Wiadomości

Wolność na wiele sposobów. Podsumowanie 8. All About Freedom Festiwal

All About Freedom Festival mógł się po raz pierwszy odbyć w siedzibie Europejskiego Centrum Solidarności. Z pewnością przeprowadzka "na własne śmieci" wyszła imprezie na dobre.
All About Freedom Festival mógł się po raz pierwszy odbyć w siedzibie Europejskiego Centrum Solidarności. Z pewnością przeprowadzka "na własne śmieci" wyszła imprezie na dobre. fot. Łukasz Unterschuetz / trojmiasto.pl

Tegoroczna edycja festiwalu All About Freedom miała odpowiedzieć na kilka pytań. Przede wszystkim czy impreza filmowa pokroju All About Freedom ma dziś rację bytu, czy przyciągnie widzów i jak zaprezentuje się na własnym terenie - w Europejskim Centrum Solidarności. Wnioski są co najmniej zadowalające.



Audytorium Europejskiego Centrum Solidarności sprawdziło się w roli sali kinowej.
Audytorium Europejskiego Centrum Solidarności sprawdziło się w roli sali kinowej. fot. Łukasz Unterschuetz
Najbardziej gorąca rozmowa odbyła się po projekcji filmu "Totart" z udziałem bohaterów filmu i zarazem Tranzytoryjnej Formacji TOTART.
Najbardziej gorąca rozmowa odbyła się po projekcji filmu "Totart" z udziałem bohaterów filmu i zarazem Tranzytoryjnej Formacji TOTART. fot. Łukasz Unterschuetz
Projekcje filmowe oglądała licznie zgromadzona publiczność, której organizatorzy naliczyli 5 tysięcy, co oznacza, że każdy z filmów obserwowało około 2/3 sali.
Projekcje filmowe oglądała licznie zgromadzona publiczność, której organizatorzy naliczyli 5 tysięcy, co oznacza, że każdy z filmów obserwowało około 2/3 sali. fot. Łukasz Unterschuetz
Na koniec festiwalu wystąpiła Warszawska Orkiestra Rozrywkowa im. Im Krenza z programem "Gra Zappę", w którym przypomniała twórczość Franka Zappy.
Na koniec festiwalu wystąpiła Warszawska Orkiestra Rozrywkowa im. Im Krenza z programem "Gra Zappę", w którym przypomniała twórczość Franka Zappy. fot. Łukasz Unterschuetz
Zakończony 8. All About Freedom Festival w liczbach to 18 pokazów aż 17 różnych filmów, jeden koncert i jeden spektakl (który w ramach aneksu do imprezy pokazany zostanie dopiero 8 listopada). Impreza po raz pierwszy mogła zostać zorganizowana u gospodarza festiwalu, w przestrzeni Europejskiego Centrum Solidarności. Wszystkie wydarzenie odbyły się w audytorium ECS liczącym dokładnie 419 miejsc na widowni. Według organizatorów na widowni podczas projekcji filmowych zasiadło w sumie 5 tys. widzów, co daje średnio dwie trzecie sali na wszystkich pokazach. Wynik bardzo dobry, zważywszy na to, że uwaga widzów koncentrowała się przede wszystkim na premierach i nowościach (podczas pokazu filmu "Mama" w reżyserii Xaviera Dolana sala wypełniona była praktycznie do ostatniego widza, niewiele mniej osób oglądało premierę dokumentu "Totart" czy finałowy koncert Warszawskiej Orkiestry Rozrywkowej im. I. Krenza).

Wśród filmów wybranych przez Artura Liebharta znalazły się zarówno te oddające siłę ludzkiego buntu i zrywu narodowego ("Majdan. Rewolucja godności" w reż. Sergieja Łoźnicy), przybliżające wymierające plemienne społeczności ("Badjao. Duchy z morza" w reż Elizy Kubarskiej), opisujące kryzys gospodarczy i kryzys ludzki ("Płomień" w reż. Syllasa Tzoumerkasa czy "Kapitał ludzki" w reż. Paolo Virziego), jak i ukazujące bezsilność jednostki ("Lewiatan" w reż. Andrieja Zwiagincewa) i jego zachowania w obliczu prawdziwego kryzysu ("Turysta" w reż. Rubena Östlunda). Dwa obrazy poświęcono konfliktowi palestyńsko-izraelskiemu ("Tańczący Arabowie" w reż. Erana Riklisa i "Zielony książę" w reż. Nadavba Schirmana).

Do rangi głównych wydarzeń festiwalu urasta miniprzegląd filmów 25-letniego Kanadyjczyka Xaviera Dolana, uważanego za "cudowne dziecko kina". W Gdańsku zaprezentowano trzy jego filmy (z pięciu, jakie dotąd wyreżyserował), w tym głośny debiut "Zabiłem własną matkę" z 2009 roku i ostatni "Mama" (2014), którego polską premierę zaprezentowano właśnie podczas 8. All About Freedom Festival.

Najwięcej emocji wzbudził film Bartosza Paducha "Totart". W dokumencie wystąpili członkowie punkowej, anarchistycznej Tranzytoryjnej Formacji TOTART (sztuka totalna), skupiającej w latach swojego istnienia (1986-1993) m.in. uznanych obecnie, choć kontrowersyjnych trójmiejskich artystów - Pawła Konja Konnaka, Ryszarda Tymona Tymańskiego czy Pawła Paulusa Mazura. Cały film jest formą przypomnienia o radykalnym artystycznym nurcie zbuntowanej przeciwko reżimowi grupy artystów w drugiej połowie lat 80. XX wieku, kierowanych i inspirowanych przez charyzmatycznego lidera Totartu - Zbigniewa Sajnóga.

Film przybliża działania członków Totartu (bogato ilustrowany jest materiałem archiwalnym, m.in. z ówczesnego mieszkania Sajnóga - serca Totartu, gdzie w nieskrępowany sposób członkowie Totartu manifestowali swoją wolność np. na ścianach toalety). "Beznadzieja jest najsilniejszym z uczuć" - recytował publicznie lider Totartu i autor większości tekstów Zbigniew Sajnóg, antidotum na absurdy rzeczywistości wynajdował Paweł Konjo Konnak, a Tymon Tymański dokładał energię i witalność, która pchała go nieraz do dość ekscentrycznych zachowań, jak kopulacja z godłem Polski podczas którejś z akcji Totartu. Wszystkich działaczy Totartu nazwalibyśmy dziś performerami, którzy swoim spontanicznym lub dokładnie zaplanowanym działaniem starali się wstrząsnąć społeczeństwem. Z uwagi na niewielki zasięg nie byli specjalnie nękani przez władze i mogli w spokoju tworzyć bohemę artystyczną, skupioną na kontestowaniu komunistycznej rzeczywistości. Film Bartosza Paducha świetnie portretuje ich działania, uzupełniając je aktualną, dojrzałą refleksją bohaterów tamtych "ekscesów".

Film zbudowany jest wokół dociekań co się stało z liderem grupy, który w latach 90. wstąpił do sekty Niebo, zaś później podejrzewano, że został zamordowany. Ta warstwa filmu jest mniej przekonująca, bo epilog jest złamaniem konwencji filmu, zaś dodatkowym do niego komentarzem pozostaje list otwarty do reżysera i producenta filmu, opublikowany w Internecie przez samego Sajnóga.

Nie mniej ciekawa niż sam film była pełna emocji rozmowa po spektaklu z udziałem bohaterów filmu i działaczy Totartu. Każdy z nich rolę ruchu wtedy i dziś widzi inaczej, każdy (pomimo przeszło 20 lat od rozwiązania grupy) zachował żywe wspomnienia i czuje się częścią Totartowej rodziny. Tyle więc jest historii o Totarcie, ilu jego uczestników, a mimo to reżyser podołał karkołomnemu zadaniu by z tych subiektywnych opowieści zbudować narracyjną całość.

Ostatnim elementem festiwalu był koncert "Gra Zappę" w wykonaniu Warszawskiej Orkiestry Rozrywkowej im. I. Krenza, prowadzonej przez Michała Bunia SkrokaOlafa Deriglasoffa (obaj wokal), z udziałem m.in. Ola Walickiego. Orkiestra wykonała znane standardy zespołu Franka Zappy z lat 60. - począwszy od "Love Of My Life", przez m.in. "I'm Not Satisfeld" (ze świetnym falsetem Michała Bunia Skroka), "You Didn't Try To Call Me" czy instrumentalną The Black Page, na brawurowym wykonaniu "Stuff Up The Cracks" skończywszy. Jednak przez większość koncertu energia zespołu nie udzielała się siedzącej publiczności. Dopiero podczas bisu, na prośbę Macia Morettiego, widzowie podnieśli się z miejsc.

Całą imprezę trzeba ocenić pozytywnie. W roli przestrzeni festiwalowej sprawdziło się audytorium ECS-u, z pewnością lepsze jako sala kinowa niż koncertowa, choć i tak akustyka sali (zważywszy na jej nietypową architekturę) jest nadspodziewanie dobra. AAFF jest imprezą potrzebną, mówiącą językiem sztuki o różnych wymiarach wolności w sposób niebanalny. Frekwencja na imprezie przekonuje, że chcemy tych opowieści słuchać.

Opinie (20) 2 zablokowane

  • Jeżeli nie jest to prywatna "zabawa" (4)

    to chciałbym poznać jej całkowity koszt.

    • 13 5

    • Teoretycznie możesz poznać, bo zabawę organizowało teoretyczne państwo.

      • 1 1

    • rozliczyc (2)

      Nalezy rozliczyc organizatorow z tej zabawy, tak jak szybko rozliczono dyr. Ziebe z nieudanego koncertu jubileuszowego.

      • 2 3

      • rozstrzelać! (1)

        mało że rozliczyć -- rozstrzelać!

        • 1 2

        • próba obrócenia słusznego żądania rzetelnej sprawozdawczości finansowej od ECS

          w absurdalny żart spełzła na niczym.

          ECS jest finansowany z pieniędzy podatników, podatnicy mają prawo wiedzieć na co, ile i na jakich zasadach wydawane są ich ciężko zarobione pieniądze.

          • 0 0

  • Wolność?! (1)

    Za 1500 zł, w Biedzie na kasie
    albo na zmywaku w Anglii

    a komuchy kręcą lody, taką mamy wolność.

    • 10 3

    • Zostalismy oszukani w 1989!

      • 5 1

  • "Całą imprezę trzeba ocenić pozytywnie" - bo nie gryzie się ręki, która karmi zleceniami.

    W dodatku ta ręka jest państwowa, więc rozdaje nieswoje, więc rozdawanie przychodzi jej lekko.

    • 6 7

  • Napiszcie uczciwie, że część widzów była tam służbowo, czyli "de facto" płacono im za oglądanie.

    • 8 7

  • Film o Totarcie ... (1)

    Polecam co na temat filmu ma do powiedzenia Zbyszek Sajnóg - można znaleźć w necie.
    Wg niego trochę to wszystko inaczej wyglądało, a film zrobiony "po łebkach", z jedną tezą.

    • 3 1

    • a jakie to ma znaczenie co Sajnóg napisał

      jeśli mu się nie podoba niech nie idzie do kina albo niech sobie zrobi własny film
      mógł też przyjść na pokaz i powiedzieć głośno po seansie..

      • 3 4

  • Kolejna porażka?

    Ja aż takim optymistą jak Pan Redaktor nie jestem. Byłem na filmie otwierającym festiwal. Publiczność nie zapełniła nawet połowy sali. Oceniam że było jakieś 100 - 120 osób. Biorąc pod uwagę, że nadreprezentowani byli organizatorzy, szerokim strumieniem płynęły darmowe wejściówki i dość niską cenę samych biletów, to frekwencja nie powalała. Od Pana dyrektora Kerskiego oczekiwałbym natomiast twardych danych - sprzedaliśmy tyle i tyle biletów, festiwal kosztował - tyle, zamiast ciągłego podawania "szacunków". Te dane dałyby odpowiedź, czy AAAF jest potrzebny w tej formule.

    • 7 4

  • Zdecydowanie nieopłacalna impreza. (2)

    Ponadto reklamy AAF były niemalże wszędzie!! Przez kilkanaście dni wyskakiwały na Utube itp. Musiało to troszkę kosztować. Podejrzewam, że koszty przerosły zyski z kretesem...

    • 5 2

    • a ja nie rozumiem (1)

      A ja nie rozumiem wciaz tych dywagacji a oplacalo sie a nie oplacalo . Oczywiscie ze sie oplacalo obejrzalam wiele bardzo ciekawych fimow , jest to super festiwal , bylam juz na 6-ej chyba edycji , czekam zawsze na to wydarzenie . Zaluje tylko ze termin zbiega sie z Warszawskim Festiwalem Filmowym , musze wybierac .I w tym roku nie podobaly mi sie godziny projekcji 18-ta i 20-ta .W poprzednich latach byly to 17-ta i 19-ta wiec jesli ten drugi film byl dlugi mozna bylo spokojnie dojechac do domu komunikacja miejska a nawet wziac udzial w debacie po filmie .A w tym roku film " Mama " nie dosc ze trwal 2godz 20 minut to zaczal sie z 20-stominutowym opoznieniem .Tramwaje juz o tej porze nie jezdza , niefajnie jest o polnocy blakac sie po miescie . Miejscie wiec w przyszlosci na uwadze to ,ze nie wszyscy poruszaja sei samochodami .Albo mozna film z godziny 20-ej np powtorzyc nastepnego dnia o 15-ej Pozdrawiam i dziekuje organizatorom za impreze

      • 4 1

      • wyświetlenie tych samych filmó w sieci kin studyjnych

        przyniosłoby taki sam zysk kulturowy,a pozwoliłoby nie marnować setek milionów na piramidy ECS.

        • 0 1

  • Rozumiem, że trzeba dokopać władzy - ale jednak jakiś poziom uczciwości w krytyce by się przydał. (1)

    - albo jest źle bo impreza nieopłacalna - ludzie nie przyszli mimo reklamy
    - albo jest źle bo repertuar żenujący, prostacki i disco-polo i kanapki.. i mimo że sala pęka w szwach to wtedy się opłacalności nie wylicza...

    to chyba jednak trochę nie fair.. - przyznacie sami?

    • 9 1

    • Nie fair to jest mówić, ze sie reprezentuje "solidarność"

      gdy reprezentuje się ziomalstwo.

      Propaganda ECS jest porównywalna z propagandą PRL, o czym zresztą powstaje już pierwsza praca magisterska na uniwerku.

      • 2 1

  • Cena wolności.

    Aby mówić wiarygodnie o wolności trzeba najpierw poznać jej brak, lub przynajmniej jakieś zniewolenie. Pracownicy ECS maja o tym blade pojęcie - teoretyzują o abstrakcji (na nasz koszt). A powinni przypominać jaka była cena wolności wywalczonej przez pierwsza SOLIDARNOŚĆ i podziemie niepodległościowe. Bo o tym nowe pokolenia niewiele wiedza...

    • 2 3

  • Ostatni dzień dla miłośników Zappy.

    Film - super, koncert - totalna porażka, pary szansonistów.

    • 2 2

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

08

listopada

Mikromusic Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Rysownicy z Trójmiasta komentują protest
Piorunująca siła opresji. O spektaklu "Experyment" według Zimbardo
O spektaklu "Experyment" według Zimbardo

Kulinaria

Jedzenie na telefon: test trzech pizzerii z Trójmiasta
Jedzenie na telefon: test trzech pizzerii
Bary i puby komentują obecną sytuację
Bary i puby komentują obecną sytuację

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów obywające się w Gdyni to: