Wiadomości

stat

11. edycja Cropp Baltic Games za nami

Cropp Baltic Games, czyli święto sportów ekstremalnych rozpoczęło drugą dekadę istnienia, a pierwszy dzień 11. edycji przyciągnął wielu fanów kultury skaterskiej oraz hip hopu.



Gdański plac Zebrań Ludowych od lat jest miejscem, gdzie latem stają rampy, rury i wszelkiej innej maści przeszkody, na których swoje karkołomne ewolucje prezentują amatorzy oraz najlepsi polscy i zagraniczni deskorolkarze, rolkarze czy miłośnicy BMX-ów. I to właśnie sporty ekstremalne są dla wielu największą atrakcją całej imprezy. Na tę część Baltic Games nigdy nie można było narzekać, ponieważ oglądanie sportowców zawsze było czystą przyjemnością. W tym roku do Gdańska przyjechali m.in. Daniel Dhers, Mark Webb czy Justin Dowell.

Zobacz pierwszy dzień Cropp Baltic Games na zdjęciach


Festiwal to łącznie trzy dni koncertów, zawodów skateboardowych, BMX i MTB, cykl imprez przedolimpijskich BMX, Puchar Świata w MTB, zawodnicy z ponad dwudziestu państw i pięciu kontynentów, dwa duże skateparki, zawody taneczne, Silent Disco czy open skatepark. No i muzyka, oczywiście.

Każdego dnia, już pod wieczór, na scenie pojawiają się wykonawcy polscy i zagraniczni. Pierwszego dnia publiczność najbardziej wyczekiwała koncertu Quebonafide. Poza nim na scenie pojawili się młodzi polscy wykonawcy - Wac Toja, Planbe oraz dziewczyna zza oceanu, 2Wayz.

O koncercie Quebonafide trudno powiedzieć cokolwiek nowego, bo w Trójmieście widzieliśmy go w tym roku już ładnych kilka razy. To żywiołowy facet, który porywa tłumy. Jego występy zawsze są show pełnym pasji, szaleństwa, świateł i innych ozdobników, które publiczność kocha. Nie inaczej było w piątkowy wieczór w Gdańsku.

Kuba Grabowski, bo tak właściwie nazywa się raper, wykorzystuje swoją popularność do granic możliwości. I nie wydaje się, żeby szał na hip-hop 2.0 (nazwa zaczerpnięta z jednej z płyt rapera) minął tak szybko, jak to miało miejsce w przypadku niektórych artystów przed laty. Jego koncerty cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem i chyba można zaryzykować stwierdzenie, że gdyby grał w jednym miejscu codziennie przez tydzień, to każdy występ byłby wyprzedany do ostatniego miejsca.

Kuba Grabowski, czyli Quebonafide, wykorzystuje swoją popularność do granic możliwości. Jego występy zawsze są show pełnym pasji, szaleństwa, świateł i innych ozdobników, które publiczność kocha.
Kuba Grabowski, czyli Quebonafide, wykorzystuje swoją popularność do granic możliwości. Jego występy zawsze są show pełnym pasji, szaleństwa, świateł i innych ozdobników, które publiczność kocha. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
Jednak Quebo to niejedyny artysta, który zgromadził tłumy pod sceną. Tłoczno zrobiło się już podczas występu Amerykanki 2Wayz, która otwierała scenę swoim spokojnym, ale dobrym repertuarem oraz na imprezie towarzyszącej festiwalowi na Ulicy Elektryków, gdzie Pezet i Rap History Warsaw zaprezentowali bardzo ciekawą wizję połączenia koncertu z całonocną imprezą. Raper w towarzystwie didżejów Pandy i Erha wykonał swoje ulubione utwory, a także wsparł didżejów inspiracjami oraz własną selekcją kawałków, które ci miksowali. Po nich na scenie pojawiła się ekipa Rap History Warsaw z prezentacją najlepszych rapowych klipów ostatnich lat.

Hip-hop ma się obecnie świetnie nad Wisłą. Zwłaszcza młodsi słuchacze są zafascynowani nową falą tego nurtu. O jej jakości nie będziemy dyskutować, bo to historia na zupełnie inną opowieść, ale ucieszyłbym się, gdyby na tego typu festiwalach więcej było muzyki, która pierwotnie była związana z kulturą skaterską. Mowa o scenie hardcore'owej i niezależnej. To właśnie zespoły spod znaku NOFX, Suicidal Tendencies, Agent Orange czy Sonic Youth były jednoznacznie kojarzone ze sportami ekstremalnymi. Jedynym hip-hopowym akcentem byli Beastie Boys, którzy przecież także byli mocno punkowi. Ich rap był bardzo agresywny, wymykający się z ram gatunku.

Jestem zdania, że obok popularnego i gwarantującego wysoką frekwencję hip-hopu, można by było wprowadzić trochę akcentów muzycznych naturalnych dla kultury skaterskiej. Tym bardziej, że już kiedyś gitary były głównym bohaterem części muzycznej - chociażby edycja, na którą zaproszono Illusion.

Pokazy podczas Cropp Baltic Games:


Baltic Games to dziś bardzo duże i dobrze zorganizowane przedsięwzięcie. Z roku na rok przyciąga coraz większą publiczność (podczas tej edycji zdecydowano się na trybuny o kubaturze trzech tysięcy osób) oraz cieszy się rosnącą rozpoznawalnością i uznaniem. Organizatorzy starają się sprowadzić coraz atrakcyjniejszych sportowców i wykonawców, a także dbają o to, aby w obrębie festiwalu uczestnicy mogli się swobodnie poruszać oraz skorzystać z różnorodnej oferty lifestylowo-gastronomicznej kiedy chcą odpocząć od sportu albo muzyki.

Dobrze się stało, że ta impreza była konsekwentnie rozwijana, bo jest obecnie największym tego typu festiwale w tej części Europy i niejako wyznacznikiem, jak to wszystko powinno wyglądać.

Opinie (26) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

24

maja

Delfinalia 2019 Gdynia, Molo Południowe

01

czerwca

Chris Botti Sopot, Opera Leśna

01

czerwca

Elder, Red Scalp, Diuna Gdynia, Klub Ucho

Kultura

Kulinaria

Krepy, pankejki i naleśniki. Naleśnikarnie w Trójmieście
Ciekawe naleśnikarnie w Trójmieście
Nowe lokale: makaron, krepy i Hawaje
Nowe lokale: makaron, krepy i Hawaje

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: przed nami czas pełen atrakcji
Planuj tydzień: czas pełen atrakcji

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Stara Apteka to: