Wiadomości

Autorka bestsellerowej powieści erotycznej. Wywiad z Blanką Lipińską

"Nie namawiam ludzi, żeby rozmawiali o seksie ze wszystkimi i wszędzie, tylko żeby otworzyli się na swojego partnera" mówi Blanka Lipińska.
"Nie namawiam ludzi, żeby rozmawiali o seksie ze wszystkimi i wszędzie, tylko żeby otworzyli się na swojego partnera" mówi Blanka Lipińska. mat. prasowe / Adam Harry Charuk

"Nie zgadzam się na to, żeby kobiety akceptowały miałkość w swoim życiu erotycznym i chcę tą książką dać im przykład" mówi Blanka Lipińska, sopocianka, autorka bestsellerowej powieści "365 dni". Jej książka w zaledwie dwa miesiące po premierze uplasowała się na pierwszym miejscu listy bestsellerów Empiku. Sama autorka wzbudza nie mniej kontrowersji co jej dzieło. Blanka chętnie i otwarcie opowiada o seksie, a w rozmowie z nami zdradza, jaki ma w tym cel.



Aleksandra Wrona: Zaskoczyło cię, że twoja książka okazała się bestsellerem?

Czy czytasz literaturę erotyczną?

tak, bardzo ją lubię 15%
od czasu do czasu i tylko znane tytuły 20%
nie, taka lektura mnie nie interesuje 65%
zakończona Łącznie głosów: 625
Blanka Lipińska: Prawda jest taka, że tę książkę napisałam już cztery lata temu, jednak wtedy miała ona dla mnie funkcję terapeutyczną, dlatego nie wyobrażałam sobie, że miałaby ujrzeć światło dzienne. Później pojawiały mi się w głowie różne myśli na ten temat, ale dopiero pod koniec zeszłego roku dojrzałam do decyzji o jej wydaniu. Jako że jestem specjalistką od sprzedaży, postanowiłam zrobić to w najlepszy możliwy sposób. Wdrożyłam w życie plan, który przez te lata układałam i wybrałam wydawnictwo specjalizujące się w literaturze kobiecej, które miało duże możliwości promocji mojej książki.

Wspomniałaś, że książka powstała cztery lata temu. Co sprawiło, że zaczęłaś ją pisać?

Byłam w takim momencie mojego życia, kiedy brakowało mi czegoś, czego nie dostawałam w domu. Tak jak moja bohaterka, w dniu 29 urodzin wyjechałam na Sycylię i pewnego dnia wychodząc z hotelu dostałam "olśnienia". Czułam się, jakby ktoś wsadził mi w głowę tę książkę. Nie byłam w stanie jeść, pić, zwiedzać... Chciałam tylko siedzieć i pisać. Może jakaś siła wyższa uznała, że musi mnie uratować, bo dłużej nie wytrzymam w takiej sytuacji, w jakiej jestem? Wtedy czułam się strasznie, ale teraz wiem, że dostałam od losu duży prezent.

Dlaczego w końcu postanowiłaś ją wydać?

Po napisaniu książki dałam ją do przeczytania moim przyjaciółkom, a dziewczyny z miejsca pokochały tę historię i cały czas namawiały mnie, żeby ją wydać. W pewnym momencie moje życie diametralnie się zmieniło, cały zeszły rok spędziłam latając na kite'cie, praktycznie mieszkając w bazie Red Sea Zone w El Gounie. To był czas, kiedy przewartościowałam swoje życie, miałam dużo czasu na zastanowienie się nad tym, czego chcę i doszłam do wniosku, że nigdy nie pragnęłam sukcesu, który wiązałby się z diametralną zmianą, bo nie lubię zmian. Cenię sobie stagnację i poczucie bezpieczeństwa.

Po tym roku hulaszczego trybu życia zrozumiałam, że jako kobieta nigdy więcej nie chcę czuć się zależna od mężczyzny, a to poczucie mógł mi dać jedynie sukces.
Naprawdę? Wydajesz się być osobą, która uwielbia, kiedy wokół dużo się dzieje.

To prawda, że jestem żywiołem i uwielbiam, jak coś się dzieje, ale przede wszystkim lubię mieć poczucie bezpieczeństwa. Dopiero wtedy mogę być wariatką w innych aspektach życia. Jednym ze źródeł takiego poczucia jest np. praca. Może nie zawsze jest w niej świetnie, ale zapewnia takie minimum, żeby robić coś innego, bardziej szalonego. Po tym roku hulaszczego trybu życia zrozumiałam, że jako kobieta nigdy więcej nie chcę czuć się zależna od mężczyzny, a to poczucie mógł mi dać jedynie sukces.

Stąd decyzja o wydaniu książki?

Częściowo tak, ale zmotywowało mnie też to, że przez ten rok miałam dużo czasu, żeby rozmawiać z innymi kobietami i z przerażeniem odkryłam, że są one bardzo nieszczęśliwe w swoich związkach, a wszystko to sprowadza się niemal zawsze do seksu. Ile razy na pytanie o sprawy łóżkowe słyszałam, że "jakoś jest", a przecież jeśli uprawiamy seks, który nie służy prokreacji, to logiczne, że powinien on służyć wyłącznie przyjemności.

Często podkreślasz, że twoje pisanie ma nie tylko funkcję rozrywkową, ale też misję.

Pozwól, że zwrócę się bezpośrednio do czytelniczek - drogie panie, ile znacie przypadków, kiedy kobieta mówi do mężczyzny: "zrobimy to szybko i idę spać, bo boli mnie głowa"? A ile znacie historii, kiedy mówi to mężczyzna? No właśnie... Taka jest smutna prawda, kobiety często traktują seks jak przykry obowiązek. Sama też kiedyś byłam w tym miejscu. Kobiety wychodzą z założenia, że jeśli ona nie da facetowi, czego on chce, to on poszuka tego gdzieś indziej, więc trzeba takiego faceta za wszelką cenę zatrzymać, a ja się pytam - dlaczego? Nie zgadzam się na to, żeby kobiety akceptowały miałkość w swoim życiu erotycznym i chcę tą książką dać im przykład. Pamiętajmy tylko, że ja nie mówię tu o przypadkowych kontaktach seksualnych, ale o związkach, relacjach, emocjach. W momencie, kiedy nauczymy się być ze sobą szczerymi i pozbędziemy się wstydu, najpierw w rozmowie, później w łóżku, ten miałki seks zaczynie być fantastyczny.

Zobacz także: Przełamując tabu. O pierwszym Gdańsk Fetish Festival

"365 dni" to romans łączący w sobie elementy powieści sensacyjnej i erotycznej.
"365 dni" to romans łączący w sobie elementy powieści sensacyjnej i erotycznej. mat. prasowe
Myślisz, że ze względu na ten przekaz "365 dni" osiągnęło sukces?

W mojej książce piszę o tym, czego chce znakomita większość kobiet i wcale nie chodzi tu o dominację. Mężczyzna w moich książkach pełni rolę męską, a kobieta kobiecą. Mogę osiągnąć sukces, mogę być niezależna, ale są w moim życiu takie momenty, kiedy chcę zrobić wielkie oczy, rozpłakać się, rozłożyć ręce i powiedzieć: "nie umiem" i mieć pewność, że mężczyzna obok mnie jest na tyle silny, że udźwignie to za nas dwoje. Tego właśnie brakuje kobietom i to jest powodem sukcesu takich książek jak moja czy "Pięćdziesiąt twarzy Greya".

Często odzywają się do ciebie czytelniczki?

Pewnie! Najczęściej dostaję podziękowania za to, że napisałam dla nich tę książkę, że ta lektura zainspirowała je do oczekiwania więcej, walki z miałkością, zmian w życiu. Piszą też do mnie mężczyźni, którzy przeczytali książkę wspólnie z partnerkami: oni potraktowali ją jako poradnik, a one jako grę wstępną, więc oboje na tym skorzystali.

Nie zgadzam się na to, żeby kobiety akceptowały miałkość w swoim życiu erotycznym i chcę tą książką dać im przykład. W momencie, kiedy nauczymy się być ze sobą szczerymi i pozbędziemy się wstydu, najpierw w rozmowie, później w łóżku, ten miałki seks zaczynie być fantastyczny.
Nie myślałaś nigdy o tym, żeby napisać coś typowo dla mężczyzn?

Zauważyłam, że mężczyźni mają problem z przyjmowaniem konstruktywnej krytyki, szczególnie w sprawach seksu. Bardzo łatwo ich urazić, a wtedy przestają nas słuchać, wpadają w kompleksy albo się obrażają. Nagrałam na Facebooku dwa filmiki, w pierwszym radziłam paniom, jak zaspokoić oralnie mężczyznę, pod tym filmem wypowiadało się mnóstwo panów, ale kiedy wypuściłam film o tym, jak zaspokoić kobietę, komentarzy od mężczyzn było jak na lekarstwo. Dlaczego? Bo mówię o nich!

Skoro jesteśmy już przy komentarzach, to jak radzisz sobie z hejtem?

Nie czytam go. Mam taką umowę z moim chłopakiem, że nie czytamy tych komentarzy.

Nie wierzę, że da się zupełnie od tego odciąć.

Pisząc tę książkę nie myślałam o innych, tylko o sobie, dlatego nie zastanawiałam się nad jej odbiorem. Teraz myślę o tym w ten sposób - podoba ci się książka? Super! Nie podoba się? Też super! Nie jestem niedzielnym rosołem mamusi, żeby wszyscy mnie lubili. Jeśli to, co robię nie odpowiada ludziom, których znam, niech zerwą ze mną znajomość, a jeśli hejtuje mnie ktoś, kogo nie znam, to czemu mam się przejmować jego zdaniem? Na początku, kiedy jeszcze czytałam wszystkie komentarze, miałam ochotę od razu na nie odpowiedzieć, ale wiem, że jeśli zacznę to robić, to nigdy nie skończę, a nie mam na to czasu ani ochoty. Chcę przeznaczać mój czas na seks, związek, pracę, pisanie książek, spotkania z przyjaciółmi, a nie na odpowiadanie hejterom.

Skąd wzięło się twoje zainteresowanie literaturą erotyczną?

Czytam od niedawna i tylko literaturę erotyczną. Pewnie nie świadczy to o mnie dobrze, ale wychodzę z założenia, że książka ma mnie relaksować. Moja przygoda z książkami zaczęła się od lęku przed podróżami samolotem. Znajomy psychiatra polecił mi, żebym zajęła czymś głowę, a że wtedy triumfy popularności świecił Grey, postanowiłam sprawdzić, dlaczego. Później przekonałam się, że to jedna z gorszych książek z tego gatunku, ale pozwoliła mi przetrwać lot i wkręcić się w czytanie. Wychodzę z założenia, że nie wszystko musi nas stymulować do intelektualnego rozwoju, są aktywności, które mają nas odmóżdżyć i zrelaksować. Dlaczego siostry Kardashian mają miliony obserwatorów? Przecież one nic nie robią! Nie wszystko w życiu musi służyć rozwojowi - od rozwoju jest praca, literatura piękna, polityka, wiadomości, kanały naukowe... Nie musimy dążyć do tego, żeby być drugim prof. Miodkiem. Możemy być sobą i jeśli mamy ochotę odmóżdżyć się przy siostrach Kardashian czy książce Lipińskiej, to droga wolna.

Zobacz także: Nieprzyzwoite prezenty - co kupujemy najczęściej?

W listopadzie będzie miała miejsce premiera twojej kolejnej książki. Zdradzisz nam coś więcej?

Książka będzie kontynuacją losów bohaterów z pierwszej części. Znajdziemy tam dużo zwrotów akcji, czytelnik na pewno nie będzie się nudził. Poprzednia książka zakończyła się wiadomością o ciąży, więc pozostaje pytanie, co z tą ciążą dalej, czy pojawi się dziecko, a jeśli tak, to jakim ojcem będzie Massimo? Nie odpowiem na te pytania, ale mogę zapewnić, że druga część będzie nawet lepsza niż pierwsza, trochę bardziej dojrzała. Nie zmieni się na pewno mój styl, bo chociaż niektórzy zarzucają mi, że mam składnię mistrza Yody, to lubię pisać tak, jak mówię, taka jestem. Główna bohaterka dalej będzie "niezrównoważona psychicznie", a jeśli ciąża okaże się prawdą, to hormony jeszcze bardziej uwydatnią jej cechy. Myślę, że druga część zaskoczy wiele osób, nawet te, które zarzucają mi, że moja książka jest przewidywalna.

Kojarzona jesteś głównie ze swoją książką, ale przecież to nie jest jedyne, czym się zajmujesz. Z czego jeszcze składa się świat Blanki Lipińskiej?

Seks nie jest całym moim światem i choć jest w moim życiu dużą przyjemnością, to powiedziałabym, że daje mi podobną radość jak sport. Ogromną wartością dla mnie jest poczucie bezpieczeństwa, dlatego dużą częścią mojego życia jest mój partner Maciej, który daje mi ogromny spokój i wsparcie w tej całej burzy, jaka się wokół mnie rozpętała. Teraz nie mam na nic czasu, ale w życiu sprzed książki moją wielką pasją był kitesurfing. To sport, który złamał mi nogę, trwale mnie uszkodził, ale pokazał też, że umiem być zawzięta, dzięki czemu łatwiej było mi osiągnąć sukces.

Jestem też terapeutką hipnotyzerką, choć to bardziej pasja niż praca. Lubię też dbać o moje ciało, kocham sport i kiedy miałam na niego czas, to chodziłam na siłownię, jeździłam na rolkach, próbowałam tańca towarzyskiego, sportów walki, żeglarstwa... Moje życie kręci się wokół bliskich mi osób, jestem altruistką, kocham kochać i być kochaną. Uwielbiam uszczęśliwiać osoby, które kocham. W domu jestem gotującą fajną kluską, która najchętniej schowałaby się pod pachę swojego faceta i już nigdy nie wylazła. Taka właśnie jest Blania, ale w mediach widzicie jedynie Blankę, która "z buta" wjechała do polskiego show-biznesu i bez żenady mówi o seksie.

Jakie są twoje marzenia?

Wierzę, że w momencie, kiedy ja i moja książka uzyskamy odpowiedni status, będę mogła zmienić świat. To może brzmieć górnolotnie, ale na razie mam małe spektrum rażenia, a wiem, ilu osobom już pomogłam. Kiedyś Michalina Wisłocka miała marzenie, żeby Polacy nauczyli się mówić o seksie, a Lech Wałęsa miał marzenie o innej Polsce - skoro zwyczajni ludzie mieli wielkie marzenia, to ja też ośmielam się takie mieć. Marzę o tym, żeby ludzie nauczyli się ze sobą rozmawiać. Polacy mają tak dużo tematów tabu - nie rozmawiamy o seksie, pieniądzach, o tym, czego nie potrafimy, nie umiemy prosić o pomoc, boimy się szczerości. Nie namawiam ludzi, żeby rozmawiali o seksie ze wszystkimi i wszędzie, tylko żeby otworzyli się na swojego partnera. Kiedy nauczymy się rozmawiać o seksie, pracy, pieniądzach, czymkolwiek trudnym, to łatwiej przyjdzie nam przekonanie się do tego, że warto być szczerym. Ktoś musi w tym kraju zrobić pierwszy krok, żeby inni zobaczyli, że się da. I tego sobie życzę, choć wiem, że brzmi to jak piękna utopia.

Zobacz także: Ostatnia randka w czerwonym pokoju. Recenzja filmu "Nowe oblicze Greya"

Opinie (225) ponad 20 zablokowanych

  • (27)

    Bestsellery to np. książki Sapkowskiego, Rowling, Mroza, Christie, Davisa etc, a nie takie gnioty spod pióra celebrytów i "gwiazd" telewizji śniadaniowych. Litości!

    • 343 26

    • (5)

      Prawda, ale nie zapominaj o takim „Greyu”. To była pierwsza w życiu książka której nie dałem rady przeczytać, co więcej, wylądowała w śmietniku. Mimo wszystko nie można odmówić temu „dziełu” że się dobrze sprzedało. Mówiąc krótko - nie wszystko co się dobrze sprzedaje jest warte uwagi.

      • 51 3

      • (3)

        Dobrze się sprzedało bo zostało dobrze sprzedane .Marketing i $ zapewniły wysoką sprzedaż.

        • 20 2

        • Tez pomyślcie o tym ze ile jest ludzi to każdy lubi co innego ;)

          • 4 4

        • Obawiam się, że nie doceniasz gustu czytelników.

          • 6 1

        • Z życia wiem że 27 to dobry wiek dla kobiety

          Golasy ich nie interesują
          Kto się nie zalapie ten żałuje

          • 0 0

      • Kobiety po 27 roku życia błądzą między tym co się trafia a tym co chcialyby

        Pozdrawiam mężów

        • 11 2

    • (8)

      Best seller - gniot też jest bestsellerem jeśli ma odpowiednia sprzedaż.

      • 33 0

      • (7)

        Przyznaję się do błędu. Masz racje. Jestem z czasów, gdzie bestsellery to były automatycznie książki co najmniej poprawne/niezłe, gdzie aktorzy, piosenkarze i ludzie znani z mediów nie brali się za pisanie tego typu chałtur.

        • 26 2

        • "jestem z czasów" (6)

          Po czym w jednym rzędzie wymieniłaś książki Rowling...czyli Harry Potter. Czyli jesteś z pokolenia Y. Zgaduję, że rocznik 1985-1993 i jako świeża 30-latka psioczysz na obecnych 20-latków.
          Klasyka. :)

          • 10 17

          • Stuknęła 30 i nagle myśli, że najmądrzejsza.
            A tak samo głupia jak wcześniej.

            • 10 13

          • (1)

            Dedukcja to nie jest Twoja mocna strona. Na metryce mam 1977 r. :-)
            Wymieniłam Rowling, jako popularną i jednocześnie autorkę co najmniej dobrych książek. Po Twoim toku rozumowania mniemam, że Myśliwskiego czy Abramowicza raczej nie czytujesz, więc kierunek z Rowling był słuszny ;-)

            • 19 2

            • Co nie zmienia faktu, że nadal nie znasz definicji słowa "bestseller".

              • 4 12

          • Koleżanki z korporacji jak skończyły 27 to postanowiły że już czas na kochanka (2)

            Szacun dla rogaczy kobiet z korpo
            Ciężko się na nich patrzy na imprezach

            • 8 5

            • (1)

              To nie patrz frustracie.

              • 2 5

              • To jest alergia macicy

                • 4 0

    • Przypomniał mi się skecz z pamiętnego programu KOC - na straganie facet pyta sprzedawcę
      - po ile marchewka?
      - po 10, a cebula ?
      - po 10,
      (..)
      - to poproszę 2 selery
      - proszę, razem będzie 25, ten seler kosztuje 5, a ten 20
      - dlaczego ten kosztuje 20 ?
      - bo to jest bestSeler

      • 44 0

    • Mroza?? (4)

      Jak można porównywać Rowling i Mroza LOL

      • 11 4

      • (3)

        Rowling o klasę lepsza.

        • 8 3

        • rowling nędzna podróbka Tolkiena (2)

          • 6 8

          • czy ty czytałeś w ogóle Tolkiena...? czy też uważasz, że fantastyka to tylko Tolkien

            • 6 0

          • Raczej Akademii Pana Kleksa

            • 4 3

    • Rowling??? taki sam przereklamowany badziew jak toto u góry, nadęta komercyjnie jak obecnie Grey

      • 9 10

    • Chodzi Tobie o klasykę raczej. Bestseller jest dla mas i dla rozrywki.

      • 1 0

    • (1)

      Mróz ma może ciekawe pomysły na książki, ale jego język i styl są na poziomie 10-latka. Albo i to nie. Ale jest popularny podobnie jak np. Fakt czy Pudelek.

      • 6 2

      • Mróz jest popularny, ale akurat jego książki to właśnie takie gnioty jak te celebrytów ;-P

        • 2 2

    • Hmm a wiesz co znaczy słowo bestseller?

      • 0 0

    • to akurat ani celebrytka ani gwiazda telewizji śniadaniowej :) książka się po prostu sprzedaje i nie powinniśmy krytykować autorki, tylko jeśli już to ludzi, którzy to kupują i czytają, bo to my napędzamy im sprzedaż (jeśli już ktoś musi się do czegoś przyczepić to niech chociaż obierze właściwy cel)

      • 0 0

  • PISAĆ (8)

    Skoro się podoba...
    A kto nie chce to tv Trwam jest dostępna

    • 37 121

    • Prawda każdy robi to co lubi i naprawdę nie krytykujcie jeśli to was nie interesuje!

      • 8 15

    • ciekawe co byś powiedział (6)

      jakby twoja córka pisała książki o tym jak się pcha z typami non-stop, brawo dla Ciebie !

      • 14 10

      • (4)

        Kończę rozmowę bo widzę ze tu masa sfrustrowanych ludzi którzy tylko by się modlili do kościoła chodzili.
        Ps nie macie życia a tu płaczecie

        • 11 16

        • zabolał argument co ?

          hahaha

          • 12 6

        • nie trzeba chodzić kościoła, żeby mieć swoją godność i nie pukać się z kim popadnie na lewo i prawo, jest coś takiego jak etyka, kodeks moralny człowieka, który odróżnia nas od zwierząt, zwierzęta mają ruję to parzą się jak szalone

          • 10 2

        • Ale czemu zaraz kościół?

          Może jeszcze PiS?
          Cwoku?

          • 1 0

        • Ale córka Komunię miała?

          Bo co sąsiedzi powiedzą?

          • 0 1

      • To ona to wszystko przeżyła, to co opisała w książce, te wszystkie sceny? kurcze to level master (nawet Yoda) w seksie musi

        mieć.

        • 9 0

  • Jeszcze jedna :)... (15)

    zadowolona z siebie, wytatuowana "celebrytka"... Jeszcze jedna "wyznaczajaca trend"... :) I prosze mnie nie odsylac do televizji TRWAM :).

    • 287 24

    • (6)

      W punkt! :-)
      ...kolejna silna, wolna, niezależna... dopóki hajs z fejmu typu (pozowanie na ściankach i jedna wydana książka, piosenka, film, serial) się zgadza. Silikon w cyckach, uda odsłonięte, dekolt do pępka, cóż za zawiły przepis na 'sukces'. Siostry Godlewskie też są znane i popularne :-D

      • 85 2

      • (5)

        Co ciekawe, sama się do tego "fejmu" przyczyniasz. Poświęcasz własne, jedyne jakie masz życie na kogoś kim gardzisz. Jednocześnie robisz jej tylko przysługę, bo każde kliknięcie to kolejna cegiełka do tego "fejmu" :(

        • 6 28

        • (4)

          Nie zrozumieliśmy się. To, że tego typu książki uważam za chałturę, a jej promocję na płytką i celebrycką nie oznacza, że gardzę autorką jako człowiekiem. Każdy ma prawo do własnego życia. Dziwi mnie bardziej promowanie takich osób przez media (trojmiasto.pl), które nie są plotkarskimi portalami, a zniżają loty sięgając po promocję tego typu wydarzeń.

          • 35 1

          • (2)

            - Uważam tę książę za chałturę.
            - A czytałeś?
            - Nie, a po co?

            • 6 17

            • (1)

              Czasem wystarczy przerzucić okiem kilka stron w książce i wszystko wiadomo.

              • 13 3

              • I co, rzuciłeś? No pewnie, że nie

                • 2 4

          • W internecie liczą się wyświetlenia, nie tylko tych którzy lubią :) Pisząc komentarz pod takim artykułem pokazujesz (niestety, ja też) twórcom, że jest na to zapotrzebowanie) :(

            • 4 7

    • nie znasz a oceniasz gratulacje wszystko wiedzaca polakówo

      • 4 16

    • a tak z ciekawosci (1)

      co Pani robi w życiu, że może sobie pozwolić na latanie przez rok na kajcie, mieszkanie Red Sea Zone w El Gounie i zabiegi "poprawiające" urodę?

      • 50 1

      • Chlopa ma, typowe dla babskiego biznesu

        Oklepany schemacik...

        • 9 2

    • lepsza zadowolona, niż skwaszona

      i lejąca jadem po internecie

      • 12 7

    • (1)

      sorry, ale imię Blanka od zawsze kojarzyło mi się z wieśniarą

      • 27 7

      • Przedstaw się

        też się pośmiejemy

        • 1 5

    • Na yt dowiesz się, że :

      Priorytetem dla niej jest pozbycie się odruchu wymiotnego, tak aby móc włożyć do ust całego banana, choćby był taaaaki, bo to faceci uwielbiają najbardziej. Gratuluję wiedzy.

      • 17 1

    • Kolejny homotattoos co myśli, że jest trendy

      • 4 0

  • Faceci mają od tego internet i Renię...:-) (6)

    A powieści erotyczne to czytają 30 letnie korpo singielki dla których partnerem życia jest kot;-)

    • 348 23

    • Ale czemu 30to letnim korpo singielką odbierac to co lubią? (5)

      Niech se czytają nawet jeśli to gnioty. Chociaż pewnie to lasuje mózg :) Wiec trochę się z Tobą zgadzam.

      • 41 8

      • (4)

        "singielką"

        O! Ktoś nie doszedł do pewnego etapu edukacji, albo odbył, ale nie przyswoił.

        • 15 7

        • albo odbyT, ale nie przyswoił.

          • 7 1

        • przepraszam nie znalazlem w moim słowniku słowa 'singielka' (2)

          • 3 8

          • Eufemizm dla określenia starej panny.

            • 10 2

          • syngielkOM

            komu, czemu? singielkom

            celownik liczby pojedynczej - singielce
            celownik liczby mnogiej - singielkom

            zapisz tysiąc razy wrrrr

            • 9 2

  • (7)

    Ehhhh co taka wytatuowany wege może wiedzieć i życiu. Korpo,kot i szajsfon plus insta.Całe życie.

    • 166 23

    • A co wie o życiu Sven? Chyba za bardzo zająłeś się dziś pracą bo twój komentarz dopiero w drugiej dziesiątce.

      • 12 13

    • Nie to, co takie zwyczajne życie jak budowa, puszka piwa i TV, co nie? (3)

      • 8 13

      • Albo korpo, korki i komentarze na trojmiasto.pl :D
        To jest prawdziwe życie.

        • 11 1

      • (1)

        Od piwerka to sie Panie odczep :)

        • 10 3

        • Alkoholizm trzeba usprawiedliwiać, co nie?

          • 1 4

    • O korpo nic tu nie wspomina. Obstawiałbym jakąś polską firemkę. (1)

      W korpo trzeba znać język i też czasem coś umieć.

      • 3 2

      • Toc jest menagerka lasek od ksw i klubow nocnych. Jakie korpo.

        • 5 0

  • (4)

    Niech się Pani Blanka pochwali, gdzie pracowała za młodu. ;)

    • 159 8

    • Pewnie była jurorem tylko nie chce zdradzić czy w konkursach o nagrodę Pulitzera, Nike czy Goethego :-D

      • 48 2

    • a dzie ?

      zdobywała doświadczenie ?

      • 35 2

    • Zaskoczę. W hotelu w dziale konferencji

      • 5 1

    • Najlepiej że niej taka kitesurferka jak z żaby książę....

      • 7 1

  • "Jako kobieta nigdy więcej nie chcę czuć się zależna od mężczyzny... (4)

    ...a to poczucie mógł mi dać jedynie sukces."

    Niezależność, Pani Blanko, dać nam może jedynie dobrze "naoliwiona" osobowość i zdrowe poglądy na życie - "sukces" może pani jedynie zapewnić pieniądze na nowego kite'a, ale pieniądze same w sobie nigdy nie dadzą niezależności. Najwyżej ułatwią życie.

    • 174 3

    • Szanowny Filozofie, zaintrygowała mnie dobrze "naoliwiona" osobowość. Niestety, zarówno ona jak i zdrowe poglądy na życie to trochę za mało na niezależność. Internet pełen jest żalących się nieudaczników, którzy nie potrafią zamienić tych przymiotów na sukces. Pozostaje im pełna niezależność. Łącznie z tą od pieniędzy.

      • 4 36

    • Jest jak piszesz. (2)

      Pieniądze są ważne bo bez nich same problemy.

      A sukcesem w życiu jest prawdziwa miłość. Każdy kto ją stracił to wie o tym. A miłość jest uzależnieniem nawet ta odwzajemniona. Wiec nie da się odnieść tego sukcesu i być nie zależny.

      Sukcesem jest święty monogamiczny związek z miłości między - równymi sobie ale kompletnie innymi, uzupełniającymi siebie - kobietą i mężczyzną, jego dopełnieniem jest stosunek seksualny, który spaja dwie dusze w jedność. We wspólny byt - małżeństwo - święte połączenie dwóch dusz na zawsze tu teraz i w pełnym wszechświecie i czasie.

      Chcesz być szczęśliwy dbaj o swoja duszę, znajdź miłość i połącz się na zawsze z tą drugą dusza którą kochasz. Będziesz uzależniony w 100% ale co z tego!

      • 18 5

      • tak prosze księdza. (1)

        • 7 15

        • hehe - zobaczysz kiedys ze mam racje! :)

          milego dnia

          • 11 1

  • I bardzo fajnie, że ktoś coś pisze i to wydaje... (1)

    większość nie potrafi nic, nie ma hobby, zainteresowań itp. Tematyka książki ani autorka mnie nie przyciągają, ale szanuję chęci i zapał.

    A co do bardzo "błyskotliwego" pierwszego komentarza (Puzyńska) to poleca zapoznać się z definicją słowa "bestseller".

    • 30 55

    • powiedz to swojej córce...

      jak jej w szkole nie pójdzie....

      • 4 5

  • (2)

    Coś mi mówi to nazwisko. Hmm. Książka niech się dobrze sprzeda.

    • 5 23

    • Literówka?? (1)

      Lipnicki a Lipińska, chociaż imię też się zgadza i na początku miałem gwoździa.

      • 2 1

      • Lipinski duzo czasu mieszkal w Gdansku

        teraz wspomaga PO w ograniczaniu interenetu.

        • 4 4

  • Zenada (9)

    tak zwyczajnie, po prostu.
    Forma wypowiedzi, slownictwo, priorytety, "osiagniecia" - wszystko to, wziete razem do kupy (!) swiadczy o tym, ze nawet pustak moze odniesc sukces.
    A moze nie "nawet" pustak w wlasnie pustak?
    Sama juz nie wiem. Smutne czasy.

    • 148 12

    • (4)

      A Ty myślisz, że przeciętny czytelnik/czytelniczka tej książki jest profesorem uniwersytetu? :)

      • 22 2

      • Nie, nie mysle tak (1)

        ale nie mowimy o czytelnikach, a autorze.

        Piszac poprzedni komentarz, nie wiedzialam kompletnie nic o tej osobie - przed chwila poszukalam troche w sieci i...moj boze, az sie przestraszylam trafnosci mojej oceny tego kogos. :)

        • 23 2

        • No ja właśnie celowo napisałem o odbiorcach, bo najlepiej takich odbiorców będzie rozumiał podobny autor... ;) Znaczy - dobrze dopasowany do targetu...

          • 5 1

      • Pisza o tym w mediach także.... (1)

        fakt że przeciętny człowiek to czytelnik takich szajsów właśnie...smutne jak ludzie nisko upadają

        • 8 2

        • Przeciętny człowiek książek nie czyta. Nawet takich czytadeł...

          Taka jest smutna prawda.

          • 10 2

    • i właśnie to jest smutne (1)

      że w tych czasach "sukces" odnoszą Renulki, Ciupy i Blanice

      • 20 2

      • ciupa ma niezla ciupe to odnosi

        • 1 1

    • Lepsze to niż wypowiedzi erotyczne księży pedofilów. (1)

      • 4 9

      • albo Polanskiego

        • 2 6

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

30

listopada

06

grudnia

Kultura

Muzyka Joanny Dudy w pierwszym polskim filmie Netfliksa
Muzyka gdańszczanki w filmie Netfliksa
Zmarł aktor Aleksander Skowroński
Zmarł aktor Aleksander Skowroński

Kulinaria

Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Autorem powieści "Srebrzysko. Powieść dla dorosłych" jest: