• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Nagość u Mery Spolsky wcale nie taka kontrowersyjna. Emocje ponad wszystko

Julia Rzepecka
25 listopada 2021 (artykuł sprzed 2 lat) 

Mery Spolsky Live Act:

Monolog, piosenka aktorska czy raczej koncert? Wieczór, który przygotowała dla widzów w Starym Maneżu Mery Spolsky, trudno przypisać do jednej kategorii. Muzyczny monodram zatytułowany "Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj" był występem o nowej, ciekawej formie, a powstał na podstawie książki wydanej niedawno przez wokalistkę. Przekonaliśmy się też, czy odsłonięte fragmenty ciała Mery Spolsky rzeczywiście są kontrowersyjne.



Nadchodzące imprezy w Trójmieście


Wydarzenie zapowiadaliśmy w naszym Kalendarzu Imprez oraz w  artykule z cyklu Planuj Tydzień - czytaj zawsze w czwartki o godzinie 10.


Czy zdarza ci się klikać w "clickbaitowe" nagłówki?

Wokalistka i autorka tekstów Mery Spolsky jesienią tego roku zadebiutowała w nowej roli - napisała książkę zatytułowaną "Jestem Marysia i chyba się zabiję dzisiaj". Pozycja wydana została nie tylko jako książka papierowa, ale również jako audiobook. Co ciekawe, w dwóch różnych wersjach. Klasycznej, a także w wersji składającej się z różnych dodatkowych elementów i udźwiękowienia czy piosenek. Niektóre fragmenty są tam czytane przez gości: Ewę Chodakowską, Macieja Maleńczuka, Ralpha Kaminskiego, Marię Peszek, Krzysztofa Zalewskiego i Margaret. W książce poznajemy życie Marysi, dwudziestokilkuletniej bohaterki, która porusza wszystkie ważne dla siebie tematy.

Internetowa afera



Teraz Mery Spolsky wyruszyła w trasę koncertową promującą książkę. Jednak jak sama mówi o swoich występach - są to spektakle, a dokładniej określa je mianem "live actu", czyli teatralno-muzycznej adaptacji swojej książki.

- Live act to nie będzie koncert ani spektakl czy odczyt książki, nie będzie to też monodram. Więc co to będzie? To będzie stereodram! Czyli miks tego wszystkiego - zapowiadała artystka.
Występy odbyły się już w Warszawie, Katowicach i Krakowie, a w internecie natychmiast podjęto temat nagości, która pojawia się na scenie. W sieci można znaleźć artykuły komentujące jej skąpy strój, nagłówki podkreślają, że artystka pokazała na scenie pośladki, a  fani głównie bronią artystki. Nie brakuje też negatywnych komentarzy. W środowy wieczór Mery Spolsky wystąpiła w Starym Maneżu w Gdańsku, a my sprawdziliśmy, na czym polega jej live act.

  • Mery Spolsky wystąpiła w środę w Starym Maneżu w ramach swojej najnowszej trasy... koncertowej? Nie do końca, ponieważ swoje wystąpienia określa bardziej jako spektakle.
  • Mery Spolsky wystąpiła w środę w Starym Maneżu w ramach swojej najnowszej trasy... koncertowej? Nie do końca, ponieważ swoje wystąpienia określa bardziej jako spektakle.
  • Mery Spolsky wystąpiła w środę w Starym Maneżu w ramach swojej najnowszej trasy... koncertowej? Nie do końca, ponieważ swoje wystąpienia określa bardziej jako spektakle.
  • Mery Spolsky wystąpiła w środę w Starym Maneżu w ramach swojej najnowszej trasy... koncertowej? Nie do końca, ponieważ swoje wystąpienia określa bardziej jako spektakle.
  • Mery Spolsky wystąpiła w środę w Starym Maneżu w ramach swojej najnowszej trasy... koncertowej? Nie do końca, ponieważ swoje wystąpienia określa bardziej jako spektakle.

Trudny początek występu



W sali Starego Maneżu zapełniła się większość miejsc siedzących. Do pytania, czy posadzenie widzów na krzesłach w przypadku takiego występu to dobra decyzja, jeszcze będę wracać. Wśród publiczności byli przede wszystkim młodzi ludzie, większość ubrana na czarno - tak jak apelowała artystka w zapowiedziach i opisach koncertów. Niektórzy mieli również ubrania pochodzące z linii odzieżowej Mery Spolsky.

Nie tylko imprezy taneczne. Jak spędzić andrzejki w Trójmieście?



Krótko po dwudziestej, kiedy miał się rozpocząć koncert, usłyszeliśmy zapowiedź, a następnie zaległa cisza i przez kilkanaście minut nic się nie działo. Najprawdopodobniej były to jakieś problemy techniczne, na co wskazywała nerwowa bieganina kilku osób z ekipy technicznej. Szkoda, że tak się stało, ponieważ wpłynęło to na pierwszą część występu. W końcu na scenie pojawiła się Mery w ciemnej chuście, z wielką książką pod pachą i odczytała początkowy fragment otwierający cały wieczór. Następnie rozpoczęła pierwszą piosenkę. Była dość spięta, prawdopodobnie właśnie przez problemy z techniką, i to dało się wyczuć.

Nowa forma koncertu



Na pewno duże znaczenie dla odbioru występu miała jego - intrygująca - forma. Rzeczywiście, bardzo wiele czerpała z teatru. Tak jak zapowiadano, było to połączenie monodramu, zaaranżowanych scen, piosenki aktorskiej i koncertu. Na scenie towarzyszyła jej tylko jedna osoba - muzyk grający na różnych instrumentach, również zmieniający ciekawe stroje, a nawet maski. Wokalistka przygotowała sobie szczegółową choreografię do śpiewanych piosenek, co również było zabiegiem formalnym. Mery Spolsky mówiła teksty skierowane wprost do widzów, lecz nie były to spontaniczne interakcje, a wypowiadanie przygotowanego tekstu, i publiczność nie reagowała tak żywiołowo jak zwykle na koncertach. Nie pomagały w tym też lekko przydługie pauzy pomiędzy utworami, w których Mery się przebierała. Z czasem widzowie przyzwyczaili się jednak do charakteru wydarzenia i zwłaszcza w drugiej połowie pozwalali sobie na coraz żywsze reakcje.

Stopniowo poprzez kolejne elementy wieczoru poznawaliśmy wykreowaną postać Marysi. Jednym z nich było "Trapowe Opowiadanie". Był to recytowany czy może rapowany fragment tekstu. Niektóre nagrane i zapętlone zdania oraz chichoty były niczym słuchanie monologu wewnętrznego, jej osobistego krytyka, który komentował i oceniał bohaterkę, wyśmiewał ją. Można było więc poczuć się, jakbyśmy słuchali jej myśli. A były to przemyślenia towarzyszące pewnie prawie każdemu z nas, na przykład przed lustrem - "jesteś gruba i brzydka", "oni patrzą na mnie", "patrz na te włosy", "nie jedz tyle". Mery Spolsky obracała się przed lustrem, słuchając tych komentarzy i dotykając swojego ciała, by płynnie przejść do kolejnej, dynamicznej piosenki.

Czytaj także: "Moje ciało jest zbyt czarne, by być polskie": Ogi Ugonoh o problemach Afropolaków

  • Mery Spolsky wystąpiła w środę w Starym Maneżu w ramach swojej najnowszej trasy... koncertowej? Nie do końca, ponieważ swoje wystąpienia określa bardziej jako spektakle.
  • Mery Spolsky wystąpiła w środę w Starym Maneżu w ramach swojej najnowszej trasy... koncertowej? Nie do końca, ponieważ swoje wystąpienia określa bardziej jako spektakle.
  • Mery Spolsky wystąpiła w środę w Starym Maneżu w ramach swojej najnowszej trasy... koncertowej? Nie do końca, ponieważ swoje wystąpienia określa bardziej jako spektakle.
  • Mery Spolsky wystąpiła w środę w Starym Maneżu w ramach swojej najnowszej trasy... koncertowej? Nie do końca, ponieważ swoje wystąpienia określa bardziej jako spektakle.

Forma a treść



Tu wraca pytanie o decyzję, czy widzów posadzić na krzesłach. Z jednej strony to pozwalało na oglądanie spektaklu w skupieniu, ale jednak pozbawiało widzów możliwości tańczenia, a ci podrygiwali w rytm muzyki i można było przypuszczać, że chętnie by potańczyli. To także dodałoby energii samej Mery Spolsky. Zamiast tego siedząca widownia znacznie wolniej się rozkręcała i dawała mniej energii artystce.

Mery Spolsky na wszelkie sposoby łamała konwencję koncertu. Raz siedziała przy stoliku, w innym momencie przeglądała się we wspomnianym wcześniej lustrze, skandowała do publiczności, odliczała, pokazywała tablice z hasłami. W trakcie jednej z piosenek zeszła ze sceny, podstawiając pierwszym rzędom mikrofon pod nos, by widzowie też mogli coś do niego powiedzieć. W innej przechadzała się z megafonem między siedzeniami, jeszcze w innym momencie zupełnie zniknęła ze sceny, by pojawić się z gitarą na boku sali.

Z jednej strony były to zupełnie nowe i ciekawe zabiegi, chociaż czuć było, że są dokładnie zaplanowane. Mery musiała pamiętać o każdym ruchu i elemencie, a było tego naprawdę sporo i momentami umykała przez to treść. Nie pomagało także nagłośnienie, które czasem zagłuszało tekst piosenek. W efekcie najciekawiej zaśpiewaną piosenką była ta, w której nie było żadnych szalonych świateł, wizualizacji ani zaaranżowanych ruchów - Mery Spolsky śpiewała z gitarą piosenkę o miłości i to paradoksalnie wtedy najbardziej można było poznać bohaterkę tego monodramu. Zaśpiewała swoim głosem prosto z serca utwór, który poruszył widzów, co wyrazili gromkimi oklaskami. Podobnie przejmująca była piosenka o śmierci "Najsmutniejsza dziewczyna roku", zaśpiewana do swojej mamy.

Pośladki nie takie gołe



Pod koniec pojawił się także temat cielesności, rozpoczęty etiudą o fałdce na brzuchu. Mery rozebrała się z garnituru, pod którym miała cieliste body. Nie był to strój wybitnie kontrowersyjny. Rzeczywiście odkrywał jej ciało, jednak jej swobodne już ruchy nadawały temu lekkości i charakteru żartu, było to też spójne z pomysłem na piosenkę. A śpiewała w niej o swoich kompleksach, o wadach i zaletach swojego ciała.

Nietrudno znaleźć w sieci nagłówki wyjęte z kontekstu i nastawione na tanią sensację, krzyczące o pokazywaniu nagich pośladków przez Mery Spolsky na koncercie. Tylko że nie o pośladki tu chodzi. Tak, było je widać, jednak nie epatowała nimi w seksualny sposób, a raczej opowiadała o radości płynącej z docenienia swojego ciała takim, jakie ono jest. I zrozumieli to widzowie.

- Robię to po to, bo wiem, jak dużo mnie kosztuje codzienna walka z lustrem. Ale też po to, aby inne dziewczyny poczuły, że nie są z tym same. Abyśmy się bardziej lubiły. Tymczasem na Insta wybucha dyskusja, że pokazywanie tyłka to dno, upadek, ujma dla twórczości (...). Chodźcie na live act, zobaczcie, a potem podyskutujmy - napisała na swoim profilu na Instagramie.
Podobnie myślała najwyraźniej publiczność, ponieważ na koniec godzinnego występu bez wahania poderwała się z miejsc i nagrodziła artystkę owacjami na stojąco. W finale Mery zachęciła zebranych do wpisywania się do pamiątkowej księgi, którą ze sobą przywiozła, i po występie część publiczności ochoczo do tego przystąpiła.

Wydarzenia

Mery Spolsky

99 zł
muzyka alternatywna, pop, muzyka elektroniczna

Miejsca

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (27)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Sea You 2024

159 - 209 zł
Kup bilet
festiwal muzyczny

Wielka Szama na Stadionie - wielkie otwarcie sezonu w Gdańsku! (11 opinii)

(11 opinii)
street food

Kwiat Jabłoni "Nasze ulubione kluby" (8 opinii)

(8 opinii)
169 zł
Kup bilet
pop

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Wielki koncert na Skwerze Kościuszki w Gdyni w 2008 roku dał: