- 1 Tłumy na Trójmiejskim Marszu Równości (878 opinii)
- 2 Bursztynowy Słowik dla Alicji Majewskiej (49 opinii)
- 3 Drag queens opanowały 100cznię (64 opinie)
- 4 Gotówka? Są miejsca, gdzie nią nie zapłacisz (298 opinii)
- 5 "Azja Express": Jusis i Redor trzeci w finale (24 opinie)
- 6 Korekta płci u nastolatków. "Potrzeba regulacji procesu" (252 opinie)
Kraina łagodności. Julia Pietrucha wystąpiła na Targu Węglowym
Fani muzyki rozrywkowej nie mają powodów do narzekania podczas tegorocznego Jarmarku św. Dominika. Po udanym występie Ani Dąbrowskiej, łączącym różne kultury projekcie L.U.C & Rebel Babel Ensemble i bujającym Vavamuffin, przyszedł czas na jedno z największych zaskoczeń ubiegłego roku, czyli śpiewającą aktorkę Julię Pietruchę i jej "warzywniak". Piątkowy koncert przyciągnął na Targ Węglowy miłośników łagodnych i kojących brzmień.
Jeszcze kilka lat temu Julia Pietrucha częściej kojarzyła się z telewizyjnymi serialami niż z muzyką. Choć wiadomo było, że równie swobodnie, co przed kamerą, czuje się na scenie i przed mikrofonem, mało kto przypuszczał, że jej debiutancka płyta, zainspirowana długą podróżą po Azji, okaże się takim sukcesem. Ogromną popularność albumu "Parsley" potwierdziły m.in. trójmiejskie koncerty, na które bilety rozeszły się w zadziwiająco szybkim tempie (tak było dwa razy w październiku i raz w kwietniu).
Wtedy nie wszystkim zainteresowanym udało się zdobyć wejściówki, dlatego piątkowy i co ważne, darmowy show na Targu Węglowym, był idealną okazją do sprawdzenia, czy Pietrucha i jej muzyczni kompani brzmią tak samo dobrze na żywo, co na płycie. Plany mogła udaremnić tylko zła pogoda, a ta, szczęśliwie, popsuła się dopiero kilka godzin po zejściu artystki ze sceny.
Widziałam już wcześniej, jak piosenkarka potrafi uwodzić publiczność na małych koncertach, podczas których wytwarza się specyficzna atmosfera typowa dla kameralnych wnętrz, gdy artysta jest otoczony słuchaczami i niemal na wyciągnięcie ręki. Dlatego byłam bardzo ciekawa, jak Julia sobie poradzi na masowej imprezie, na którą oprócz fanów trafi również wiele przypadkowych osób, które nie znają jej twórczości.
Okazało się, że i tutaj udało się jej nawiązać doskonały kontakt ze słuchaczami. Duża w tym zasługa niewymuszonej konferansjerki - Pietrucha umiejętnie prowadziła dialog z publicznością, rozbawiając ją krótkimi opowieściami i spontaniczną wymianą zdań z muzykami.
Koncert zapowiadaliśmy w cyklu Planuj tydzień i Kalendarzu imprez
Muzyczne menu, które zaserwowała Pietrucha i jej "warzywniak" było bez zarzutu i w ciągu półtoragodzinnego koncertu usłyszeliśmy niemal całą płytę w fantastycznych aranżach okraszonych przemyślaną grą świateł. Brawa również należą się ekipie od nagłośnienia - nawet najdelikatniejsze dźwięki wygrywane na ukulele i wokal Julii były doskonale słyszalne.
I choć koncert okazał się świetnie wyreżyserowanym spektaklem, nie mogę pozbyć się wrażenia, że "Parsley" to jednak płyta stworzona do kameralnych wnętrz, a nie na imprezy pod chmurką. Dużo na niej melancholii, tęsknoty za latem i kojących dźwięków. To muzyka, którą najlepiej chłonie się wygodnie siedząc lub leżąc na leżaku (tak było w październiku w B90), gdy nie rozpraszają nas odgłosy okolicznych ogródków piwnych, rozmów przechodniów i karetek.
Na szczęście Julia Pietrucha to czarodziejka, której muzyka, mimo małych niedogodności, potrafi przenieść słuchaczy do dalekich egzotycznych krain. Jedna ze stojących obok mnie pań powiedziała rozanielona: "Ale odpłynęłam na tej piosence", a zatem cel został osiągnięty.
Julia Pietrucha "Swing Boy":
Wydarzenia
Wydarzenia
Opinie (30) 2 zablokowane
-
2017-08-19 08:12
(1)
całkiem nie zła
- 15 10
-
2017-08-19 12:59
Tylko jaki powód jest tego, żeby o tym pisać ?
Napisane było, że wystąpi, więc po co pisać, że wystąpiła ? lepiej zamiast tego wysłać jakiś proszek do prania albo domestos.
- 3 13
-
2017-08-19 08:59
Jestem pozytywnie zaskoczona
Wdzięk, wyczucie rytmu, lekkość śpiewania. A wczoraj w Sopocie produkowały się nasze inne rodzime gwiazdy i to aż bolało. Nawet Edyta Górniak z takim głosem,z takim potencjałem zmanierowała swój śpiew i wyszło słabo. O reszcie nie wspomnę
- 53 6
-
2017-08-19 09:05
Taaaa.
Nooo.
- 6 3
-
2017-08-19 09:46
A dwa teatry puste.
To rzeczywiście muzyka "fotelowa" i takie warunki powinna mieć publiczność. Wykonawczyni należy się też lepsza scena. To nie typowe łubudu, które zagłuszy głośnych pijaczków i hałas uliczny, a niesie się 2 km.
- 25 6
-
2017-08-19 10:08
Pięknie
Wreszcie ładna muzyka. Gdańsk na tak!!! Sopot- zwymiotowałem.
- 41 5
-
2017-08-19 10:23
Byłem (1)
Przychodząc spóźniony na koncert na Placu Węglowym nie słyszałem nic, myślałem czy czasem nie odwołano... koncert był taki cichy i kameralny że nie było go słychać aż nie przyszło się na miejsce. Muzyka może i fajna, ale nie do końca nadaje się na koncerty na dużej scenie a jak w artykule bardziej na kameralne wnętrza małych klubów. Wolałbym jednak jakiś zespół z porządnym "pier...nięciem"
- 18 17
-
2017-08-19 12:15
Głusi tak mają. Tylko ich sąsiadów żal....
- 8 6
-
2017-08-19 10:47
Bardzo słabo, serialowa aktoreczka.
- 10 71
-
2017-08-19 11:02
dobre to było
Zaskoczenie. Fajnie śpiewała. W końcu dobre nagłośnienie, oświetlenie, scena....wszystko na plus, było warto.
- 31 5
-
2017-08-19 11:53
odpłynęłam....
oj panie redaktorze co pan tej swojej koncertowej sasiadce ... tego no ...
- 4 8
-
2017-08-19 12:48
O wiele lepsza z Niej wokalistka niż aktorka
- 10 8
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.