• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Koncert bez historii. Karaś/Rogucki spóźnieni, ale przyzwoici

Patryk Gochniewski
19 listopada 2022, godz. 10:00 
Opinie (37)

Spóźnili się 40 minut, zagrali przyzwoity koncert i poszli. Tak w skrócie można opisać występ duetu Karaś/RoguckiStarym Maneżu. Panowie nie wywracają polskiej muzyki do góry nogami, nie są nawet zespołem, o którym będzie się pamiętać za dekadę. Ale na ten moment tworzą bardzo dobry, podszyty nostalgicznym brzmieniem pop, który po prostu trafia do szerokiego grona słuchaczy.



Pop - najbliższe koncerty w Trójmieście



Jak podchodzisz do spóźniania się wykonawców na koncertach?

Polska muzyka w ostatnich latach przeżywa okres boomu na duety. The Dumplings, Kwiat Jabłoni, a także bohaterowie poniższego tekstu, czyli panowie z projektu Karaś/Rogucki. Oczywiście, to już nie są duety, to większe zespoły, ale jednak wciąż kojarzy się je głównie z dwiema postaciami. Kiedy Kuba Karaś (oryginalnie przecież z The Dumplings) postanowił zewrzeć szyki z Piotrem Roguckim, trudno było wyrokować, co z tego wyniknie.

No bo tak - z jednej strony Rogucki jest jednym z ciekawszych rockowych wokalistów na polskiej scenie, ale z drugiej koszmarnym grafomanem. Kuba Karaś natomiast to lekko wycofany, ale kapitalny producent muzyki głównie elektronicznej. Okazało się jednak, że te dwa odmienne światy - które dzielą tak naprawdę dwa pokolenia - świetnie ze sobą współgrają. Nagrywając debiut - "Ostatni bastion romantyzmu" - pokazali, że pragną grać piosenki ładne, refleksyjne, a momentami także przebojowe. I wcale nie takie grafomańskie.

Do Gdańska przyjechali z drugim albumem, "Czułe kontyngenty", na którym są piosenki... ładne, refleksyjne, momentami przebojowe i wcale nie takie grafomańskie. Jak wspomniałem na wstępie - tu nie ma mowy o rewolucjonizowaniu polskiej fonografii. Ot, dobry pop. Zawieszony gdzieś pomiędzy Podsiadło, drugą fazą Brodki i klimatem wyciągniętym rodem z lat 80. XX wieku. I chyba eskapad w stronę tego ostatniego składnika jest najwięcej. To naprawdę udany ukłon w kierunku najlepszych polskich kompozycji z tamtego okresu.

W Starym Maneżu, wypełnionym niemal do ostatniego miejsca, Karaś/Rogucki zagrali koncert przyzwoity. Bo oni po prostu tacy są. Nie należało się spodziewać niczego więcej. Rogucki w swoim stylu wił się na scenie, a Karaś od czasu do czasu powiedział coś śmiesznego nieco niezręcznym tonem.

Young Igi wydoroślał



Szkoda tylko, że panowie spóźnili się aż 40 minut. Jak później poinformował mamagement zespołu, opóźnienie nie wynikało z winy wykonawców i wyszli na scenę najszybciej jak to było możliwe.

Niemniej, w tym miejscu warto zaznaczyć pewien ciekawy fakt. Otóż największe światowe gwiazdy, które cechuje klasa, skromność i szacunek do publiczności - dla przykładu Arctic Monkeys, Foo Fighters czy Ed Sheeran - na scenę wychodzą punktualnie. Czasem nawet chwilę przed czasem. Opóźnienia, jeśli są, to niewielkie.

Oczywiście, te do kwadransa są usprawiedliwione, ale wszystkie inne to po prostu fanaberia. I, co interesujące, te fanaberie wśród polskich wykonawców - którym do statusu gwiazd bardzo daleko - są nagminne. Nie mówię tu akurat o zespole Karaś/Rogucki, tylko o innych przykładach. To jest najzwyczajniej w świecie irytujące, a co za tym idzie, nierzadko wpływa na odbiór koncertu.

Rogucki rzucił ze sceny: "przepraszamy za opóźnienie, ale dostaliśmy wiadomość, że na swój pierwszy koncert naszego zespołu jedzie z Rzeszowa matka z trójką dzieci". Trochę próba rozluźnienia atmosfery.

Czy młode kobiety "dają w szyję"?



Wracając do koncertu - tu nie było żadnej historii. "Czułe kontyngenty" na żywo zyskują więcej pazura, to na pewno. Te piosenki, które są perfekcyjnie wyprodukowane i nagrane w studio, na scenie zostają w dużej mierze odarte z tej syntetycznej mazi, dzięki czemu słuchacze otrzymują więcej organicznego brzmienia. To także działa na plus przede wszystkim dla Roguckiego, który wywodzi się przecież z rockowej Comy.

Na ten koncert przyszli fani formacji Karaś/Rogucki oraz ci, którzy zaciekawieni brzmieniem kilku utworów, chcieli zobaczyć, jak to wygląda na żywo. Obie te grupy na pewno nie mogą żałować, że w ten pierwszy prawdziwie zimowy wieczór udały się do Starego Maneżu, ponieważ pod kątem czysto technicznym nie można się tu do niczego przyczepić.

To był naprawdę bardzo dobrze zagrany koncert - wszystko w punkt, trochę aktorstwa, trochę zagajania publiczności, trochę żartów. Ładne oświetlenie i zbudowanie atmosfery pewnego rodzaju mistycyzmu - czasem miało się wrażenie, jakby przed sceną była mgła przywołująca na myśl właśnie te lata 80.

Jednak to spóźnienie, brak jakiejś próby przełamania schematów, brzmienie, które znamy, sprawiały że ten koncert był właśnie wyłącznie przyzwoity. Wieczór przyjemny, ale do zapomnienia. Trzeba jednak oddać, że Rogucki wciąż ma ten rockowy pazur i kiedy go pokazywał, Stary Maneż momentalnie ożywał.

Wydarzenia

Karaś/Rogucki "Czułe Kontyngenty" (1 opinia)

rock / punk, pop

Miejsca

Zobacz także

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (37)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Ogród Świateł (68 opinii)

w plenerze, pokaz

Dubioza Kolektiv

rock / punk

III Bal Równych Szans

bal, imprezy i akcje charytatywne

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

W tekście piosenki Czerwonych Gitar “Historia jednej znajomości” jest mowa o nieistniejącym już tytule prasowym. Jakim?