Slipknot w nierównym starciu z nagłośnieniem

Po obydwu stronach barierek nie było czasu na złapanie oddechu.
Po obydwu stronach barierek nie było czasu na złapanie oddechu. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Pod koniec lat 90. ubiegłego stulecia nu metal stał się jedną z dominujących sił w ciężkim graniu, ale jak w przypadku każdej mody, także tutaj czas zweryfikował trendy. Niektóre zespoły zniknęły, inne obrały nowe kierunki, a jeszcze inne nieustannie nagrywają dokładnie ten sam album, którego nikt już właściwie nie chce słuchać. Slipknot okazał się jednak ewenementem, bo pomimo zaledwie pięciu krążków zarejestrowanych na przestrzeni siedemnastu lat, wciąż jest na samym szczycie.



Zaliczam się do mniejszości, która czekała przede wszystkim na pierwszy występ tego wieczoru. Wiele lat temu, kiedy w powszechnym obiegu były wyłącznie pirackie kasety magnetofonowe, natrafiłem w lokalnej księgarni na debiutancki album Infectious Grooves. To były lata świetności Ace of Base i chciałbym napisać, że taki był ze mnie buntowniczy małolat, ale tak naprawdę zadecydowała okładka z dziwnymi postaciami o krokodylej fizjonomii. Z czasem odkryłem także inny projekt wokalisty Mike'a Muira, a zobaczenie Suicidal Tendencies na żywo było spełnieniem marzenia z dzieciństwa. Mimo że ma moim bardzo odległym miejscu na trybunach dało się poczuć energię, która przymuszała lidera kapeli do ciągłego skakania wokół pozostałych muzyków, to niestety potwierdziła się reguła, że hardcore i duże hale nie przepadają za sobą.

Publiczność w Golden Circle całkowicie dała się wciągnąć w te proste, brutalne piosenki i nawet nie trzeba było jej namawiać do tworzenia "ścian śmierci" - sama podejmowała inicjatywę. Apogeum to oczywiście "Cyco Vision" - najbardziej rozpoznawalny punkt w dyskografii Kalifornijczyków, rozsławiony dzięki ścieżce dźwiękowej do gry "Tony Hawk's Skateboarding". Niespełna dwuminutowa ścieżka została tu wydłużona o kilka dodatkowych refrenów i wszystko byłoby cudownie, gdyby nie to, że poza dudnieniem basów oraz pojedynczymi wrzaskami nie było słychać niemal nic. Po niedawnym koncercie Judas Priest mogłoby się wydawać, że Ergo Arena w końcu została okiełznana, ale wczoraj bez wprowadzenia się w podsceniczny ferwor trudno było przetrwać.

Obydwa zespoły zrobiły wszystko, co w ich mocy, żeby fani wracali do domu jak po solidnym wycisku na siłowni.
Obydwa zespoły zrobiły wszystko, co w ich mocy, żeby fani wracali do domu jak po solidnym wycisku na siłowni. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Zdarza się, że zespoły otwierające imprezy dostają mniej miłości od realizatorów, a nagłośnienie nagle zyskuje nowe właściwości, gdy pojawiają się "gwiazdy". W tym przypadku miało to przełożenie niemal wyłącznie na poziom decybeli. Slipknot zagrał głośniej, lecz wciąż przypominało to chaos z uderzaniami perkusyjną stopą zagłuszającymi pozostałe instrumenty oraz trudnym do zniesienia w "czystych" momentach wokalem Corey'a Taylora. Na stłoczonej płycie Ergo Areny techniczne niedociągnięcia najwyraźniej nie miały dużego znaczenia - kilkaset osób natychmiast oddawało Slipknot całe szaleństwo, jakie wylewało się ze sceny. Jestem przekonany, że nigdzie indziej nie zobaczycie kilku tysięcy osób skaczących i machających głowami przed ogromnym ekranem wyświetlającym fragmenty artroskopii...

Scenografia przedstawiała się skromnie jak na możliwości ekipy z Iowy, a jej najwyrazistszymi elementami były cztery podnoszące się i opadające platformy zajmowane przez bębniarzy oraz osoby odpowiedzialne za elektronikę. Możliwe, że zespół niewiele straciłby na brzmieniu bez Shawna Crahana i Chrisa Fehna (tym bardziej, że Jay Weinberg okazał się zaskakująco dobrym zastępstwem dla wyrzuconego przed dwoma laty perkusisty Joey'a Jordisona), ale to właśnie ich dynamika w katowaniu bębnów, rzucaniu się po scenie i zaczepianiu publiczności kradła niemal całą uwagę już od otwierającego koncert "The Negative One". Wydane dwa lata temu ".5: The Gray Chapter" powoli traci nadrzędną pozycję w setliście, a wakaty w dużym stopniu wypełniły przeboje z dwóch pierwszych krążków, między innymi "Wait and Bleed", "Spit it Out", "Disasterpiece" czy "Metabolic".

Obydwa zespoły zrobiły wszystko, co w ich mocy, żeby fani wracali do domu jak po solidnym wycisku na siłowni. Sądząc po reakcjach (przede wszystkim z Golden Circle), dla wielu tyle wystarczyło, aby uzyskać pełną satysfakcję. Z trybun oglądanie maleńkich postaci skaczących w takt czegoś pomiędzy mieleniem betoniarki a buczeniem samochodu, którego bagażnik jest subwooferem pozostawiło jednak bardzo duży niedosyt.

Slipknot wykonuje "Spit it out":


Slipknot "The Devil in I live" w Ergo Arenie:

Opinie (130) 2 zablokowane

  • Ale młotki !!! (1)

    Trzeba mieć zlasowany mózg, żeby jeszcze płacić za słuchanie i oglądanie takich CZUBKÓW !!! Na publice niby młodzi ludzie ale chyba nieświadomi w czym biorą udział, pewni większość na haju.....

    • 0 7

    • Re: Ale młotki !!!

      Zespół ten jest dość specyficzny, trzeba go lubieć. Ja widziałam wiele lepszych zespołów, nawet na http://www.utalentowani.pl świetny portal dla nowych talentów.

      • 0 0

  • Hardcore (2)

    Lipa na Maxa ta muzyka to do d...y na maxa.Nie polecam nikomu takiej Lipy!

    • 5 15

    • na maxa :-D

      na maxa, na maxa ;-) dodaj jeszcze "mega" i "zarąbiście" - będziemy mieli Twoją pełną opinię, tak czuję, że czegoś mi brak.

      • 0 0

    • Idź spać !

      • 1 1

  • Jestem psychiatrą

    Obecnie prowadzę badania i jestem w trakcie pisania książki o wpływie muzyki na psychikę i mózg człowieka. Szukam osób, .. które słuchają tego metalu i chciałbym je nieodpłatnie zbadać. Zainteresowanych proszę o kontakt.: dr. Jerzy Stonka, oddz. XXIV Szpitala Dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim (Kocborowo).

    • 1 4

  • otwieracz koncertowy !!!

    https://www.youtube.com/watch?v=DGxLY0Qx5rY

    • 0 0

  • Slipnot Ergo Arena vs. Slipknot Atlas Arena

    Miałem to szczęście zobaczyć Slipknot w odstępie kilku miesięcy i możliwość porównania koncertów. Moim zdaniem nagłośnienie w Łodzi (Atlas Arena) było nieporównywalnie lepsze niż to w Ergo Arenie. Jednakże jeśli chodzi o występ i zaprezentowane numery - tutaj korzystniej wypadł dla mnie Gdańsk również dzięki ST.

    • 1 0

  • Hot or spacy (2)

    Było ostro! Szkoda tylko i aż dziwne że pis nie zrobił darmowej reklamy Slipnotowi i nie zorganizował akcji protrstacyjnej jako temat zastępczy dla wprowadzaniu kolejnych podatków które zapłacimy my wszyscy...

    • 3 4

    • No właśnie! (1)

      Zaraz mają być demonstracje ochroniarzy demokracji, czyli "dobrobytu za PO". I przeciw czemu będą demonstrować, skoro pis tak ociąga się w walce z demokracją i wolnością słowa? Może przeciw podatkom? Przecież PO, zamiast, jak obiecała, obniżyć, podniosła podatki, to chyba nie będą protestować przeciw sobie samym...

      • 1 1

      • Nie wszystkie pociągi to pkp!

        • 0 0

  • nagłośnienie

    Inżynier dźwięku się nie popisał ale nic dziwnego skoro jest w Polsce jeszcze podejście "kupił bilet to i tak przyjdzie" witaj Polsko :/ na Slipknocie byłem w London Arena i muszę powiedzieć że bez porównania lepej...

    • 1 0

  • Ergo sie nie nadaje... (14)

    Niestety, Ergo sie nie nadaje na koncerty muzyki rockowej/metalowej. Akustyka jest okropna i dudniace basy po scianach zaklocajace pozostale dzwieki koncertu to norma. Tak czy inaczej....byla moc :-) Zobaczyc na zywo Klauna walacego bejsbolem w beczke po piwie na platformie - bezcenne :-)

    • 87 10

    • Zgadzam się. (7)

      Zgadzam się - akustyka (bo nie sądzę, że akustyk) bardzo słaba jak na taki obiekt. Żaden instrument nie brzmiał klarownie i wokale też bardzo rozjechane po sali.

      • 14 0

      • (6)

        a może to jednak wina sprzętu i osób obsługujących ten sprzęt? Hale i stadiony nie są łatwe do nagłośnienia, ale jak organizator idzie po taniości to takie są efekty

        • 10 1

        • (5)

          Uwierz mi że organizator nie szedł po taniości . Pracowałem przy paru koncertach na Ergo ( wczoraj też ) i w sumie nikt oprócz Rammsetein nie zabrzmiał dobrze Zresztą chyba cały sprzęt i nagłośnienie mieli swoje .

          • 5 2

          • Iron Maiden zabrzmial dobrze (3)

            A Judas Priest miesiąc temu bardzo dobrze

            • 6 7

            • Rammstein i Iron Maiden

              Te dwie ekipy widziałem w Ergo.

              Rammstein - jeden z lepszych koncertów na których byłem w życiu. Bezsprzecznie najlepszy pod względem pirotechniki, ale przede wszystkim bardzo dobrze nagłośniony! Nigdy później nie byłem na koncercie na obiekcie tych rozmiarów, który byłby tak nagłośniony.

              Iron Maiden - widziałem ich kilkakrotnie na żywo. Ich występ w Ergo, był najgorszy. Nie ze względu na dyspozycję dziadków (bawiłem się zresztą świetnie), ale właśnie ze względu na nagłośnienie. Gdyby nie to, że znałem wszystkie teksty na pamięć to nie byłbym w stanie zrozumieć poszczególnych słów. Koncert ten zapamiętałem jako tumult, bezładną kakofonię, rezonujący chaos, i rykoszetujące po hali pogłosy oraz echa.

              • 0 0

            • iron maiden zabrzmiał dovrze?! (1)

              to chyba jakiś żart... na iron maiden z plyty ledwo dalo sie utwory rozróżnić! widzę że niestety zaczyna to byc standardem w ergo... smutne jest to że jak chcą to potrafią - rammstein był nagłośniony idealnie

              • 7 2

              • Iron Maiden słabo, try pierwsze numery tragedia , Rammstein brzmiał dobrze dlatego że mają system nagłośnieniowy za 2 bańki euro, żadnych wzmacniaczy i mikrofonów na paczkach, wszystko idzie w procesor .

                • 1 0

          • Uwierz mi, ze poszedł po taniości. Na froncie pracował system K1 a na lewo prawo Kara. Czyli bardzo często spotykany ostatnio zestaw. Nie powiesili kompletnie nic na lini opóźniającej a fizyczyki nie oszukasz, wysokie tony bardzo szybko zanikają wraz z każdym metrem. ciekawe, czy w Niemczech także zagrają bez dogłośnienia stref hahaha

            • 10 0

    • Byłem na kilku koncertach...

      ... i było bardzo różnie. Wniosek: kubatura hali nie ma nic do akustyki.

      • 1 2

    • Nadaje nadaje!!! (1)

      Byłem na koncercie Rammstein i nagłośnienie było petarda.
      Tyle tylko że Rammstein przyjechali w całości ze swoim sprzętem......

      • 9 1

      • Nie przesadzaj z tą petardą...

        • 1 5

    • Nie ma takiej hali (1)

      na której dobrze słychać dźwięk na trybunach. Chyba, ze na koncertach muzyki poważnej - podobno Andrea w sobotę wybrzmiał ok w każdej części. Dlatego tylko pierwszaki i masochiści kupują tam bilety :) Reszta wali na płytę.

      • 6 0

      • W Spodku jest bardzo dobra akustyka.

        • 2 1

    • Racja, Akustyka fatalna. Ale i tak fantastyczny koncert!

      • 8 0

  • Koncert świetny i tyle. Kto chciał ten stał, kto chciał ten szalał pod sceną jak ja. GC zmiotło wszystko i wszystkich. Widzimy się na następnym!

    • 2 4

  • (1)

    wszyscy narzekają na dźwięk, a sami w domu słuchają muzy z laptopów na słuchawkach z wyprzedaży w realu lub biedronce. przyszli dźwięków słuchać choć nie zna żadnego tekstu.Powiedz jeden z drugim to tym co byli pod sceną i zapłacili 250 za bilet, że koncert do kitu bo dźwięk w ucho nie wchodził

    • 2 2

    • tak bardzo racja

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Kazik
Kazik
rock / punk
mar 11
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Craft Beer Fiesta
Craft Beer Fiesta
degustacja
sty 28-29
piątek - sobota, g. 15:00
Gdańsk, Pułapka
Słoń
Słoń
hip-hop
lut 26
sobota, g. 19:30
Gdańsk, Parlament

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Kiedy odbywa się impreza "Lato zaczyna się w Gdyni"?