• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Wieczór przebojów Dire Straits w Gdynia Arenie

Łukasz Stafiej
27 lutego 2019 (artykuł sprzed 5 lat) 
  • Terence Reis naśladował Knopflera z wielkim wyczuciem i śpiewał bez zarzutu.
  • Saksofonista i flecista Chris White to jedyny w składzie muzyk współpracujący w przeszłości bezpośrednio z Markiem Knopflerem.

Dire Straits Experience to świetnie przygotowany cover band złożony z utalentowanych muzyków. We wtorek w Gdynia Arenie zostali przyjęci entuzjastycznie.



Kto był na koncercie Dire Straits Experience niemal równo rok temu w Gdynia Arenie, w zasadzie może przestać czytać w tym momencie tę relację. W środę w gdyńskiej hali muzycy dali bowiem niemal jednakowy występ. Co, mimo wszystko, jest jednak zaletą.

Koncerty w Trójmieście


Bo Dire Straits Experience to bardzo sprawny i utalentowany cover-band legendarnej grupy Marka Knopflera, który daje naprawdę przyzwoite widowiska. Podkreślam: zespół grający covery, a nie próba reaktywacji czy kontynuacji oryginalnego Dire Straits, jak można gdzieniegdzie przeczytać.

Choć organizator w materiałach prasowych pisze o "powrocie po latach (...) z udziałem kilku członków składu początkowego", należy to traktować jedynie jako - delikatnie mówiąc - bardzo ubarwiony marketingowy haczyk. Bo w składzie DSE występuje tylko jeden muzyk, który współpracował z Knopflerem (i to w roli drugoplanowej podczas tras koncertowych) - saksofonista i flecista Chris White. Notabene spiritus movens całego przedsięwzięcia.


Reszta panów to jedynie naśladowcy. Jak się jednak rzekło - niebywale sprawni w swoim fachu. Więcej: niemalże łudząco podobni do swych idoli w tym, co i jak robią na scenie. Najtrudniej oczywiście podczas koncertu miał frontman, ale Terence Reis naśladował Knopflera z wielkim wyczuciem - śpiewał bez zarzutu, z zamkniętymi oczami tylko najwięksi fani wyłapaliby drobne różnice. Sekcji muzycznej nie można zarzucić nic - brzmiało to wszystko jak należy, nawet bez tego unikatowego gitarowego stylu Knopflera.

Repertuar na pewno nikogo nie zawiódł, bo DSE odhaczyło najważniejsze utwory swoich protoplastów. Na te największe przeboje - "Brothers in Arms", "Sultans of Swing" czy "Money for Nothing" - kilkutysięczny tłum musiał poczekać do końca. Wcześniej muzycy zagrali m.in. "Romeo and Juliet", "Private Investigations", "Once Upon a Time in the West" czy "Telegraph Road". Gorące i entuzjastyczne reakcje widzów, którzy wypełnili połowę trybun na hali, były jednoznaczne: podobało się.

Mark Knopfler w Ergo Arenie


I choć wszystko było tego wieczoru w Gdynia Arenie udane, zabrakło drobnostki: tej wyjątkowej atmosfery obcowania z wielką gwiazdą, magii, którą na koncertowej scenie potrafią stworzyć tylko ikony rocka. Na to fani będę musieli jeszcze chwilę poczekać - 11 lipca w Ergo Arenie pojawi się Mark Knopfler we własnej osobie.

Miejsca

Wydarzenia

Zobacz także

Opinie (12)

  • Wszystko fajnie (2)

    ale to wciąz tylko Tribute, a za chwilę Knopfler w Polsce

    • 12 1

    • (1)

      A mnie się podobało ::

      • 10 1

      • Mnie też się podobało

        Sczególnie początek i koniec. Telgraph road bez zarzutu, Romeo& Juliet też fajnie, Tunnel of love inaczej niż przywykliśmy. Potem trochę siadło, Private Investigations skopane, Brothers in Arms trochę zawiodło. Od rock &rolla znów świetnie, Sultans of swings brawurowo, a bisy fantastyczne, bo zespół grał wariacje, a nie covery, które się mimowolnie porównywało z oryginałem. Wokalista dał radę, zresztą MK nigdy wybitnym śpiewakiem nie był, a tu nawet podobna barwa (i maniera) była. Instumentalnie profesjonalizm i tylko jednego brakowało. Żadna gitara na świecie nie płacze tak jak w rękach MK. Żadna, a ten płacz to było to, w czym się zakochałem około 1980.
        DS słuchają dzieci, miejmy nadzieję że wnuki jak osiągną odpowiedni wiek też docenią.

        • 9 0

  • znowu to samo? przecież to było w zeszłym roku.

    • 5 9

  • Warto

    Zagrali wszystko, co powinni zagrać. Dwie i pół godziny porządnego łojenia. Może to tylko coverowanie, ale wysokiego lotu. Nie krytykować. Nie ma obowiązku chodzenia na takie koncerty.

    • 37 2

  • Dobre było to cover'owanie (2)

    jednak jak panowie zeszli ze sceny poczułem niesamowity zawód, że nie zagrali Money for Nothing, tego niesamowitego intro i całego kawałka, od którego zaczęło się całe moje zainteresowanie i zbieranie wiedzy na temat oryginalnego zespołu, w pamięci z tym niesamowitym teledyskiem świecących opasek na czole Knopflera, animacyjnego, kubistycznego i brodatego grubasa w szelkach, chudzielca w czapce i psa, teledyskiem często wałkowanym później na MTV na początku lat 90-tych.
    Wtem panowie wychodzą na bis i dają czadu tym właśnie kawałkiem. Było extra, fajnie jest wrócić do dawnych czasów taką muzą :)

    • 13 4

    • (1)

      Zagrali, wystarczyło poczekać minutę :)

      • 1 3

      • wystarczyło

        przeczytać ze zrozumieniem przed klepaniem w klawiaturę

        • 7 1

  • tylko najwięksi fani wyłapaliby drobne różnice - dobre sobie :)

    lubie DS, ale czy jestem jakimś wielkim fanem...raczej nie, a od razu słychać fałszywy wokal i jakieś 'ozdobniki' 'nie knopflerowe'. Ktoś lubi komuś się podobało - spoko! Ale Dire Straits to obecnie przede wszystkim Mark Knopfler i jego wokal

    • 6 8

  • taka troche dyskusja jak o wyższości xiaomi nad iphonem czy samsungiem :)

    • 5 2

  • Mówcie sobie co chcecie, koncert był zarąbisty!!! :)

    • 18 2

  • lipa to zadne dire straits

    a jakas podrobka, kasa w bloto

    • 5 17

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Piąte Urodziny Stacji Food Hall

folk / reggae / world, street food, clubbing / disko

Cudawianki | Lato zaczyna się #wGdyni (2 opinie)

(2 opinie)
w plenerze, warsztaty

Paweł Stasiak z zespołem PapaD (1 opinia)

(1 opinia)
120 zł
Kup bilet
pop

Katalog.trojmiasto.pl - Nowe Lokale

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Pumpernikiel to: