Wiadomości

Jemy na mieście: Lolo Thaijolo w Gdyni - warta spróbowania kuchnia tajska

W kolejnym odcinku cyklu "Jemy na mieście" odwiedziłam restaurację z kuchnią azjatycką w Gdyni Lolo Thaijolo. Na zdjęciu: makaron pad thai.
W kolejnym odcinku cyklu "Jemy na mieście" odwiedziłam restaurację z kuchnią azjatycką w Gdyni Lolo Thaijolo. Na zdjęciu: makaron pad thai. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl

Jemy na mieście to cykl artykułów, w których opisujemy trójmiejskie restauracje. Testowane dania zamawiamy na własny koszt i nie zapowiadamy wizyty. Piszemy szczerze, lekko i unikając nadmiernej pretensjonalności. Dziś oceniamy Lolo Thaijolo w Gdyni, popularną restaurację z kuchnią tajską. Poprzednio odwiedziliśmy restaurację Spożywczy na Dolnym Mieście, którą oceniliśmy na piątkę. Za dwa tygodnie przeczytacie naszą relację z wizyty z Vidokówki - już tam byliśmy.



Gdzie zjeść w Trójmieście - bary, restauracje i puby



Lolo ThaiJolo przy ul. Jana z Kolna 2Mapka w Gdyni kojarzę z samych początków, a więc sprzed 10 lat, kiedy była to malutka budka tuż przy obecnym, sporym lokalu, oferująca jedynie jedzenie na wynos. I już wtedy cieszyła się dużą popularnością. Teraz w miejscu budki, a raczej tuż przy jej pozostałościach, znajduje się duży, dwupoziomowy lokal.

Restauracja jest przestronna, a jej wnętrze jasne dzięki przeszkleniu jednej ze ścian. Z sali głównej, w której znajduje się również bar, możemy przejść do części, którą stanowi pozostałość po pierwotnej budce oraz do części piwnicznej. W wystroju znajdziemy sporo orientalnych dekoracji niekoniecznie do siebie pasujących, ale ma to swój urok. Przeważają odcienie grafitu ze złoceniami i drewno.

Do Lolo zachodzę w niedzielne popołudnie, towarzyszą mi trzy koleżanki. Mimo że lokal jest spory i zajmuje dwa poziomy, to o wolne miejsca nie było łatwo i musiałyśmy stanąć w kolejce.

Kuchnia tajska w Trójmieście


W środku jest gwarno, prawie jak na tajskiej ulicy, a więc na pewno nie jest to ciche miejsce na kameralne spotkanie. Zaś tajska kuchnia to przede wszystkim ta uliczna - świeża, oparta na połączeniu czterech smaków: pikantnego, słodkiego, słonego i kwaśnego.

Przez dłuższą chwilę studiowałyśmy bogatą kartę, która obfitowała w popularne na całym świecie tajskie klasyki, lecz także potrawy rzadziej spotykane w tego typu lokalach. Dania noszą swoje oryginalne azjatyckie nazwy, ale są też dobrze opisane w języku polskim.

Zamówiłyśmy:

- tajską zupę kokosową Tom yum, opcja z krewetkami (20 zł);
- neua karamae - wołowinę karmelizowaną z granatem (34 zł);
- khao pad - smażony tajski ryż, opcja z krewetkami (36 zł);
- kai phat met mai muang himmaparnt - kurczaka z orzechami nerkowca (29 zł);
- pad thai - tajski makaron ryżowy, opcja extra warzywa (25 zł);
- mango lassi - napój zamiast deseru (13 zł).

Każde z tych dań można zamówić o różnym stopniu ostrości w skali od 1 do 5, przy czym poziom 3 już jest dość ostry.

4
miejsce: Restauracje
w rankingu Restauracje
Oberża 86
Gdynia, Starowiejska 30
9.1/10
+ Oceń

Zupa Tom yum jest nader delikatna, łagodna, słodkawa z subtelną nutą czerwonego curry i niezbyt pikantna, ale bardzo przyjemna w smaku. Krewetki poprawne, "nieprzeciągnięte", a i pozostałe dodatki, takie jak pomidorki cherry, cebula i pieczarki, całkiem dobrze się w niej komponowały.

Tajska zupa kokosowa Tom yum.
Tajska zupa kokosowa Tom yum. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Karmelizowana wołowina to bez wątpienia jedno z lepszych dań, jakie tego dnia skosztowałyśmy. Były to kawałki soczystej, bardzo miękkiej, słodkiej i mocno pikantnej wołowiny. Ryż złagodził nieco tę ostrość, zaś granat przełamał słodki smak.

Neua karamae - wołowina karmelizowana z granatem.
Neua karamae - wołowina karmelizowana z granatem. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Słabszą pozycją okazał się smażony ryż po tajsku. Ryż dosłownie kąpał się w soli. I mimo dodatków oraz całkiem smacznych krewetek, miał płaski, mało ciekawy smak. Nie było to najlepsze danie, niestety.

Khao pad - smażony tajski ryż, opcja z krewetkami.
Khao pad - smażony tajski ryż, opcja z krewetkami. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Zawód po smażonym ryżu zatarł kurczak z orzechami nerkowca prażonymi w oleju sezamowym, słodkimi warzywami, doprawiony sosem sojowym i sokiem z limonki. Był pyszny i łagodny. To było danie ze świetnie zrównoważonymi smakami - słodkimi i wytrawnymi oraz różnymi teksturami, jak miękki kurczak, chrupiące orzechy i warzywa al dente. Nie bardzo rozumiem, dlaczego na każdy talerz wrzucono tak dużo kiełków...

Kai phat met mai muang himmaparnt - kurczak z orzechami nerkowca.
Kai phat met mai muang himmaparnt - kurczak z orzechami nerkowca. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Jeśli chodzi o pad thai z warzywami, to wybrana została wersja o najniższej ostrości. To danie łączyło w sobie słodki, kwaśny i słony smak z przewagą tego drugiego. Ta pozycja nie oczarowała mnie - była zbyt kwaśna i zupełnie nie wiem, gdzie się podziały orzechowa nuta, sos rybny i ostrygowy. Jak dla mnie był to mało wyrazisty pad thai, aczkolwiek nie mogę powiedzieć, że był niesmaczny. Mojej koleżance bardzo zasmakował.

Pad thai - tajski makaron ryżowy, opcja extra warzywa.
Pad thai - tajski makaron ryżowy, opcja extra warzywa. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Mango lassi, czyli orzeźwiający napój na bazie jogurtu i mango, zastąpiło nam deser. To była dobra decyzja, ponieważ koktajl był przepyszny i smakował wyśmienicie.

Mango lassi.
Mango lassi. fot. Agnieszka Haponiuk/Trojmiasto.pl
Podsumowanie: jeżeli ktoś chciałby posmakować nieco kuchni azjatyckiej, a nie zna jej za dobrze, to śmiało może ruszyć do Lolo ThaiJolo - zapewne wyjdzie z lokalu najedzony i szczęśliwy, zwłaszcza że ceny są przystępne, a porcje są w stanie poskromić głód. Mam jednak przeczucie, że doświadczonych znawców i wielbicieli super pikantnych smaków Azji ta kuchnia w pełni nie zadowoli, być może po prostu nie znajdą tu kulinarnych wyzwań i odważnych połączeń smakowych. Według mnie Lolo Thaijolo zasługuje na mocną czwórkę.

4.5 /6
Ocena autora
5.2 /6
12 ocen
Ocena czytelników

Opinie (132) ponad 10 zablokowanych

  • Hmmmm, coś nie smakowało? (2)

    Dziwne - ta restauracja to opcja nr 1 do polecenia komuś, kto chciałby zjeść coś innego niż schabowy.
    WIele tajskich już "liznąłem" i chińczyków i absolutnie ŻADEN nie umywa się do Lolo... Jakość składników, smak - najwyższa półka. Ceny też wysokie, ale absolutnie warte grzechu.
    Dziwię się tej recenzji - myślałem, że będzie wow, a tutaj jakieś takie miałkie opinie.
    Ten artykuł sprawił, że nigdy nie zaufam całemu cyklowi, bo po prostu to zwyczajna opinia kogoś, kto czasem coś tam lubi zjeść, ale nie wszystko...
    Widać też tendencję do opychania się robalami, a jednak mięso to mięso.

    • 11 9

    • To pojedź kiedyś do Azji i zasmakuj prawdziwego azjatyckiego jedzenia to może zmienisz zdanie

      • 0 0

    • bo to subiektywna ocena oceniającej

      dla mnie nic nie warty jest ten cykl

      • 0 1

  • Można zjeść od czasu do czasu, ale to raczej udawana kuchnia tajska. Za dużo wszystkiego i bez wyczucia. W Tajlandii dostajesz idealnie wyważone smaki, bez kombinowania, a tu dwoją się i troją i wychodzi jeden wielki misz masz z nadmiarem albo soli albo kwaśnego albo słodkiego. I te przebrzydłe kiełki w wielkich ilościach na wierzchu każdego dania. Ostatnio zielone curry mi zasmakowało a wcześniejsze miałam ochotę wyrzucić danie po 5 kęsach. Podszkolcie się jeszcze bo dużo wam brakuje

    • 0 0

  • Krewetki nieprzeciągnięte. Uffff

    • 1 0

  • Mariusz

    Średnie Tajskie jedzenie

    • 0 0

  • W czym rzecz? (8)

    W knajpie na miejscu można zjeść pyszne, świeże jedzenie, poznać nowe smaki i najeść się do syta. Jednak kuchnia na wynos to nie wypał total- coś jest nie tak. Ostatnio zamówiony pad thai z kurczakiem z 2 papryczkami ostrości był mdły, miał dziwny posmak a porcja odbiegała wielkością i wyglądem od tego co jadło się w restauracji. Kurczak też wydawał sie nie najlepszej jakości. Wielka szkoda :(

    • 14 3

    • Słabo (4)

      Byliśmy z mężem ciekawi tej restauracji ponieważ zawsze przechodząc obok widzieliśmy dużo osób w środku. Zamówiliśmy jednak jedzenie do domu. Bardzo kiepsko. Ja wzięłam polędwice w sosie śliwkowym. Była tak słodka że pod koniec czułam tylko sam cukier i nawet nie byłabym w stanie powiedzieć co jadłam. Nie pamiętam co mąż wziął, ale mimo że było to mięso to sos miał dziwny rybny posmak. Jednym słowem bardzo słabo. Może w restauracji wygląda to inaczej, ale raczej się tam już nie wybierzemy.

      • 1 0

      • (3)

        Bo pewnie sos miał dodatek sosu rybnego, podstawy kuchni tajskiej? Nie każdemu musi smakować, to zrozumiałe, ale wątpliwe jest pisać, że słabo, jak się nie wie, co się je. Nie lepiej napisać, że to nie Państwa smaki?

        • 2 4

        • (2)

          No nie... "Nie Państwa smaki" Najlepiej zrzucić winę na klienta, zamiast zastanowić się czy przypadkiem jednak klient nie ma racji. Zwyczajnie ostatnio dania są tak słodkie, że aż do przesady! Kiedyś tak nie było. Danie dla dzieci było tak słodkie, że nie dało się zjeść! Ponadto warto sprawdzić czy kurczak jest świeży i odpowiednio doprawiony!

          • 1 0

          • Ale ja nie piszę o tym, że było za słodkie, bo może i było, odnoszę się wyłącznie do "rybnego posmaku" mięsa, co wskazuje na to, iż autorka nie wie nic o kuchni, którą próbowała.

            • 0 0

          • zapewne warto

            • 1 0

    • pad thai na wynos

      Pad Thai na wynos to w wiekszości słaby pomysł, zwłaszcza gdy jest zgrzewany plastikiem. Zamawiałem w kilku miejscach, jakiś dziwny proces zachodzi - robi się faktycznie mdły, często wychodzi na pierwszy plan sos rybny. Niezależnie od miejsca - już nie zamawiam

      • 1 0

    • Z jedzeniem na dowóz różnie bywa. Ostatnio ja również miałam zastrzeżenia do kurczaka, wyrzuciłam...

      • 0 0

    • Mam zupełnie dobre doświadczenia na dowóz

      Lokal odwiedziłem raz po wielu dowozach. Nadal na dowóz biorę, pyszne i solidna porcja. Prawie, że na 2 osoby.

      • 2 1

  • W mieście... (19)

    a nie na mieście. Może się się mylę. Ale prawie wszystkie przyimki zostały zredukowane do jednego na.
    Ludzie jadą na Oliwę i na Gdańsk idą na magazyn itp. Klęska!

    • 32 1

    • (1)

      u nas w Bartoszycach tak się mówiło od dziada pradziada, tera my kredyt dostali i na Redłowie mieszkać będziem

      • 7 2

      • jo?

        • 2 0

    • Na Oliwę nigdy nie jechałem. (3)

      Natomiast na Morenę, na Żabiankę, na Zaspę i owszem, zdarza się.

      • 12 2

      • Na Obłuże

        Na Oksywie, na Pustki Cisowskie ;)

        • 0 1

      • Ale Na Brzeźnie to już tak słyszałem od lokalsow nawet w latach 90 mówili, wymiennie na i w, zależy jak się czlowiekowi powiedzialo

        • 0 0

      • I dobrze mówisz.

        • 3 1

    • takie sa efekty obecnosci duzej ilosci ludnosci naplywowej (9)

      wschodnia sciana nie za bardzo radzi sobie z odmianą

      • 13 4

      • weź to dla nich powiedz (6)

        to się oburzo

        • 19 0

        • (1)

          Powiem dla nich ale Bez telefon bo jestem doswiadczony Bez życie

          • 0 0

          • A to kurpie

            Iść bez most przez czapki

            • 1 0

        • Jezu ufam dla Ciebie (1)

          • 5 0

          • Hahaha :)

            Muszę zapamiętać ten przykład!

            • 2 0

        • powiedz dla klienta, że oni to zrobio - i tak mówi kierownik działu - wstyd

          • 6 0

        • hahahah

          • 3 0

      • Warto pamiętać, że 5% ludności przed wojną to byli Polacy w Gdańsku.

        Po wojnie ponad 98% to była ludność napływowa. Wszyscy co tu piszą to potomkowie całkiem niedawnego napływu ludzi ze wsi, miast i miasteczek. Moja rodzina np. przeniosła się do Gdańska ze zrujnowanego śródmieścia Warszawy, ale czy to oznacza, że jestem jakiś lepszy? Nie leczcie swoich kompleksów w tak złośliwy sposób, nie warto!

        • 8 0

      • chyba z odmiano

        • 3 0

    • Jeść na mieście jest w potocznym użyciu od dawna i oznacza, że ktoś z miasta wybiera się zjeść w tym samym mieście i nie będzie (2)

      jeść w domu. Osoba spoza miasta powie, jadę zjeść do miasta. Sprawdźcie SJP to pomaga:-) PS. Również jadę na Oliwę jest prawidłowe, bo (za SJP) przyimek na łączymy z nazwami terytoriów niesamodzielnych, np. dzielnic (mieszkam na Mokotowie, na Ochocie, na Woli także z czasownikami ruchu: jadę na Mokotów, na Ochotę, na Wolę), natomiast w (oraz do z czasownikami ruchu) z nazwami obszarów samodzielnych (mieszkam w Europie, w Polsce, w Warszawie jadę do Europy, do Polski, do Warszawy).

      • 4 3

      • (1)

        Nie masz racji. "Na" stosuje się wtedy, kiedy dzielnica nie była wcześniej np. wsią (na Żabiance, na Przymorzu). Natomiast jeśli była, to mówi się "w/we" - w Oliwie, we Wrzeszczu itd.

        • 6 5

        • To nie ja nie mam racji, ale Słownik Języka Polskiego:-)

          Pozwoliłem sobie wkleić z ich strony. To nie mój wywód, ale cytat. Poza tym trudno chyba wymagać żeby dzisiaj ktoś miał ustalać czy dana dzielnica była wcześniej wsią, czy może jednak nie, zanim się powie na lub w. Pewne nawyki po prostu weszły do języka i faktycznie nikt nie mówi na Wrzeszcz, ale do Wrzeszcza co w sumie jest wątpliwe patrząc przez pryzmat SJP, ale ma sens, bo tak się przyjęło.

          • 4 2

  • (5)

    porcje na zdjęciach wyglądają na nienajwiększe, a ceny nie należą do najniższych.

    • 27 35

    • Jak chcesz to dodają jeszcze gotowane ziemniaki i surówkę z kiszonej kapusty (1)

      • 7 1

      • no i extra chleb, bo bez chleba, to się przecież nie najesz))

        • 1 0

    • Do tych porcji podany jest osobno ryż, ja mam problem, żeby dojeść.

      • 2 0

    • moze dzięki temu mniej Januszy i Grażyn

      znam, zamawiam, lubię :P

      • 8 2

    • Pójdź, zjedz i oceń

      • 15 1

  • zielone curry

    moim zdaniem najellepsza pozycja w ofercie.

    • 2 0

  • Zawsze bardzo dobre

    Jedzenie dobre na każdą okazję. Wszystko zawsze jest pyszne, obsługa bardzo miła. Ceny są normalne... zwykła pizza kosztuje gdzie indziej min. 30 zł, a ile mniej w niej jest składników..

    • 1 1

  • nie jemy

    Bo trza maski nosic

    • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

31

lipca

Letnie Brzmienia: Baranovski Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych

06

sierpnia

Myslovitz Sopot, Amfiteatr Tarasów przy Aquaparku

08

sierpnia

Letnie Brzmienia: Miuosh Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych

Kultura

Milord de Molo: Byłem rybakiem, zostałem malarzem
Milord de Molo: Rybak został malarzem
Najciekawsze eksponaty Muzeum Bursztynu
Najciekawsze bursztynowe eksponaty

Kulinaria

Dlaczego wychodzimy z restauracji przed złożeniem zamówienia?
Dlaczego wychodzimy z restauracji?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Zespołem zaliczanym do Gdańskiej Sceny Alternatywnej jest: