Wiadomości

Adam Ferency spotkał się z fanami w Hotelu Haffner

- Będę się mylił dziś bardzo, ponieważ mam słabą pamięć i w związku z tym będę kłamać. Nie bierzcie nigdy serio tego, co powiem, bo jestem urodzonym kłamcą - przekornie powitał fanów Adam Ferency.
- Będę się mylił dziś bardzo, ponieważ mam słabą pamięć i w związku z tym będę kłamać. Nie bierzcie nigdy serio tego, co powiem, bo jestem urodzonym kłamcą - przekornie powitał fanów Adam Ferency. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

To było kolejne spotkanie w ramach charytatywnego cyklu "Serca gwiazd". Tym razem na specjalne zaproszenie Fundacji Przemek Dzieciom do Trójmiasta przyjechał doskonały aktor teatralny i filmowy, Adam Ferency. Również publiczność dopisała i stawiła się w Hotelu Haffner. Cegiełka, która jednocześnie była biletem wstępu, kosztowała 20 zł.



- Będę się mylił dziś bardzo, ponieważ mam słabą pamięć i w związku z tym będę kłamać. Nie bierzcie nigdy serio tego, co powiem, bo jestem urodzonym kłamcą - przekornie powitał fanów Adam Ferency i tym samym nadał spotkaniu mało spodziewany kierunek, nie ułatwiając tym samym prowadzenia rozmowy gospodyni, Beacie Szewczyk z Radia Gdańsk.
Wydarzenie zapowiadaliśmy w cyklu Planuj tydzień - czytaj zawsze w czwartek o 10

Aktor wielokrotnie dawał do zrozumienia, że owszem, "coś, kiedyś, gdzieś i komuś powiedział", ale dziś już tego nie pamięta. Ba, wręcz sam jest zaskoczony, że coś takiego mogło mu przyjść na myśl w trakcie wywiadu. Nie znaczy to wcale, że spotkanie w Sopocie było chaotyczne czy nieudane - Ferencego słuchało się z niekłamaną przyjemnością. Podczas ponadgodzinnej rozmowy znalazło się miejsce na wspomnienia z dzieciństwa, nie zawsze łatwe rodzinne koligacje, książkę "Nie i tak", życie zawodowe i prywatne, role, które zagrał i te, których nigdy by nie przyjął oraz słabość do... hoteli.

- Hotel jest takim miejscem, gdzie człowiek jest trochę zerwanym ze smyczy, może w nim poszaleć. Hotel ma w sobie jakiś "pieprzyk", nawet dwuznaczność. Nic tu człowiek nie musi: nie musi gotować, nie musi prać. Hotel jest fajny.

Spotkania w Trójmieście


Publiczność
Publiczność fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
Dowiedzieliśmy się również, co stoi na nocnej szafce aktora. Okazało się, że w przeciwieństwie do jego kolegi po fachu, Jerzego Stuhra, który trzyma na niej czaszkę, Ferency po prostu gromadzi książki. Książki, które zajmują znaczną część jego mieszkania i które powoli stają się problematyczne.

- Nie wiem, co z nimi będzie, bo zmieniamy mieszkanie na mniejsze. Robimy to z lenistwa, żeby nie biegać po schodach na piąte piętro.
Prowadząca dopytywała również o dzieciństwo Ferencego i wymagającą relację z ojcem, która odcisnęła piętno na aktorze oraz jego krytycznym postrzeganiu świata i ludzi.

- Ojciec był sporo starszy od mamy i miał pewien defekt, którego w dzieciństwie nie rozumiałem i dopiero po latach zdałem sobie z niego sprawę. Był po szkarlatynie przygłuchy i według mnie to mocno rzutowało na jego kontakty z otoczeniem. Prawdopodobnie moje myślenie o tym, że świat jest zły, wzięło się z ojca. Może, ponieważ nigdy z nim poważnie nie rozmawiałem - opowiadał. I dodał:

- Nic o nim nie wiem tak naprawdę. Byłem za mały i zbyt zraniony przez ojca, by do niego dotrzeć. Dawał mi też do zrozumienia, że się do niczego nie nadaję. Nie wiem, co mu siedziało w głowie. Dziś mi z tym źle.

W dalszej części spotkania było już znacznie weselej i swobodniej. Aktor przyznał, że czasem jest rozbawiony pytaniami, które sam sobie zadaje. Tak było m.in. z rozmyślaniem o polskim wojsku, które szło pod dowództwem króla Jagiełły z Krakowa pod Grunwald w lipcu 1410 roku.

- Nie tylko zastanawiam się, jak oni szli, ale jak oni się np. myli? A jak ktoś miał kłopot z żołądkiem? I teraz idzie wielka armia i nagle wszyscy mają ten sam problem. Chciałbym tam być, zobaczyć to. Wiem, że to jest niegroźna choroba psychiczna, więc nie czekają na mnie za rogiem sanitariusze (śmiech).
Upominek dla gościa: zestaw... chusteczek do nosa.
Upominek dla gościa: zestaw... chusteczek do nosa. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
Miłym gestem ze strony prowadzącej był upominek podarowany bohaterowi spotkania - zestaw materiałowych... chustek do nosa. Jak się okazało, wiąże się z nimi kolejna historia, która pokazuje, jak przesądną osobą jest Adam Ferency i jak wielką moc w jego przypadku ma autosugestia.

- Jeśli przed premierą spektaklu usłyszałem z głośnika "za 20 minut zaczynamy" i akurat w tym momencie wycierałem nos, to przez trzysta kolejnych przedstawień albo trzy, jeśli sztuka okaże się klapą, ponownie usłyszę "za 20 minut zaczynamy", wyciągnę chusteczkę i będę robił dokładnie to samo.

Udane spotkanie z Piotrem Fronczewskim


Na koniec mikrofon oddano w ręce publiczności oraz wylicytowano wspomnianą książkę "Nie i tak" z autografem aktora. Wszystkie zebrane środki zasilą konto Fundacji "Przemek Dzieciom", która wspiera potrzebujące dzieci z Trójmiasta.

Kolejne spotkanie w cyklu "Serca gwiazd" w maju - więcej informacji o wydarzeniu wkrótce w naszym Kalendarzu imprez.

05

lipca

Samochodowe Kino Ferment: G... Gdańsk, Sopot, Ergo Arena

05

lipca

PupiLove Targi Gdańsk, Galeria Morena

08

lipca

Kino na Szekspirowskim Gdańsk, Teatr Szekspirowski

Kultura

Mija termin zwrotu tablic z postulatami Sierpnia '80. ECS ich nie odda
ECS nie odda tablic z 21 postulatami

Kulinaria

Gdzie w Trójmieście spróbujemy kaszubskiej kuchni?
Kaszubska kuchnia w Trójmieście
Slow Fest Sopot: trwa kulinarny festiwal na Molo
Trwa Slow Fest Sopot na Molo

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Zbigniew Kosycarz to znany: