Wiadomości

Sylwester w maju, czyli mieszkańcy Trójmiasta świętują luzowanie obostrzeń

Goście w ogródku Ministerstwa Wódki i Śledzia zasiedli już kilka minut po północy 15 maja.
Goście w ogródku Ministerstwa Wódki i Śledzia zasiedli już kilka minut po północy 15 maja. fot. Facebook Ministerstwo Wódki i Śledzia

Tysiące ludzi spędzających czas w stoczni i innych modnych trójmiejskich miejscówkach, tętniące życiem do późnych godzin nocnych knajpy, kolejki do ogródków gastronomicznych i powszechna euforia - tak Trójmiasto obchodziło częściowe otwarcie branży gastronomicznej będące efektem poluzowania przez rząd obostrzeń pandemicznych. Nasi reporterzy byli na mieście, dziękujemy też naszym czytelnikom, którzy dzielili się swoimi spostrzeżeniami, zdjęciami i filmami w Raporcie Trójmiasta.



Czy spodziewałe(a)ś się takiego szturmu na restauracje i imprezy?

nie, myślałe(a)m, że będzie się wszystko stopniowo rozkręcać 15%
raczej tak, ale nie aż takiej frekwencji 24%
tak, każdy chciał już w końcu odreagować 61%
zakończona Łącznie głosów: 1641
Siedem miesięcy zamknięcia w domach wystarczy - tak stwierdziło tysiące mieszkańców Trójmiasta. Wyjście z domu miało wymiar niemal symboliczny, ludzie tańczyli na ulicach, spontanicznie wpadali sobie w ramiona, śpiewali, krzyczeli, niektórzy nawet odpalali fajerwerki.

- Atmosfera jak w Sylwestra, dawno nie widziałam na ulicy tylu szczerze radosnych ludzi. Ale nie była to radość powierzchowna, taka chwilowa. To było swoiste ujście emocji i ulga po zrzuceniu kajdanów. Widziałam nawet ludzi symbolicznie palących maseczki. Nie ma się co dziwić, że po tylu miesiącach zamknięcia, życia w niepewności i izolacji, ludzie wychodzą, by przypomnieć sobie, że życie społeczne, przebywanie wśród innych ludzi, nawiązywanie relacji jest jednym z fundamentów człowieczeństwa - mówi Monika, studentka zarządzania spotkana na otwarciu Ulicy Elektryków.

Stocznia oblężona



O hucznym otwarciu Ulicy Elektryków pisaliśmy dzisiaj rano. Takiej atmosfery nie było w tym miejscu chyba nigdy, a kolejki do wejścia ustawiały się tam do późnych godzin nocnych. Organizatorzy wpuszczali ludzi rotacyjnie, by nie dopuścić do przekroczenia dozwolonego limitu osób, ale imprezowiczom to nie przeszkadzało. Zarówno w środku, jak i w długiej kolejce panowała euforyczna atmosfera.

Podobnie było po sąsiedzku, w 100czni, gdzie już w południe zaczęli zbierać się złaknieni rozrywki fani tego miejsca. W tym roku 100cznia mocniej stawia na ekologię, a miejscowy ogródek mocno się zazielenił. Całość podlewana będzie zbieraną wcześniej deszczówką, a już niedługo w skład potraw serwowanych w 100czni wejdą warzywa uprawiane w 100czniowej szklarni. Podczas otwarcia goście mogli zapoznać się z szeregiem nowych inicjatyw, jak reaktywowana Layup Galeria, kreatywna przestrzeń, której wyróżnikiem jest sztuka uliczna, sklep Kup'Sę, oferujący obrania vintage z drugiej ręki, czy boisko do koszykówki. Nie zabrakło foodtrucków, lodów rzemieślniczych i oczywiście muzyki serwowanej przez świetnych DJ-ów.


Kolejki do restauracji



Od samego rana w sobotę drzwi dla gości otworzyły też restauracje, które przyszykowały ogródki, tarasy. Niektóre z nich otworzyły się już minutę po północy. Każdy zachęcał do wizyty, w ofertach specjalne ogródkowe menu, niektórzy kusili muzyką na żywo, atrakcjami dla dzieci, ale tak naprawdę dodatkowe zachęty nie były potrzebne.

- To już dziś! Gastro feta. Lećcie do ulubionych knajp - pijcie, bawcie się i zamawiajcie kotleta! Nasz ogródek dziś pęka w szwach od samego rana - tak do wizyty nie tylko u siebie zachęcał właściciel Całego Gawła w Sopocie.
Do tego lokalu, ale też do wielu innych, ustawiały się kolejki, a ludzi nie odstraszył nawet padający deszcz i często konieczność długiego oczekiwania na zamówienie.

- Pomimo pogody wszystkie miejsca od rana mamy zajęte. Ludzie cierpliwie czekają w kolejce, widać, że są stęsknieni życia towarzyskiego, rozmów, spędzania czasu wspólnie w swoich ulubionych miejscach. Przygotowaliśmy specjalnie na otwarcie nasze klasyki z menu oraz kilka nowości. Pracujemy na pełnych obrotach, nie ustrzegliśmy się przed drobnymi wpadkami, które szybko eliminujemy, ale z drugiej strony spotykaliśmy się z serdecznością i zrozumieniem naszych gości - mówiła wczoraj Martyna Rosiek z restauracji Muszla w Gdyni.

Pogoda nie była przeszkodą



Życiem tętniły popularne w Trójmieście miejscówki. W Gdyni oblegany był nie tylko Bulwar Nadmorski, ale również ulice StarowiejskaAbrahama, gdzie znajdują się takie lokale, jak
AleBrowar, Czerwony Piec, Mora Bistro, Desdemona czy Pieterwas Krew i Woda.

- Nasz ogródek, z uwagi na obowiązujące obostrzenia, ma ograniczoną liczbę miejsc do 12. Choć pogoda nas w ten pierwszy weekend wolności nie rozpieszcza, to praktycznie cały czas wszystkie miejsca mamy zajęte. Goście przychodzą głównie na smaki, za którymi tęsknili, tj. zupa tajska, tuńczyk z grilla, macka kalmara. Ale też na nowości sezonowe, np. chłodnik. Rezerwacji na stoliki w ogródku nie przyjmujemy, ale goście już rezerwują stoliki na 28 maja i dni kolejne, kiedy będziemy mogli ich przyjąć w środku. Przetrwanie tych siedmiu miesięcy nie było łatwe. Udało się dzięki wielkiej determinacji naszej i naszej załogi oraz wsparciu gości. Czekamy już wszyscy na 28 maja i na powrót do pracy na pełnych obrotach - mówi Marta Pieterwas, współwłaścicielka restauracji Krew i Woda.

"Monciak" jak w sezonie



W Sopocie od razu zapełniły się ogródki na popularnym "Monciaku", o czym informowali nasi czytelnicy w Raporcie.

Nie brakowało też spacerowiczów, ulicznych artystów, a w powietrzu unosił się aromat potraw konsumowanych w ogródkach. "Monciak" oraz boczne uliczki żyły do późnych godzin nocnych, wielu ludzi spędzało czas w ogródkach takich lokali jak: Cafe Ferber, Spatif, Wiśniewski, Prosty Temat, Błękitny Pudel, Tapas de Rucola, czy BOTO. Spragnieni zabawy ludzie bawili się i tańczyli na ulicy, było radośnie i kulturalnie.



Goście chętnie też odwiedzali lokale przy plaży oraz poza głównym, sopockim szlakiem imprezowym. Prawie 300 osób zebrało się w ogrodzie klubu HAH - w tle leciała muzyka, był grill i klimat do spokojnych rozmów. Działo się też w Kamiennym Potoku, gdzie funkcjonuje strefa Chillout Sopot - muzyka na żywo grana przez DJ-a, koncert, burgery i inne przysmaki, prosecco van, strefa relaksu i wiele innych atrakcji czekało na gości tego ogródka.


W Gdańsku ludzi przybywało z każdą godziną



Największa fala ludzka przewinęła się jednak przez Gdańsk. Działo się nie tylko na Elektryków i 100czni, ale też na popularnej Lawendowej. Ludzi było tak dużo, że w pubie Pułapka... zabrakło piwa.

- Nie wiemy, co napisać. Kto z nami był, ten wie. WOW! Przepraszamy, nie otworzymy jutro, w poniedziałek też nie. Nie mamy piwa - piszą na swoim Facebooku właściciele Pułapki.


Także Wyspa Spichrzów cieszyła się dużym zainteresowaniem. Większość lokali w tym miejscu dysponuje przeszklonymi tarasami, co jest sporym atutem i zachętą dla gości, zwłaszcza w czasie takiej pogody, jak w ten weekend. Ulice PiwnaChlebnicka, Szeroka, Długi Targ, Długie Pobrzeże, Ołowianka - tam, gdzie były ogródki, tam byli goście. Ludzi, zwłaszcza młodych przybywało z każdą godziną, wielu z nich w lokalach na Głównym Mieście robiło rozgrzewkę przed imprezą na Ulicy Elektryków czy 100czni.

- Na mieście był prawdziwy armagedon, tłumy większe niż podczas Jarmarku Dominikańskiego, dawno czegoś takiego nie widziałem. Wyglądało to tak, jakby 80 procent wszystkich młodych ludzi w Gdańsku wyszło wczoraj z domów - mówi Rafał, nasz czytelnik, który wybrał się wczoraj do kilku barów w centrum Gdańska. - Gigantyczne kolejki po drinka, bez szans na miejsce siedzące, plus kłopoty z zamówieniem taksówki. Po godz. 1 w nocy nie było możliwości zamówienia jej z Targu Węglowego, czy z okolic Forum Gdańsk w centrum. Przez 30 min się nie udało, w końcu poszedłem pieszo na ul. Armii Krajowej i tam udało się złapać taxi, ale premium, więc za dużo wyższą cenę. Tak czy tak, było warto!

Taksówki kursowały non stop



Słowa Rafała, potwierdzają kierowcy taksówek, którzy kursowali po całym Trójmieście i w końcu, po wielu chudych miesiącach mogli liczyć na godziwy zarobek.

- To był ciężki, intensywny dyżur, ale na pewno o wiele przyjemniejszy niż w normalny dzień imprezowy. Pracowałem prawie 24 godziny, z przerwą na trzygodzinną regenerację. Praktycznie nie miałem przestoju w zamówieniach, jeden kurs kończyłem, drugi już czekał. Tak jak zazwyczaj kursy nie są dalekie, tak teraz nie brakowało przejazdów z Gdańska do Gdyni, a nawet do Redy. Pracę skończyłem dzisiaj o 9 rano. Ludzie bardzo serdecznie, radośni, komunikatywni, nie było zbyt wielu pijanych - mówi Aleksander, kierowca Ubera.
A Ci, którzy z alkoholem nieco przesadzili, dziś również nie narzekają.

- Po tych siedmiu miesiącach zamknięcia pubów, co miały trwać 2 tygodnie, to i kac jest przyjemniejszy - pisze na swoim facebookowym profilu Sylwek, fotograf z Gdańska.

Policja ostrzega i apeluje



Entuzjazm i radość ludzi jest wielka, ale nieco gaszą je służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo. Mimo poluzowania obostrzeń, policja przez cały weekend prowadzi kontrole. Jak informuje Komenda Wojewódzka Policji w Gdańsku, w sobotę policyjne kontrole objęły m.in. rejon Starego Miasta w Gdańsku, pas nadmorski oraz lokale gastronomiczne. Policyjne działania prowadzone były też w Sopocie. Tam, jak informują policjanci nie odnotowano żadnych niepokojących zdarzeń w związku z otwarciem lokali gastronomicznych. Policjanci więcej pracy mieli w Gdańsku.

- Od wczoraj nie nosimy maseczek na świeżym powietrzu, jednak nadal obowiązują obostrzenia takie jak, chociażby zachowanie dystansu. Niestety wiele osób nie przestrzega tego obowiązku. Wczoraj wieczorem gdańscy policjanci interweniowali na terenach postoczniowych, gdzie w otwartych ogródkach gastronomicznych pojawiły się tłumy nieodpowiedzialnych osób. Funkcjonariusze, aby zapewnić bezpieczeństwo, częściowo wstrzymali ruch samochodów. Policjanci zabezpieczają monitoringi oraz analizują zgromadzony materiał multimedialny i wyciągną konsekwencję wobec osób naruszających panujące obostrzenia - mówi asp. szt. Mariusz Chrzanowski z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Policja przestrzega, że każda osoba, która narusza obowiązujące przepisy sanitarne, może zostać ukarana mandatem w wysokości 500 zł, funkcjonariusze mogą skierować do sądu wniosek o jej ukaranie. O rażącym łamaniu przepisów mundurowi poinformują też inspektora sanitarnego, gdzie kara administracyjna nałożona przez tę instytucję może wynieść nawet 30 tys. zł. Kontrole trwają i prowadzone są także w dniu dzisiejszym.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (264)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

19

czerwca

Lato zaczyna się #wGdyni Gdynia, Bulwar Nadmorski

25

czerwca

Muniek i przyjaciele Sopot, Amfiteatr Tarasów przy Aquaparku

27

czerwca

Święto Wielkiej Alei Gdańsk, Park Steffensów

Kultura

Wybraliście operę - w parku Oruńskim zobaczymy "Rigoletto"
W parku Oruńskim zobaczymy Rigoletto

Kulinaria

Gdzie jedzą "lokalsi"? Gdańsk, mamy problem...
Zabierz mnie tam, gdzie jedzą "lokalsi"
Nowe lokale: śniadania, wursty, etniczne, włoskie i gruzińskie smaki
Nowe Lokale: śniadania i kuchnie świata

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Ricky Martin po raz pierwszy zagrał w Trójmieście w roku: