglądać Ghost nie wyszedł na ten koncert czas na emeryture „95 pln” pozdro dla kumatych

    • 20 4

    • Też wychowany Wu Tang

      wiedziałem, że będzie kupa więc nie poszedłem

      • 5 5

  • .

    Patryk, nie łam się. Rock, pop wygląda jak wygląda, a jazz za to ma się świetnie. put your 'W' UP.

    • 2 0

  • Wiocha, że w Teatrze Szekspirowskim; to jednak jest muzyka nie na te progi (1)

    Ewidentnie Gdańsk powinien dbać o prestiż; pomijając niuanse to na prawdę muzyka mało wysublimowana.
    O q..rcze, teraz patrzę dopiero "stop hejt"....;

    • 5 20

    • Hip-Hop to sztuka , a Ghostface jest jej wybitnym reprezentantem, trzeba mieć szersze horyzonty.

      • 5 6

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

25

września

27

września

Bakalie Jesienne Gdańsk, Plenum

28

września

Kultura

Interwencja strażaków w Teatrze Wybrzeże
Interwencja strażaków w Teatrze Wybrzeże
Taniec w powietrzu. Akrobacje, których możesz się nauczyć
Aerial - kontrowersyjny taniec czy sport?

Kulinaria

Oktoberfest w PG4 to już tradycja
Oktoberfest w PG4 to już tradycja
Okiem dietetyka: wegańskie odpowiedniki mięsa. Czy sojowe kiełbaski są zdrowe?
Czy sojowe "mięso" jest zdrowe?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Bloger "Make Life Harder", który okazał się być gdańskim poetą to: