Wiadomości

stat

Królowe tańca i śpiewu rządziły Gdynią

Dlaczego Globaltica to fantastyczny festiwal?


Tegoroczna Globaltica musiała się zmierzyć z nie lada problemami. Choroba lidera wykluczyła udział zespołu Kal z Serbii, a kłopoty wizowe zatrzymały na granicy dwójkę muzyków zespołu Mose Fan Fana. Mimo to festiwal zgromadził tłumy ludzi, którzy doskonale się bawili przy dźwiękach muzyki z całego świata.



Mahotella Queens - królowe tańca i śpiewu.
Mahotella Queens - królowe tańca i śpiewu. fot. Monika Goldschmidt-Czarniak / trojmiasto.pl
Tańczyli też Gruzini z Chveneburebi...
Tańczyli też Gruzini z Chveneburebi... fot. Monika Goldschmidt-Czarniak / trojmiasto.pl
...pląsała i publiczność.
...pląsała i publiczność. fot. Monika Goldschmidt-Czarniak / trojmiasto.pl

Na Globaltice podoba mi się:

muzyka 27%
atmosfera 42%
atrakcje towarzyszące 12%
nic mi się nie podoba 19%
zakończona Łącznie głosów: 62
Zgodnie z zapowiedziami najważniejszym wydarzeniem pierwszego dnia (i całego) festiwalu był występ Mahotella Queens. To, co pokazały trzy wokalistki zespołu z RPA wprawiłoby w zakłopotanie prawdopodobnie wszystkie śpiewające panie w naszym kraju. Kosmiczna energia, niesamowita charyzma i wokal niosący się po Bałtyku aż do Szwecji sprawiły, że publiczność oszalała. A przecież królowe mają już po siedemdziesiąt lat! Strach pomyśleć, co się działo podczas koncertów Mahotella Queens trzydzieści lat temu.

Z Afrykankami mógł się równać tylko francuski Watcha Clan, którego występ zakończył się w sobotę po północy i był najbardziej energetyczną propozycją festiwalu. Marsylczycy w porywający sposób zaserwowali melanż dźwięków algierskich, żydowskich i bałkańskich opartych o elektroniczne (m.in. drum'n'basowe) bity. W ich utworach można było usłyszeć też hard-rockową gitarę elektryczną i agresywne syntezatory. Czwórka muzyków fantastycznie bawiła się na scenie, co rusz zmieniając instrumenty, razem śpiewając i tańcząc. Ta niezwykła energia udzieliła się także widzom (choć dla starszej publiczności klubowe rytmy okazały się zbyt nachalne).

Król kongijskiej rumby Mose Fan Fan nie poradził sobie psychicznie ze stratą dwóch muzyków, jaką poniósł podczas odprawy paszportowej. Mimo że frontman i perkusjonalista dawali z siebie wszystko, sam lider, delikatnie mówiąc, nie przejawiał entuzjazmu na scenie. Mose Fan Fan nie pojawił się podczas gdy zespół wyszedł na bis. Mimo to publiczność bawiła się świetnie, wykonując razem z wokalistą kongijskie (?) układy choreograficzne (choć skąd w Afryce "pozycja kangura", tego nikt nie wie). W pewnym momencie zespół na scenę zaprosił dwie dziewczęta (ostatecznie weszło pięć), które wzięły udział w spontanicznym konkursie "You can dance".

Dużym zaskoczeniem był występ kaszubskiego klezmer-bandu Bubliczki, który w trybie awaryjnym zastąpił cygański Kal. Zespół występował na Globaltice dwa lata temu i wówczas pozostawił po sobie nie najlepsze wrażenie. Okazało się, że Bubliczki odrobiły pracę domową. Zespół zrobił niewiarygodny postęp, a bałkańska sekcja dęta (trąbka, puzon, saksofon) porwały do tańca całą publiczność festiwalu. Czarnowski i spółka to wulkan kipiący energią, którego nie powstydziłby się żaden festiwal z muzyką etniczną. I choć występ tracił na energii podczas wykonywania partii wokalnych przez lidera, to i tak: czapki z głów.

Trochę szkoda, że na Globaltice tak mało jest zespołów wychodzących poza granice swojej "strefy komfortu". Zabrakło zespołów, które mieszałyby tradycję z nowoczesnością, szukały nowych brzmień czy to w muzyce elektronicznej czy jazzie. Mimo to uwielbiam globalticową atmosferę, na którą składają się pozytywna muzyka, radośni ludzie, piękna przyroda i jedzenie (ech te racuchy, ile trzeba było po nie stać w kolejce!).

Na zakończenie festiwalu w Teatrze Muzycznym zaprezentowała się Claudia Aurora - wschodzący głos portugalskiego fado. Urodzona w Porto, muzycznie dojrzała w Bristolu (tam też nagrała swoją debiutancką płytę i znalazła dwójkę z czworga towarzyszących jej muzyków). Brak klimatyzacji sprawił, że na koncercie panował klimat iście tropikalny. Urok portugalskiej śpiewaczki i lekkość, z jaką zespół wykonywał kolejne piosenki pozwoliły jednak przetrwać publiczności półtoragodzinny występ w dobrych nastrojach. Warto było - na bis zespół wykonał utwór "Primavera" bez mikrofonów, stojąc dosłownie metr od widowni. Ten intymny występ dał widzom możliwość przeniesienia się w przestrzeni do jednego z domów fado, gdzie tak właśnie, akustycznie, wykonuje się te pieśni. To było piękne zakończenie Globaltiki.

Publiczność podczas festiwalu bawiła się nie tylko pod sceną.


Kosmiczna energia, niesamowita charyzma i porywający wokal to elementy występu grupy Mahotella Queens.

Opinie (15) 1 zablokowana

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

20

września

Polska muzyka filmowa Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

24

września

Airbourne Gdynia, Klub Ucho

27

września

Red Box Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Aquaman i Green Lantern na okładkach z Gdańskiem w tle
Aquaman i Green Lantern z Gdańskiem w tle
David Garrett: Jestem szczęściarzem, że mam tak fantastyczną publiczność
David Garrett: Jestem szczęściarzem

Kulinaria

Darmowa kranówka w restauracji: tak czy nie?
Kranówka w restauracji: tak czy nie?
Weekend Kulinarny: czas promocji w gdyńskich restauracjach
Nadchodzi Weekend Kulinarny w Gdyni

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: festiwal filmowy w Gdyni, dzień otwarty schronów, weekend kulinarny
Planuj tydzień: nudy nie będzie

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Stara Apteka to: