mat. prasowe
Już niedługo przekonamy się, czy debiutancki album Piotra Manii stanie się perełką na polskim rynku muzycznym
Na początku października w sklepach muzycznych pojawi się debiutancka płyta Piotra Mani. Trójmiejski pianista, kompozytor i aranżer, znany ze współpracy z Teatrem Muzycznym w Gdyni i Leszkiem Możdżerem, zaprezentuje na krążku "Pearl" dziesięć kompozycji.
Niespełna 30-letni Piotr Mania od dawna współpracuje z trójmiejską sceną jazzową. - To dziś jedna z najprężniej działających scen w kraju. Tylko w Trójmieście można spotkać tak wielu świetnych twórców, którzy reprezentują tak różne gatunki muzyki improwizowanej - od klasycznego brzmienia po free jazzowe uniesienia – mówi Mania.
Muzyk współpracuje z artystami Teatru Muzycznego w Gdyni. Występuje zarówno jako pianista w przedstawieniach: "Sen nocy letniej", "Opentaniec", "Jesus Christ Superstar", jak i jako kierownik muzyczny "Hair" i "Być Marilyn".
Bez ogródek mówi o wpływie Leszka Możdżera na swoją twórczość. - Mogę śmiało stwierdzić, że dzięki Leszkowi Możdżerowi w ogóle zacząłem grać jazz i nie będę ukrywał, że jego twórczość wywarła na mnie ogromny wpływ – opowiada artysta.
Na płycie znajdzie się dziesięć kompozycji, podsumowujących ostatnie lata pracy muzyka. Będą to zarówno starsze utwory, grane w innych składach, jak i te zupełnie nowe, stworzone z myślą o albumie. Na "Pearl" usłyszymy m.in. nowe aranżacje dwóch piosenek Eltona Johna "We all fall in love sometimes" i "Curtains" - młodzieńczej fascynacji pianisty.
- Jeśli miałbym w skrócie opisać płytę "Pearl", to jest to raczej spokojna, ciepło brzmiąca muzyka improwizowana, w której nie brakuje przestrzeni. Największą inspiracją do jej powstania było pojawienie się na tym świecie mojej kochanej córeczki, Weroniki, której to album dedykuję i której głos można usłyszeć w jednym z utworów – zdradza Piotr Mania.
Artyście towarzyszy dwóch trójmiejskich muzyków: grający na perkusji Tomek Sowiński oraz kontrabasista Adam Żuchowski. - Z Adasiem i Tomkiem znamy się już parę ładnych lat. Poznaliśmy się na ostatnim jam session w klubie "Cotton Club" w Gdańsku. To były moje początki, nie pamiętam dokładnie, który to był rok, ale wiem, że chłopaki już nieźle pogrywali i mieli za sobą duże doświadczenie. Dlaczego oni? Bo bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Świetnie się ze sobą czujemy, zarówno na scenie, jak i poza nią. Poza tym darzymy się wzajemnym szacunkiem i zaufaniem, co jest bardzo ważne w zespole – opowiada.
Kompozycje zawarte na debiutanckim albumie Piotra Mani będzie można usłyszeć już 9 października podczas promocyjnego koncertu, który odbędzie się na scenie klubu Charlie.



na liście wydarzeń.














Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.