• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Tancerz z Trójmiasta walczy o zwycięstwo w "Mam talent"

Justyna Michalkiewicz-Waloszek
27 listopada 2015 (artykuł sprzed 8 lat) 
Pewny siebie i uśmiechnięty - taki jest Maciej Sheva Mołdoch. Ta artystyczna dusza zawodowo spełnia się jako instruktor tańca w Akademii Artystycznej w Gdańsku. A po godzinach krąży po świecie, z jednych zawodów na drugie. Chociaż jego grafik pęka w szwach, tancerz znalazł czas, aby powalczyć o zwycięstwo w programie "Mam Talent". Pewny siebie i uśmiechnięty - taki jest Maciej Sheva Mołdoch. Ta artystyczna dusza zawodowo spełnia się jako instruktor tańca w Akademii Artystycznej w Gdańsku. A po godzinach krąży po świecie, z jednych zawodów na drugie. Chociaż jego grafik pęka w szwach, tancerz znalazł czas, aby powalczyć o zwycięstwo w programie "Mam Talent".

Urodził się w 1991 roku na południu Polski, a dokładniej w Lubaniu. Do Trójmiasta przyjechał studiować filologię rosyjską, ale szybko ją porzucił na rzecz zarządzania w sporcie. Od najmłodszych lat nazywany był królem weselnych parkietów, a dzisiaj mówią na niego - mistrz poppingu. Poznajcie Macieja, finalistę programu "Mam Talent", który - jak się okazuje - nie tylko tańczy, ale również tworzy muzykę i... śpiewa.



Justyna Michalkiewicz: Za chwilę twój wielki dzień. Co czujesz?

Maciej Sheva Mołdoch: Jestem pozytywnie nastawiony. Cokolwiek się stanie, będzie dobrze. Moim celem było przekazanie ludziom konkretnej historii za pomocą emocji. Już od castingu miałem plan, zarówno na półfinał, jak i na finał. Sukcesem będzie, gdy uda mi się go zrealizować. A jeżeli wygram - świetnie. Nie jest to jednak moim priorytetem.

Twój występ półfinałowy robił wrażenie. Zwłaszcza animacja w tle. Wysoko postawiłeś sobie poprzeczkę.

Pracowaliśmy nad tym obrazkiem od rana do wieczora. Na początku miały być cztery animowane postacie za mną, ale ostatecznie zdecydowaliśmy z reżyserem, że to będzie przytłaczać sam taniec. Na finał przygotowałem coś zupełnie innego, zwłaszcza muzycznie. To nie będzie ten target emocjonalny, co ostatnio. Mogę obiecać, że będzie mocny przekaz. Mocna historia. Nic więcej nie powiem (śmiech).

Wiemy, że jesteś dobrym tancerzem, ale skrywasz jeszcze jeden talent. W sieci dostępny jest utwór zespołu White Chocolate, do którego stworzyłeś muzykę i podłożyłeś wokal. Ty śpiewasz?

Tak, śpiewam. Nagraliśmy sporo kawałków, ale póki co wypuściliśmy tylko jeden. Akurat w tym udostępnionym bardziej mówię niż śpiewam, ale tak ogólnie to faktycznie śpiewam. Czasami rapuję, innym razem pomrukuję.

Maciej Sheva Mołdoch podczas występu na żywo w "Mam talent". Maciej Sheva Mołdoch podczas występu na żywo w "Mam talent".
Jesteś lepszym tancerzem czy muzykiem?

Na razie zdecydowanie lepszym tancerzem (śmiech). Muzyki dopiero się uczę. Chodzę na zajęcia wokalne, uczę się komponowania i harmonii, aby to wszystko, co stworzę, było spójne.

Gdyby nie taniec to muzyka?

Muzyka zawsze była moim marzeniem, nigdy alternatywą. Od dziecka mocno na tę muzykę reagowałem, a że chciałbym po sobie coś pozostawić - realizuję te marzenia. Muzyka to zupełnie inny świat niż taniec, inne emocje.

Kiedy poczułeś, że taniec jest tym, co chcesz robić w swoim życiu?

Jako dzieciak byłem królem parkietu na weselach. Gdy miałem osiem lat, znalazłem lokalną grupę tańczącą break dance i bboying. Byłem bardziej ich fanem i obserwatorem, niż tancerzem. To były czasy, gdy wszędzie słychać było kawałek "Freestyler", a bboying był rozdmuchaną formą aktywności. Pojechałem z chłopakami na zawody i po raz pierwszy zobaczyłem człowieka, który tańczył electric boogie, czyli dzisiejszy popping. To było magiczne. 27 marca 2009 roku pojechałem na swoje pierwsze zawody taneczne do Gdańska. Zjechała się cała śmietanka poppingowa. Patrzyłem na nich ze łzami w oczach. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem - to jest to, chcę tańczyć popping! Chociaż wydawało mi się, że jestem już za stary, to jednak wróciłem do domu i zacząłem uczyć się z internetu. Teraz już wiem, że nie ma magicznej granicy wieku, w której człowiek staje się za stary na naukę tańca. Wszystko jest kwestią priorytetów. Jeżeli chodzi o ciało - wszystko można wypracować. A wiadomo, im człowiek starszy, tym świadomość ciała jest większa.

Od kilku lat aktywnie pracujesz w zawodzie tancerza. Zajmowałeś się kiedykolwiek czymś innym?

Kiedyś byłem budowniczym. Pracowałem na budowie, wiem, jaka to ciężka praca. Od razu przełamię stereotypy - taniec jest również ciężką pracą. Ludzie myślą - trochę potańczysz, trochę powyjeżdżasz, poudajesz gwiazdę i wrócisz do domu. A to są długie godziny treningów i męczące wyjazdy. Ja żyję cały czas na walizkach. Non stop jestem w trasie. Na początku to jest nawet fajne, bo zwiedzasz świat i poznajesz nowych ludzi. Z biegiem czasu, gdy jedziesz 16 godzin w jedną stronę, później kolejne 16 wracasz, to jedynym, o czym marzysz, jest ciepły dom. Ale zamiast wypocząć, przepakowujesz walizkę i znowu ruszasz w trasę.

Twoja dziewczyna również jest tancerką.

Tak, ale ostatnio zmieniła pracę na stacjonarną i regularną. Z punktu widzenia relacji jest to trudne, bo mnie prawie cały czas nie ma w domu. Całe szczęście, że ona to rozumie, bo wie, jak wygląda życie tancerza.

Poznaliście się na zawodach?

Tak, na zawodach w Rydze. Ona jest Litwinką, więc mimochodem powiedziała, że kiedyś pokaże mi Wilno. Później nie rozmawialiśmy. Do czasu zawodów na Litwie. Przypomniałem jej - pokaż mi, jak wygląda Wilno. To pokazała.

Co się teraz dzieje w twoim grafiku? Przeżywa oblężenie po programie?

Zawsze był wypełniony, ale teraz zaczynam zapełniać już wiosenne terminy.

Dobrze się czujesz w tym świecie? Nie przytłacza cię zainteresowanie mediów?

Czuję się mega swobodnie. Lubię poznawać różne światy, każdy mnie inspiruje. Lubię patrzeć z różnych perspektyw na życie, próbować różnych smaków. To właśnie jeden z nich. Jest dobry, nie czuję presji, więc jest mi tutaj wygodnie.

Mógłbyś zamienić Trójmiasto na Warszawę?

Warszawa mnie trochę przytłacza. Czuję się tam jak mała mróweczka, biegająca z innymi mrówkami. Dobrze mi w Trójmieście. Mam tutaj wszystko, czego potrzebuję. Nie planuję wyjeżdżać, ale gdybym dostał propozycję pracy przy ciekawym dla mnie projekcie - kto wie?

Jakie emocje będą towarzyszyć ci tuż przed wyjściem na scenę?

Ogromna ekscytacja. Wyjdę, bo chcę coś przekazać. Nigdy nie zrobiłem pokazu, w którym nie czułbym się mocno nakręcony. Nie stresuję się, bo mam gotowy materiał, który muszę jedynie przekazać ludziom na widowni. Lubię ten kontakt, interakcję z publicznością. To jest relacja na zasadzie - ej, mam coś dla ciebie, czujesz to? Nie? No to czekaj, pokażę to trochę inaczej. Energia, która wisi w powietrzu w takich momentach, jest niesamowita. Tego nie zobaczysz w telewizji. To możesz poczuć tylko podczas pokazów na żywo. Gdybym nie był autentyczny w tym, co chcę przekazać, ta energia by siadła.

A gdy masz słabszy dzień?

To przekuwam tę negatywną energię na fajne show. Pokazuję publiczności, że mam zły dzień i robię wszystko, żeby tę emocję zamienić w coś fajnego na scenie.

Co lub kto jest w stanie popsuć tobie humor?

Mój samochód. Niesamowicie się psuje. Praktycznie cały czas jest u mechanika. Głupota i upartość ludzi też są w stanie skutecznie mi go popsuć. Ja też jestem uparty, ale gdy ktoś ma lepszy pomysł, nie upieram się przy swoim. Potrafię powiedzieć reżyserowi - tak, masz rację, masz większe doświadczenie, więc zróbmy po twojemu. Oczywiście muszę się z tą wizją zgadzać, inaczej będę walczył do oporu. Ale są ludzie, którym nie przemówisz, bo uważają, że ich wizja świata jest najlepsza.

Jesteś kłótliwy?

Bardzo. Wyraźnie zaznaczam swoje zdanie. Nigdy nie zrobię niczego wbrew sobie. Gdyby mi kazali wyjść w stroju różowego słonia i zrobić pokaz - nie ma takiej opcji. Poza tym, śmieję się, że jestem jednym z najbardziej nielubianych przez ekipę uczestników programu. Co chwilę mam nowe pomysły i męczę tych ludzi (śmiech).

A z kim masz najlepszy kontakt w programie?

Z reżyserem, z ekipą techniczną, która tam pracuje np. przy światłach. Z cudowną asystentką reżysera rozmawiam przez telefon częściej niż z własną rodziną. Cały czas omawiamy nowe pomysły. A mam ich sporo.

Środowisko taneczne akceptuje twój udział w show?

Trend, że programy rozrywkowe to sprzedawanie się był silny jakieś trzy lata temu. Dzisiaj ludzie mówią - a kto się nie sprzedaje? Życie to rynek usług i emocji, które sprzedajemy. Moim produktem jest taniec, a co za tym idzie - sprzedaję ludziom emocje. Jeżeli ktoś chce żyć profesjonalnie z tańca, musi się z tym pogodzić. We wszystkim oczywiście musi być umiar. Jeżeli zrobiłbym show, które byłoby niespójne ze mną - pojawiłyby się głosy, że to słabe. Z reklamą też nie miałbym większego problemu. O ile nie musiałbym tańczyć do muzyki disco polo przebrany za wielki słoik ketchupu - czemu nie? Zresztą wystąpiłem już w bardzo fajnej reklamie Laysów.

"Mam Talent" to nie pierwszy program, w którym bierzesz udział. Wcześniej był "Got to dance", w którym chociaż nie zająłeś pierwszego miejsca, otrzymałeś nagrodę w wysokości 20 tys. zł. Przeznaczyłeś te pieniądze na rozwój?

Tak, pojeździłem za to po świecie, na zagraniczne zawody. Nie mam sponsora, a takie wyjazdy kosztują.

Bycie tancerzem to droga sprawa?

Jeżeli chcesz zostać na poziomie krajowym, nie będzie drogo. Jeżeli tak jak ja, chciałbyś reprezentować Polskę zagranicą, to niestety sporo kosztuje. Jeden wyjazd to czasami koszt kilku tysięcy.

Jest styl taneczny, którego kompletnie nie czujesz?

Dobre pytanie. Nie trafia do mnie disco style. Nie czuję jump style. Nie przemawia do mnie ani styl, ani muzyka. Ja uwielbiam muzykę, która ma jakąś treść. Możesz się zdziwić, ale uwielbiam tańce latynoamerykańskie. Bardzo chciałbym pojechać np. do Argentyny i zatańczyć z ludźmi na ulicy, którzy są esencją tego tańca. Bo nie warsztaty, ale ludzie potrafią przekazać tę energię.

A gdyby nie taniec, to co?

To muzyka.

Widzisz siebie w przyszłości jako śpiewającego tancerza?

Jako Justina Timberlake'a (śmiech). Jestem miłośnikiem muzyki r&b i soul. To są klimaty, które chciałbym tworzyć. Następny utwór, który wypuścimy, będzie w 100 proc. jak moje ukochane Sistars czy Sofa. Takich utworów mocno brakuje mi w życiu, więc powiedziałem sobie - jeżeli czegoś nie ma, zrób to sam. Więc robię.

A gdzie możemy ciebie szukać za 10 lat?

Mam nadzieję, że na scenie. Chciałbym być tancerzem międzynarodowym. Może zajmę się tworzeniem przestrzeni dla młodszych tancerzy, będę kierować ich karierą. A po pracy szukajcie mnie mieszkaniu z fajnym widokiem. Z moją dziewczyną, kotem, psem i innymi zwierzątkami (śmiech).

Miejsca

Opinie (28) 5 zablokowanych

  • Dorwę i zgłoszę do prokuratury

    może na wizji mu wychodzi, ale ma zrypane pod beretem i zdarza mu się mocno obrażać innych

    • 0 0

  • (2)

    To nie jedyna osoba z Gdanska w finale "Mam Talent",druga finalistka jest Natalia-Capelik-Muianga.

    • 4 3

    • Dawno temu...

      • 0 0

    • Gdańsk wygra!

      • 2 2

  • Jeszcze jakaś śpiewaczka była niedawno..była?

    • 0 0

  • Panie Macieju, trzymam kciuki! (1)

    Mam nadzieję, że świetnie Panu pójdzie w finale :) powodzenia!

    • 37 2

    • Trzymamy kciuki !

      • 1 0

  • wstyd! (2)

    wstyd trojmiastu przynosi ten jegomosc!

    • 5 56

    • !!!

      Wstyd to przynoszą tacy jak ty bo siedzisz i piszesz gupoty a chłopak chce coś pokazać.

      Popieram takich ludzi jak on.
      Trzymam kciuki.

      • 1 0

    • sam przynosisz wstyd !!! zazdrość zdrowiu szkodzi!!!

      ...

      • 15 2

  • Facet, co tańczy, to powinien w Słupsku się zameldować!

    • 1 3

  • A tańczy sam czy z gwiazdą ? (2)

    powinni im kazać w tych szołach coś nowego robić, a nie śpiewają tylko i co edycja wychodzi nowa gwaizda a że programów dużo to i gwazd coraz więcej :) aż ich rynek muzyczny pomieścić nie może

    • 3 1

    • Ja jak tylko widze takie programy to przełączam nawet na reklamy :) (1)

      że ludzie oglądają takie programy to tylko pokazuje poziom rozrywki w tv

      • 9 3

      • Odmozdzenie na maxa

        Nawet głupie Koło Fortuny było od tego lepsze
        Żaden inny program, o charakterze innym niż talent show nie jest prawie w ogóle promowany. Nawet, jesli taki program jest gdzieś tam, na jakimś kanale.

        • 4 2

  • starszy niż maneż (1)

    jeszcze jakieś rewelki od kolozmolo?

    • 6 5

    • Pajtrykały symforowe i końdzioł w trykrętnych pordeliansach.

      • 2 1

  • Same tancory, a do wojska kto pójdzie... (4)

    • 62 12

    • (2)

      czasy wojska już dawno minęły, teraz młodzi ludzie stawiają na swój własny rozwój a nie na służbę dla tego chorego kraju !

      • 8 29

      • chyba teraz młodzi ludzie to nie będą mieli wyboru :)

        nawet uciekać nie ma gdzie bo wszędzie terorryści :)

        • 2 1

      • dlatego coraz więcej

        piz..... w rurkach. wstyd i żenada

        • 21 8

    • Teraz załapać się na posadę w budżetówce to nie takie proste. Obecnie wojsko to praktycznie ciepły etacik bez stresów i z gwarancją zatrudnienia na wiele lat. Z resztą, jednostek wojskowych pilnują.... agencje ochrony, to mówi wiele o tej instytucji

      • 6 0

  • I tak wygra ten niepełnosprawny (1)

    nic nie mam do niepełnosprawnych ludzi ale TVN akurat wie jak wziąć widza za serce. Jak nie małe dziecko to ktoś podobny. No i w sumie niech wygra a co mi tam powodzenia

    • 18 3

    • TVN akurat wie jak wziąć widza za serce???

      no prosze Cie :)

      • 3 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Targi Rzeczy Ładnych (4 opinie)

(4 opinie)
15 zł
Kup bilet
targi

Wielka Szama na Stadionie - wielkie otwarcie sezonu w Gdańsku! (12 opinii)

(12 opinii)
street food

Kwiat Jabłoni "Nasze ulubione kluby" (11 opinii)

(11 opinii)
pop

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Co jest stolicą Irlandii?