Wiadomości

stat

Koncert pełen niespodzianek. Garou zaczarował słuchaczy

Zobacz naszą relację z koncertu Garou.



Wielu słuchaczy przypięło Garou łatkę nostalgicznego barda, tymczasem kanadyjski wokalista znacznie lepiej czuje się w repertuarze bardziej dynamicznym, co pokazał podczas czwartkowego koncertu w Gdyni. Było sporo bluesa, R&B a nawet rock and rolla i choć publiczność szczególnie wyczekiwała piosenek z płyty "Seul", to właśnie przy tych bardziej energetycznych przebojach dała się poderwać z miejsc.



- Nieważne co śpiewa, byle to robił po francusku - żartowały sobie fanki Garou na chwilę przed rozpoczęciem imprezy. Faktycznie, wielu słuchaczy przyszło na koncert kanadyjskiego artysty głównie po to, aby usłyszeć na żywo te najpopularniejsze przeboje, pochodzące z wydanej w 2000 roku płyty "Seul". Płyty, która wprawdzie przyniosła Garou niesamowitą popularność, ale też zaszufladkowała go jako nostalgicznego barda. Tymczasem jego zainteresowania znacznie wykraczają poza śpiewanie romantycznych ballad, a że oprócz tego, że jest obdarzony charakterystycznym wokalem, jest również multiinstrumentalistą, zatem spektrum możliwości ma ogromne.

Czwartkowy koncert artysta rozpoczął od solidnej dawki rocka, przy pierwszej piosence akompaniując sobie na klawiszach, później na gitarze akustycznej, aby w końcu, podczas zapowiadanego setu R&B, zagrać na harmonijce. Na scenie pojawił się chyba nierozśpiewany, ponieważ miał duże problemy z utrzymaniem tonacji oraz śpiewaniem w górnych rejestrach. Publiczność niespecjalnie zwracała na te niedociągnięcia uwagę, koncentrując się na niesamowitej charyzmie i figlarnym usposobieniu artysty.

- Lepiej powącham i sprawdzę, czy to przypadkiem nie jest polska wódka - śmiał się Garou, odkręcając butelkę z wodą. - Kiedyś grałem w pubach i tam, kiedy prosiłem o coś do picia, podawali mi naprawdę różne rzeczy, np. whisky, więc na wszelki wypadek wolę się upewnić - żartował dalej.

Garou jest nie tylko wspaniałym wokalistą, ale również multiinstrumentalistą. Podczas czwartkowego koncertu w Gdynia Arenie zagrał na gitarze, klawiszach i harmonijce.
Garou jest nie tylko wspaniałym wokalistą, ale również multiinstrumentalistą. Podczas czwartkowego koncertu w Gdynia Arenie zagrał na gitarze, klawiszach i harmonijce. fot. Łukasz Unterschuetz/ Trojmiasto.pl

Po kilku piosenkach rockowych, nadszedł czas na bluesa, w którym Garou czuł się jak ryba w wodzie:

- O nie, kiedy ja tu tak skaczę publiczność nie może siedzieć. Wstańcie z miejsc i przyłączcie się do mnie - zwrócił się do fanów, przerywając jedną z piosenek. Na reakcję zwrotną nie trzeba było długo czekać - zarówno na płycie jak i na trybunach rozkręciła się zabawa.

W programie znalazło się również kilka coverów, w bardzo twórczych interpretacjach, m.in. "A Little Less Conversation" Elvisa Presleya, nastrojowa ballada "La bohème" Charlesa Aznavoura (przy akompaniamencie klawiszy), "Let it be" zespołu The Beatles (jedynie z gitarą), "Mustang Sally" z repertuaru Macka Rice, odśpiewana z towarzyszeniem publiczności, czy "Lonely Boy" zespołu Black Keys.

Frekwencja dopisała, a jednak zdarzały się na widowni miejsca świecące pustkami. Gdyby opuszczono kotary, zgodnie z ich przeznaczeniem, odbiór koncertu mógłby być jeszcze lepszy.
Frekwencja dopisała, a jednak zdarzały się na widowni miejsca świecące pustkami. Gdyby opuszczono kotary, zgodnie z ich przeznaczeniem, odbiór koncertu mógłby być jeszcze lepszy. fot. Łukasz Unterschuetz/ Trojmiasto.pl

Garou nie zapomniał, co przyniosło mu tak wielką popularność, szczególnie w naszym kraju, czego dowodem były piosenki z płyty "Seul", zaśpiewane na zakończenie koncertu. "Gitan", "Seul", "Revien", "Sous le vent" publiczność nagradzała gromkimi brawami już od pierwszych dźwięków i śpiewała razem z artystą. W programie nie zabrakło również przepięknej kompozycji "Belle" z musicalu "Notre Dame de Paris", w którym Garou wcielił się w rolę dzwonnika Quasimodo.

Podczas czwartkowego koncertu Garou pokazał, że nawet będąc tak mocno zaszufladkowanym, można przekonać słuchaczy do własnej muzyki, tak różnej od muzycznego "emploi". W świetnie skrojonym programie znalazło się miejsce na bluesa, rock and rolla, kompozycje własne i twórcze covery. Garou nie był wprawdzie w najlepszej kondycji wokalnej, ale nadrabiał charyzmą i temperamentem, czym skradł serca publiczności. Na pochwalę zasługuje również fenomenalne oświetlenie, które odegrało dużą rolę w budowaniu nastroju.

Garou śpiewa "Seul".



Garou zachęcił publiczność do wspólnego śpiewania.

Opinie (40) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

01

czerwca

Kino Samochodowe - Gdynia Gdynia, Gdynia Arena

05

czerwca

Kino samochodowe - Kino Kul... Gdańsk, Stadion Energa Gdańsk

14

czerwca

Targi PupiLove Gdańsk, Galeria Metropolia

Kultura

Trójmiejski street art w pigułce - najważniejsi twórcy i ich dzieła
Trójmiejski street art w pigułce

Kulinaria

Kawa w domu jak z kawiarni. Dobre ekspresy do kawy
Kawa w domu: dobre ekspresy do kawy
Otwarte tarasy na galeriach handlowych w Trójmieście
Otwarte tarasy na galeriach handlowych

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    W imię czego Franz Maurer strzela do Ola w pierwszej części "Psów"?