Kombi, Dyakowski, Meadow Quartet. Nowe płyty

Kombi - Na dobre dni


Kombi Sławomira Łosowskiego gra już od czterdziestu lat. Dyakowski skończył 80-tkę. Obaj panowie wydali właśnie świeżutkie płyty. A do tego młodzi i silni Meadow Quartet - wspomagani przez niemłodego, ale też silnego Klausa Kugla. Dwie ostatnie płyty ukazały się dzięki Nadbałtyckiemu Centrum Kultury. Przeczytajcie recenzje nowych trójmiejskich płyt.



Kombi - "Nowy album"
Fonografika

Przeczytaj wywiad ze Sławomirem Łosowskim

Pierwszy duży koncert Kombi zagrało w Sopocie w 1976 roku. Na swój debiutancki album pt. "Kombi" czekali aż cztery lata. Gdy już zaczęli nagrywać - szli jak burza. W pięć lat nagrali cztery albumy. Dopiero jednak trzeci - "Nowy rozdział" przyniósł zespołowi ogromny sukces komercyjny. To właśnie na tym krążku znalazły się legendarne kompozycje, jak "Słodkiego, miłego życia" czy "Kochać cię - za późno". I to właśnie na "Nowym rozdziale" wykrystalizowało się brzmienie zespołu, oparte na perkusji elektronicznej Simmonsa i klawiszu Prophet.

"Nowy album" zarówno nazwą, jak i charakterem dźwiękowym odwołuje się do "Nowego rozdziału". Wtedy słowo "nowy" oznaczało krok w stronę nowej stylistyki. Dziś "nowy" oznacza prawdziwy powrót Sławka Łosowskiego do nagrywania. Wprawdzie od rozpadu Kombi pojawiły się dwa albumy tego artysty - instrumentalne "Nowe narodziny" oraz składankowe "Zaczarowane miasto", ale "Nowy album" jest pierwszym pełnowymiarowym, piosenkowym, premierowym albumem Kombi od 1989 roku.

Oczywiście legendarny skład kwartetu Łosowski-Skawiński-Tkaczyk-Pluta jest nie do odtworzenia. Perkusista Jan Pluta odszedł w 2013 roku, a duet Skawiński-Tkaczyk obecnie prowadzi konkurencyjny skład pod nazwą Kombii i raczej niewiele wskazuje na to, by panowie się dogadali w sprawie współpracy (zobacz więcej). Łosowski więc skompletował nowy zespół, w którego skład wchodzą od 2004 roku: Zbyszek Fil (śpiew), Tomek Łosowski (perkusja) i od 2014 Karol Kozłowski (bas).

Łosowski wypracował swój charakterystyczny język muzyczny i konsekwentnie się go trzyma. To ma swoje dobre i złe strony. Dobre - bo Kombi brzmi tak, jak ma brzmieć Kombi i tak jak tego oczekują jego fani. Gdyby Kombi zaczęło ścigać się z Kamp!, The Dumplings czy Bokka - brzmiałoby to pewnie karykaturalnie. Z drugiej strony jednak pewne rozwiązania zastosowane na "Nowym albumie" mocno trącą myszką (jak np. "pocięty" wokal na singlowym "Na dobre dni", produkcja).

Kombi był w latach 80. topowym zespołem popowym. Czy na "Nowym albumie" znajdą się przeboje na miarę starych hitów grupy? Czy Sławek Łosowski nadal ma patent na "rząd dusz"? Kto wychował się na starym Kombi, będzie zachwycony, bo na "Nowym albumie" znajdzie dokładnie te same stare syntezatory, które tak zachwyciły słuchaczy w latach osiemdziesiątych. Kto jest osłuchany we współczesnych produkcjach, może kręcić nosem, że w XXI wieku świat i muzyka wygląda inaczej niż 40 lat temu. Łosowski jest wierny swemu stylowi. Czy to okaże się jego siłą czy słabością - czas pokaże.

Meadow Quartet feat. Klaus Kugel - "David & Goliath"
MultiKulti

Słuchając studyjnych płyt Meadow Quartet zawsze miałem wrażenie, że zespół gra zbyt grzecznie i zachowawczo. Wszak pamiętać trzeba, że mieszkamy w mieście, gdzie muzyką żydowską zajmuje się Mikołaj Trzaska. Koncertowy "Dawid i Goliat" to propozycja wychodząca daleko poza akademickie ramy "czystego dźwięku". Brzmienie zespołu jest głębsze, intensywniejsze, ciekawsze. Spora w tym zasługa niemieckiego perkusisty Klausa Kugla, który dał kwartetowi z Łąkowej nie tylko energię pochodzącą z instrumentów perkusyjnych, ale i mądrość starego "frytowca". A do tego wszystko sam nagrał.

Marcin Malinowski i spółka mieli już okazję współpracować z innym świetnym perkusjonalistą - Tomasem Dobrovolskisem z Wilna. Niestety Dobrovolskis zginął tragicznie, pobity rok temu podczas nocnego spaceru z psem. Płyta "David & Goliath" to hołd dla Tomasa - kto wie, być może właśnie on miał ją nagrać z MQ.

Biblijne spotkanie Dawida i Goliata to historia znana na całym świecie. W pewnym sensie Goliatem można by nazwać samego Klausa Kugla - bo to gigant niemieckiego free-jazzu, który grał m.in. z Tomaszem Stańką, Williamem Parkerem czy Bobo Stensonem. Dawidem mógłby być młody kwartet Marcina Malinowskiego. Na szczęście - spotkanie muzyków odbyło się w Nadbałtyckim Centrum Kultury, a nie na polu walki. Celem zaś była kreacja, a nie zniszczenie.

Meadow Quartet podejmują wątek muzyczny porzucony przez Cracow Klezmer Band wraz ze zmianą nazwy na Bester Quartet. Tam, gdzie Jarosław Bester skręcił w stronę kameralistyki, Malinowski postanowił pójść w stronę jazzu i ludowej obrzędowości. Używają podobnego języka muzycznego (klarnet, skrzypce, akordeon, kontrabas, perkusja), ich kompozycje podobnie wywołują ciarki, ale energia powołałaby do życia samego Golema. Meadow Quartet z Kuglem brzmi mocarnie, momentami wręcz rockowo. Zespół zyskał też duchową głębię i mądrość starszego muzyka, który pokazuje młodym "Dawidom", którędy prowadzi droga do muzycznej dojrzałości.

Największe wrażenie Meadow Quartet robi, gdy zwalnia tempo, a klarnet grający z akordeonem zamienia się w walec, który miażdży wszystko na swojej drodze. Nie ma tu taniej klezmerki i chwytającej za serce kiczowatej romantyczności. To mądra, męska muzyka o dojrzewaniu, pokonywaniu własnej słabości i hartowaniu żelaza. Surowa i piękna opowieść.



Przemek Dyakowski Take It Easy IV - Swing! Live in Radio Gdańsk
Allegro Records

Saksofonista Przemek Dyakowski postanowił zrobić sobie prezent na osiemdziesiąte urodziny i nagrał płytę koncertową. A skoro to jubileusz - warto zaprosić gości. Zespół w pełnym składzie to: Joanna Knitter (wokal), Dyakowski, Wojciech Staroniewicz (saksofon tenorowy), Dominik Bukowski (wibrafon), Artur Jurek (klawisze), Janusz Mackiewicz (kontrabas) i Tomasz Sowiński (perkusja). Gościnnie zaś na scenie pojawili się Hanna Banaszak, Larry Okey Ugwu, klawiszowiec Jacek Szwaj i trębacz Piotr Nadolski.

Swing! to płyta staromodna, wręcz archaiczna w formie - tak jakby przed koncertem Przemek Dyakowski powiedział do swoich muzyków "Take it easy - Ameryka już została odkryta. A my jedziemy tam na wakacje".
Zespół gra miękko, przyjemnie, głaszcząc instrumenty, lecz bynajmniej nie jest to muzyka tła. Bo są w tych nagraniach emocje - przede wszystkim radość z przyjacielskiego spotkania urodzinowego.

Przeczytaj wywiad z Przemkiem Dyakowskim


Joanna Knitter śpiewa... po swojemu. Nie słychać u niej żadnej maniery, żadnego wzorowania się na wielkich diwach jazzu. Śpiewa delikatnie i prosto, jak Nancy Sinatra. Zresztą cały zespół gra zgodnie z hasłem "take it easy". Na luzie. I to może właśnie dzięki temu ta archaiczna forma broni się w XXI wieku. Choć nagranie jest w pełni akustyczne i na żywo, to zaskakująco blisko mu do klimatu współczesnych nu-jazzowych produkcji. Duże brawa dla Artura Jurka, który nie tylko podmalował wszystko pastelowym brzmieniem organów i elektrycznego piana, ale i zadbał o aranżacje.

W większości (siedem na dziewięć) autorskie kompozycje członków zespołu są na tyle zgrabne, że gdyby Joanna Knitter śpiewała po polsku - niektóre piosenki mogłyby śmiało powędrować na listy przebojów. Pozostałe dwie kompozycje zamieszczone na płycie to - "How High the Moon" Morgana Lewisa i "Oblivion" Astora Piazzolli. Co ciekawe - choć to świetne tematy i doskonali kompozytorzy - te dwie kompozycje wyraźnie odcinają się od luźnej atmosfery albumu. Zwłaszcza "Oblivion" z manierystyczną wokalizą Hanny Banaszak wydaje się (niestety) zbędnym dodatkiem.

Tym większe brawa dla zespołu - bo ich siedem autorskich piosenek wykonanych (niemal) bez pomocy gości, to perełki godne najlepszych naszyjników.

Reportaż z koncertu Take It Easy

Opinie (26) 5 zablokowanych

  • Czad !! (1)

    • 5 3

    • Panie Borysie

      W sprawie Kombi. Ja sluchalam plyty. Natomiast można odniezc wrazenie, ze pisze pan o czymś ale nie do konca pan wie o czym. Czy byl pan na konferencji prasowej? Albo rozmawial z autorem piosenek? Mogl sie pan dowiedziec, ze w 1992 roku Kombi sie nie rozwiazalo, ale lider Łosowski zawiesił jego działalnośc po odejściu Skawińskiego (gitara, śpiew) i Tkaczyka (gitara basowa). Łosowski dokładnie powiedzial co jak i dlaczego. Łosowski z nikim nie konkuruje, bo jak można konkurowac z falsyfikatem. Łosowski ma prawa do nazwy i logotypu. Robi swoja muzykę, muzyke Kombi. Nie zalezy mu- jak pan to okreslil- na patencie na "rząd dusz". Nowy rozdzial to nie jest powrot Łosowskiego do grania, bo on caly czas gral i gra. "Na Nowym albumie mocno trącą myszką (jak np. "pocięty" wokal na singlowym "Na dobre dni" - prosze nie pisac tak plaskich ocen. Na plycie jest 10 nowych premierowych piosenek, co najmniej 5 z nich to hity (wg. mnie), z Na dobre dni to jeszcze: Sen za snem, Nowy rozdzial, Niech noc polaczy, czy instrumental Sloneczy dzien. Prosze posluchac calej plyty. "Łosowski jest wierny swemu stylowi. Czy to okaże się jego siłą czy słabością" - o tym mowil na konferencji i w wielu wywiadach. "Legendarny sklad: Łosowski-Skawiński-Tkaczyk-Pluta" To raczej sklad Łosowski-Skawiński-Tkaczyk-Piotrowski.Polecam posluchac zapisu konferencji

      • 8 1

  • Trzymam kciuki za pana Sławka i jego KOMBI.

    Skawie i Waldkowi życzę udanego powrotu z O.N.A. lub Skawalkerem.

    • 26 6

  • KOMBI - konferencja prasowa

    W uzupełnieniu, zapis z konferencji prasowej zespołu KOMBI https://youtu.be/oFlwGqOjJE4

    • 10 0

  • zespół kombi gra i trombi

    • 10 1

  • To Skawinski nie śpiewa. Dlaczego

    • 1 10

  • Panowie z KOMBI ! (7)

    Proszę Was, zainwestujcie w zatrudnienie jakiegoś stylisty. Potrzebujecie odpowiedniego wizerunku. Sukces oryginalnego KOMBI to nie tylko muzyka. Byliście spójni muzycznie i wizerunkowo. Mam ogromny szacunek do wszystkich z obecnego składu, gracie znakomite koncerty i to brzmienie... ale zróbcie coś z wyglądem chłopaków z marketu. Choć odrobinę, nawet jeśli nie przywiązujecie do tego wagi. KOMBI to też produkt, dbajcie o sprzedaż, przecież oprócz przyjemności grania chcecie też zarabiać.

    • 14 3

    • (3)

      Są po prostu naturalni. Są jak każdy z nas, na wyciągnięcie ręki. Zauważ np, że jak Łosowski zaczął ubierać się na czarno - Skawiński po latach zrobił to samo. Później to samo było z czarnymi okularami czy łysiną. David Gilmour tez wygląda na scenie naturalnie, za naturalnie? Ale za to jak brzmi! Cenie KOMBI za brzmienie a nie za wygląd sceniczny. Teraz ludzie są kreowani na produkty - jeden podobny do drugiego. Swoja drogą cenie też KOMBI za merytorycznego Facebooka. To kopalnia wiedzy i dobra promocja zespołu. Każdy może zadać pytanie otrzyma odpowiedz czy to lidera czy członka zespołu. Łosowski zdradza wiele ze swojego warsztatu, inspiracji itd. Byłem na konferencji prasowej. Szkoda, że nikogo nie było z mediów, chyba tylko jedna tv. Przypadkowych ludzi mało. Było kameralne i rodzinne. Wierni fani nie zawiedli. Dla wiernego fana muzyki KOMBI to było święto. Nowy Album nowym rozdziałem w działalności KOMBI. Powodzenia chłopaki!

      • 8 2

      • Ja zdaję sobie sprawę z ich "naturalności", ale (2)

        zawsze się mówiło, że Łosowski to ten łysy z KOMBI, i to jest jego wyróżnik, Tomek za bębnami, też przez tę opaskę ma swój styl, oni do siebie pasują. Patrzę jednak na pozostałą dwójkę i mam wrażenie, że przed chwilą dostali pracę w zespole, żeby zapełnić (znakomicie i profesjonalnie) wakat wokalisty i basisty. Cała czwórka jakoś dla mnie nie jest zbyt spójna. Nie mówię o tworzeniu plastikowej papki pod tv wiwa tylko niech to ma więcej charakteru. A, że kibicuję z całych sił, to chyba nie trzeba podkreślać :)

        • 5 0

        • (1)

          K, każdy z nich jest sobą i nikogo nie udaje. Są skromni i profesjonalni. Masz prawo do swojej oceny, ja to szanuje, ale mi się wydaję, że spójna muzyka - to jest to:) PS . dobrze ze nie sa spójni wizerunkowo jak Kraftwerk;)

          • 3 0

          • właśnie, gdyby na przykład było 4 łysych :)

            to jak w piosence... tej o rolce papy :D

            • 0 0

    • Jednak troche przesadziłeś ;) (2)

      Skawiński w latach 80-tych to symbol obciachu. Spójności tu nie było żadnej.

      • 2 0

      • Lata 80 taki miały klimat, (1)

        nie mów, że nie ma spójności wizerunku zespołu choćby z okładki Nowego Rozdziału z ich muzyką. Oni wtedy nie wyglądali jak przechodnie z ulicy, tylko jak muzycy z synth-popowego zespołu. To był produkt. Bardzo dobry. Na skalę europejską.

        Dla mnie Skawiński jest synonimem muzycznego obciachu dziś. Wtedy pasował do całości.

        • 4 0

        • Dyakowski i Łosowski może i wyglądają jak przechodnie ale muzykę robią na skale europejską.

          • 1 0

  • Panie Sławku, no proszę... (1)

    Dlaczego mam wrażenie, że w komentarzach fan i dziennikarz obywatelski to p. Sławek i jego syn? :-)

    • 1 8

    • "styks", dziennikarz obywatelski zrobił to co rzetelny dziennikarz ziemi trójmiejskiej zrobić powinien - pojawiłem się o właściwej porze, we właściwym miejscu, tam gdzie działo się coś ważnego dla Trójmiasta. Media były poinformowane o konferencji. Ja zrobiłem swoje. I tyle w temacie.

      • 4 1

  • Kombi

    Kombi z tobą, bądz z kombi.Pamiętacie to?

    • 1 0

  • Dyakowski to zawsze klasa (1)

    Jeden z najlepszych muzyków jazzowych w Polsce.

    • 8 1

    • tia...

      szczególnie jak wypije... :-)

      • 1 2

  • Pan Przemek (1)

    jest super:)

    • 3 2

    • MHM

      widać wędzone faktycznie dłużej daje radę

      • 1 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Letnie Brzmienia: Fisz Emade Tworzywo
Letnie Brzmienia: Fisz Emade Tworzywo
muzyka alternatywna
lip 30
piątek, g. 20:00 - 22:00
Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych
Letnie Brzmienia: Paweł Domagała
Letnie Brzmienia: Paweł Domagała
pop
lip 30
piątek, g. 18:00
Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych
Letnie Brzmienia: Baranovski
Letnie Brzmienia: Baranovski
pop
lip 31
sobota, g. 20:00 - 22:00
Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Pierwsza część "Trylogii Gdańskiej" Güntera Grassa nosi tytuł: