Wiadomości

stat

Trójmiasto kłania się tradycji. Nowe płyty

Choć sezon letni w pełni, trójmiejscy muzycy nie odpoczywają. Meadow Quartet promuje świetną "The Estwhile Heroes" na Tzadik Festival, 1926 wiezie dwie EP-ki na OFF Festival, piękną blues-folkową płytę nagrała też Joanna Knitter. Słuchawki na uszy i słuchamy.



Meadow Quartet - The Erstwhile Heroes
Meadow Quartet - The Erstwhile Heroes Adam Nowaczyk
Najchętniej zakupił(a)bym płytę:

Meadow Quartet

28%

Joanny Knitter

49%

1926

23%
Meadow Quartet - The Erstwhile Heroes
Multikulti


W zeszłym roku, po przesłuchaniu debiutanckiej płyty Meadow Quartet "Unexpected", zacierałem ręce w oczekiwaniu na drugą. I nie zawiodłem się. "The Erstwhile Heroes" to ogromny krok do przodu w twórczości kwartetu z łąki. Zespół do nagrania płyty zaprosił gościa: Tomasa Dobrovolskisa, litewskiego perkusjonalistę, którego publiczność trójmiejska mogła już oglądać dwa lata temu na festiwalu "Wilno w Gdańsku". I to był strzał w dziesiątkę. Dobrovolskis okazał się turbiną, która pozwoliła wejść Meadow Quartet na wyższe obroty. To jego partie perkusyjne (w dużej mierze improwizowane) dają muzyce przestrzeń i pierwiastek nieprzewidywalności.

Zespół nadal bazuje na tradycyjnej klezmerskiej muzyce żydowskiej, ale ich brzmienie zespołu nabrało głębi (m.in. za sprawą Ryszarda Szmita realizującego płytę w Olsztynie). Gdański kwartet poszerzył paletę brzmieniową o abstrakcyjne efekty dźwiękowe, które utworowi Miscellaneous Muddle Thoughts nadały dzikiego charakteru (niestety tylko jemu jednemu). Aż prosi się o więcej takich eksperymentów!

Marcin Malinowski tą płytą dołącza do grona utalentowanych trójmiejskich klarnecistów (Michał Górczyński czy Mikołaj Trzaska). Docenił go już Jarosław Bester, który zaprosił go do udziału w sesji nagraniowej do płyty Bester Quartet "The Golden Land". Nie zdziwiłbym się, gdybyśmy go zobaczyli wkrótce w składzie klarnetowego kwartetu Irchy Mikołaja Trzaski. Pod względem kompozycji Meadow Quartet blisko do pierwszych płyt Cracow Klezmer Band.

Malinowski ma talent do pisania utworów wpadających w ucho od pierwszego usłyszenia. Zespół też chętnie sięga po język improwizacji, dzięki któremu żydowskie tematy nagle stają się tajemnicze i przejmujące. Wszyscy muzycy mają tu dużo do powiedzenia, ale improwizują z rozwagą, nie zalewając słuchacza niekończącymi się solówkami. Rozwaga jest tu cnotą, ale czasem sprawia, że Malinowski i spółka grają zbyt zachowawczo. A przecież fantastycznie brzmi Meadow Quartet, gdy rzuca lejce i daje się ponieść fantazji. Z drugiej strony jest to płyta bardzo intymna, uważny słuchacz wychwyci nawet oddechy muzyków w cichszych partiach. Meadow Quartet po raz pierwszy zaprezentował materiał na festiwalu Tzadik w Poznaniu. Kto wie, być może śladami Bester Quartet trafi do wytwórni Johna Zorna? Trójmiejska premiera "The Erstwhile Heroes" będzie miała miejsce na festiwalu "Wilno w Gdańsku". Znów zacieram ręce.



Joanna Knitter Blues&Folk Connection - Cruel Cruel World
wydawnictwo własne


To płyta, której zupełnie się nie spodziewałem. Bo kto przy zdrowych zmysłach nagrywa płytę country (a dokładnie bluesowo-folkową) w XXI wieku (oczywiście prócz Macieja Maleńczuka, co do poczytalności którego jednak nie ma pewności). Płytę "Cruel, Cruel World" umieściłem w odtwarzaczu z... pewną niepewnością. Ale pierwsze dźwięki przesterowanej gitary sprawiły, że moja niepewność zaczęła się powoli rozwiewać. Asia unika piknikowej popeliny i knajpianego nudzenia, na szczęście, bo nie ma nic gorszego niż siermiężny, biesiadny blues.

Ta płyta ma charakter - i tu niespodzianka: nagrywał ją... Ryszard Szmit w Olsztynie. W "Cruel, Cruel World" jest niezbędna dawka brudu, która sprawia, że amerykańskie pieśni tradycyjne brzmią wiarygodnie. Choć, niestety, zdarzają się wpadki, jak grzeczniutki i wygłaskany "Maybe Tomorrow" (na szczęście jest Adam Żuchowski i jego zadziorny, jazzowy kontrabas) czy "Peculiar", gdzie Asia niebezpiecznie zbliża się do Shani Twain (choć z całego serca życzę jej porównywalnych kontraktów). Jest na tej płycie cała karawana amerykańskiej tradycji, o której ani na moment nie zapominają Joanna Knitter i jej przyjaciele, którzy hołdują raczej złotej zasadzie "mniej znaczy więcej". Muzycy nie boją się własnych autorskich aranżacji, jak np. początek "God's Gonna Cut You Down".

Brudu jednak brakuje mi w wokalu Asi Knitter, która wyśpiewuje angielskie teksty nazbyt poprawnie. Wielcy amerykańscy bluesmani nie uczęszczali na lekcje dykcji i emisji głosu do Akademii Muzycznej. Trudno zresztą śpiewać poprawnie, gdy jednocześnie żuje się tytoń, pali papierosy, popija whiskey. Asia jednak chętniej spogląda w stronę Tori Amos ("Katie Cruel"). Aby blues był czymś więcej niż pentatonika, trzeba do niego dorzucić kawał swojej duszy, jak to zrobił choćby Tom Waits, Jim Morrison czy Johnny Cash na ostatnich, przedśmiertnych płytach. Mam wrażenie jednak, że Asia Knitter czasami zapomina, że w tej muzyce kluczowe są: smutek i rozpacz, a gdy pojawia się uśmiech, to jest on "mimo tego złego".

Tego utworu akurat nie ma na płycie, ale warto się z nim zapoznać.



1926 - Orphans i Bury The Ghost
Music Is The Weapon


Aż dwie EP-ki przygotował na występ na OFF Festivalu gdyński zespół 1926. Bartosz Borowski i spółka drwią sobie z wszelkich tradycji wydawniczych; to trzecia EP-ka w ich dorobku, a płyty długogrającej ani widu, ani słychu. Nietypowe są też długości utworów, na przykład tytułowy utwór na "Orphans" (z gościnnym udziałem Jakuba Nogi na sitarze) trwa prawie 25 minut. Od momentu debiutu zespół pozostaje wierny swoim inspiracjom, wśród których wymienić można noise, post-rock czy shoegaze. To motoryczne, przestrzenne improwizacje oparte o brzmienia gitar rozlewających się po głośnikach kaskadami pogłosów. Długo czekaliśmy na godnych następców Ewy Braun i wygląda na to, że wreszcie się doczekaliśmy. Przynajmniej jeśli chodzi o brzmienie, bo muzyka tworzona pod wodzą Marcina Dymitera zawsze była konkretną opowieścią.

Tej treści nieco brakuje w 1926, której utwory w dużej mierze bardziej przypominają przygotowania niż gotowe dzieło. Zupełnym zaskoczeniem jest zaś utwór "Hope Of Deliverance" Paula McCartneya, który 1926 wykonał wsparty przez Khad!Affiego (Michała "Gorana" Miegonia, który też nagrał "Orphans" w swoim studio). To mocno psychodeliczna i dekonstrukcyjna wersja, która fanów ex-Beatlesa może nieco zaniepokoić.

Druga z EP-ek - "Bury The Ghost" to efekt pracy Karola Schwarza (jest okazja, by porównać pracę dwóch realizatorów). 1926 to przede wszystkim zespół koncertowy, który uwielbia budowanie nastrojów, puszcza wodze fantazji i daje się ponieść improwizacji. Znajdziemy w nich momenty porywające, przy których głowa sama zaczyna się kiwać w rytm muzyki, są też mielizny, przy których szczęka się niepokojąco rozwiera, a palec szuka guzika skip. Jeśli w muzyce można poszukiwać balansu między radością z grania a radością ze słuchania, to tu zdecydowanie środek ciężkości jest bliżej pierwszego.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (8)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
12.12.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

16

grudnia

Marsze na Orientacje pt. Ha... Gdańsk, Kiełpino Górne

27

grudnia

Kultura

Święto Akademii Sztuk Pięknych z nagrodami prezydenta
Święto ASP z nagrodami prezydenta

Kulinaria

Zmiany na gastromapie ulicy Wajdeloty
Zmiany na gastromapie ulicy Wajdeloty
Słabość do śniadań. Nowa książka blogerek z Trójmiasta
Nowa książka blogerek z Trójmiasta

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane