Na czym polega ciałopozytywność?

Koronawirus spowodował, że gabinety fryzjerskie i kosmetyczne zostały zamknięte. Pozostaje nam samodzielnie mierzyć się z kosmetycznymi wyzwaniami lub... spojrzeć na siebie łaskawszym okiem. Idea ciałopozytywności chyba nigdy nie była nam bliższa, dlatego warto lepiej ją poznać.



Koronawirus: wszystkie informacje



Czy podoba ci się twoje ciało?

tak, akceptuję się w całości 21%
raczej tak, ale widzę w nim pewne niedoskonałości 53%
raczej nie, mam sporo kompleksów 16%
nie, mój wygląd zupełnie mi się nie podoba 10%
zakończona Łącznie głosów: 208
- Ciałopozytywność to przede wszystkim akceptacja i szanowanie każdego ciała bez względu na rozmiar, wygląd (rozstępy, blizny, kondycja skóry), kolor skóry, sprawność fizyczną czy też wiek - tłumaczy Aleksandra Dejewska, terapeutka, założycielka fundacji Aż Sobie Zazdroszczę. - Panuje błędne przekonanie, że ciałopozytywność jest promowaniem otyłości. To nie prawda. Akceptacja już z definicji jest bezwarunkowa i to ma zastosowanie również do ciała. Nasz wygląd jest zmienny i nie na wszystko, co dzieje się z naszym ciałem mamy wpływ. Dużo z tych zmian ma swoje podłoże w genach.

Źródła kompleksów



Ruch ciałopozytywności ma na celu promowanie zdrowego, pozytywnego stosunku do własnego ciała i ciał innych ludzi. To praca nad pozbywaniem się kompleksów i nieuleganiem kulturowym kanonom piękna.

- Podczas pracy z pacjentkami często słyszę, że wyniosły kompleksy z domu rodzinnego, w którym rodzice byli niezadowoleni lub nadmiernie skupieni na wyglądzie. Słucham o spotkaniach rodzinnych, podczas których ich wygląd był komentowany, a nawet wyśmiewany - mówi Aleksandra Dejewska.
Wśród źródeł kompleksów terapeutka wymienia też doświadczenia szkolne (komentarze rówieśników, wyśmiewanie osób z nadwagą) oraz nierealne kanony piękna promowane m.in. w mediach społecznościowych.

Perfromans Aleksandry Dejewskiej

Aleksandra Dejewska rozebrała się w Sopocie.


- Kultura ma duży wpływ na tworzenie tzw. Ja Idealnego, czyli idealnego obrazu ciała. A im większa rozbieżność między naszym realnym wyglądem a idealnym wyobrażeniem, tym więcej frustracji odczuwamy - tłumaczy Aleksandra Dejewska. - Co ciekawe, do lat 90. na wyspach Fidżi nieznane były zaburzenia odżywiania. Pojawiły się w momencie, kiedy zainstalowano tam satelity dające dostęp do amerykańskiej telewizji. Wraz z tym zaczęły pojawiać się osoby chore na zaburzenia odżywiania. Myślę, że to dobrze obrazuje, jaki wpływ na zdrowie psychiczne mogą mieć media.

Ciałopozytywność w Trójmieście



Mówi się, że ciałopozytywność wywodzi się z ruchu "body positive", który powstał w 1996 r. z inicjatywy pisarki i producentki Connie Sobczak, cierpiącej na zaburzenia odżywania, oraz psychoterapeutki Elizabeth Scott. Niektóre źródła podają jednak, że jego genezy można upatrywać w latach 60., kiedy po raz pierwszy zaczęto walczyć z dyskryminacją osób o większej wadze ciała. W Polsce najpopularniejszą działaczką na rzecz ciałopozytywności jest Kaya Szulczewska prowadząca na Instagramie profil cialopozytyw_polska. Znajdziemy tam przede wszystkim zdjęcia i grafiki przedstawiające różne elementy ludzkiego ciała.

- To instagramowa platforma wymiany doświadczeń i wsparcia w temacie ciała, samoakceptacji, a także zdrowia, profilaktyki chorób, psychoedukacji i wszystkich innych tematów, gdzie ciało może być punktem wyjścia - pisze o swoim profilu Kaya Szulczewska.
Również w Trójmieście możemy znaleźć osoby i fundacje działające na rzecz pozytywnego stosunku do własnego ciała. Dwa lata temu publikowaliśmy wywiad z Sonią Cytrowską, która działa na rzecz normalizacji owłosienia kobiecego ciała. Za to Aleksandra Dejewska, założycielka fundacji Aż Sobie Zazdroszczę, pomaga osobom z zaburzeniami odżywiania i depresją. Kobiety wspiera też Centrum Praw Kobiet.

Udowadnia kobietom, że nie muszą się depilować. Wywiad z Sonią Cytrowską



- Centrum Praw Kobiet w swojej działalności ma na celu głównie pomoc kobietom, które doświadczyły przemocy i dyskryminacji. Często ich funkcjonowanie, zarówno emocjonalne, poznawcze, jak i behawioralne jest uwarunkowane zaniedbaniem oraz wieloletnim znęcaniem się psychicznym, fizycznym, ekonomicznym czy seksualnym ze strony najbliższych osób. Przywrócenie do równowagi kobiety po tak traumatycznych doświadczeniach, a mowa tutaj o przedłużonej traumie w postaci przemocy - zajmuje nie raz kilka lat i jest uwarunkowane m.in. opieką instytucji, które w Polsce często same posługują się stereotypami lub przemocowymi rozwiązaniami. W oddziale w Gdańsku organizujemy m.in. warsztaty z praw seksualnych oraz przemocy dla dziewcząt w wieku nastoletnim jako profilaktykę przemocy seksualnej, ale także grupy wsparcia dla ofiar przemocy, porady indywidualne z psychologami, którzy często specjalizują się również w edukacji seksualnej i/lub seksuologii.

Temat ciałopozytywności, słowem nauka kochania własnego ciała, częściej dotyczy osób, które równowagę mają już w jakiś sposób przywróconą lub zachowaną. Mogą spojrzeć na siebie z perspektywy bezpieczeństwa psychicznego i fizycznego i powoli wdrażać czułość wobec samych siebie, na przekór wzorcom mówiącym o restrykcyjnych dietach/idealnym wyglądzie/portrecie idealnej partnerki seksualnej, który w gruncie rzeczy nie istnieje: jest bowiem sprawą indywidualną. W kulturze patriarchalnej, w której obracamy się w Polsce, taka nauka miłości do własnego ciała może zająć wiele lat, pomimo tego, jak bardzo jest ważna. Pozytywny stosunek do tego, co pierwotne, cielesne i często "grzeszne" w naszej kulturze, ma realny wpływ na zdrowie psychiczne człowieka i jego funkcjonowanie w relacjach - mówi Marta Typa, Centrum Praw Kobiet - oddział w Gdańsku.

Pokaz bielizny dla kobiet w różnych rozmiarach

Ciałopozytywność? Zacznij od siebie i podaj dalej



Działanie na rzecz ciałopozytywności warto zacząć od siebie. Czasem może być w tym potrzebna pomoc psychoterapeuty (część z nich w tym trudnym czasie pracuje online). Warto też bardziej krytycznym okiem spojrzeć na treści, które widzimy w mediach i pozytywnie reagować na kampanie, które promują naturalność i różnorodność.

Psycholodzy w Trójmieście pracują także online


- Traktujmy dziewczynki jak wartościowe osoby, a nie tylko piękne - przypomina Aleksandra Dejewska. - Chłopcy dużo częściej słyszą od rodziców, że są mądrzy czy sprytni. Postarajmy się też zauważać różnicę między światem wirtualnym a realnym. Możemy sami dołożyć cegiełkę do ruchu ciałopozytywności np. udostępniając swoje zdjęcia bez filtrów, wolontariat w fundacji czy udostępnianie w mediach społecznościowych wartościowych treści z tego nurtu. Ale przede wszystkim traktujmy innych tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.

Opinie (58) 8 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Ja lubie swoje stopy. (2)

    Ale innych stóp juz nie lubie. Brzydzą mnie.

    • 18 0

    • Wszystkie są fajne! (1)

      • 0 3

      • Nie. Tylko damskie.

        • 3 1

  • Szkodliwy ruch i jego slogany. (15)

    Już na wstępie wypowiadacie się o akceptacji otyłości (zaznaczając jednocześnie brak promowania?), co i tak jest równoznaczne z aprobacją wszystkich problemów z tego wynikających.

    Jak można namawiać osoby do "ciałopozytywnego" pogodzenia się kilkukrotnie większa szansą na powikłania związane z chorobami układu krążenia, a w efekcie wcześniejszą śmierć. Trudniejsze leczenie, dłuższy powrót do zdrowia. To jak zachęcanie do palenia, alkoholu czy innych używek, które mają potwierdzone szkodliwe działanie. Chcecie wykończyć członków/wyznawców własnej sekty?

    Zdrowie psychiczne jest istotne, ale najpierw trzeba zaakceptować możliwość zmiany i w to uwierzyć, a nie iść po linii najmniejszego oporu. Łatwo sobie powiedzieć, że wyglądam dobrze - trudniej to osiągnąć, a do tego akurat powinno się dążyć.

    Polskiej kultury patriarchatu to już komentować nie będę, bo szkoda klawaitury.

    • 34 11

    • Opinia wyróżniona

      Błędne rozumienie (13)

      To, ze ktoś akceptuje siebie z nadwagą nie znaczy, ze nie podejmie kroków ku leczeniu. Grube osoby były, są i będą. Chyba lepiej, żeby te osoby były w dobrym nastroju wynikającym z m.in. z samoakceptacji i akceptacji płynącej z zewnątrz niż w depresji, nerwicy i zaburzeniach odżywiania.

      • 15 20

      • (12)

        Brak akcpetacji zaistniałej sytuacji jest podstawowym napędem do zmiany sytuacji. Jeżeli akcpetujemy okoliczności w jakich się znajdujemy jaki jest sens je zmieniać? Alkoholik także, żeby zacząć leczenie musi pogodzić się z faktem, że jest chory i przestać akceptować swój alkoholizm. Czymże otyły jedzący ponad miarę się różni od alkoholika?

        • 16 2

        • -alkoholizm obecnie nie jest medialnie "trendi".

          • 4 0

        • (6)

          Uczepiliście się tych osób otyłych. A to chodzi o wszystkich ludzi i samo/i akceptację. Są osoby dotknięte wszelkimi rodzaju dermatozami, odstającymi uszami, krzywymi nogami, wystającymi zębami, przeraźliwie chude itd

          • 4 0

          • I wszystkie sa piękne? (5)

            Nie. I nie chodzi tu o jakąś subiektywną niechęć do tego czy czegoś innego. Natura wyposażyła nas w instynkt, który popycha nas w kierunku osobników zdrowych. Wygląd zewnatrzny jest jednym z oznak zdrowia. Zachęcanie do akcpetacji ludzi w pewnym sensie "zdeformowanych" jest zaprzeczaniem własnej naturze. Nie da się zmusić ludzi do polubienia mniej ładnych i odrzucenia tych atrakcyjniejszych. Już w genach mamy zakodowane to, że instynktownie to piękno i zdrowie jest dla nas atakcyjne. Wmawianie ludziom, że atrakcyjność nie ma znaczenia, jest właśnie brakiem zrozumienia i wyrzekaniem się ludzkiej natur. Wmawianie ludziom nieatakcyjnym, że są tacy sami jak ludzie atrakcyjny i zadbani to okłamywanie tych pierwszych i wpędzanie ich w kolejne problemy z samoświadomoscią. Czasy w którch wmawia się dzieciom, że "możesz osiągnąć wszystko czego zapragniesz" na szczęście się powoli kończą. Każdym z nas jest tym kim jest, ze wszystkimi swoimi ograniczeniami. Potrzebujemy nauczyć się żyć z tymi atutami które akurat posiadamy. Wmawianie ludziom bez dużego szczęścia w "loterii genowej", że moga i powinni oczekiwać od innych tego samego co ludzie którzy w loterii genowej wygrali to zwykłe okrucieństwo.

            • 3 3

            • Przykro się czyta twoja wypowiedz. Ps. Lubisz te zbotoksowane kobiety?

              • 2 1

            • (2)

              Czyli wg Ciebie ktoś z bielactwem jest z automatu skreślony? I nie powinien mieć oczekiwań i aspiracji? Bo jego geny determinują całe jego życie? Współczuję

              • 2 0

              • (1)

                Czyli nie wkładaj mi do ust własnych twierdzeń. Nikt nie mówi o skreślaniu kogoś. Ja mówię, że nie powinno się wmawiać, że osoba z bielactwem ma w społęczeństwie takie same szanse jak taka sama osobe bez bielactwa. Prawda jest taka że ładnym jest w życiu łatwiej a kelnerki z dużym biustem dostają większe napiwki. Jeśli wmówimy komuś że jest inaczej, to rozbudzimy w nim/niej oczekiwania których społęczeństwo zwyczajnie nie spełni bo taka jest natura każdego z nas.

                • 2 3

              • Teoretycznie ładnym żyje się ładniej, natomiast mówienie, ze osoba dotknięta bielactwem ma mniejsze szanse w społeczeństwie to demagogia.

                • 1 0

            • Czym jest piękno? Kanony się przecież zmieniają.

              • 3 0

        • (3)

          Otóż nie. Mogę kochać swoje grube ciało i siebie akceptować ( czyli nie dowalam sobie komentarzami typu: jestem spasłą świnią), a mając świadomość konsekwencji zdrowotnych wynikających ze stanu, w którym się znalazłam, podejmować próby zmiany sytuacji. Widzisz różnice ?

          • 5 8

          • Problem w tym... (2)

            że akceptacja nie działa. Na Zachodzie, ale też w Polsce, odmieniana jest przez wszystkie przypadki i... liczba osób z nadwagą i otyłością rośnie dramatycznie. Czyli w skali społecznej akceptacja grubego ciała się nie sprawdza i jest jednym z powodów, że ta choroba jest coraz powszechniejsza.

            • 9 3

            • (1)

              Co to znaczy, ze akceptacja nie działa? Jeśli ten ruch uratuje choć jedna osoba przed depresją, samotnością itd. to już ma sens

              • 1 6

              • Jednocześnie zabijając tysiące innych?

                "Jedna śmierć to tragedia, milion to statystyka."

                • 6 0

    • Nie ma polskiej kultury patriarchatu

      To jest przemoc i znęcanie się i fizyczne i psychiczne, żadna kultura.

      • 1 1

  • Opinia wyróżniona

    Szkoda ze nie było

    Szkoda, ze idei ruchu bodypositive nie było u nas w latach 80-90 ubiegłego wieku. Moje dzieciństwo jako osoby dotkniętej AZS byłoby łatwiejsze. A tak spotykałam się tylko z wyśmiewaniem i szykanowaniem. Akceptujemy się!

    • 19 2

  • Opinia wyróżniona

    "Chłopcy dużo częściej słyszą od rodziców, że są mądrzy czy sprytni." (3)

    Oczywiście, że dzieci już w młodym wieku zaczynają przejawiać jakieś predyspozycje ale do głowy by mi nie przyszło, żeby wiązać to z płcią i nie znam nikogo kto by myślał podobnie. Powiem więcej, jeżeli już ktoś tak dzieli to ja mam wrażenie, że to chłopcy postrzegani są właśnie jako przysłowiowi sportowcy i rozrabiaki a dziewczynki jako te, które radzą sobie lepiej w nauce - i wiem to po sobie, bo tak byliśmy z chłopakami traktowani już wiele lat temu gdy ja chodziłem do szkoły. A żeby w dzisiejszych czasach twierdzić, że chłopcy są uważani jako mądrzejsi? To ja nie wiem, chyba w innych światach żyjemy. Absolutnie się z tym nie zgadzam.

    • 23 10

    • I ta sentencja "jesteś mądry" jest jedną z głownych przyczyn prokrastynacji oraz późniejszych problemów z podejmowaniem działania lub brakiem akceptacji swoich niedoskonałości umysłowych kończących się depresją czy popadaniem w nałogi. Współcześni psychologowie twierdzą, że powinno się chwalić za konkretne czyny unikając stwierdzeń "jesteśmądry, piękny" itp. Czego ruchy ciałopozytywne jak widać nie rozumieją, bo nic wspólnego z psychologią i nauką nie mają, za to więcej wspólnego mają z gusłami i religiami. Najwyraźniej oprócz problemów z akceptacją własnego ciała pani chce dorzucić dziewczynkom problemy z akceptacją własnego intelektu.

      • 5 5

    • no szkoda tylko, że dziewczynki są zmuszane do bezsensownego wkuwania, bo dziewczynka przecież musi być grzeczna i pilna, a chłopcom pozwala się na luz, macha ręką na braki w nauce i premiuje się zaradność. i tak wyrastają z tego kobiety, którym wydaje się, że bezmyślne wypełnianie poleceń jest kluczem do sukcesu.

      • 4 0

    • Możesz się nie zgadzać

      ale to doświadczenie wielu osób. Widocznie Twoje otoczenie jest zdrowe i ma odpowiednie podejście. Nie wszyscy maja tyle szczęścia, dlatego trzeba o to walczyć.

      • 7 2

  • Body positive, to w praktyce jest promowanie otyłości. (2)

    Na wstępie, zanim zaczną się kciuki w dół - jasne, że promowanie otyłości nie jest to celem osób zaangażowanych w ruch, jasne, że jest problem z wyśmiewaniem osób otyłych, jasne, że narzucone zostały nienaturalne kanony piękna, które nie mają nic wspólnego z normalnością (dodam - często przez projektantów, którzy kobiecymi kształtami nie są zainteresowani...).
    Ale!
    Liczba osób z nadwagą i otyłością w Polsce idzie w górę dramatycznie, ludzie - w tym dzieci i młodzież szkolna - coraz mniej się ruszają, a mnóstwo chorób jest wywołane zwłaszcza przez nadwagę i otyłość - cukrzyca, zaburzenia hormonalne, nadciśnienie, problemy z sercem i krążeniem, a nawet niekiedy nowotwory. I grube, niezdrowe ciało nie powinno zostać zaakceptowane. Bo to nie jest norma, to jest choroba. Jasne - nie należy ciała nienawidzić, ale nie można akceptować tego, co można zmienić. Zresztą już na wstępie Aleksandra Dejewska mówi, że dużo zmian ma podłoże w genach. Jasne, przez geny i metabolizm niektórzy tyją łatwiej, inni nie - ale nie tyje się od powietrza! To prosta fizyka - organizm potrzebuje X energii na funkcje życiowe, a nadwyżkę odkłada. Jak nie będzie nadwyżki, to się nie będzie tyło.
    Na Zachodzie ruch body positive jest dłużej niż u nas i liczba osób z otyłością jest jeszcze większa. I co z tego, że akceptują siebie i teoretycznie ich otyłość wywołuje mniejszy dyskomfort psychiczny, skoro cierpią na inne choroby.
    Więc jeżeli coś promować, to ruch i zdrowy tryb życia. To akurat nikomu nie zaszkodziło.

    • 34 5

    • swiat stanal na glowie (1)

      jak masz problem z wlasna plcia, to nikt nie kaze ci byc "plciopozytywny" i zaakceptowac swoja fizyczna plec, tylko namawia cie do korekty.
      jak masz problem z tluszczem to nikt nie kaze ci korygowac sylwetki tylko namawia cie do zaakceptowania stanu faktycznego.
      a chyba powinno byc odwrotnie.

      "Boże, daj nam pokorę, byśmy przyjęli w pokoju to, czego zmienić nie możemy, daj nam odwagę, aby zmienić to, co powinno być zmienione, i daj nam mądrość, abyśmy umieli odróżnić jedno od drugiego."

      • 1 1

      • Boga w to nie mieszaj

        • 1 0

  • ciałopozytywność to nie promowanie otyłości (14)

    Osoba otyła, ale nastawiona pozytywnie do swojego ciała chce schudnąć, bo to jest dobre dla jej ciała, a chce dla siebie jak najlepiej. Osoba nastawiona negatywnie dlatego, że widzi w sobie tłustą świnię, której nienawidzi. To duża różnica.

    • 17 11

    • Teoretycznie nie, w praktyce tak. (13)

      Przekaz "zaakceptuj siebie" wypiera "zadbaj o siebie", "schudnij", "jedz warzywa", "ruszaj się", "chodź na spacery", bo jest łatwiejszy i niewymagający. Jak napisałem powyżej - działacze i zwolennicy body positive chęci mają pewnie dobre, ale społeczne efekty takich akcji są niestety straszne!

      • 8 3

      • (12)

        Jaką ty masz wiedzę Kazik na ten temat? A może tak ci się po prostu wydaje? Według mnie szkodliwe to są akurat twoje komentarze. Ja byłam akurat przez lata osoba otyłą i schudnąć udało mi się dopiero po latach psychoterapii, dopiero wtedy gdy siebie zaakceptowałam - i właśnie w momencie gdy siebie pokochałam zaczęło mi zależeć na moim dobru i zdrowiu. Wcześniej oczywiście też się odchudzałam ale sama sabotowałam moje wysiłki, nie mówiąc o tym że cierpiałam też na zaburzenia dodzywiania (osoby otyłe też mają z tym problem). Całym sercem popieram ten ruch, bo wiem że bez pozytywnego stosunku do siebie, bez miłości, niewiele się zdziała. A w twoim komentarzu widzę tylko "wszystkowiedzącą" opinie kogoś kto pojęcia nie ma jakie rzeczy przeżywają kobiety i jaka presja je otacza. Nie znam też nic trudniejszego niż to co napisałeś w pierwszej części czyli zaakceptowanie, pokochanie siebie (zwłaszcza jeśli nie wyniosło się z tego z domu, jeśli ktoś był traktowany w agresywny sposób przez rodziców to traktuje tak później siebie automatycznie i trudno się tego wyzbyć), reszta czyli dbanie o sobie np. o odpoczynek, zdrowe odżywianie przychodzi niemal samo bo po prostu chce się dla siebie dobrze. Popieram ten ruch bo wiem że wielu dziewczynom może bardzo pomoc. W przeciwieństwie do twojego komentarza.

        • 6 2

        • Brawo Gosia!

          • 2 0

        • Kilka kwestii... (10)

          1) Problem dotyka wszystkich ludzi, ograniczanie go do kobiet uważam za krzywdzące.
          2) Od rana propaguję w komentarzach leczenie choroby, jaką jest otyłość. I jasne, że podobnie jak często alkoholizm, jest on nie źródłem problemów, a ich efektem. Oczywistością jest, że jeżeli problem leży w głowie, to tam należy zacząć leczenie. I w takich wypadkach psychoterapii nie zastąpi ruch body positive, ani żaden inny.
          3) Po Twoim przykładzie widać, że społeczeństwo często nie wie, co to znaczy zdrowe odżywianie, zadbanie o siebie itp. i w tym kierunku powinny być prowadzone kampanie. Bo sama piszesz, że się odchudzałaś - a to przecież jasne, że nie na tym zabawa polega. Jak człowiek zacznie zdrowo żyć (dieta, aktywność, work-life balance, równowaga psychologiczna), to waga z automatu poleci.
          4) Statystycznie z pewnością jest spory odsetek osób, które mają choroby/biorące leki powodujące otyłość, zajadające problemy itp. Ale np. w Polsce problem nadwagi i otyłości dotyczy około 10% małych dzieci (1-3 lata), 30% dzieci w wieku wczesnoszkolnym i niemal 22% młodzieży do 15 roku życia. I to nie jest efekt chorób, tylko diety i braku ruchu. Przy otyłym dziecku (30% w Polsce!!!) mówienie o body positive jest zbrodnią - tu trzeba zmienić nawyki żywieniowe i zacząć się ruszać.

          • 3 2

          • Może napisz o tym artykuł.

            Masz sporą wiedzę, trafnie przedstawiasz swoje argumenty i może dotrze to do większego grona osób. Chętnie bym zobaczył taki wpis na tym portalu.

            • 0 2

          • (3)

            Kazik, mam wrażenie, ze przyjmujesz ze ruch BP jest jedynym promowanym programem. Otóż tak nie jest. Ze szkół znikają automaty ze słodkimi napojami, wprowadzona jest akcja warzywa i owoce dla ucznia; zachęca się dzieci do ruchu poprzez coraz liczniejsze programy aktywizacji. Dla dorosłych osób tez coś się znajdzie, zobacz jaki mamy wysyp trenerów personalnych, wszystkie biegi promujące aktywność, zobacz jak rozbudowana i promowana jest sama branża odzieży sportowej. Dużo mówi się o zbilansowanych dietach, racjonalnym odżywianiu, promuje się weganizm i wegetarianizm. Naprawdę ruch promujący pozytywne nastawienie do własnego ciała nie wyklucza udziału w powyższych.

            • 1 1

            • I jakie są efekty? (2)

              Czy epidemia otyłości się zmniejsza? Nie. Czy polskie dzieci już nie tyją najszybciej w Unii Europejskiej? Nie. Czy w krajach, gdzie body positive jest jeszcze bardziej rozpowszechnione i promowane, sytuacja jest jeszcze gorsza? Tak.
              A ruch body positive niestety odbieram negatywnie w tym aspekcie. Już cytując p. Dejewską:
              "Akceptacja już z definicji jest bezwarunkowa i to ma zastosowanie również do ciała. Nasz wygląd jest zmienny i nie na wszystko, co dzieje się z naszym ciałem mamy wpływ. Dużo z tych zmian ma swoje podłoże w genach."
              Rozkładając na czynniki pierwsze: 1) wad i problemów nie powinno się akceptować, tak jak wspomnianego wcześniej alkoholizmu. Problem należy diagnozować i z nim walczyć, 2) Racja - akceptować należy to, na co wpływu nie mamy - np. starzenie się, rozstępy po ciąży, łysienie, zmarszczki. Otyłość się do tego nie zalicza, 3) Pomijając bardzo rzadkie choroby genetyczne, to geny nie powodują, że ktoś jest gruby. Za to geny są częstą wymówką, podobnie jak "grube kości", "taka sylwetka" i "to tak z powietrza".

              • 1 2

              • (1)

                Kazik ty przyjmujesz za pewnik, ze otyłość dzieciaków jest skorelowana z promowaniem BP. I ok, pięknie piszesz ze każdemu należy się szacunek itd. i ze nie oceniasz go przez pryzmat ciała. Niestety większość społeczeństwa na pierwszy rzut oka, raczej wyzwie grubaska od pasztetu, niż dostrzeże jego wartość. Dlatego ze względów psychologicznych warto promować postawy akceptacji.

                • 3 0

              • Uważam, że otyłość dzieciaków jest tylko i wyłącznie winą ich rodziców.

                Którzy w dużej mierze uważają zapewne, że w otyłości nie ma nic złego, że to nie jest problem, że dziecko jest pięknie pulchniutkie, że trzeba jego ciało akceptować. Lub rodzice sami są otyli i wierzą, że nie ma w tym nic złego. A przecież w co najmniej 90% przypadków innych powodów otyłości u dzieci nie ma - są one po prostu nafutrowane żarciem jak gęsi. One w większości za młode na zaburzenia odżywiania, zajadanie problemów itp. One po prostu za dużo jedzą i za mało się ruszają - przy akceptacji rodziców. Przypominam statystykę - 30% dzieci w wieku wczesnoszkolnym ma nadwagę lub otyłość. Czyli co trzecie polskie dziecko!
                Gdyby ci rodzice mieli świadomość, albo chociaż drobną refleksję, że otyłość nie jest okej, że to coś bardzo bardzo złego, że grube nie znaczy piękne, ale chore, to może część z tych dzieciaków otrzymałaby pomoc.
                I dlatego trzeba promować postawy szacunku dla wszystkich, a nie akceptacji dla chorób i błędów.

                • 1 0

          • (4)

            Kazik, ja tobie po prostu zwróciłam uwagę że to nie jest takie proste. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że im bardziej się z czymś walczy tym większy opór powstaje. Poza tym moim zachowaniem rządziła nieświadoma chęć robienia sobie krzywdy i zadawania bólu, stąd nieskuteczność utrzymania zdrowego żywienia. Wiem że z tym zmaga się wiele dziewczyn, zwłaszcza jeśli w domu zaszczepiono im niechęć do własnego ciała. Myślę że w tym leży problem (nie zawsze) - z ciałem nie należy walczyć czy na siłę go kształtować, lecz pokochać, ono wie jak dążyć do zdrowia, mamy to niejako zaprogramowane, czasem trudno się po prostu na to otworzyć.
            Ruch ciałopozytywności nie zastąpi terapii ale jest bardzo dobrym wsparciem. I przecież nie chodzi tylko o wagę, poczytaj sobie na tych kanałach z jakimi problemami zmagają się dziewczyny, zwłaszcza młode. Otyłość jest chorobą, ale niedobrze jest gdy ze wstrętem czy niechęcią zaczynamy patrzeć na grube osoby! Bardzo krzywdzące jest też rozliczanie ich z nieudanych prób, ja też wciąż zaczynałam zmianę pod okiem dietetyka, lecz potem waga wracała. Zwracam ci po prostu uwagę, że jeżeli nie zaczniemy od akceptacji i nie będziemy siebie traktować z miłością (nie tylko samych siebie ale i innych) to zmiany będzie bardzo trudno wprowadzić, w pewnym momencie motywacja się wyczerpie. Akceptacja (siebie i innych) i wsparcie mogą zdziałać cuda.

            • 4 0

            • Autentycznie i bez złośliwości jestem ciekaw tych cudów. (3)

              Innymi słowy: czy ruch body positive faktycznie powoduje, że w skali społeczeństwa udaje się lepiej walczyć z epidemią otyłości? Ja tego nie wiem, ale sądząc po statystykach wydaje mi się, że nie.
              Poza tym podkreślam ponownie: każdy człowiek jest wspaniały i niepowtarzalny i ani otyłość, ani żadna cecha go nie definiuje. Tu mamy zgodę i akcje podkreślające ten fakt powinny być prowadzone. Ale nie zgodzę się, że grube ciało jest okej, bo okej nie jest. I to zakłamywanie rzeczywistości, bo otyłość jest chorobą. Choroba nie jest okej. I tak samo złe jest, że osoba otyła przez hejt i nietolerancję cierpi, nie potrafi rozwiązać problemów i wyjść na prostą, tak złe jest, jak przez zbyt dosłownie propagowaną akceptację osoby z otyłością rezygnują z leczenia. Np. w pewnym momencie p. Gwit twierdziła, że jest zdrowa i szczęśliwa, mimo że była otyła.

              • 0 0

              • (2)

                Wydaje mi się, że nasza różnica zdań wynika z tego że przyjąłeś że jeśli ktoś siebie w pełni bezwarunkowo akceptuje (w tym wypadku swoje ciało - grube czy chude) to nie będzie mieć motywacji ani chęci do zmiany. Według mnie jest odwrotnie i piszę co zadziałało w moim przypadku. Przyszła taka chwila gdy poczułam że lubię w sobie wszystko a byłam jeszcze wciąż otyła i wraz z tym nie zniknęła ochota by o siebie zadbać i czuć się jeszcze lepiej. Komfort samoakceptacji jest jednak czymś bezcennym i o to z grubsza chodzi w tym ruchu - wiele może dziać się jeszcze z naszymi ciałami, jak nie ta to inna choroba może przyjść, ale dobre samopoczucie i miłość do siebie zostanie. Tu nie ma co szukać winnego tylko skupić się na tym co może pomóc. Nie bardzo widzę co twoje pisanie mogłoby zmienić i w czym mogłoby pomóc, wszyscy wiemy o tym, że akurat otyłość ma szkodliwe skutki dla zdrowia. Wraz z innymi narzędziami ruch ciałopozytywności może być czymś dobrym i pomocnym np. wtedy gdy dziewczyna której wygląd nie do końca wpisuje się w kanony mody czy zdrowia potrzebuje dużo zrozumienia i wsparcia a nie dostaje go od najbliższego otoczenia. Chyba nie do końca rozumiesz ze psychologicznie ma to ogromne znaczenie, na tym można budować dalej. Jeżeli w ogóle można tu użyć słowa propagowanie to jest to raczej propagowanie zdrowia psychicznego a nie otyłości. Zaburzenia psychiczne tez mogą prowadzić do śmierci. Często patrząc na osoby otyłe, wychudzone czy w jakiś sposób oszpecone zapominamy, że po tym wszystkim jest człowiek, który może potrzebowac naszej uwagi, życzliwości, nie umiejący sobie pomóc. Nie będę tutaj pisać z jaką agresja się spotykałam jako osoba otyła, wystarczyło tak naprawdę że schudłam a stosunek obcych ludzi (a zwłaszcza mężczyzn!) zmienił się diametralnie. Choroba nie jest okej, ale ciało osoby otyłej jest jak najbardziej okej.

                • 1 0

              • To trochę nie tak. (1)

                Bo u części osób otyłych, u których występują zaburzenia odżywiania, gdzie jedzenie np. jeszcze w etapie dzieciństwa stało się ucieczką lub swojego rodzaju narkotykiem, ciałopozytywność jest bardzo ważna. Ba, zgadzam się w pełni, że ciałopozytywność jest niezwykle ważna też dla osób o normalnej wadze, które mają takie czy inne problemy. Problem w tym, że takie osoby wśród otyłych to mniejszość, a większość to po prostu przysłowiowe kanapowe żarłoki, dla których body positive to świetna wymówka. Pamiętaj o liczbach - w Polsce nadwagę i otyłość ma obecnie 40 proc. osób w wieku 25-29 lat, 55 proc. osób w wieku 35-39 lat i ponad 65 proc. dla osób powyżej 50. roku życia. Jaka część z nich to kobiety po przejściach, a jaką zwyczajni miłośnicy karkóweczki, grilla, coli i piwka? Oni są pełni akceptacji - i mają zerową świadomość, że powoli się zabijają.

                Moją obawę budzi zatem fakt, że body positive każe akceptować coś, czego akceptować nie powinniśmy. To po pierwsze. Po drugie jak wszystkie tego typu ruchy ma swoją ciemną stronę - w Wielkiej Brytanii popularne jest hasło "fat pride", które promuje bycie otyłym. Co więcej, w UK są otyłe osoby, które krytykują kampanie NHS wskazujące na związek między otyłością a zachorowaniami na raka (dowiedzione naukowo) i nazywają to "fat shamingiem". Ba, badania wykazały, że tylko 15% Brytyjczyków widzi związek między chorobami cywilizacyjnymi a rakiem. Droga Gosiu, tam tyle osób zaakceptowało otyłość, że zaczęło wypierać zagrożenia z nią związane. I ja nie chcę, naprawdę nie chcę tego w Polsce. Dla dobra nas wszystkich.
                O sytuacji w UK pisał The Guardian - można wygooglać artykuł z 10.04.2018 roku.

                • 0 0

              • Tylko że każda idea może zostać źle wykorzystana. To że dla części osób będzie wymówką dla szkodliwego trybu życia nie przekreśla sensu jego istnienia. Mi jest np ciężko patrzeć gdy matki karmią swoje małe dzieci słodyczami (tzn nie raz na jakiś czas ale codziennie duże ilości) i nie wdrażają od najmłodszych lat zdrowych nawyków, bo to dziecko jeszcze nie rozumie i nie przeczuwa z jakimi problemami będzie się później zmagać. Wiem ze często jest to bezmyślność ale i przekaz społeczny jest niejednoznaczny, niby coraz więcej mówi się o skutkach otyłości, są programy o zdrowym żywieniu, ale obok tego reklemy słodyczy, w przeciętnym sklepie są ich ogromne ilości, niektórzy ludzie mogą być tym zdezorientowani albo po prostu nie zastanawiają się nad tym co jedzą, jaki jest skład produktów i że praktycznie do większości dodawany jest cukier. Całym sercem popieram projekty informujące o skutkach otyłości. Mówie tutaj o czymś zupełnie innym. Na kanały promujące ciałopozytywność natknęłam się już po mojej ciężkiej drodze do zdrowia (fizycznego i psychicznego) i bardzo się wzruszyłam. Wiem że byłoby mi łatwiej wtedy kiedy niemal samotnie o siebie walczylam i teraz kibicuje każdej dziewczynie która zmaga się z tym samym. Nie wiem czy do końca masz świadomość z czym mierzą się dziewczyny i jak wielka jest presja. Cały czas pamiętam jak byłam traktowana dawniej przez wielu ludzi tylko dlatego że byłam gruba, mnie to już nie boli ale wiem że wiele dziewczyn (i chłopaków bo w sumie otyłość jest akurat źle widziana niezależnie od płci) nadal przez to przechodzi. Trzeba świadomości społecznej że otyłość jest chorobą ale potrzeba też większej wrażliwości, informowania jaka krzywde robimy innym krytycznymi, złośliwymi uwagami, wyzwiskami, spojrzeniami pełnymi pogardy. Otyłe osoby mają to na co dzień. Dla mnie ten ruch pozostanie czymś pięknym bo uczy patrzeć do środka, uwrażliwiać na innych.

                • 1 0

  • Polacy jak zwykle nie umieją czytać (8)

    Bodyposi promuje miłość i akceptację własnego ciała, a nie konkretne typy sylwetek (otyłość, anoreksja itp.).

    • 11 9

    • Według nauki, lekarzy, WHO... (6)

      ...otyłość nie jest typem sylwetki, a chorobą. I tak to trzeba nazywać. Powtórzę: chorobą!
      To dokładnie jak z alkoholizmem, jak ktoś mądrze napisał w innym komentarzu. I tak jak alkoholizmu nie można zaakceptować, tak nie można otyłości. Jasne, alkoholik - tak jak gruby - nie jest gorszą osobą, ale tego typu dolegliwości nie można oswajać, akceptować czy lubić. Z nimi trzeba walczyć.

      • 10 4

      • (5)

        Kazik, czy skrzywdził cię ktoś z otyłością? Strasznie jedziesz po grubasach. Wirtualnie przytyłam mięciutkim ramieniem.

        • 4 7

        • Dziękuję za przytulenie, bo zawsze miło... (4)

          ...ale nie jadę po grubasach. Nie powiedziałem o nich nic złego, ani krzywdzącego - ba, podkreśliłem, żeby nie było wątpliwości co do moich intencji, że otyłość nie definiuje ich jako ludzi, nie są z tego powodu gorsi i mają w życiu pod górkę przez brak tolerancji społecznej.
          Ale z pewnością jadę po otyłości jako o chorobie, z którą trzeba walczyć, a nie akceptować, i ruchu bodypositive, który przynosi więcej szkody niż pożytku.

          • 4 2

          • (3)

            Widzisz, ja jestem osoba grubą ( nie chce tu się rozpisywać na temat mojego schorzenia, bo nie w tym rzecz), leczę się u odpowiednich specjalistów, jestem na odpowiedniej diecie, staram się ćwiczyć i dużo ruszać. Nadal jestem gruba pomimo starań . I teraz wchodzi kwestia nastawienia i mojego widzenia samej siebie. Mogę siebie widzieć jako kaszalota ( od którego jestem często wyzywana ), a mogę uczepić się myśli, ze owszem jestem otyła ale traktuje się dobrze, z szacunkiem i akceptacją. I myśl co chcesz, ale jestem wdzięczna, ze temat BP jest coraz bardziej promowany, bo może niejedna osoba Taja jak ja uniknie cierpienia i ostracyzmu.

            • 4 2

            • Problem w tym niestety, (2)

              że w skali mikro to może przynosić efekty (czego przykładem jesteś np. Ty), ale w skali społeczeństwa nie, bo do niego trafia uproszczony przekaz, który nie mobilizuje do zadbania o siebie i rujnuje wysiłki lekarzy i dietetyków, którzy starają się walczyć z tego typu chorobami cywilizacyjnymi. To jest ta globalna konsekwencja działań, o której pisałem.
              Dlatego bardzo ważne jest, żeby propagować szacunek dla każdego człowieka i podkreślać, że każdy jest wartościowy, ale niekoniecznie stawiać akcenty na to, że każde ciało bez wyjątku jest ok. No bo nie jest. Należy siebie lubić, ale mieć odpowiednie nastawienie do problemów.
              Na własnym przykładzie powiem, że się garbię. Niby nic, ale wpływa to na a) bóle kręgosłupa, b) bóle głowy, c) mniejszą pojemność płuc i może mieć to złe konsekwencje w przyszłości, także tej dalszej. I choć lubię siebie, to tego garbienia nie akceptuję i staram się mu przeciwdziałać. Bo to jest coś, na co mam wpływ.

              • 2 2

              • (1)

                Każde ciało jest OK, Kaziu, i taki przekaz płynie z body positive. Moje ciało jest ok, jest niedoskonałe, ale też jest jedynym, jakie mam. Dbam o nie i je kocham, chciałabym zrobić wszystko, by było jak najdłużej zdrowe i sprawne.
                Nie da się dbać o siebie bez kochania swojego ciała. Nie da się wyjść z otyłości, jeśli nie zaakceptujesz, że w takim ciele przyszło ci żyć. Dopiero wtedy ma się motywację, żeby się zmieniać.

                Gdybyś na każdym kroku słyszał "ty garbusie, przestań się garbić, wyglądasz jak dzwonnik z Notre Dame, nie będę płacić podatków na leczenie takich pokrak jak ty" - to czy to by działało na ciebie motywująco, czy raczej zacząłbyś siebie nienawidzić i bać się opinii innych ludzi?

                • 1 0

              • Absolutnie można dbać o siebie bez kochania własnego ciała. To bardzo proste - myję zęby dwa razy dziennie, przed snem i po ćwiczeniach biorę prysznic, jem umiarkowanie i zdrowo, co jakiś czas chodzę kontrolnie do lekarza oraz się ruszam. Nie ma w tym nic skomplikowanego, to nie jest fizyka atomowa, nie trzeba pięć lat medytować w Tybecie, żeby do tego dojść. Jasne, nie zawsze mam czas coś zdrowego ugotować lub poćwiczyć, ale to problem wtórny, organizacyjny. Mnóstwo osób ma kompletnie neutralny stosunek do swojego ciała, ba - nie ma w związku z nim większych refleksji, a tym bardziej niezdrowych emocji. Czyli się da.

                Ale oczywiście zgadzam się, że przy zaburzeniach odżywiania wszystko człowiekowi się miesza, że potrzebna jest psychoterapia i walka z różnymi emocjami, które u zupełnie zdrowych osób nawet nie występują. I jako element psychoterapii taka akceptacja jest ważna.

                Niemniej, jak już wcześniej pisałem - większość nadwagi i otyłości to nie efekt smutnego dzieciństwa, kłopotów hormonalnych i zajadania problemów, tylko schabowego, smalcu, coli. To efekt braku higieny życia, to efekt nieświadomych rodziców, którzy futrują niezdrowym żarciem swoje dzieci. I stąd przekaz grube ciało jest okej (bo jak każde, to grube też) jest paliwem do pogłębiania tego stanu.

                Gdybym na każdym kroku słyszał, że nie mam się garbić, to bym się dodatkowo zmotywował i zaczął ćwiczyć. Ba, może zacząłbym regularnie ćwiczyć wcześniej, a nie dopiero wtedy, kiedy zaczęły się bóle kręgosłupa i wyszłoby mi to tylko na dobre. Bo wada postawy, tak jak otyłość, jest czymś, co zależy tylko od nas. I tam nie ma miejsca na akceptację.

                • 0 1

    • Super.

      To tak pomocne jak sugerowanie osobom z depresją, żeby wyszły z domu i pobiegały.

      • 1 2

  • cudnie

    Zaraz przyjdzie kryzys , brak pracy , niektórzy nie bedą mieli co do garka włożyc, wtedy życie wybije z d.. wasze dziwiactwa .

    • 19 2

  • Niech te panie sobie robią te swoje performanse, nawert z rozbieraniem sie na ulicy włącznie

    tylko rposze z daleka od publicznych pieniedzy, niech znajdą sponsorów prywatnych popierajacych zarliwie te wysztkie idee. Sponsorów, którzy otworza swoje sakiewki i hojnie sypną na realizację rozmaitych projektów i warsztatów. A wtedy wszystkiego dobrego oraz powodzenia.

    • 9 5

  • (1)

    Zabrać smartfony, ściąć włosy, paznokcie na krótko i do uczciwej roboty. Wyhodowała się jakaś nowa grupa społeczna księżniczek, balansujących na granicy załamania nerwowego. Wystarczy zabrać pejspóka, pudelka i insta, gdzie wypacynkowane manekiny, z botoksem gdzie się da wyznaczają teraz trendy.

    • 17 2

    • Szkoda ze królewiczów lub chociaż gentelmenow tak mało

      • 0 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Mela Koteluk & Kwadrofonik
Mela Koteluk & Kwadrofonik
rock, pop
paź 29
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
Fisz Emade Tworzywo - Ballady i Protesty
muzyka alternatywna
lis 12
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Król
Król
pop
lis 27
sobota, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Bigbit to inaczej: