Wiadomości

Metropolia znowu była okey. Podsumowanie

Relacja z poniedziałkowego widowiska w Centrum św. Jana.


Trójmiejscy artyści znów pokazali, że mimo artystycznych różnic i środowiskowych niesnasek w ciągu kilku ostatnich dni grudnia potrafią wspólnie, ponad podziałami stworzyć wyjątkową imprezę. Na Metropolia jest Okey od piątku do poniedziałku przez trójmiejskie sceny przewinęło się kilkudziesięciu wykonawców.



Symbolicznym zwieńczeniem idei festiwalu, która ma jednoczyć nie tylko mieszkańców Gdańska, Gdyni i Sopotu, ale i artystów, było poniedziałkowe widowisko w Centrum św. Jana. Celem inscenizacji wyreżyserowanej przez pracowników naszego portalu było ukazanie różnorodności trzech miast składających się na Trójmiasto.

Występ Cappelli GedanensisIrkiem WojtczakiemBorysem Kossakowskim był próbą sięgnięcia po muzykę dawną i przeniesienia jej w XXI wiek - wiek komputerów, postmodernizmu i swobodnej improwizacji. Reprezentacja Sopotu: Krzysztof Leon DziemaszkiewiczTemplez (ex-Ebola Ape), podobnie jak grupa Traffic Design wykorzystała symbole religijne, by ukazać je w niecodziennym świetle. Ci pierwsi pokazali, jak religia może spętać i oszołomić człowieka. Ci drudzy - jak ważne wartości zamazywane są beztrosko przez kulturę uliczną. Całość zakończył akustyczny występ zespołu Blindead, do muzyki którego wizualizacje przygotował reprezentant Gdyńskiej Szkoły Filmowej - Filip Ignatowicz, co w sumie ukazało Gdynię jako polskie Seattle.



Od piątku do niedzieli w trzech klubach: Sfinks700, Ucho i Parlament odbyła się część muzyczna festiwalu. Bez wątpienia najważniejszym jej wydarzeniem był niedzielny występ zespołu Kobiety, który odbył się z okazji 15-lecia działalności artystycznej muzyków. Grzegorz Nawrocki i spółka zagrali dobrze znane słuchaczom przeboje, wśród których znalazł się oczywiście hit "Marcello". Na scenie nie zabrakło gości, wśród których znalazł się m.in. Olo Walicki czy Olaf Deriglasoff.

Przed rozpoczęciem koncertu na scenie Parlamentu wręczono wyróżnienie dla zwycięzcy plebiscytu "Pomorska Płyta 25-lecia". W głosowanie internautów najlepszym albumem okazał się krążek "Bzzzzz" zespołu O.N.A. Odbierający nagrodę gitarzysta, Grzegorz Skawiński przyznał, że zespół to już historia, jednak nie krył radości: - Myślę, że ta płyta specjalnie się nie zestarzała, to także mój ulubiony album O.N.A. Byliśmy wtedy w szczytowej formie - dodał.

Wydarzeniem sobotniej części festiwalu w Uchu był pełen nieskrępowanej muzycznej energii występ Tymon & The Transistors. Tymański ze swoimi muzyki całkowicie poddali się muzyce i radości z niej płynącej - ze sceny poleciał tylko pozornie karkołomny miks rocka, reggae czy disco. Świetnie radzili sobie również z improwizacjami na bazie coverów klasyki rocka, jak np. "Space Oddity" Davida Bowiego.

Warto również podkreślić sobotni powrót zespołu Groovekojad, kilkanaście lat temu czołówki polskiego funku. W odświeżonym składzie obok dawnego wokalisty, Glenna Meyera występuje m.in. Igor Falecki, genialny 12-letni perkusista, syn basisty grupy.



Ogromnym zainteresowaniem cieszyła się niedzielna teatralno-muzyczna odsłona festiwalu pt. "Śpiewający aktorzy". Premierowy program pt. "I'm Calling You" z aranżacjami filmowych przebojów (m.in. z filmów "Jesus Christ Super Star", "Blues Brothers" czy serii o "Jamesie Bondzie") przygotowali aktorzy trójmiejskich teatrów, m.in. Krzysztof Wojciechowski, Renia Gosławska, Sylwia Góra Weber, Edyta Janusz-Ehrlich, Anna Kociarz, Magdalena Smuk i Rafał Ostrowski. Publiczność była zachwycona wykonaniem i świetną atmosferą imprezy.

Nadkomplet publiczności przyciągnęła do Ratusza Staromiejskiego Impro Miazga, czyli spotkanie czterech grup improwizujących w Trójmieście: Abordażu, Histerii, Improskładu i Peletonu.

Wprawdzie grupa Peleton osłabiona była brakiem Wojciecha Tremieszewskiego, ale i tak, podobnie jak pozostałe, stanęła na wysokości zadania. Bo improwizatorzy w składzie Ewa Czernowicz, Małgorzata Różalska, Karolina Rucińska, Małgorzata Tremiszewska, Wiolka Walaszczyk, Mariusz Babicki, Szymon Jachimek, Paweł Kukla, Łukasz Ławniczak, Kacper Ruciński, Jakub Śliwiński, z akompaniującym im Hubertem Świątekiem to w praktyce drużyna W Gorącej Wodzie Kompanów. Ekipy, która przez kilka lat niestrudzenie przecierała szlaki impro w Trójmieście. Tym razem były krótkie formy, była dłuższa, 40-minutowa historia i dwa improwizowane stand-upy na ten sam temat w wykonaniu Wiolki Walaszczyk i Kacpra Rucińskiego. W podwójnej roli uczestnika i prowadzącego wystąpił Jakub Śliwiński.

Ale to jeszcze nie koniec Metropolii. We wtorek czeka nas Dzień Tańca pod wdzięczną nazwą "Święty Jan tańczy". Zobaczyć będzie można: Suitę Chopinowską w wykonaniu duetu klasycznego: Witold Biegański i Paulina Magier, Teatr Amareya wraz z Gośćmi wykona prezentowany m.in. we Francji spektakl "Ofelia Remix" na podstawie "Hamleta" Wiliama Szekspira i "Die Hamletmachine" Heinera Müllera, a na koniec pokazane zostanie przedstawienie "Jesteśmy tacy jak inni" w reżyserii Anny Steller. Początek we wtorek 30 grudnia w Centrum św. Jana o godz. 19. Wstęp wolny.

Z kolei w Ratuszu Staromiejskim o godz. 18 zagra AKME Piano Quartet w składzie: Paula Preuss (skrzypce), Karol Sienkiewicz (altówka), Maria Wiśniewska (wiolonczela), Ewa Sarwińska (fortepian). W programie m.in. Kwartet fortepianowy g-moll Wolfganga Amadeusza Mozarta czy cz. IV (Rondo alla Zingarese) I Kwartetu g-moll op. 25 Johannesa Brahmsa. Wstęp również jest wolny.

Pełna relacja z Dnia Trojmiasto.pl.

Opinie (18)

  • Forma metropolii idzie w dobrą stronę (5)

    Jak jeszcze skończycie z nepotyzmem to będzie naprawdę dobra impreza. Rok w rok Tymański i sp., koledzy Boryska, Borysek i te same nazwiska twórców z tzw. trójmiejskiej gitarowej alternatywy. Ale fajnie że pojawiają się nowe rzeczy i koncerty nie są przeładowane ilością kapel.

    • 21 7

    • z neopotyzmem nie skończą

      bo kasa jest publiczna , więc ktoś (czyli nasi) musi zarobić

      • 13 1

    • z tym nepotyzmem to taki żarcik, jak mniemam?

      na metropolie przestałem chadzać jakieś 3 lata temu, kiedy jeszcze do imprezy dopuszczano wykonawców spoza świty, od tego czasu z każdym rokiem jest tylko szczelniej

      • 4 3

    • Niestety impreza idzie w złą stronę (1)

      Wywalić Tymona

      • 6 6

      • akurat Tymon ma coś do powiedzenia w tym towarzystwie, reszta nie skalała się szkołą, nutami i ćwiczeniem, a jedyne (podkreślam: jedyne) co potrafi to improwizować bez tematu

        • 4 5

    • Łapy precz od Tymona. Ograniczeni popkulturowcy...

      • 5 6

  • Wejście na spektakl (1)

    Szkoda, że organizatorzy nie napisali wcześniej, że wejście na spektakl/koncert śpiewający aktorzy... To i owszem wstęp wolny ale liczba miejsc ograniczona i tylko na miejsca siedzące!!! Takie rzeczy się umieszcza na stronie internetowej zapraszając potencjalnych uczestników!!!
    I jeszcze niestosowna uwaga jednego z panów aktorów... Na spektakl przychodzi się punktualnie. My staliśmy na zewnątrz przed godziną w! Ale drzwi zamknięto!!! Wewnątrz były miejsca stojące, ale podobno ochrona sobie nie życzyła.
    Ot kultura w metropolii!

    • 13 8

    • Metropolia

      A w kinie, czy w teatrze też są miejsca stojące? Zastanów się zanim coś napiszesz.

      • 0 0

  • Czy szanowni redaktorzy mogliby przybliżyć, na czym polegają "środowiskowe niesnaski" (2)

    o których enigmatycznie piszą na początku artykułu?

    • 15 1

    • (1)

      w skrócie chodzi o to że Borysa K., Przemysława G. i paru skoligaconych z ich portalami muzyków szczerze nie znosi reszta środowiska w Trójmieście

      • 17 2

      • ciekawe kto zminusowal, hahahahaha

        • 5 2

  • Zespół Kobiety jak zwykle dał czadu!! Było super!!

    • 4 4

  • Cappella się chyba pogubiła.

    Pentagram i Cappella. Gratulacje.

    • 9 0

  • Hahaha! Kossakowski gra z PUSH'em na poziomie (1)

    przedszkolaka! Kto taką amatorszczyznę dopuścił? Toż to wstyd. Wielu DJi ma to w małym palcu, a ten biedak garbi się i wpatruje w komputer odtwarzając sample. Widać, że się dopiero uczy. Współczuję C. Gedanensis, że dała się wmanewrować w takie coś. To jednak krok wstecz.

    • 9 2

    • Obecnie bohaterem nie jest ten który już umie, ale ten, kto dopiero się uczy.
      .

      • 2 0

  • Wytańczona metropolia niestety znów NIE ok.

    Co to za podsumowanie zrobione przed końcem imprezy zamiast po? A na końcu coroczny dzień tańca i jak co rok znowu organizacyjna klapa, wszystko popsute. Powiedziałbym, że to nadwyraz przykre, bo artystycznie te wydarzenie stoi na całkiem dobrym poziomie.

    Oba spektakle pokazane w świętym Janie (poprzedzone pseudobaletem) na pewno ciekawe ale dostrzeżenie wartości w tych dziełach wymaga jednak sporo filozoficznej otwartości. W "zremiksowanej", sfeminiowanej Ofelii , ekstremalnej scenicznie, wyczuwa się jakiś klimat myśli francuskiej (nawet bez uwzględniania tego z jakim przeznaczeniem została pierwotnie przygotowana). Trudno na przykład zarzucić, że nie ma dramaturgii w "zasztyletowaniu swoich własnych bal-oników" przez Kamińską. Całość o wiele lepsza niż inne niedawne, mocno chybione produkcje teatru Amareya. Co do "jesteśmy tacy jak inni " trochę w tym jakby, podejścia typu "obcy jest w nas" a'la Julia Kristeva, Leon znów zagrał w "białe i czarne". Nie wiem jednak czy artyści trafili do widzów ze swoimi dość enigmatycznymi pomysłami do widowni. Zaskoczyło trochę pojawienie się Biedronia, którego raczej nie widuje się na off-ie.

    Natomiast jak zwykle dzień teatru tej imprezy został totalnie spie***ny organizacyjnie. Przed rokiem w Sopocie na sali nie mieściła się publiczność a hałas z zewnątrz był nadwyraz dokuczliwy. Widzowie przeklinali organizatorów i wydawało się, że już gorzej być nie może - a oto proszę jednak może być jeszcze gorzej. W tym roku obiekt przestronny za to temperatura taka, że trudno było nie przymaznąć do siedzenia. Niektórzy siedzieli w czapkach i rękawiczkach ale nawet dwie kurtki nie chroniły przed nadwyraz dokuczliwym zimnem. Trzeba przyznać, że to bardzo skutecznie psuło odbiór tego co pokazano. No może artystom skaczącym po scenie było cieplej ale mimo wszystko nie chciałbym być w ich skórze - wszak do gołej skóry w tej temperaturze się rozbierali. Muszę sprawdzić na alegro czy ktoś oferuje "grzejniki teatralne" a organizatorów następnym razem proszę o wyraźne oznaczenie na plakatach, że impreza odbywa się w temperaturze mnus 20 stopni C tak by można było się odpowiednio przygotować (chociaz kupić kalesony termoizolacyjne i ciepłe majtki). Inny skutek zmiany lokalizacji to jak zauważyłem - znacznie skoczyła średnia wieku widowni, więcej jak się zdaje przyszło ludzi "przypadkowych". Nie wiem więc jaki był sens prezentacji tych przedstawień w tym obiekcie - rozumiem, że chodziło o wykorzystanie przestrzeni do celów scenicznych i wpisanie się z klimatem widowisk w scenerię architektury obiektu. Ale mimo wszystko może trzeba było się najpierw zastanowić, że jest zima. No rozumiem - jest zima ... więc musi być zimno.

    • 4 1

  • Co za beznadzieja

    Bardzo żałuję straconego czasu - specjalnie pojechałam z Gdyni zachęcona zapowiedziami, "Dzień tańca" wydawało się, że będzie coś wartego obejrzenia. To było dno a nawet szlam poniżej dna. To kretyńskie skakanie na scenie,a potem jeszcze obrzucenie widowni pierzem. Bez sensu i bez treści.

    • 1 0

  • no tak...

    to co zobaczyłem w relacji powyżej z dnia trójmiasta.pl jest niestety bez życia i wymyślone jakieś...ciekawi mnie dlaczego Irek przecież zdolny muzyk podjął sie takiego zadania...bycie "scyzorykiem szwajcarskim", który gra na flecie, dyryguje, saksofonuje nie wychodzi na dobre ponieważ traci się charakter swój własny...dlatego Marc Ribot podczas koncertów gra "zaledwie" albo "tylko" na gitarze...a powiedzmy Medeski poświęca swój talent i uwagę grze na organach zostawiając bass i bębny kolegom...to wyzwanie z chórem i powiedzmy szczerze "nie wybitnym" obsługujacym komputer i sample nie dało rady i z relacji wygląda dość mizernie. Koledzy z Kolibek też zostali namówieni/wciągnięci nie wiadomo dlaczego do obmalowania świętego obrazka w niewiadomo jakim kierunku. Jak już artysta podejmuje sie publicznie wykonać dzieło to niech ono będzie czymś istotnym...inaczej jest zaledwie wypełniaczem tapetą na potrzeby zdarzenia...o wizualiach z napisami gdańsk i sopot nie wspomnę...nawet jeśli to uznać za kampowe i ironiczny kicz to beznadziejny to visual art...Leon niby dał radę, ale to było już kiedyś gdzieś obejrzane i bardzo zachowawcze w kontekście klasycznych bardziej radykalnych wcześniejszych występów Leona i nie mówie tu o przyodzieniu na rzecz kościoła...na koniec tego widowiska multimedialnego (jak to zostało anonsowane) zagrał zespół smętnie faktycznie bez prądu w języku trudno zrozumiałym...dialekt kaszubski?. Po Nirwanie albo Soundgarden (równie przecież grajacych swego czasu unplugged) ci panowie w takim stylu mogą zaledwie kołysać do snu. Bez prądu nie znaczy bez energii. hm. / coż więcej...

    • 2 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

04

grudnia

04

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Kultura

Kulinaria

Jedzenie do domu: testujemy słoiki z restauracji
Jedzenie do domu: testujemy słoiki

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Która z tych osób nie urodziła się w Trójmieście?