Wiadomości

stat

Filmowe Trójmiasto: "Złodziej tęczy", czyli Omar Sharif, cyrkowcy i wielka powódź w Gdańsku

artykuł historyczny
Omar Sharif po wyjściu z kanałów na Długim Targu.
Omar Sharif po wyjściu z kanałów na Długim Targu. kade z filmu "Złodziej tęczy"/prod. Vincent Winter

Dziwaczne postaci na Mariackiej, barwny korowód na Długim Pobrzeżu i gdański dworzec z gdyńskim wnętrzem. Tak filmowy surrealizm gościł nad Motławą. W kolejnym odcinku Filmowego Trójmiasta podglądamy Gdańsk z początku lat 90. XX wieku w filmie "Złodziej tęczy" z Omarem Sharifem, Peterem O'Toolem i Christopherem Lee.



Omar Sharif przewodnikiem po Gdańsku

Surrealistyczne, udziwnione, eksperymentalne. Takie kino tworzył chilijski artysta awangardowy, Alejandro Jodorovsky, który niejednokrotnie swoimi dziełami wzbudzał kontrowersje, zaskakiwał formą artystyczną i wprawiał w konsternację widza pogubionego w porządku logicznym jego filmów. Doskonale w tę stylistykę wpisuje się "Złodziej tęczy"- w zgodnej opinii krytyków najsłabszy, najmniej spójny i spłycony obraz w dorobku artysty, który poza filmami reżyserował także setki teatralnych przedstawień. I choć lista zarzutów i przytyków w stosunku do "Złodzieja tęczy" do krótkich nie należy, to pod pewnym względem stanowi on arcyciekawą propozycję dla trójmiejskiego widza.

Omar Sharif nad Motławą. W tle Długie Pobrzeże i zarysy Żurawia.
Omar Sharif nad Motławą. W tle Długie Pobrzeże i zarysy Żurawia. kade z filmu "Złodziej tęczy"/prod. Vincent Winter
Tłem tej niejednoznacznej opowieści jest bowiem Gdańsk - malowniczo skadrowany na początku lat 90., po którym oprowadza nas na wielkim ekranie sam Omar Sharif. To właśnie egipski gwiazdor, znany z takich produkcji jak "Lawrence z Arabii" czy "Doktor Żywago", włóczy się po Długim Pobrzeżu, przemyka nocą po ulicy Mariackiej i wynurza się z kanałów na Długim Targu.

Dzieje się tak nie bez powodu, wszak postać odgrywana przez Sharifa to Dima, uliczny złodziejaszek i cwaniak obracający się w podejrzanym towarzystwie zbirów, żebraków i frywolnych dam. Jego nieszczególnie interesującą działalność przerywa pojawienie się tajemniczego księcia Meleagre (w tej roli słynny "Lawrence z Arabii", czyli Peter O'Toole), który pomimo odziedziczenia ogromnego majątku, porzuca dostatnie życie i zamieszkuje z Dimą w kanałach.

Omar Sharif, czyli ekranowy Dima na tle Zielonej Bramy.
Omar Sharif, czyli ekranowy Dima na tle Zielonej Bramy. kade z filmu "Złodziej tęczy"/prod. Vincent Winter
Podziemne tunele obaj towarzysze urządzają niemal jak ekstrawagancką rezydencję. Pośród osaczonych pajęczynami żyrandoli i wysłużonych antycznych mebli gnieżdżą się szczury, ale nawet ich towarzystwo nie przeszkadza w sielance głównym bohaterom. Przez większość czasu Dima z księciem mędrkują nad życiem, pogrążając się w filozoficznych debatach. Zupełnie inny świat panuje na powierzchni, na którą wychyla się jedynie Dima. W poszukiwaniu środków do życia lawiruje pomiędzy przerośniętymi zbirami, karłowatymi rzezimieszkami i rubasznymi paniami do towarzystwa.

Po kilkunastu minutach da się już zauważyć charakterystyczną rękę Jodorovsky'ego. Przybywa coraz bardziej groteskowych i karykaturalnych postaci, dziwaczni cyrkowcy panoszą się na ekranie, po czym nagle zalewa wszystkich niemal powodziowa fala, powodując histerię mieszkańców i samego Dimy, który po kłótni z księciem gotów jest wsiąść w pociąg i uciec. Fabuły jednak nie sposób streścić i opisać, bo w pewnym momencie (który następuje bardzo szybko) "Złodziej tęczy" zaczyna skręcać w abstrakcję i ekranowy surrealizm.

Filmowe życie nad Motławą

I byłby to zapewne kolejny pseudoartystyczny bełkot dla przeciętnego widza, gdyby nie plenery, jakie towarzyszą głównym bohaterom i całej historii. "Złodzieja tęczy" Jodorovsky kręcił przede wszystkim w Gdańsku, który w filmie pełni funkcję bliżej nieokreślonego europejskiego miasta. Polski kinoman już po pierwszym kadrze jednak bez zastanowienia pozna charakterystyczne zarysy Żurawia i brzeg Motławy. Znamienna jest tu sekwencja otwierająca film, w której widzimy Omara Sharifa na Wyspie Spichrzów. Zresztą w bardzo podobny sposób i niemal w tym samym miejscu została nakręcona przedostatnia scena w filmie, w której Dima ratuje z Motławy ulubionego psa.

Omar Sharif na Wyspie Spichrzów.
Omar Sharif na Wyspie Spichrzów. kade z filmu "Złodziej tęczy"/prod. Vincent Winter
Wokół samej Motławy koncentruje się życie bohaterów zwłaszcza w pierwszej części filmu. O tym, że Dima pomieszkuje w obskurnych kanałach dowiadujemy się, gdy mężczyzna schodzi do podziemi przez właz na ulicy Wartkiej. Zanim jednak ochoczo wskakuje do swojej "nory" kontempluje spokojne wody Motławy. Równie newralgicznym miejscem z punktu widzenia fabuły jest Długie Pobrzeże. To właśnie tu Dima po raz pierwszy widzi snującego się z psem księcia Meleagre i decyduje się za nim podążać. W podobnym miejscu ukryty w beczkowozie ucieka przed złoczyńcami. To w końcu Długim Pobrzeżem maszeruje barwny korowód, który tworzyli ówcześni gdańszczanie.

Statystów zresztą przewinęło się przez plan zdjęciowy mnóstwo, a dzienna stawka za udział w filmie wynosiła ponoć 100 tysięcy starych złotych. W przeliczeniu na dzisiejsze 10 złotych to i tak sporo, biorąc pod uwagę fakt, że można było ramię w ramię stanąć z taką gwiazdą jak Omar Sharif. Równie wielką atrakcją okazała się eksplozja lunaparkowego koła, której dokonano na Podwalu Przedmiejskim.

Z kanałów na Mariacką i Długi Targ

Brytyjska ekipa filmowa (wspomagana również polskimi nazwiskami) szczególnie upodobała sobie ulicę Mariacką, którą w "Złodzieju tęczy" widać niejednokrotnie. Najczęściej w momentach wchodzenia i wynurzania się Dimy z kanałów. Na Mariackiej pojawiają się oślizgłe typy spod ciemnej gwiazdy, kwitnie bazarowy handel i dochodzi do nocnych awantur. Z kolei na pobliskiej ulicy Świętego Ducha umiejscowiono filmowy festyn, który urozmaicali akrobaci, połykacze ognia oraz wielobarwne dziwadła, których w "Złodzieju tęczy" znajdziemy całą masę.

Pozostałości po cyrkowej świcie na Mariackiej w Gdańsku.
Pozostałości po cyrkowej świcie na Mariackiej w Gdańsku. kade z filmu "Złodziej tęczy"/prod. Vincent Winter
Jednym z takich charakterystycznych osobników była postać odgrywana przez anonimowego dla nawet wytrawnych kinomanów aktora, Chrisa Greenera. Największym atutem Brytyjczyka był bowiem imponujący wzrost. Prawie 230 centymetrów powodowało, że Greener górował nad resztą obsady, a dla gdańskich statystów był niemal tak dużą atrakcją, jak sam Sharif, zaś pojawienie się giganta z miejsca zwracało uwagę wszystkich przechodniów.

Nie mogło oczywiście w "Złodzieju tęczy" zabraknąć także Długiego Targu. Na reprezentacyjnej ulicy Gdańska Dima pojawia się chwilę po utracie największego przyjaciela i w momencie, gdy deszczowy kataklizm równie niespodziewanie jak się pojawił, tak się urwał. Na podziwianie choćby Ratusza Głównego Miasta bohater filmu nie miał jednak czasu, gdyż po chwili został przepędzony z Długiego Targu przez... dwójkę jakże swojsko i znajomo wyglądających policjantów. W kolejnym kadrze widzimy zaś Omara Sharifa przechodzącego przez Zieloną Bramę i zatrzymującego się na chwilę na moście nad Motławą.

Kolorowy festyn na ulicy Świętego Ducha.
Kolorowy festyn na ulicy Świętego Ducha. kade z filmu "Złodziej tęczy"/prod. Vincent Winter
Gdynia udaje Gdańsk, Sopot kończy dzieło

Zdecydowaną większość scen do filmu kręcono oczywiście w Gdańsku, ale ekipa filmowa znalazła jeszcze czas na krótki wypad do Gdyni. Choć w tym przypadku można mówić o pewnej mistyfikacji. W scenie gigantycznej ulewy, podczas której Dima biegnie na pociąg, bohater wbiega na Dworzec Główny w Gdańsku (widać nawet fragment szyldu). W środku okazuje się jednak, że widzimy wnętrze... gdyńskiego dworca.

Filmowe "oszustwo" zastosowano też w sekwencjach, gdy widzimy zalewaną wielką wodą Mariacką. W rzeczywistości gdańska ulica powstała jako makieta w dawnych basenach na Polance Redłowskiej. Trójmiejski wątek "Złodzieja tęczy" domyka jeszcze ostatni kadr pojawiający się na napisach końcowych. Sopockie molo, bo o nim mowa, stanowi malownicze tło spaceru Dimy z psem.

Dworzec Gdańsk Główny w kadrze filmu "Złodziej tęczy".
Dworzec Gdańsk Główny w kadrze filmu "Złodziej tęczy". kade z filmu "Złodziej tęczy"/prod. Vincent Winter
Pomimo że film reklamowany był nazwiskami Omara Sharifa i Petera O'Toole'a, to tak naprawdę w Trójmieście gościł tylko pierwszy z dwójki znanych aktorów. Irlandzkiego gwiazdora w "gdańskich" scenach odgrywał dubler. W obsadzie możemy znaleźć jeszcze jedno bardzo znane nazwisko.

Christopher Lee, czyli ekranowy Saruman z "Władcy pierścieni" i Hrabia Dooku z "Gwiezdnych wojen" w jednej osobie, wcielił się w postać wuja Rudolfa, krewnego księcia Meleagre. Kilka ujęć z aktorem nagrano jednak tylko we wnętrzach filmowego studia. Ciekawostką w obsadzie była też obecność niejakiej Jane Chaplin, córki słynnego Charliego Chaplina.

Reżyser się wyrzeka, producent robi prezenty

"Złodziej tęczy", pomimo trójmiejskich plenerów i świetnej aktorskiej pary, stanowi jednak dość duże wyzwanie nawet dla wytrawnego kinomana. Siermiężna forma, dziwaczna symbolika i nie do końca zrozumiały koncept spowodowały, że dzieła wyparł się nawet jego twórca. Jodorovsky'ego producent filmu potraktował zresztą w bardzo przedmiotowy sposób.

Jeszcze przed początkiem zdjęć Chilijczyk dostał zakaz manipulowania w scenariuszu i kategoryczną przestrogę przed kłótniami z Sharifem i O'Toolem. W konsekwencji reżyser miał niewielki wpływ na film, który ponoć miał być prezentem producenta dla jego żony. I rzeczywiście stanowił chyba jedynie wartość sentymentalną, bowiem do dystrybucji kinowej "Złodzieja tęczy" dopuszczono jedynie we Francji. Jako festiwalowa ciekawostka film pojawiał się jeszcze incydentalnie we Włoszech i Hiszpanii. Niemal od razu po nakręceniu trafił na półkę wypożyczalni kaset wideo.

Końcowa scena filmu, czyli kadr z sopockiego molo.
Końcowa scena filmu, czyli kadr z sopockiego molo. kade z filmu "Złodziej tęczy"/prod. Vincent Winter
"Złodziej tęczy", czyli promocja po norwesku

Nakręcony w kwietniu i maju 1990 roku "Złodziej tęczy" pokazał jednak, że filmowy potencjał w Gdańsku jest, a tutejsze atrakcje turystyczne zgrabnie wyglądają nie tylko w filmach reklamowych, ale i na profesjonalnej kliszy. Jakikolwiek nie byłby efekt końcowy tych starań. To również cenna filmowa pocztówka z Gdańska sprzed ponad 20 lat, na której możemy podejrzeć, jak wiele zmieniło się w krajobrazie miasta przez ten okres. I choć w Polsce "Złodziej tęczy" jest raczej anonimowy, to z pewnością film nieraz widzieli... Norwegowie.

Jedna z tamtejszych linii lotniczych reklamuje Gdańsk jako miasto "Solidarności", chwali uroki Głównego Miasta, zaprasza do pobliskiego Sopotu na molo i... dumnie nadmienia, że Gdańsk był miejscem kręcenia filmu z Omarem Sharifem i Peterem O'Toolem. Czysty surrealizm rodem z filmów Jodorovsky'ego.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (36)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze wiadomości

Kalendarz imprez

kalendarz

Zdjęcia z imprez

    Nowe lokale

    Najczęściej czytane