• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Recenzja filmu "W głowie się nie mieści 2". To znów działa!

Tomasz Zacharczuk
14 czerwca 2024, godz. 11:00 
Opinie (23)

Trudno uwierzyć w to, że od premiery jednej z najlepszych animacji Pixara minęło już dziewięć lat. Jeszcze trudniej było uwierzyć w to, że podjęto niebywale trudne wyzwanie nakręcenia kolejnej opowieści o rozrabiających w umyśle małej Riley emocjach. A to natomiast, że kontynuacja w znacznym stopniu dorównuje poziomem pierwszemu filmowi, to już w ogóle w głowie się nie mieści. Jeżeli nie potraficie dogadać się z waszym dojrzewającym i buntującym się dzieckiem, to warto wybrać się razem do kina właśnie na ten seans. Jemu i wam wyjdzie to na zdrowie, a do tego będziecie się świetnie wspólnie bawić.



Jak stworzyć atrakcyjną wizualnie i angażującą fabularnie bajkę, która poza walorami estetycznymi będzie w równie dużym stopniu urzekać emocjami oraz mądrością, a do tego trafi w gusta małych i dużych widzów? Coś na ten temat wie Pixar, który od wielu lat wypuszcza prawdziwe animowane perełki. W 2015 roku słynna wytwórnia rozbiła jednak bank. "W głowie się nie mieści" zasłużenie stało się ogólnoświatowym przebojem, którym zachwycali się nie tylko kinomani, ale nawet psychologowie. Bo jak lepiej wytłumaczyć maluchom, co siedzi w ich głowie, jeśli nie za pomocą pociesznych stworków obrazujących poszczególne emocje?



Radość, Smutek, Odraza, Gniew i Strach pokazały maluchom, że odczuwanie wszystkich tych stanów jest nie tylko naturalne, ale wręcz potrzebne, by kształtować własną osobowość i lepiej rozumieć otaczający ich świat. Była to nie mniej cenna lekcja również dla rodziców, którym twórcy oscarowej animacji, nawet jeśli trochę łopatologicznie, to całkowicie zasadnie wyjaśniali rolę dorosłych w rozumieniu, pielęgnowaniu i rozbudowywaniu dziecięcej wrażliwości. Co prawda epilog "W głowie się nie mieści" delikatnie sugerował, że historia małej Riley i jej rozbrykanej załogi może doczekać się kontynuacji, to mało kto wierzył, że stanie się to faktem, a przede wszystkim, że uda się podtrzymać maksymalnie wyśrubowany poziom "jedynki".

Emocji jest więcej, w głowie (Riley) ledwie się to mieści



Tymczasem reżyser drugiej części, czyli Kelsey Mann, nie tylko umiejętnie wykorzystał sprawdzone zagrywki swego poprzednika, Pete'a Doctera (który tym razem skupił się na produkcji filmu), ale doskonale wiedział, w jakim kierunku poprowadzić główną historię i jak obudować ją nowymi wątkami. I trzeba przyznać, że nie było to specjalnie trudne zadanie, bo moment, w którym kończy się "jedynka", samoistnie narzucał masę świeżych pomysłów na fabułę "dwójki". To pod koniec pierwszego filmu bohaterowie odkrywają na uczuciowej konsoli Riley przycisk "dojrzewanie". A że to okres, w którym hormony buzują, emocje kipią, a myśli drążą astralne tunele, to materiału na dalszą opowieść było pod sufit.

W drugiej części "W głowie się nie mieści" pojawiają się nowe postaci. Riley dojrzewa, a dotychczasowe emocje nie są już w stanie bez wsparcia stawić czoła nowym wyzwaniom. W drugiej części "W głowie się nie mieści" pojawiają się nowe postaci. Riley dojrzewa, a dotychczasowe emocje nie są już w stanie bez wsparcia stawić czoła nowym wyzwaniom.
I faktycznie urocza Riley wkracza w ten etap życia, w którym rodzice schodzą na dalszy plan, podczas gdy ten pierwszy zapełniają przyjaciółki, a także nastoletnie ambicje, marzenia i plany. Dziewczyna wraz z dwiema najlepszymi kumpelami wyjeżdża na hokejowy obóz. Marzy o dostaniu się do uczelnianej drużyny, choć jednocześnie musi przeboleć fakt, że to ostatni wspólny wypad z koleżankami, które zdecydowały się już na wybór innej szkoły. Dla Riley te wszystkie sytuacje to kompletna nowość, a w ich opanowaniu na pewno nie pomaga okres dojrzewania, przez który właśnie przechodzi. Sporo więc dzieje się wewnątrz jej głowy. W centrum dowodzenia emocjami do znanej już z "jedynki" zgrai stworków dołącza zupełnie nowa ekipa.

Zazdrość, Olewka, Obawa i Żenada mocno namieszają i sprawią, że Radość, Smutek, Strach, Gniew i Odraza poczują się odstawione na boczny tor. Pojawienie się czterech nowych emocji to oczywiście konsekwencja dorastania Riley, ale to także świetny zabieg urozmaicający fabułę i gwarantujący wiele kolejnych przygód oraz podróży po umyśle 13-latki. Nowe postaci nie tylko wizualnie prezentują się znakomicie i nie odbiegają pod tym względem od dobrze już przez nas zapoznanych bohaterów, ale mają bardzo realny wpływ na przebieg zdarzeń i nawet jeśli mocno czasami komplikują życie Riley, to niemal z miejsca zyskują naszą sympatię. To pierwszy tak widoczny, ale niejedyny atut "W głowie się nie mieści 2".

Pierwsza część znakomicie tłumaczyła emocje małego dziecka. Druga skupia się już na nastolatkach. A że jest to wiek, w którym wszystko w naszym organizmie buzuje, to materiału na opowieść nie brakuje. Pierwsza część znakomicie tłumaczyła emocje małego dziecka. Druga skupia się już na nastolatkach. A że jest to wiek, w którym wszystko w naszym organizmie buzuje, to materiału na opowieść nie brakuje.

Druga część wygląda i brzmi świetnie



Kolejne argumenty przemawiające za tym, że znów mamy do czynienia z doskonałym familijnym kinem, to już trochę powtórka z rozrywki, ale wciąż w okazałym wydaniu. Raz jeszcze wędrujemy po zakamarkach wyobraźni, przekonań i myśli głównej bohaterki. Odwiedzamy dobrze już znane miejsca, ale wraz z emocjonalną ekipą zaglądamy też w nowe, równie atrakcyjne i zabawnie wymyślone lokalizacje. Co prawda wyczekiwanego przez niektórych powrotu Bing Bonga nie ma (smuteczek), ale pojawia się kilku nowych znajomych, spośród których przynajmniej dwóch rozbawi widzów do łez (moim zdecydowanym wygranym w tej kategorii jest fenomenalny Piterek!).



Cała reszta "W głowie się nie mieści 2" do złudzenia przypomina już sprawdzone patenty "jedynki", czyli znów wszystko wygląda przepięknie, w tle słychać znakomicie dobraną do danych momentów muzykę, a polski dubbing ponownie nie zawodzi (wraca stara ekipa z Sochą, Pazurą, Ostaszewską, Preis i Kuśmiderem, ale nowi - Sarzyńska, Bernat, Wolańska - też dają radę).

Jeśli można co nieco zarzucić drugiej części to jest to, że sposób poprowadzenia fabuły i pomysł na emocjonalny (a jakże) finał to takie "kopiuj-wklej" z tego, co już widzieliśmy 9 lat temu. Zabrakło odrobiny świeżości i autorskich pomysłów Manna oraz jego scenarzystów. Czy są to jednak elementy, które przeszkadzają w seansie i dobrej zabawie? Absolutnie nie.

Mamy do czynienia ze świetną kontynuacją, która przede wszystkim stawia na sprawdzone patenty "jedynki". To naprawdę zabawne kino dla małych i dużych, podszyte dodatkowo mądrymi treściami. Mamy do czynienia ze świetną kontynuacją, która przede wszystkim stawia na sprawdzone patenty "jedynki". To naprawdę zabawne kino dla małych i dużych, podszyte dodatkowo mądrymi treściami.

To znów kino, które bawi, ale i mądrze uczy o emocjach



Wspomnianej dobrej zabawy jest w "W głowie się nie mieści 2" pod dostatkiem. Dowcip i samo poprowadzenie historii są na tyle dopracowane, że zadowolą zarówno starszą, jak i młodszą część widowni. Warto jednak pamiętać o tym, że o ile pierwsza część była skrojona pod najmłodsze dzieci i ich rodziców, o tyle "dwójka" dostosowana jest do publiczności w wieku ekranowej Riley. To właśnie nastolatkowie i nieco starsi widzowie wypełnili salę podczas pokazu, który odwiedziłem. Maluchów na widowni nie było zbyt wielu i sądząc po ich reakcji, ta akurat część mogła tym razem nie do końca trafić w ich gusta.

Film Kelseya Manna z całą pewnością natomiast trafił dokładnie w ten rejestr emocji, które każdy z bardziej doświadczonych widzów kojarzy z etapów własnego dojrzewania. "W głowie się nie mieści 2" to znów niezwykle mądre i pouczające kino, w którym element dydaktyczny i terapeutyczny fantastycznie funkcjonuje obok humoru i akcji.

Filmy dla dzieci w Trójmieście



To jednocześnie triumfalny powrót Pixara, który w ostatnich latach nie wypuścił żadnego większego przeboju i trochę zaczynał zjadać własny ogon. I choć te wszystkie nowe emocje w "Inside Out 2" pojawiają się na ekranie, to nie ma tu Żenady, ogląda się to bez Olewki i jakiejkolwiek Obawy o jakość, a Zazdrość, jeśli się pojawia, to tylko u starszych widzów w stosunku do tych młodszych. O to, że mają w głowie ten olbrzymi, ale jakże beztroski emocjonalny bałagan, na którego uprzątnięcie dopiero nadejdzie odpowiedni czas. O, i wkradła mi się Nostalgia.

8/10   Ocena autora
+ Oceń film

Film

8.6
25 ocen

W głowie się nie mieści 2 (4 opinie)

(4 opinie)
animacja, komedia

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (23)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Jarmark św. Dominika (28 opinii)

(28 opinii)
jarmark

II Baltic Opera Festival 2024 (1 opinia)

(1 opinia)
33 - 280 zł
opera / operetka, festiwal teatralny

28. Międzynarodowy Festiwal Szekspirowski

70 - 120 zł
Kup bilet
festiwal teatralny

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Największy teatr w Gdyni to: